Recenzja Sezonu 2

The Boys (2019)
Eric Kripke
Dan Trachtenberg
Antony Starr
Erin Moriarty

Burza i napór

W niektórych z mistrzowsko zainscenizowanych sekwencji groza, humor i dramat spotykają się w obrębie pojedynczych scen, a nawet kadrów. W innych scenarzyści przestawiają zwrotnicę kopniakiem, a ...
Źle się dzieje na współczesnym Olimpie. Faceci w pelerynach i kobiety w spandeksie zmieniają PR-owca, lecz ich grzeszki powoli wychodzą na jaw, zaś kolejne akty heroizmu stają się oczywistym elementem cynicznej, marketingowej gry. Drugi sezon "The Boys" rozpoczyna się dokładnie tam, gdzie zakończył się poprzedni, choć można odnieść wrażenie, że minęły lata. Lont właśnie się spalił, armaty wystrzeliły: wiemy już, że superbohaterowie nie rodzą się z niebiańskiego nadania, Bóg mieści się w strzykawce z supersterydem, a moralność pozostaje dla większości członków nadludzkiej socjety kłopotliwym balastem. Nic dziwnego, że facet o nazwisku Billy Rzeźnik może być w takim świecie świętym symbolem ludowego gniewu. 

   

Większość tych narracji ogniskuje się wokół nowej członkini Siódemki, rozcinającej gorset superbohaterskich konwenansów Stromfront (fantastyczna, tańcząca na cienkiej granicy kiczu Aya Cash). Faszyzm, nie od dziś przypinany do komiksowych opowieści razem z nietzscheańską ikonografią, ma w serialu jej oblicze i cóż, jest to całkiem prowokujący koncept. Po pierwsze dlatego, że w stanowiącym podstawę scenariusza komiksie Stormfront jest rosłym i muskularnym byczkiem. Po drugie, z powodu satyrycznego rysunku bohaterki, rzucającej wyzwanie tradycyjnym mediom, świetnie odnajdującej się w świecie zer i jedynek, pozostającej czułym miernikiem społecznych nastrojów i dźwigającej na plecach worek seksualnych perwersji. I tak, stawka rośnie, a gra toczy się o zdekodowanie języka nienawiści. O sprawę, powiedziałbym, globalną i lokalną.

Oczywiście, gładki, efektowny i atrakcyjny medialnie neofaszyzm to tylko wierzchołek góry lodowej. Scenarzyści muszą obsłużyć dwa tuziny postaci, za którymi stoją podobne kolubryny. Media na paskach korporacji, eugenika, upadające Hollywood, prawa mniejszości... Dla każdego coś miłego, zwłaszcza że twórcy bezinwazyjnie wszywają socjologiczne opowiastki i narracje o mechanizmach władzy w większą historię superbohaterskiej psychomachii. Bezwzględny Homelander (tłumacze, a co się stało z polskim Ojczyznosławem?!), wynaturzona krzyżówka Kapitana Ameryki i Supermana, jeszcze wyraźniej odsłania swoje poranione wnętrze; Królowa Maeve, czyli Wonder Woman tego świata, dostaje szansę na emancypację, która zamieni jej życie w drogę krzyżową, zaś The Deep, władca mórz i oceanów...? O panie miłosierny, dość powiedzieć, że wątek stowarzyszenia odnowy duchowej, w którym bohater przechodzi przyspieszony kurs samoakceptacji, to jeden z najlepszych kawałków telewizji ostatnich lat. A przy okazji – niezła beka z napuszonych, new age'owych narracji w popkulturze.
 

Wszystkie te grzybki pływają w krwistym barszczyku akcji. W niektórych z mistrzowsko zainscenizowanych sekwencji (vide atak Black Noira na spokojne przedmieścia) groza, humor i dramat spotykają się w obrębie pojedynczych scen, a nawet kadrów. W innych (jak przy spotkaniu Homelandera ze ślepym Blindspotem) scenarzyści przestawiają zwrotnicę kopniakiem, a śmiech więźnie nam w gardle. Część staje się polem intrygujących, formalno-narracyjnych eksperymentów (jak filmowany z zewnątrz "przemarsz" Stormfront przez budynek komunalny), część to ukłon wobec klasyków, od Johna Woo po Paula Greengrassa. Wszystkie jednak pozostają świadectwem szacunku dla widza oraz szampańskiej zabawy na planie.

Drugi sezon "The Boys", choć odleglejszy od komiksowego pierwowzoru Gartha Ennisa i Darricka Robinsona, wydaje się początkiem znacznie ciekawszej historii – być może wkrótce przejrzy się w niej cała współczesność. Nieco przeciągnięty, napakowany wątpliwymi, melodramatycznymi twistami, pozostaje też ostrą jak brzytwa satyrą i wysokooktanową rozwałką. Trzeba naprawdę kochać superbohaterów w całym ich niepoważnym majestacie, by w takim rozkroku utrzymać równowagę.
1 10
Moja ocena serialu:
8
Michał Walkiewicz
Dziennikarz filmowy, redaktor naczelny portalu Filmweb.pl. Absolwent filmoznawstwa UAM, zwycięzca Konkursu im. Krzysztofa Mętraka (2008), laureat dwóch nagród Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej... przejdź do profilu
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?
77% użytkowników uznało tę recenzję za pomocną (26 głosów).
Udostępnij:
Pomiędzy krwawą rozwałką a erupcjami sztubackiego humoru, scenarzyści wypełniają szkic kolorami. Czasu starcza też na pocieniowanie obydwu stron konfliktu - nakreślenia ... więcej
zdaniem społeczności pomocna w: 89%