Klee

Sebastian Deka

Wpis został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz ten wpis

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować wpis

Blog został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz tego bloga

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować bloga

Niefilmowy blog filmowy
| 42 komentarze
Nie sposób nie dostrzec, że jest bardzo niefilmowo na tym moim nieszczęsnym blogu. Mimo pełnej dychy wątków, brak wśród nich jednego choćby traktującego o filmie. Jest to cokolwiek rażące, wziąwszy pod uwagę, że blog ten jest częścią portalu filmowego, oraz że na blogach innych użytkowników tematyka filmowa jest dominująca, o ile nie jedyna. Poczułem się inny i pomyślałem w związku z tym, że przyszedł najwyższy czas, by zaistniały (a raczej zastany) stan rzeczy zmienić. Odstawanie od innych nie musi być co prawda czymś złym. Świadczy jedynie o innej hirearchii wartości, inaczej poustawianych priorytetach etc. Jakkolwiek, czuję potrzebę wpisania się w powszechnie panujący na portalu nurt, bo i dla mnie film jest jednym z najważniejszych, najbardziej fascynujących fenomenów obecnych w sposób stały w moim życiu. Postanawiam więc zrobić coś więcej, poza samą tylko obecnością na portalu, by to pokazać.

Chęci, by wspomniany brak zniwelować, są więc. Problem tylko w tym, że nie do końca mam jeszcze pomysł, czym chciałbym (lub czym by należało) zastaną pustkę wypełnić. Skłaniał się będę zapewne ku teorii filmu, o ile to nikogo z moich Zacnych Gości nie odstrasza. Czegoś podobnego jak dotąd nigdzie nie znalazłem, a przecież powielanie tematów pochodzących z innych blogów lub bycie wtórnym wobec forum ogólnego mija się z celem.

Postaram się też dołożyć wszelkich starań, aby był to ostatni wątek na tym blogu. Obietnic jednak w tej sprawie nie składam. Dotrzymać słowa byłoby przecież bardzo trudno, gdyż nie wiadomo, jaki będzie rozwój wypadków, a od tego wszystko jest uzależnione. Jakkolwiek, niedługo dobiję dwunastki i wtedy już ostatecznie będę chciał powiedzieć: Basta & Schluss! Mnie samego bowiem nadmiernie rozbudowane blogi odstraszają. Chciałbym zaś uniknąć sytuacji, w której z niechęcią będę spoglądał na własne podwórko, na którym to komukolwiek trudno będzie się odnaleźć.
Udostępnij

komentarze

Tak, tak. Poczucie "inności" i wyobcowanie z reguły skłaniają ku autodestrukcji, ale w twoim wypadku mogą okazać się inspirujace. Powodzenia

Wolałbym nie wiedzieć, do czego to aluzja. Niestety jest nader czytelna...

Tak naprawdę to dzięki wielkie!

$comment.user użytkownik usunięty

To może ja zacznę czysto folmowo, dla odmiany.
Czy wiesz, że dopiero teraz przyszło mo do głowy zerknąć w Twoje "ulubione"? Chociaż, jakoś mnie to nie dziwi ;)
Szkoda, że nie wpadł na to nasz psycho(ana)lizujący kolega. Chociaż nie wiem czy by "załapał" ...
Lista zaskakująca długa. Wzruszył mnie Corey Feldman, ktoś go jeszcze pamięta? A przypominasz sobie Coreya Feldmana?
Masz też u siebie p. Barbarę Sass, którą i ja lubię. Widziałem ją ostatnio na Tv Puls (tak ;), całkiem mądra kobieta. Zawsze chciałem zobaczyć "Historię niemoralną" ostatni film ze Stalińską. Bardzo lubię jej "Dziewczęta z Nowolipek". Zupełnie wyrugowała sentymentalizm Gojawiczyńskiej, wypunktowała mroczność.
Chciałby też dopytać w sprawie "ulubionych". O czy jest "Presque rien", nie ma jego opisu w Filwebie. Mam nadzieję, że jako człowiek uczynny i lubiący składać długie posty sprawisz, że moja ciekawość zostanie zaspokojona.
Na razie tyle.
:)

$comment.user użytkownik usunięty

Jakoś bredzę, Corey'a Haima.
ps. I ja te kina lubię. To chyba w "Polonii" w poniedziałki bilety po 5 złotych.

