Wolne tempo, dużo dialogów z szydera i humorem, niesztampowe postacie (przede wszystkim Hal) a wszystko dobrze opakowane atmosfera tajemnicy i zagadki.
Fani nawalanek Marvela będą psioczyć ale to naprawdę fajny serial.
Nie dość, że musimy oglądać martyrologię holokaustowców, to jeszcze zamęczą nas czarną martyrologią. Biały człowiek ma dziś przerąbane w kinie amerykańskim. Jak kułak w produkcjach marksistowskich twórców.