The Boys: Sezon 4 The Boys sezon 4, odcinek 6
odcinek The Boys (2019)

The Boys | Brudny interes

Dirty Business 1h 5m
7,1 1,1 tys. ocen
7,1 10 1 1098
The Boys
powrót do forum s4e6

Człowiek już sobie myślał, że teraz będzie z górki, bo stary Campbell wyciągnął kopyta i francuzki zbok poszedł do ciupy. Wydawałoby się, że wszystkie nudne wątki zostały zamknięte i teraz zostało już samo gęste :) Nic bardziej mylnego, bo nagle wyskoczył on, Kripke cały na biało razem ze swoimi zboczeniami i znowu zmusił mnie do przewijania odcinka. Przedstawić jakieś ciekawe wątki? Popchnąć fabułę do przodu? A komu to potrzebne? Lepiej pokazać typa siadającego gołą dupą na torcie i walącego bąki. Tak wiem, serial jest kierowany głównie do przeciętnego zjadacza hamburgerów, ale jednak poprzednie sezony zgrabnie łączyły groteskę z dynamiczną akcją. Tutaj totalnie się to nie udaje i to mnie smuci...

ocenił(a) serial na 7
Labret

Kripke był scenarzystą "Supernatural" i takich sytuacji tam nie było. Raczej Rogen jest za takie odpowiedzialny. Już nie pamiętam jaki on film reżyserował i pisał scenariusz, ale osiągnął on taką klapę że oskarżył ludzi o to że nie mają poczucia humoru. Wyrafinowany humor wg Rogena to: pierdzenie, odbyty i żarty o wackach i waginach.

ocenił(a) serial na 7
borsuk96

No masakra,juz w poprzednim odcinku te zabojcze owce to żenada była.

aronn

Zabójcze owce to moja druga ulubiona scena filmowo serialowa jaką kiedykolwiek widziałem, tuż po scenie w "Star Wars: Skywalker Odrodzenie", w której na mrocznej planecie zła, barbarzyńska konnica wyjeżdża z kosmicznych promów na dachy niszczycieli żeby szyć z łuków do roju statków kosmicznych, a nieumarły mag Sith złowieszczym głosem śmieje się z dołu otoczony jakimś dziwnym kultem, siedzącym na trybunach przy zgaszonym świetle.
Genialna scena - bawiłem się lepiej niż na martwicy mózgu.

ocenił(a) serial na 7
Labret

Lepiej bym tego nie ujął. 6 odcinków i nic się nie dzieje. Po co pchać fabułe i przedstawiać ciekawe wątki? Jeszcze przez przypadek by dobry serial wyszedł. Żenada. Po prostu upadek totalny.