Bardzo krótko.

W "ulubione" nie powinieneś był wcale zaglądać, bo to niekoniecznie są moje ulubione. Chyba powinienem je wszystkie wyrzucić. Trudno, aby ludzie nie wyrabiali sobie jakiejś opinii na mój temat, na postawie tego, co tam znajdą. Tymczasem ta zawartość może przyczynić się do powstania niezgodnego z rzeczywistością obrazu mojej osoby. Wolałbym tego uniknąć. Choć ostatnio zaczynam myśleć, że może taki właśnie jestem... Sam nie wiem. Ciągnę ten temat z Joan w wątku "Pytania, krytyki...", bo Ona pierwsza o to zapytała. Tam więc odysłam, bo nie chcę się powtarzać.

Myślę, że ci, którzy widzieli "The Goonies", Feldmana nigdy nie zapomną. Nie chciałbym jednak chyba oglądać niczego z nim dzisiejszym. Wolę pamiętać go takim, jaki był kiedyś, takim z mojego (i jego) dzieciństwa. KlauS mnie tym urzekł, że napisał, iż to jeden z jego ulubionych filmów. Drugiego Coreya nie kojarzę w tym momencie, raczej więc nie znam w ogóle.

O "Presque rien" postaram się napisać coś krótkiego, skoro jest takie zapotrzebowanie. Bliższe to będzie raczej recenzji niż opisowi, bo co to jest "opis filmu", nie do końca rozumiem. Nie podoba mi się. Zanim to jednak powstanie, a potem zanim zamieszczą (ewentualnie), minie pewnie sporo czasu. Mam więc inną propozycję. Mogę wysłać Ci film. Myślę, że byłoby to nawet lepsze, bo to jeden z takich obrazów, które powinno się oglądać, nie wiedząc, o czym traktują. Mam wersję z wtopionymi angielskimi napisami, ale zdaje się, że to jedyna osiągalna na naszym globie. Film ukazał się bowiem na DVD jedynie w strefie 1 (czyli USA i Kanada). W Polsce dystrybucji się nie doczekał.

A z moimi "kinami ulubionymi" też zamieszanie, bo one wcale ulubionymi nie są. Pewnie mogłyby się takimi stać, gdybym je znał, ale nie znam niestety. Wrzuciłem je do siebie, by móc sprawdzać, co się grywa w stolicy i ewentualnie wybrać się tam, gdyby była akurat projekcja czegoś, czego ja pragnę od lat.

Stolica nasza piękna niestety dla mnie za daleko, bym mógł sobie tam do kin jeździć. Miałem taki czas, że jeździłem trochę do "Rozmaitości" i "Powszechnego". Zaprzestałem jednak, bo mnie to rujnowało. Wszystkie pieniądze na to szły, a taki pojedynczy wyjazd kosztował mnie grubo ponad 100zł. Nie do udźwignięcia dla mnie. Bo to, że musiałem pół dnia tłuc się w pociągu, a potem pół nocy, to oczywiście dla mnie betka, biorąc pod uwagę miłość do teatru. Cenisz Jandę. Cieszę się, że udało mi się zobaczyć ją jeszcze zanim odeszła z Powszechnego. Teraz żałuję, że to był tylko jeden spektakl. A miałem nadzieję jeszcze inne z jej udziałem zobaczyć. Cóż, pozostaje mieć nadzieję, że jeszcze kiedyś tam wróci.

No ale jeśli o kinach warszawskich mowa, to pozwolę sobie Cię wykorzystać. Zamieszczam fragment listu, jaki do kogoś napisałem, i poproszę o zidentyfikowanie kina. A cytat zamiszczam cały, byś wiedział, dlaczego mnie to akurat kino interesuje:

"Warszawskich kin nie znam. Raz tylko w jednym byłem. Nie pamiętam niestety nazwy. Znajduje się na starówce, bardzo mała sala na drugim chyba piętrze sporego budynku (jakieś muzeum czy instytucja kulturalna). Wybrałem się tam, żeby obejrzeć "Życie jako śmiertelną chorobę przenoszoną drogą płciową" Zanussiego w rok po premierze tego filmu, kiedy już dawno nie grali go w żadnym kinie, a w tym jednym tak. Było miło, bo byłem jedynym widzem na sali :-)"

Czekam, Panie Pomocny, na pomoc.

$comment.user użytkownik usunięty

Cóż, od czegoś należy zacząć rozmowę o filmach. "Goonies" pamietam doskonale, chociaż jako człowiek z natury niesentymentalny, raczej takowych tytułów nie umieszcam w ulubionych. Chyba jednak to co się ma w "ulubionych" w pewien sposób świadczy o widzu, choć u Ciebie to raczej strategia dezorientacji ;)
"Presque rien" chętnie zobaczę, mam nadzieję, że się jakoś dogadamy co do wysłania. Ja chyba nigdy o tym obrazie nie słyszałem (teraz wiem, że nie dziwota), może być interesujący.
Twój wybór stolicznych kin jest całkiem niezły, taki zestaw dla snobującej się młodzieży ;) Sam tam bywam. "Polonię" polecam, z tą "piątką" nie żartowałem. W poniedziałki grane są filmy 2-3 miesiące po premierze, ale i tak nie jest to złe rozwiązanie.
Akurat Janda w teatrze mnie lekko przerażała, chyba była zbyt wraźna. Nie wiem czy zerkasz na krystynajanda.net, tam jest kalendarz jej poczyniań. Być może będzie bliżej Ciebie.
Co do tajemniczego kina, mam podejrzenia, ale sprawdzę "własnonożnie", bo na starówkę mam niedaleko. Może te muzeum to była po prostu Filmoteka Narodowa?
Zawsze chętny do pomocy, co złego to nie Ja
Bo

No tytuły w "ulubionych" świadczą oczywiście. Pod warunkiem jednak, że się do tego woreczka wrzuciło ulubione właśnie, a nie wszystkie, jakie przyszły w danej chwili do głowy. No i tłumacz to ludziom, a ci będą dalej swoje. Tak mnie ta Twoja (t)oporność zmierziła, że dokonałem pierwszego etapu selekcji negatywnej i przeziedziłem nieco. Jutro przyjdzie pewnie czas na etap drugi i wtedy to już niech sobią wszyscy wyrabiają zdanie na mój temat na podstawie tego, co tam jest, i niech sobie myślą, co chcą. (Tylko na twórców proszę jeszcze nie patrzeć, bo tych wykoszę w drugiej kolejności.)

Jak chcesz obejrzeć film, to się nie dużo nie czaj, tylko przyślij adres, na który mam wysłać i tyle. Dzisiaj zresztą już jednemu panu do W-wy podobną przesyłkę wysłałem ("Pieśni z drugiego piętra").

No ale co mi po tych kinach znakomitych, jesli nawet w nich nie grają tego, co potrzeba (tak naprawdę potrzeba)? O biletach za 5zł słyszałem już wcześniej (zdaje się, że w RMF Classic). Janda, Janda. Jak pisalem raz tylko ją widziałem na scenie. Zagrała w sposób bardzo stonowany jak na nią i to zrobiło na mnie wrażenie. Bo jeśli aktor potrafi na scenie okiełznać swoją neurotyczną osobowość, to świadczy to dobitnie o jego wielkości. No ona czasem przyjeżdża do nas... wiersze czytać. :-) Nie, nie, dziękuję, to mnie nie bawi. W ogóle na hasło "cyrk przyjeżdża do miasta" uciekam, gdzie pieprz rośnie. Nie lubię czegoś podobnego.

Filmoteka mogła to być jak najbardziej. Czekam więc na ostateczne rozwiązanie.

A "Goonies" to przefajowy film

Trafiłem przypadkowo na stronkę ''Presque rien''. Przeczytałem Twój opis, jak również recenzję (czego zwykle przed obejrzeniem filmu nie robię). Wielce uzasadnione są Twoje obawy o tym, że niewiele osób ten film na oczy swoje widziało, ja niestety również się do tej grupy dość sporej zaliczam. Gdzie można go obejrzeć (wypożyczalnie?), a może masz go w kompie i mógłbyś jakimś cudem (na tym się nie znam komletnie) przesłać? Pozdrawiam.

$comment.user użytkownik usunięty

Chłopie uciekaj, ratuj duszę ;)-

Teoretycznie mnie tu nie ma do 5 września br., ale na ten post muszę po prostu odpowiedzieć. Już dawno żaden mnie tak nie uradował. :-)

W Polsce film nie doczekał się dystrybucji. Dlatego też uzupełniłem stronę o nim. Chciałem, żeby zainteresowani mogli chociaż poczytać, jeśli nie będzie im dane obejrzeć. No a film jest naprawdę godny uwagi, więc warto było coś napisać.

W Polsce w oficjalnym obiegu na pewno go nie znajdziesz. Ja obejrzałem go w ubiegłym roku w TV Arte i uznałem, że muszę po prostu go mieć, bo mam wielkie pragnienie obejrzenia go jeszcze wielokrotnie. Kupiłem więc DVD przez internet z amerykańskiego Amazona, a potem dokonałem konwersji do zabawnego formatu, by móc się nim dzielić z innymi. Jeśli więc przyślesz mi adres, na który miałbym wysłać płytki (są dwie), to na pewno go dostaniasz. Ostrzegam jednak, że prawdopodobnie dopiero na początku września. Film jest oczywiście z oryginalną francuską ścieżką językową i angielskimi napisami wtopionymi w obraz (ale jakieś szczególne kompetencje neolingwistyczne nie są wymagane, bo jak pisałem w recenzji, operuje się w nim bardzo prostym językiem).

Byłbym bardzo wdzięczny, gdybyś zechciał się ze mną podzielić swoimi spostrzeżeniami po obejrzeniu. Nie mam z kim pogadać o filmie, a bardzo bym chciał. Wcisnąłem go dwu przyjaciołom, ale ci nie kwapią się, by go obejrzeć. Jednego zniechęca brak polskich napisów, a drugiego tematyka. :-( Liczę więc na Ciebie, szczególnie że - jak zauważyłem - rozmowy z Tobą mogą być naprawdę rozwijające.

Łotr i skandalista. ;-)

$comment.user użytkownik usunięty

Już się tak od razu koledze przedstawiasz?;)
A gdzie posty na trzy przewijania kulką w myszce [sic!] ;)
starzejesz się ...

Dopiero 5 ? A Ja sobie obiecałem, że nie zacznę nowego tematu bez Ciebie (na razie obmyślam, może być to przebój ;)

$comment.user użytkownik usunięty

Bo mnie tu nie ma, jak pewnie dobrze wiesz. ;-)

Ale co 5?

$comment.user użytkownik usunięty

Ja z obcymi nie rozmawiam. Jak wiesz, jestem bojaźliwy ;)
Piątego września wraca pan Klee, przynajmniej tak napisał. Dobra, "zjadłem" kropkę, wskazującą na liczebnik.
:D

W sprawie kina z twojej cytaty:
adres: Warszawa, Jezuicka 4
telefon: 831 53 93 w. 105
Cinema 1
Masz go w swoich ulubionych.
Wiec i program znasz.
Rzeczywiscie, tloczno tam nie jest.

$comment.user użytkownik usunięty

Boże, zapomniałem o tym pomyśleć. Jakoś mi umknęło... Cinema 1, mówiłem "snobstwo" ;)

No widzisz, Lilku. Wstydź się, żeby kazać Kobiecie rozwiązywać przeznaczone dla Ciebie zadanie. ;-)

Dziękuję Ci bardzo, Mario. Ja akurat kilka dni temu pomyślałem sobie, że to musi być właśnie to kino. Jedankowoż pewności nie miałem. Dzięki Tobie ją uzyskałem. :-) Nie zapomnę, raz jeszcze dziękuję!

Witaj,

5 dawno minął, a po Tobie ani widu, ani słychu. Różne teorie, domysły, plotki się szerzą...:)

Pozdrawiam serdecznie,

PS. Czy ta propozycja a propos filmu jest nadal aktualna?

Heh. Mnie do tego filmu zniechęciło to co poczytałem na imdb:P Ty zaś Klee specjalnie nie zachęcałeś, gdy była ku temu okazja:)

Ze mną jest ten problem, że choć obietnic dotrzymuję zawsze, to terminów nigdy. ;-) Trzeba się liczyć z tym, że taki mój "piąty" oznacza zazwyczaj piętnastego (szczególnie że użyłem sformułowania "około piątego"). Nie martw się jednak. Pamiętam o Tobie i o innych. Nie jesteś bowiem jedyny, który czeka na płytki ode mnie. Ten Pan np., który zostawił post zaraz pod Twoim, też się czegoś ode mnie spodziewa.

Plotki do mnie nie dotarły, ale jakiekolwiek by nie były, to prawda jest taka, że po kilkudniowym "odłączeniu od sieci" uzbierało się w mojej skrzynce pocztowej 60 listów do odpisania. Poza tym zaraziłem się od Joan i przez trzy ostatnie dni nic, tylko dodawałem materiały (o czym pewnie informowała świecąca się żaróweczka). Już jednak zaprzestałem, bo mnie to zmęczyło niemiłosiernie. To dodawanie to zresztą pewnie trochę taka ucieczka przed nieuniknionym. Tyle się zebrało postów, na które trzeba odpowiedzieć, i tyle się tu prowadzi interesujących rozmów, do których chciałoby się przyłączyć, że ogrom tego nieco przeraża. Osobnicy mojego pokroju szukają w takich momentach zawsze jakichś wymówek, by nie musieć się za daną rzecz zabrać. Miałem tak zawsze na studiach, kiedy przychodziła sesja. Przypominałem sobie wtedy, że powinienem przecież umyć okna, obejrzeć zaległe filmy etc. Potrzeba wykonania tych czynności stawała się tak paląca, że dziwiłem się samemu sobie, iż dopiero teraz to odkrywam. ;-) Zostało mi to zresztą do dziś i przez to nienormowany czas pracy, który jest przecież ogromną wygodą i zaletą, z której mam przywilej korzystać, staje się dla mnie w pewnych momentach utrapieniem. Podobnie z płytami. Gdyby tylko o Ciebie chodziło, pewnie już byś je miał. Ale jeśli wysłanie wszystkich wymaga poświęcenia większej ilości czasu, to trudno mi się za to zabrać. No ale i tak trzeba będzie (i tu wrócić i płyty powysyłać), więc pewnie pojutrze się zjawię. I już nie tylko w charakterze współtwórcy portalu, ale i interlokutora.

Tymczasem!

Bo nie to się nie czyta tego, co na IMDB, tylko to, co na FilmWebie :-P Ewentualnie odwiedza się stronę filmu: http://www.picturethisent.com/minisites/comeundone/cuframese...

