Człowiek już sobie myślał, że teraz będzie z górki, bo stary Campbell wyciągnął kopyta i francuzki zbok poszedł do ciupy. Wydawałoby się, że wszystkie nudne wątki zostały zamknięte i teraz zostało już samo gęste :) Nic bardziej mylnego, bo nagle wyskoczył on, Kripke cały na biało razem ze swoimi zboczeniami i znowu zmusił mnie do przewijania odcinka. Przedstawić jakieś ciekawe wątki? Popchnąć fabułę do przodu? A komu to potrzebne? Lepiej pokazać typa siadającego gołą dupą na torcie i walącego bąki. Tak wiem, serial jest kierowany głównie do przeciętnego zjadacza hamburgerów, ale jednak poprzednie sezony zgrabnie łączyły groteskę z dynamiczną akcją. Tutaj totalnie się to nie udaje i to mnie smuci...
Kripke był scenarzystą "Supernatural" i takich sytuacji tam nie było. Raczej Rogen jest za takie odpowiedzialny. Już nie pamiętam jaki on film reżyserował i pisał scenariusz, ale osiągnął on taką klapę że oskarżył ludzi o to że nie mają poczucia humoru. Wyrafinowany humor wg Rogena to: pierdzenie, odbyty i żarty o wackach i waginach.
Zabójcze owce to moja druga ulubiona scena filmowo serialowa jaką kiedykolwiek widziałem, tuż po scenie w "Star Wars: Skywalker Odrodzenie", w której na mrocznej planecie zła, barbarzyńska konnica wyjeżdża z kosmicznych promów na dachy niszczycieli żeby szyć z łuków do roju statków kosmicznych, a nieumarły mag Sith złowieszczym głosem śmieje się z dołu otoczony jakimś dziwnym kultem, siedzącym na trybunach przy zgaszonym świetle.
Genialna scena - bawiłem się lepiej niż na martwicy mózgu.