Recenzja serialu

Chilling Adventures of Sabrina (2018)
Lee Toland Krieger
Rob Seidenglanz
Kiernan Shipka

Zło we mnie

"Chilling Adventures of Sabrina" to obowiązkowa pozycja dla wszystkich, którzy cenią produkcje z mrocznym klimatem, wypełnioną charakterystycznymi bohaterami, dobrym aktorstwem, niezłą ścieżką ...
Po ogromnym sukcesie serialu "Riverdale" opartego na podstawie serii komiksów wydawanych przez Archie Comics nikogo nie zdziwiło zainteresowanie pozostałymi dziełami tego wydawnictwa. Jednym z projektów jest właśnie "Sabrina, nastoletnia czarownica", do której prawa nabyła platforma Netflix.


Losy Sabriny po raz pierwszy można było śledzić w sitcomie, który doczekał się aż siedmiu sezonów, a później w serialach animowanych kierowanych do najmłodszych widzów. Wszystkie te produkcje miały humorystyczny wydźwięk i stanowiły solidne kino familijne. Dopiero Netflix zdecydował się na przedstawienie nastoletniej wiedźmy w mrocznych barwach, a twórca serialu – Roberto Aguirre-Sacasa – nawiguje ze zręcznością między dwoma gatunkami filmowymi: horrorem i produkcjami młodzieżowymi, czego przykładem może być jego remake "Carrie". Podobnie jak ekranizacja Stephena Kinga, tak "Chilling Adventures of Sabrina" to opowieść o dojrzewaniu utrzymana w klimacie magii, okultyzmu i czarnoksięstwa.

Najsolidniejszym elementem produkcji są bezbłędnie wykreowani bohaterowie, z którymi łatwo się utożsamić. Gołym okiem można dostrzec, że scenarzyści chcieli pokazać owym serialem siłę kobiet. "Chilling Adventures of Sabrina" jest dziełem promującym feminizm, bo przecież niewiasty obdarzone magicznymi mocami, niezależne i świadome swojej seksualności, są tego idealnym przykładem. Twórcy odbiegli od klasycznego wyobrażenia czarownic – kobiety zhańbione czarną magią nie mają brodawek czy haczykowatych nosów, emanują natomiast seksapilem.


Zazwyczaj w produkcjach młodzieżowych postać pierwszoplanowa na siłę kreowana jest na człowieka po prostu dobrego. Przykładem może być Archie z "Riverdale", który początkowo wzbudza szczerą sympatię, jednak z czasem staje się nudny, przewidywalny i ostatecznie bezbarwny. Na szczęście w "Chilling Adventures of Sabrina" tytułowa wiedźma, mimo że jest bohaterką pozytywną, to z każdym kolejnym epizodem się rozwija, nabywa nowe cechy i potrafi pozbawiać życia, kiedy ktoś zagraża jej rodzinie czy przyjaciołom. Jednak to postacie drugoplanowe zagarniają dla siebie show. Ciotki Spellman, Ambrose, Nick czy Mary Wardwell to interesujący i zaskakujący bohaterowie, którzy ze zręcznością wypełniają tło produkcji i  sprawiają, że nigdy ich na ekranie nie za dużo. Każdy chciałby mieć takie kochające opiekunki, sprytnego kuzyna, oddanego partnera czy sympatyczną nauczycielkę.

Warto wspomnieć, że scenarzyści po trzech sezonach emisji nadal mają pomysły na dalsze losy Sabriny. Każdy odcinek kończy się w taki sposób, że ciężko jest przestać oglądać show. Niestety jednak sporym problemem serialu są relacje między bohaterami. Niekiedy przyjaciele tak szybko przeradzają się w kochanków, że całe "podchody" i iskra między nimi zostaje pominięta, czego konsekwencją jest brak chemii między nimi.


Samo zarysowanie postaci nie dałoby takiego efektu, gdyby nie zdolna obsada. Powierzenie głównej roli Kiernan Shipce było strzałem w dziesiątkę. Aktorka jest jedną z najbardziej uroczych gwiazd młodego pokolenia, która mimo niewinnego wyglądu potrafi wzbudzić szczery niepokój. Niedawno można było podziwiać jej bezbłędną kreację aktorską w horrorze "Zło we mnie", gdzie udowodniła, że z łatwością odnajduje się w wymagających rolach. Podobnie jak w dziele Oza Perkinsa Shipka manewruje między postacią pozytywną a przepełnioną czystym złem, pozostając w stu procentach naturalna. Dzielnie kroku dorównują jej Miranda Otto, Lucy Davis i Michelle Gomez, które wypadają cudownie w swoich rolach i udowadniają, że są koronnymi klejnotami amerykańskiej kinematografii. Otto zachwyca spokojem i opanowaniem goszczącym na jej twarzy, Davis zaraża uśmiechem i powala modulacją głosu, natomiast Gomez wiarygodnie uwodzi oraz imponuje mimiką i gestykulacją. Mimo że to kobiety górują na ekranie, na słowa pochwały zasługują także młodzieńcy – Gavin Leatherwood i Chance Perdomo, dla których serial jest pierwszym poważnym angażem aktorskim. Po ich występie można mieć tylko nadzieję, że ich kariera nabierze rozpędu, bo szkoda, żeby taki talent się marnował.

"Chilling Adventures of Sabrina" prezentuje się dobrze ze strony technicznej. Ekipa odpowiedzialna za ścieżkę dźwiękową idealnie spotęgowała wydźwięk scen. Kiedy serial nabiera rozpędu, muzyka podąża za nim, a kiedy jest spokojny, nostalgiczny, wtedy nastrojowe nuty odprężają widza. Solidnym elementem show są także zdjęcia, które wskazują na kunszt operatorski – został on wykorzystany zarówno w scenach rozgrywających się w Greendale, jak i tych w ciemnościach jaskiń, czy w samym Piekle. Bez względu na miejsce akcji serial reprezentuje wysoki poziom plastyki obrazu i dostarcza doznań estetycznych.


Podsumowując, "Chilling Adventures of Sabrina" to obowiązkowa pozycja dla wszystkich, którzy cenią produkcje z mrocznym klimatem, wypełnioną charakterystycznymi bohaterami, dobrym aktorstwem, niezłą ścieżką dźwiękową i ciekawą fabułą. Warto się przekonać, jakie zło drzemie w Sabrinie Spellman.
1 10
Moja ocena serialu:
7
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
81% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (16 głosów).
Udostępnij: