Recenzja filmu Wysoka dziewczyna (2019)
Kantemir Balagov

Kobiety dwie

Wiele wskazuje na to, że kolejne dzieło tego obiecującego i młodego wciąż reżysera dostanie się wreszcie do głównego konkursu festiwalu, na co z pewnością sobie zasłużył.
Filmweb sp. z o.o.
W swoim drugim pełnym metrażu Kantemir Balagov po raz kolejny bierze na warsztat kobietę, ba, tym razem nawet dwie. Pokazywana premierowo w prestiżowej sekcji Un Certain Regard na canneńskim festiwalu "Wysoka dziewczyna" opowiada historię Iyi (Viktoria Miroshnichenko), która po wojnie powraca do Leningradu z trzyletnim Pashką (Timofey Glazkov) i zatrudnia się jako siostra w szpitalu. Wkrótce w wyniku nieszczęśliwego wypadku dziecko umiera, a do miasta przyjeżdża frontowa przyjaciółka bohaterki, Masha (Vasilisa Perelygina), jak się dowiadujemy – matka chłopca.

photo.title

Cały obraz oparty jest na kontraście obydwu bohaterek. Iya jest nieśmiała, wrażliwa, z sercem otwartym dla innych. Masha przeciwnie – pewna siebie, dominująca, skupiona na sobie. Każda ich kolejna konfrontacja coraz bardziej oddala je od siebie i uwydatnia dzielące różnice. Łącząca je relacja zmienia swój charakter stopniowo, ale diametralnie – od solidarności w świetle śmierci dziecka po postępującą toksyczność, opartą na szantażu emocjonalnym. Podobnie jak w debiutanckiej "Bliskości", tak i teraz złote dziecko rosyjskiego kina kreuje specyficzną, niezwykle napiętą atmosferę prezentowanej historii, w której tragedia okazuje się być tylko wierzchołkiem potężnej góry lodowej. Twórca niezwykle misternie buduje wizerunek nie tylko obu kobiet, ale i całego świata przedstawionego, dając widzowi odpowiednio dużo czasu na zatopienie się w portretowanej rzeczywistości.

Rosyjski reżyser poświęca bowiem całkiem sporo uwagi (choć mimochodem) powojennym realiom, a szczególnie samym mieszkańcom miasta, którzy powoli wracają do normalności po trwającej przeszło dwa lata niemieckiej blokadzie. Podejmuje przy tym tematykę "nowego początku" symbolicznie łącząc powstający z kolan Leningrad z obiema kobietami próbującymi ułożyć sobie życie na nowo. Dość dodać, że o przeszłości zarówno Iyi jak i Mashy praktycznie nic nie wiemy, zupełnie jakby wojna ucięła ich przeszłość i wymazała wszelkie wspomnienia.

W osiąganiu takiego efektu twórca pomaga sobie nie tylko niespiesznie rozwijającą się fabułą, ale i odpowiednio skonstruowaną oprawą audiowizualną. Szczególną uwagę zwraca sam obraz, utrzymany w ciemnej tonacji, ale jednocześnie pełen kolorów, niejednokrotnie przypominający dzieło malarskie. Ważna jest tu też praca kamery, która leniwie zmienia perspektywy i często zatrzymuje się na twarzy postaci, niejako przedłużając poszczególne sceny. Klimatu dopełnia dość skąpa linia dialogowa – Balagov ponownie przekazuje widzowi więcej sugestywnym, milczącym spojrzeniem aniżeli słowem. To zaś, choć pojawia się nie tak często, niejednokrotnie potrafi wgnieść publikę w fotel (patrz: monolog Mashy w końcowej części filmu).

Mimo tak pieczołowitej konstrukcji, "Wysoka dziewczyna" nie prezentuje się ostatecznie jako film ze wszech miar głęboki. O wiele bardziej skąpy niż pierwszy okazuje się być bowiem drugi plan, który, choć obfitujący w pokaźną liczbę postaci, to znikomą bohaterów. Zarówno wątek nieumyślnie wplątanego w intrygę lekarza, jak i zakochanego w Mashy młodzieńca z bogatego domu, czy rannego żołnierza i jego żony pozostawiają po sobie pewien niedosyt i finalnie nieco rażą niewykorzystanym w pełni potencjałem. Być może reżyser celowo postawił ich tylko jako figury, wokół których lawirują Iya i jej przyjaciółka, ale niekiedy daje się odnieść wrażenie, że wielowarstwowości w budowaniu postaci starczyło mu tylko na dwie protagonistki.

photo.title

Nie zaciera to jednak ogólnie pozytywnych wrażeń ze spektaklu. Balagov nie tylko potwierdza nim, że nauka pod kątem Aleksandra Sokurowa nie poszła na marne, ale jednocześnie zarysowuje swój autorski styl i buduje nazwisko, stając się obok Zwiagincewa czy Sieriebriennikowa jednym z najbardziej rozpoznawalnych obecnie na świecie głosów ze Wschodu, szczególnie wśród canneńskiego splendoru. Wiele wskazuje na to, że kolejne dzieło tego obiecującego i młodego wciąż reżysera dostanie się wreszcie do głównego konkursu festiwalu, na co z pewnością sobie zasłużył.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 89% uznało tę recenzję za pomocną (9 głosów).
gladiator_filmweb
ocenia ten film na:
1 10 7/10 dobry
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię