Recenzja serialu

Salem (2014)
Richard Shepard
David Von Ancken
Shane West
Janet Montgomery

Where the Devil Hides

"Salem" przywróciło stary, dobry obraz czarownic, jednakże nie mogę spojrzeć bezkrytycznie na fabułę serialu, w której ciężko byłoby doszukać się czegoś oryginalnego.
Naprawdę dawno nie widziałem serialu, który ukazuje prawdziwy charakter wiedźm - bezwzględne i przerażające. Natomiast  zaroiło się od produkcji, gdzie czarownice są dobrodusznymi kobietami, starającymi się powstrzymać siły zła m.in. "Czarownice z East Endu", "Czarodziejki" czy "Tajemny Krąg". Przytoczone tytuły, to godne uwagi dzieła, jednak skierowane do młodszej widowni. W 2013 roku powstał serial "American Horror Story: Sabat", przedstawiający wiedźmy jako wysłannice diabła. Rosnąca popularność owej produkcji nie mogła pozostać niezauważona przez innych twórców seriali, którzy spostrzegli się ile emocji wzbudzają czarownice "z pazurem" i w efekcie powstał serial "Salem".

Akcja produkcji przenosi widza do XVII-wiecznego Massachusetts i skupia się na tytułowym miasteczku Salem. Dwoje ukochanych - Mary Sibley i John Alden zostają rozdzieleni, gdy mężczyzna zostaje wysłany na wojnę. Zrozpaczona i brzemienna kobieta, nie mogąc poradzić sobie z odejściem ukochanego, oddaje swoją duszę diabłu, aby osiągnąć władzę przypieczętowując pakt ofiarą nienarodzonego dziecka. Po kilku latach do miasteczka powraca John i uczucie łączące go niegdyś z Mary ponownie daje o sobie znać. Mężczyzna wkrótce odkrywa, że Salem opanowane jest przez czarownice, które za dnia przechadzają się wśród ludzi - co wzbudza strach wśród mieszkańców i czego efektem są masowe skazania na śmierć niewinnych osób.

"Salem" przywróciło stary, dobry obraz czarownic, jednakże nie mogę spojrzeć bezkrytycznie na fabułę serialu, w której ciężko byłoby doszukać się czegoś oryginalnego. Owszem (jak już wcześniej wspomniałem) czarownice są tu bezwzględne i przepełnione mrokiem, co działa na korzyść produkcji, jednak serial można podzielić na trzy rozdziały: poznanie wiedźm, mnóstwo egzekucji mieszkańców oraz starania Mary, aby na Ziemi panował Szatan. Przerwy między tymi wydarzeniami wypełnia mozolny wątek miłosny, który wpleciony w fabułę jest na siłę - rodem z sagi "Zmierzch" i wyłącznie irytuje.


Zaletą serialu jest klimat. Twórcom nie raz udało się mnie wystraszyć - podczas seansu wielokrotnie pojawiły się jump-sceny, owocujące przyśpieszonym biciem serca. Ponadto warto wspomnieć także o nastrojowej muzyce, która buduje napięcie i przyprawia o gęsią skórkę.

Atutem produkcji są także dobre efekty specjalne. Różnego rodzaju zjawiska nadnaturalne były realistyczne - w żadnym odcinku nie doszukałem się widocznej pracy komputera. Aż dziw, że serial o tak skromnym budżecie prezentuje się tak dobrze od strony technicznej.

Serial prezentuje się nieźle również ze strony gry aktorskiej. Janet Montgomery (Mary) z łatwością odnajduje się w swojej roli: gra minimalistycznie, nie zdradzając zbyt wielu emocji, budując wokół siebie nutę tajemniczości. Ponadto aktorka pokazała swój kunszt, w drugim sezonie serialu, gdy jej bohaterka "zrzuciła maskę" i zaczęła ukazywać emocje, sprawnie modulując głosem i mimiką. Reszta obsady spisuje się nieźle, a na słowa pochwały zasługują główni antagoniści w serialu: Stephena Langa (Increase Mather) oraz Lucy Lawless (Hrabina Marburg) - kreacje tych dwoje są zagrane po mistrzowsku, gołym okiem można dostrzec ich zaangażowanie. Ich przepełnionych złem bohaterów, nigdy nie jest za dużo na ekranie.


Podsumowując, to dzieło warte polecenia. Serial ma zróżnicowany poziom między odcinkami - niektóre ogląda się z zapartym tchem, natomiast inne bez żadnych satysfakcji. Ostatecznie mimo że ma wzloty i upadki, wielu irytujących bohaterów, to wciąga i zaostrza apetyt na ciąg dalszy.
1 10
Moja ocena serialu:
7
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
84% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (31 głosów).
Udostępnij: