Czar prysł ...

Pierwszy serial Power Rangers oglądałem jako dziecko i byłem pod naprawdę dużym wrażeniem. Na Zeo natrafiłem jako nastolatek i muszę powiedzieć że nie był urzekający. Co się zmieniło ? Po pierwsze koncepcja mechanicznego Imperium którym dowodził przerośnięty budzik w ogóle do mnie nie przemawiała. Rita była cool, Zed był spoko nawet później power rangers Ninja można było jakoś wytłumaczyć i zaakceptować ale tu kicz zaczął wylewać się z serialu potokami niszcząc cały klimat Power Rangersów. Po pierwsze o ile poprzedni antagoniści Zordona byli nieco mroczni a czasem mistyczni to w tym przypadku mamy do czynienia z czymś zupełnie innym. Nowe czarne charaktery wyglądają tragicznie. Naprawdę nie ma na co patrzeć. Kostiumy to horror dla widza. To samo tyczy się nowego projektu strojów rangersów. Wizjery w kształcie figur geometrycznych ? Po co to ? Chyba tylko po to żeby wojownicy mieli gorsze pole widzenia a dzięki temu nie umarli ze śmiechu jak zobaczą z kim przyszło im się mierzyć. No i zordy też nie przemawiały już do mnie jak te dawne.

Poza tym istnieje też wiele niedociągnięć fabularnych. Nie rozumiem w jaki sposób Mechaniczne Imperium pokonało Zeda i Ritę ? Zaatakowali pałac i co z tego ? Dlaczego Zed nie stworzył potworów do obrony tylko uciekł ? Maszynki latały i strzelały ale Zed i Rtita mogli odpowiedzieć ogniem z lasek. Na szybko mogli wysłać powiększonego złotego żeby wstrzymał nieco samolociki a płetwiaż w tym czasie mógł wrzucić do pieca wszystkie potwory które miał przygotowane na co zapewne mechaniczni odpowiedzieliby powołaniem własnych potworów i byłoby widowiskowe starcie. Kolejna kwestia dotyczy powtarzania błędów poprzedników. Mechaniczni zajęli pozycję Zeda i Rity ale tak naprawdę wcale nie byli groźniejsi. Znowu zaczęło się wysyłanie po jednym potworze co odcinek zamiast się nauczyć na błędach poprzedników i zalać ziemię armią potworów. Zmiany więc zdecydowanie się serialowi nie przysłużyły.

Całość mogę polecić jedynie fanatycznym fanom orginalnego serialu jako ciekawostkę nic więcej.

  • Zgodzę się z Tobą i nie zgodzę. :) Może wygląd władców Mechanicznego Imperium nie jest najlepszy, ale przecież: czy wygląd Zedda był "poważniejszy"? Fakt, Mondo i Machina lepiej by zrobili, gdyby zalali Ziemię całą armią potworów, choć zwróć uwagę, że na początku wysyłali przeciw zordom całe eskadry myśliwców (czy też: mięśliwców, jak Mondo w polskiej wersji je nazywał). Co do mroku i mistyczności, to np. podobał mi się odcinek o porwaniu Tommy'ego, umieszczeniu go w innym wymiarze, wyczyszczenia mu pamięci i próby nastawienia go przeciw pozostałym wojownikom. Podobał mi się również motyw zaginionego brata Tommy'ego, Davida, i umieszczenia go w odległej jaskini. Podobał mi się niespodziewany powrót Jasona do drużyny, jak również postać Treya z Triforii. Również motyw połączenia sił z Ritą i Zeddem, w odpowiedzi na co Power Rangers musieli połączyć siły z Aquitarianami. I to, że w finałowej scenie wojownicy sami siebie powiększyli zamiast wzywać zordy. To coś nowego. Był też ciekawy, choć i dosyć dziwny, futurystyczny odcinek "Święta", o starym Tommym opowiadającym wnukom dawne dzieje.
    Uważam, że to dobrze, że w pewnym momencie wrogami Rangersów byli zarówno Rita i Zedd (którzy powrócili do gry), jak i Mondo i Machina.

    Można zauważyć, że ta seria różniła się od poprzedniej tym, że o ile w serii "Mighty Morphin Power Rangers" dobro dysponowało techniką, którą przeciwstawiało złej magii wrogów z kosmosu, o tyle w serii "Power Rangers Zeo" to wojownicy zaczęli używać dobrej magii, którą przeciwstawiali technice używanej przez złych z kosmosu. Generalnie, w konflikcie magia vs technika nastąpiło tu odwrócenie ról.

    Co do kostiumów, to zgoda, że wizjery w kształcie figur geometrycznych wyglądają trochę dziwnie i są niepraktyczne, ale cała reszta mi się podoba nawet bardziej niż te pierwsze kostiumy. Kolor i szyk są naprawdę ładne. Nie ma już czarnego wojownika, tylko jest zielony.

    Racja, że Rita i Zedd głupio zrobili, że nie próbowali się bronić, gdy zaatakowało ich Mechaniczne Imperium, mogli tu wstawić jakąś scenę bitwy, byłoby to pewnie ciekawe, ale można to wytłumaczyć tym, że nagły atak zaskoczył ich podczas balu, i instynkt samozachowawczy wziął górę, bo sami nie mieli myśliwców. Wpadli w panikę i myśleli o ucieczce, a nie o obronie - to się zdarza. Choć fakt, było to dosyć naciągane, bo zdążyli się spakować.

    Więc per saldo seria Zeo podobała mi się chyba nawet bardziej niż starsza.

    • Rozumiałbym gdyby źli faktycznie dysponowali jakąś zaawansowaną technologią ale mechaniczne imperium tylko było opisywane jako zaawansowane. Jak by się przyjrzeć bliżej to było bliższe epoce industrialnej niż cyfrowej. Maszyny parowe, wielkie niepraktyczne koła zębate. Zed dysponował lepszą technologią zamontowaną w jego olbrzymim zordzie. Sojusz Maszyn z Zedem i Ritą był jak dla mnie zbyt przewidywalnym jeśli nie objechanym pomysłem. Lepiej by zrobili twórcy jeśli Zed zawarłby sojusz z Rangersami przeciw maszynkom. Na jakiś czas zrezygnowałby z planów podbicia ziemi żeby odbić księżyc od maszynek. Mogłaby to być lepsza koncepcja szczególnie że można by pokazać walkę zeozorda i jakiegoś potwora Zeda oraz Rity przeciw temu co najlepsze mieliby do wystawienia mechaniczni. Plus przynajmniej na jeden odcinek Rangersi przeszliby do ofensywy a nie tylko czekali na kłopoty które każdego kolejnego dnia przygotowywali im przeciwnicy.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię