Dobrze nawodniony

Gry tworzone na licencjach znanych bajek rzadko kiedy wybijały się ponad przeciętność. Większość z nich to tytułu pisane na szybko, bez pomysłu, aby tylko zdążyć z produkcją na premierę filmu i ...
Gry tworzone na licencjach znanych bajek rzadko kiedy wybijały się ponad przeciętność. Większość z nich to tytułu pisane na szybko, bez pomysłu, aby tylko zdążyć z produkcją na premierę filmu i zarobić trochę kasy na wychodzących z kin fanach. "SpongeBob SquarePants: Battle for Bikini Bottom" był dla odmiany… dobry? Na pewno na tyle dobry, że zapadł graczom w pamięć – do tego stopnia, że po 17 latach THQ zdecydowało się na wydanie remake’u o podtytule "Rehydrated".


W Bikini Dolnym zaroiło się od wyprodukowanych przez Planktona robotów, nad którymi widłonóg stracił kontrolę (bo nie pociągnął jednej wajchy). Pozbyć się robotów i powstrzymać produkującą je maszynę może tylko nasza dzielna ekipa w składzie: SpongeBob Kanciastoporty, Patryk Rozgwiazda i Sandy Pysia. Aby dostać się do umieszczonej w Kuble Pomyj maszyny, musimy zwiedzić kilka lokacji, pokonać bossów, wykonać przeróżne zadania dla mieszkańców Bikini Dolnego i zebrać odpowiednią liczbę złotych łopatek.


"SpongeBob SquarePants: Battle for Bikini Bottom – Rehydrated" jest wiernym remakiem oryginału, więc wszystkie etapy i zadania są dokładnie takie same jak kilkanaście lat temu. Świetne jest osadzenie całej akcji w dobrze znanych fanom animacji miejscach, jednak siłą rzeczy wychodzi tu też wiek i to, jak wtedy projektowano gry. Przygotujcie się więc na wyścigi, w których jedynym sposobem na ich ukończenie jest szukanie skrótów, długie i wymagające wylizania każdej ściany misje czy znajdźki poukrywane w najgorszych możliwych miejscach. Bez wątpienia ma to swój urok i fajnie tak sobie skoczyć w przeszłość, jednak dla najmłodszych graczy (którzy są grupą docelową tej produkcji) może to być przeszkoda nie do ominięcia.


O ile mechanika i gameplay pozostały bez zmian i krzyczą na głos "2003! 2003!", o tyle wizualnie nie mam nic SpongeBobowi do zarzucenia. THQ Nordic przeniosło grę na Unreal Engine i praktycznie każdy obiekt został na nowo wymodelowany i dostał tekstury w wysokiej jakości. Grze zdarza się niestety gubić klatki animacji, rzadziej na Xboksie One X, a cześciej na Nintendo Switchu, ale wciąż jest to na akceptowalnym poziomie. Piękna oprawa w parze ze świetną animacją to najmocniejszy, zaraz po dubbingu, punkt tej produkcji. Nie mam pojęcia, z której wersji Excela korzysta wydawca i wyszło mu, że warto nagrać polski dubbing, ale zdejmuję w tej chwili przed nim czapkę z głowy. Zaproszenie do dubbingu aktorów podkładających głosy w animacji udało się świetnie i nawet przez chwilę nie myślałem o tym, żeby zmienić język na angielski.


Finalnie jednak wychodzi z tego wszystkiego niesamowicie grywalna produkcja, wciągająca dokładnie tak samo jak te kilkanaście lat temu. Szkoda tylko, że ukończenie jej zajmuje około 6 do 7 godzin, ale zawsze pozostaje maksowanie wszystkiego i walka o platynowe trofeum. Do każdej z odwiedzonych lokacji możemy zawsze wrócić, nawet w konkretne miejsce, w których wiemy, że coś było, ale to ominęliśmy.

"SpongeBob SquarePants: Battle for Bikini Bottom – Rehydrated" ukończyłem podczas dwóch długich podejść i choć nie raz miałem ochotę rzucić padem (głównie przez znajdźki i wyścigi), to bawiłem się dobrze i fajnie było wrócić do gry sprzed lat. A jak pomożecie dzieciakom czy młodszemu rodzeństwo przy niektórych zadaniach, to i oni miło spędzą czas.
1 10
Moja ocena:
7
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
67% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (6 głosów).
Udostępnij: