Recenzja gry

God of War (2018)
Cory Barlog
Christopher Judge
Sunny Suljic

Spartańskie wychowanie w Midgardzie

"God of War" to jedna z flagowych serii gier z gatunku hack and slash, która swój początek miała już w 2005 roku. Jednak najnowsza część to przełom, ponieważ staje się bardziej współczesną ...
"God of War" to jedna z flagowych serii gier z gatunku hack and slash, która swój początek miała już w 2005 roku. Jednak najnowsza część to przełom, ponieważ staje się bardziej współczesną przygodową produkcją akcji z elementami RPG. Czy taka zmiana wyszła serii na dobre? Poniżej przedstawię swoją opinię, a potem zaraz lecę pokonać ostatnią walkirię, która stoi mi na drodze do platyny.



Fabularnie, po latach przygód w mitologii greckiej, teraz następuje kolejna zmiana. Przenosimy się bowiem do nordyckich klimatów. Myślę że to dobre przenosiny, bo obecnie takie seriale, jak: "Wikingowie", filmowa seria "Thor", a także same gry: "Hellblade: Senua's Sacrifice" czy najnowszy "Assassin’s Creed: Valhalla" pokazują że jest zapotrzebowanie na tą mitologię.



Naszym protagonistą w "God of War" niezmiennie jest Kratos – spartański wojownik. Nieufny, małomówny, od czasu do czasu wpadający w szał. Jednak bez wątpienia postać, która w komputerowo wygenerowanych bohaterach znajduje się z kilkoma innymi na olimpie, choć może lepiej pasujące obecnie byłoby – na najwyższej górze w Jotunheim. Tym razem jednak nasz Spartanin nie jest sam, a z synem – Atreusem. Po odejściu matki do Valhalli wspólnie muszą wyruszyć w podróż i spełnić jej ostatnią wolę, co wcale nie będzie łatwe. Na ich drodze stanie wiele niebezpieczeństw: źli bogowie, giganci i cała reszta bogatego bestiariusza, ale i dobrzy bogowie a nawet... gadająca głowa jednego z nich. Relacja ojca z synem, a właściwie chłopcem, bo ten zwrot pada setki razy (co obrosło do rangi zabawnego mema) została przedstawiona bardzo chłodno, bo i sam Kratos twardy jest jak skała i zimny niczym głaz. Wystarczy przytoczyć jedną z sytuacji przy polowaniu, kiedy chłopcu się nie udaje i mówi on: "Przepraszam", na co Kratos odpowiada: "Nie przepraszaj, bądź lepszy" lub kolejną, gdy wojownik tłumaczy synowi, że siła, którą się ma w środku, musi być hartowana przez umysł. Taka to właśnie relacja – wymagająca, ale i mądra. Są tutaj również przemiany, drobne gesty i dialogi, które dają do myślenia, a historia nie jest już jedynie o zemście, a bardziej intymnie o ojcostwie. Fabuła może nie powala w "God of War", lecz jednocześnie nie jest naiwna, tylko pasująca do postaci i świata. Ale wiadomo, że głównym daniem tej serii zawsze była rozgrywka!


Ciachanie, rąbanie, ćwiartowanie, rozrywanie i rozdeptywanie przeciwników, choć zabrzmi to niehumanitarnie, jest bardzo satysfakcjonujące. Nie brak tu, jak w poprzednich odsłonach, hord niemilców, którzy będą na nas czekać. Zmieniono perspektywę kamery na widok zza pleców, przez co pole widzenia zostało ograniczone, ale wskaźniki zagrożenia są za to pomocne. Jest to kwestia przyzwyczajenia, która nie każdemu przypadnie do gustu, ale na pewno walki stały się teraz bliższe i efektowniejsze. Wrogowie to zarówno lżejsi przeciwnicy, jak draugry wywodzące się z islandzkich legend czy słudzy hel znajdujący się w grupie nieumarłych. Są też zmory senne pochodzące z folkloru germańskiego atakujące pociskami dystansowymi i upiory, które wymieniły się kawałkami duszy za potęgę magii, ostatecznie tracąc człowieczeństwo (ich ataki są zatruwające. same potrafią się teleportować). Znajdą się jeszcze przeciwnicy wyskakujący spod ziemi. Nie brak również większych istot, takich jak: wulvery (wilkołaki z celtyckiej mitologii), trolle i ogry oraz przeciwników, z których możemy wykuć pancerz (pradawni i wędrowcy). A na deser dodatkowo pojawiają się smoki.


Wizytówką serii są oczywiście walki z bossami. Tutaj może nie spotkamy ich tak wielu, co może być lekkim minusem, ale bez obaw – uświadczymy pojedynków z bogami. Naszą główną bronią będzie topór o nazwie Lewiatan, mogący wracać po rzucie do naszej ręki. Został on wykuty przez braci, którzy stworzyli Mjollnir – młot Thora, więc jego moc jest zrozumiała. Są również znane ostrza Kratosa, tarcza, a także łuk chłopca, który może razić obszarowo oraz ogłuszać. Oręż się nie zmienia, ale za to możemy go ulepszać masą umiejętności pasywnych i aktywnych, odblokowując je za doświadczenie oraz nowymi rękojeściami, sprawiając, że nasze combosy stają się co raz bardziej śmiercionośne. Mamy również walkę pięściami, która może nie zadaje wielkich obrażeń, lecz napełnia pasek ogłuszenia. Po jego pełnym naładowaniu możemy wykonać finisher, niestety wachlarz ciosów kończących nie jest zbyt wielki. Natomiast liczba pancerzy jest zaskakująco duża. Nie raz nasz bohater nie będzie już gonił klasycznie, jak to dla serii, z gołą klatą. W ramach ciekawostki dodam, że w tej grze można znaleźć zniszczoną rękawicę wieków, do której, jeśli w miejsca run dodamy właściwe zaklęcia, jej atak nawiąże do rękawicy z "Avengers: Wojna bez granic"! Zresztą liczba znajdziek jest spora – począwszy od mniej znaczących kruków Odyna po skrzynie dające nam ulepszenia ekwipunku, które odblokowujemy za pomocą run. Jest również dosyć spora ilość artefaktów i skarbów do odnalezienia oraz zagadek środowiskowych, więc momentami "God of War" bardziej zbliża się do mitologicznej wersji "Tomb Raider". Natomiast optymalizacja wszystkiego, oprócz drobnych przycinek przy wyjściach ze sklepu, jest wzorowa.



Graficznie gra wygląda imponująco zarówno w rozgrywce, jak i w przerywnikach filmowych. Przejścia kamery powodują wrażenie, jakby wszystko było kręcone na jednym ujęciu. Giganci, począwszy od węża świata (Jormungand) po bogów, wyglądają epicko, a muskulaturę Kratosa oddano szczegółowo. Światy przedstawione to również wielki plus. Wizualne krajobrazy zapierają dech w piersi, choć nasza baza wypadowa – Midgard, czyli świat ludzi zbudowany na bazie koła, nie ma powalających widoków. Ma za to wiele odnóg bogatych w questy poboczne (zrobienie ich w stu procentach to nie lada wyzwanie). Pozostałe światy zawieszone na drzewie życia Yggdrasil, do których dostajemy się za pomocą klucza zwanego Bifrost, są unikalne na swój sposób. Alfheim to kraina elfów – krzyżówki ludzi z owadami (gdy ich odwiedzamy, toczą wojnę). Jest również Helheim (Hel). To lodowe piekło, gdzie ludzie dręczeni są po życiu za swe grzechy. Możemy tam zobaczyć znaną dla fanów serii rozmowę Kratosa z Zeusem. Mamy też dwa miejsca, które nie są obowiązkowe, a stanowią swego rodzaju urozmaicenie oraz arenę wyzwań. Chodzi o przypominający graficznie Mordor – Muspelheim (jego władcą jest Surtr, jeden z olbrzymów, który ma zaatakować bogów podczas Ragnaroku), a na drugim biegunie o Nilfheim – krainę trującej mgły, gdzie przemierzamy labirynty, pokonując wrogów i zbierając łupy (tutaj wszystko ograniczono czasowo). Ciekawostką jest fakt, że najlepszy ekwipunek można zdobyć właśnie w tych lokacjach, a z połączenia ognia Muspelheimu i wód Nilfheimu rodzi się pierwszy gigant – Ymir. Nie brak też ojczyzny gigantów, jaką jest Jotunheim. Niestety, reszta światów znajdująca się drzewie życia (np. Asgard) jest niedostępna. To lekki zawód, ale i furtka na kontynuacje.


Warstwa audio również dorównuje reszcie. Muzyka, którą skomponował Bear McCreary jest podniosła i pompatyczna – godna świata bogów i gigantów. Duże wrażenie robią wyraziste dźwięki otoczenia, oręża i wrogów. Natomiast w polskim, jak i zagranicznym dubbingu zmieniono głos głównego bohatera. O ile Bogusław Linda dawał radę poprzednio, to uważam, że teraz Artur Dziurman pasuje idealnie, a jego głos to stuprocentowy Kratos.


Podsumowując, "God of War" od Santa Monica Studio to rewelacyjna gra akcji w nordyckim klimacie, która swoją epickością przytłacza niczym Jormungand własnym, wielkim obliczem. Tytuł, który nawet po zakończeniu jest nadal zachęcający do eksploracji świata – nie nudzi i daje mnóstwo przyjemności. Swoją drogą, polecam po głównym wątku fabularnym udać się z powrotem do domu w lesie. Tam będzie na Was czekać niespodzianka! Mnie urzekła na tyle ta produkcja, że wbiłem platynę. Mam nadzieję, że i Wasza przygoda z Kratosem i jego synem potrwa długo, i będzie równie udana. Twórcy ożywili dla graczy kawał dobrego kodu, za którego sam Mimir oddałby jedno ze swoich oczu.

1 10
Moja ocena:
10
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
67% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (6 głosów).
Jeśli dotychczasowe gry opowiadały o „srogiej pomście w zapalczywym gniewie”, nowy „God of War” to historia rodzicielskiego posłannictwa oraz pokuty za błędy przeszłości. ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 84%