Zagubiony

Nie ulega wątpliwości, że w ostatnich kilku latach Polacy sporo namieszali na rynku gier. Bez problemu każdy przytoczy rewolucyjne RPG, jakim był "Wiedźmin 3" czy też "Dying Light", które tchnęło ...
Nie ulega wątpliwości, że w ostatnich kilku latach Polacy sporo namieszali na rynku gier. Bez problemu każdy przytoczy rewolucyjne RPG, jakim był "Wiedźmin 3" czy też "Dying Light", które tchnęło nowe życie w tematykę zombie. Jednak jest jeszcze jedna bardzo ważna produkcja, która nie tylko pozamiatała w gatunku przygodówek, ale tak naprawdę na nowo zdefiniowała to jak postrzegamy ten rodzaj zabawy. Mowa tu oczywiście o "The Vanishing of Ethan Carter" studia The Astronauts. W największym skrócie jest to pierwszoosobowa gra przygodowa, cechująca się przede wszystkim piękną oprawą audio-wizualną, dużym, rozległym światem oraz niesamowicie spokojnym, wręcz sielankowym tempem rozgrywki, charakterystycznym dla klasycznych produkcji z tego gatunku. Dzieło The Astronaus jest bardzo konserwatywne i normatywne, jednak mimo zachowania większości wzorców, wnosi wiele świeżości.


Zacznijmy od oprawy, która wygląda i brzmi po prostu niesamowicie, kompletnie deklasując przy tym swoich rywali. Do stworzenia twójwymiarowej grafiki, skorzystano tutaj z techniki zwanej fotogrametrią. Polega to na tym, że specjalny program renderuje obiekty 3D, na podstawie fotografii wykonanych w rzeczywistości. Daje to naprawdę imponujący efekt, ale wymaga również sporej ilości zasobów. Jako posiadacz premierowego wydania, które zawiera dodatkowo artbook ze zdjęciami z plenerów wykorzystanych w grze, byłem pod jeszcze większym wrażeniem, gdy zobaczyłem jak to wszystko prezentuje się w praktyce. Żeby nie było, screenshoty zamieszczone w tej recenzji są autentycznym wyglądem grywalnej części gry.

Oprócz oszałamiającej szaty graficznej jest jeszcze soundtrack, który dotrzymuje jej kroku i razem tworzą bardzo klimatyczną otoczkę. Pomimo, że muzyka nie stanie się raczej klasyką OST, to wciąż pozostawia w tyle masę podobnych produkcji. Co najważniejsze pasuje również do samej rozgrywki, bo przez większość czasu słyszymy głownie spokojny akompaniament, który idealnie kontrastuje z mrocznymi wydarzeniami dziejącymi się na ekranie, budując wrażenie złudnego, beztroskiego otoczenia. Ogólnie rzecz biorąc strona techniczna gry jest wykonana niemalże po mistrzowsku i zasługuje na naprawdę wielkie uznanie, momentami zawstydzając cały gatunek swoim rozmachem i pieczołowitością.


Podobnie sprawa ma się z pozostałymi aspektami. Gameplay polega głównie na eksploracji i szukaniu poszlak w miejscach do tego wyznaczonych. Na tle konkurencji wyróżnia go przede wszystkich rozmach i ogrom całości. Dla przykładu, po godzinie rozgrywki docieramy do miejsca, z którego widać lokację, w której zaczynaliśmy nasze śledztwo, a po następnych dwóch godzinach trafiamy w rejon, który mogliśmy podziwiać z góry na początku gry. Cały świat dostępny jest bez ekranów ładowania i tworzy spójną całość. Wielokrotnie zatrzymamy się na chwilę, żeby podziwiać widoki oraz przypomnieć sobie co robiliśmy przed chwilą, w miejscu które aktualnie widzimy z innej perspektywy. Do tego dodajmy jeszcze fakt, że w pewnym momencie fabuła zmusza nas do ponownego odwiedzenia wcześniej eksplorowanych lokacji, a dostaniemy mieszankę idealną. Zasadniczo większość mechanizmów rozgrywki opiera się na schematach zaczerpniętych z innych gier przygodowych, poza główna koncepcja tego jak nasz bohater postrzega otoczenie oraz zdolnościami specjalnymi, którymi dysponuje. Jest to niewątpliwie przyjemny powiew świeżości, ale daleko mu do rewolucji.


Z fabułą niestety nie jest już tak różowo. Twórcy mieli spore ambicje i z początku może się wydawać, że realizują je wzorowo. Świetne budowanie napięcia, dobrze napisany, tajemniczy scenariusz, prawidłowa technika opowiadania historii przez otoczenie oraz odpowiednie dozowanie gameplayu i treści. Mimo rewelacyjnej bazy jaką gra buduje przez pierwsze kilka godzin końcówka trochę zawodzi i pozostawia niedosyt. Z pewnością można by to zrobić lepiej, wywołać więcej emocji, ale z technicznego punktu widzenia wszystko jest zrobione dobrze. Brakuje tu po prostu głębi, "tego czegoś". Grę skończyłem w około 5 godzin i uważam, że nie jest to wcale tak mało. Kondensacja treści i formy jest na tyle duża, że nie można się nudzić i zawsze jest na czym zawiesić oko, więc w dużym stopniu rekompensuje to dość, krótki czas jaki jest potrzebny do jej ukończenia. Sztuczne wydłużanie rozgrywki mogłoby mieć negatywny wpływ na całą grę, więc to raczej dobrze, że twórcy postawili na jakość, a nie ilość i długość.

Podsumowując "The Vanishing of Ethan Carter" jest naprawdę bardzo dobrą produkcją, której fan gier przygodowych nie może sobie odpuścić. Większość aspektów strony technicznej dopięto dosłownie na ostatni guzik i ciężko wskazać tutaj jakieś znaczące mankamenty. Pomimo faktu, że gra dosyć szybko się kończy to warto wydać na nią te kilkadziesiąt złotych monet.
1 10
Moja ocena:
9
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
50% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (4 głosy).
Udostępnij:
Już na samym początku zabawy gracz witany jest informacją, że „Niniejsza gra jest podróżą bez przewodnika”. Nie będziemy prowadzeni za rączkę, nie dostaniemy podpowiedzi ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 94%