Rzeczywiście sam się sobie teraz dziwię, jak to się mogło stać, że ja - piewca, orędownik i propagator tego filmu, który postawił sobie za cel rozpowszechnienie go w jak największej ilości egzemplarzy, zapomniałem o nim, gdy przygotwywałem przesyłkę dla Ciebie. Zagadka. Obiecuję jednak naprawić swój błąd, gdy będę realizował drugą część Twojego zamówienia. :-)

Wróciłbyś do poprzedniego zdjęcia. Chciałem Ci napisać, że w mojej skromnej opinii jest chyba najbardziej godnym uwagi na całym portalu, ale nim zdążyłem z komplementem, Ty je już usunłąeś. :-( (I to żeby było jeszcze na co zamieniać, a nie na takie... Szkoda słów, jak to mówią.)

Zazwyczaj sięgam po imdb. Tutaj nie ufam ani trochę ocenom, a i kometarzy ciekwych jakby mniej. Tutył nie zaintrygował mnie na tyle, by szerzej poszukać i trafić na Twe słowa. Dopiero niedawno tak się stało, jak gdzieś wspominałeś go lil'bo.

Co do zamówienia to teraz jestem w Krakowie od 2 dni i tu już zostanę. Także nie śpieszy mi się. Tymczasem Ciebie Klee sporo czasu nie było.

Jest uwięziony w tym zdjęciu. Nie wiem czemu nie chce mi serwer go zmienić. :( Takie tragiczne nie jest, raczej przesłodzone:) W każdym bądź razie miło mi posłuchać takiej uwagi:)

$comment.user użytkownik usunięty

Nie moim zamiarem bylo Cie urazic. Napisales ze czules sie nieswojo przeczytawszy tytul na forum, a on brzmi wyraznie : Pamieci P. Klee. Byl istotnie zaczepny bo taki byc mial, jak zauwazyla Oshin, ale tylko dlatego, ze chcialam z Toba wymienic poglady na temat tworczosci owego artysty. Mysle, ze kiedys zechcesz na ten temat ze mna podyskutowac. pozdrawiam :)

Witaj,
teksty mają to do siebie, że albo są czytane, albo pomijane. Od Ciebie zależy co postanowisz. W opisie blogu (a może bloga) napisałeś o teorii filum i pragnieniu rozwinięcia jej na FW. Cóż ża brawura, cóż za odwaga!
Jeżeli dalej dążysz do realizacji tego niesamowitego teoretycznego marzenia pisz. Ja obserwuję.

Wybacz Klee, tak późno dostrzegłem Twój wpis okołonoworoczny. Dzięki serdeczne za dobre słowo, a i kwartet konny był rozbrajający :) Ech, trochę sobie pomuzykowałem przed chwilą :)
Tobie również niech się darzy w tym roku. Wszystkiego dobrego. P.

Witam!! Nie powiem- miła niespodzianka usłyszeć, że ktoś tu na filmwebie jest urodzony tego samego dnia co ja :] tak Frank Sinatra tego samego dnia się urodził i chyba ktoś jeszcze, kogo akurat imienia i nazwiska nie pamiętam...Pozdrawiam :]

Ta pani http://www.filmweb.pl/Person?id=59851 również. :-)

Ja wpiszę się jak najbardziej filmowo & oprócz ostatnich, świetnych Kim-Ki Dukowskich obrazów polecam Ci gorąco nowe dzieło prawdziwego czarodzieja ekranu czyli Burtona, a urokowi jego 'Gnijącej Panny Młodej' trudno będzie Ci się oprzeć, a przynajmniej taką mam nadzieję!:) Pozdrawiam!

Znalazłam Twój interesujący blog przypadkiem, ale przypadki zawsze naprowadzają mnie na najlepsze tropy:-). Widzę, że chciałeś tu rozwijać temat teoretycznofilmowy - to byłoby bardzo ciekawe; zwłaszcza, że trudno przewidzieć, jaki obierzesz kierunek. Dziś co prawda ogarnia mnie zniechecenie w stosunku do teorii filmu, ale to tylko ze względu na egzamin z tejże:-).
Pozdrawiam i wpadnij kiedyś do mnie:-)

No i jak, widziałeś już "BM", czy jeszcze nie? Jestem ciekawy Twojej opinii.

Tak, widziałem już, widziałem. Ale słowa nie rzeknę! Chętnie za to posłucham Ciebie. :-)

Ja juz sporo gadałem o tym na stronie BM z Pepe, więc odsyłam cię tam: http://www.filmweb.pl/Pochwa%B3a,mi%B3o%B6ci,zwyczajnej,tema...

Mogę ci też przesłać moją recenzję na meila, chcesz? Była na stronie BM w proponowanych, ale zdjąłem ją - jednak szkoda mi jej, bo jestem zadowolony z niej, a jak by została opublikowana, to by utonęła w brei tony tych innych - badziewiastych jakichś takich wynurzeń. Opublikuję ją imiennie na stronie Koła Naukowego, powstaje takowa.

Hej! Witaj Klee...
..eee, czy ja o czymś nie wiem? może mi coś umknęło, może jakiegoś maila wcięło...? ;)
W każdym bądź razie dzięki za prezent! :)
Nie wiem jak się mam odwdzięczyć...?
Masz u mie piwo ;)))

Pozdrowienia.

Miałbym ochotę powiedzieć: nie wiem, o czym mówisz. ;-) Zamiast tego powiem: miałeś się nie domyślić. ;-P

Bardzo proszę, gern geschehen, have fun! A dziękować powinien Astronauta, bo to jemu przecież zależało, żebyś obejrzał ten film. ;-) Ty zaś odwdzięczyć możesz się bardzo łatwo, tj. dzieląc się z Astronautą wrażeniami. :-) Ja z kolei za piwo dziękuję. Wystarczy mi, jeśli nie będziesz mnie ignorował, kiedy zaczepiam Cię na GG, w końcu nie robie tego często. ;-P

Twoje avatary są gitesowe! :-)

Fcuk! Jeśli kogoś zignorowałem na gg to przepraszam, ale na pewno nie było to specjalnie. Zawsze staram się odpowiadać :/ Ehh.

Jeszcze raz: 'dzięki'.

Pozdrowienia :)

Tytułem wstępu powiem że będzie troszkę nie na temat. Wiem że przy takiej ilości postów, mój będzie jedynie kroplą w morzu, ale pomimo to chciałbym wyrazić w nim uznanie dla Ciebie. Bardzo mądre wypowiedzi na forum, umiejętne dobieranie słów. Może się mylę ale coś mi mówi że studiujesz/studiowałeś filologię polską, mam rację?

Bardzo dziękuję za ciepłe słowo. :-) Chociaż Twój post znalazł się w morzu, to na pewno nie zatonie. ;-) A intuicja i intelekt Cię nie zwiodły, tak, studiowałem filologię polską.

$comment.user użytkownik usunięty

Jesli ogladałes\as Dekalog Kieslowskiego prosze wypełni ankiete na moim blogu jest mi to bardzo potrzebne do pracy licencjackiej
bardzo dziekuje za pomoc
hania

$comment.user użytkownik usunięty

Witam
piszę prace licencjacką o wpływie Dekalogu K. Kieslowskiego na świadomość społeczną dlatego potrzebuje przeprowadzić ankietę jeśli oglądałes|łaś ten film proszę o pomoc anketa znajduje sie tu http://www.filmweb.pl/user/258493/GhostDog.html
Z GÓRY BARDZO DZIĘKUJE
Hania

$comment.user użytkownik usunięty

http://pl.youtube.com/watch?v=Tr6Dp3lpSrc

$comment.user użytkownik usunięty

Skoro uwazasz sie za znawce raczej kina niskich lotów, co pokazujesz licznie w tematach pod filmami (zresztą nieudolną mową i trollowaniem) to zycze ci sukcesów w penetracji kina dzieciecego, klasy C oraz tego czym się karmisz na co dzien. Mawiam ze nie mozna uleczyć tepoty nabytej, ale polecam terapię i łącze ukłony.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:

Wpis został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz ten wpis

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować wpis

Blog został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz tego bloga

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować bloga

dodaj komentarz