Klee

Sebastian Deka

Wpis został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz ten wpis

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować wpis

Blog został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz tego bloga

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować bloga

Wątek dwunasty (w założeniach) ostatni, który...
| 2 zdjęcia | 78 komentarzy
(...) powołany został do istnienia nieco przedwcześnie i w związku z tym będzie wykorzystywany na razie jako korkowa tablica ogłoszeń, co być może pozostanie już jego ostatecznym przeznaczeniem.

OGŁOSZENIE nr 1 (z nocy z 31 lipca na 1 sierpnia 2004 r.):
Ostatnie 3, a może to już 4 (tracę poczucie czasu i rzeczywistości), noce z rzędu kładłem się o godz. 5.00 rano. Uznałem, że jeśli i dzisiaj tak się stanie, znaczyć to będzie, że zapadłem na ciężką chorobę, której etiologii możecie się domyślać. Jest godz. 3.51, za moment się kładę. Choć to nie godz. 5.00, to trudno przyjąć, że się udało. Jeśli i jutro nie podołam postanowieniu (przyjąłem, że do trzech razy sztuka, a pierwszy był wczoraj), to rysuje się przede mną wizja mego sromotnego końca.

P.S. No i nie udało się wcale. Oszukałem sam siebie i Czytających. No ale powód mam naprawdę poważny by nie spać, a zamiast tego świętować. Dowiedziałem się bowiem, że Akademia przyznała mi dzisiejszej nocy nagrodę. Chyba upiję się ze szczęścia! Byłby to pierwszy raz w życiu, no ale okazja jest i po temu niebywała. Coś takiego, zdarza się raz na sto, co ja gadam, raz na milion lat. Tylko Ci, co otrzymali nagrodę przede mną, wiedzą, że tak naprawdę wręczana jest co wieczór. ;-) Ale proszę mi tu niczego nie deprecjonować. Więcej o nagrodzie i kulisach jej przyznania: http://filmweb.pl/Trzecie,Wyniki%21,temat,Topic,id=253851

Pozostałe ogłoszenia zamieszczane będą wewnątrz. Pierwsze wewnętrzne już gotowe.
Udostępnij

komentarze

OGŁOSZENIE nr 2 (z nocy z 31 lipca na 1 sierpnia 2004 r.):

Korzystając więc z tego, że nie śpię (a zdaje się, że i rekord pobiję, bo jest już godz. 5.20), pragnę złożyć oświadczenie:

"Język jest dla mnie - obok człowieka - jednym z dwu najbardziej fascynujących zjawisk na świecie. Jest też moim zdaniem jedynym kluczem do wszystkiego. (A co tam, niech wszystkie Perełki najróżniejszej maści i inne Wampiry wiedzą, że ja klucz znalzałem i starczy mi za wszystkie.) Purystą językowym nie jestem i na wiele błędów przymykam oko, wszak sam często je popełniam, bo nikt przecież nie jest od nich wolny. W tolerowaniu ich zachować jednak należy umiar i nie zapominać, że bez przestrzegania reguł efektywne komunikowanie się nie byłoby możliwe.

Część osób na portalu ma nicki zaczynające się od wielkich liter, inni - od małych. Ci pierwsi pozostają w zgodzie z zasadami obowiązującymi w języku ogólnym, ci drudzy - z konwencją przyjętą w sieci. Zaobserwowałem jednak, że Osoby, które reprezentują sobą coś więcej niż tylko to, co reprezntują sobą inne osoby (udzielił mi się styl Yoohranda), zwracając się nawet do internautów, którzy mają nicki zaczynające się od małych liter, piszą je wielkimi literami. Sam już się gubię, jak się powinno, a raczej jak ja powinienem. Czy jako priorytet wybrać reguły ortograficzne, czy zwyczaje obowiązujące w internecie, czy może zasady bon-tonu? A może jeszcze inaczej, może należy uwzględniać wolę obierającego sobie dany nick i pisać tak, jak on wybrał? Skąd jednak wiedzieć, czy wybór był w pełni świadomy? A nawet jeśli był, to może byłoby jednak miło tej osobie, gdyby zwracać się do niej "z wielkiej litery" dla okazania szacunku i sympatii? Bogowie pomóżcie!

Obawiam się, że w związku z moim pomieszaniem w tej kwestii (a przypuszczam, że pozostanie ona dla mnie nierozsztrzygnięta jeszcze czas jakiś) będę bardzo niekonsekwentny, jeśli idzie o sposób zwracania się do Was. Co do jednego nie miejcie wątpliwości: jakkolwiek bym się do Was nie zwracał, forma zawsze będzie podyktowana chęcią okazania Wam szacunku i sympatii. A na wszelkie sugestie, rady i życzenia jestem otwarty.

A w ogóle sprawa ta tak mną owładnęła i przybrała te monstrualne rozmiary rozmiary wraz ze spotkaniem niejakiego Yoohranda. Wymiana z Nim postów na ten temat przyprawiła mnie o ból głowy i sam już nie wiem, na czym bardziej mi zależy w odniesieniu do mnie samego w tej materii: czy na pozostaniu w zgodzie z regułami języka ogólnego, czy też z konwencją obowiązującą w sieci, a tym samym usiłowaniu odróżnienia się od Klee przez wzgląd na szacunek dla jego osoby. Idę spać!"

podpisano: ee [szkoda gadać]

Hej, spokojnie klee, wszystko będzie dobrze... :*

$comment.user użytkownik usunięty

"Przyjmij ofiarę wyznań moich z ręki języka mego"
Gdybym wierzył św. Augustynowi, uciekł bym z tego portalu po pierwszej godzinie podróżowania.
Tak se (a właśnie "se"!) czytam Twoje różne posty i zastanawiam się kogo mi przypominają. Już wiem- Karola Irzykowskiego. Niestety, i on przy sporym poczuciu humoru, nie posiadł daru lapidarności.
p.s.
To ja obserwowałem Twój blog, ale ponieważ jesteś wyjatkowo popularny (czego zazdroszczę) moja skrzynka była pełna mejli ( a właśnie "mejli"!) z zawiadomieniem o ożywionej korespondencji. Nie mogąc dłużej tłumić zazdrości zrezygnowałem z obserwacji, ale nadal zaglądam.
Ślę pozdrowienia i życzenia urodzinowe.

Stoooooooooooooo lat, stooooooooooooooo lat!

Skąd to "se" się wzięło, to całkiem nie rozumiem. Coś Ci się chyba pomieszało. To było właśnie "ee". Yoohrand to stworzył i posługiwał się tym nawet przez moment. Żeby poznać etymologię tej nazwyn należałoby się wybrać na jego blog. A swoją drogą, kim Ty jesteś, Człowieku?

Czy z moich postów przeziera szczątkowe choćby poczycie humoru? Nie będę ukrywał, że staram się, aby tak było. Chcę Wam dostarczyć trochę rozrywki, chcę by się tu zrobiło pogodnie. No ale problem w tym, że ja tego humoru w swoich teksatch nie dostrzegam. W pewnych kwestiach tak trudno wziąć siebie z dystansu. Tutaj może dlatego, że ja poczucia humoru jestem niemal pozbawiony. A jeśli ono jest już, to zawsze tak specyficzne, że spotkałem w swoim życiu trzty(!) osoby, z którymi mogłem się śmiać. Innych mój humor żenuje lub obraża, czasem wywołuje niesmak, zakłopotanie, politowanie...

Nie chcę oczywiście, by Twoja skrzynka zasypywana była e-mailami (pozwól, że pozostanę przy tej formie; mam powody). Trzymam jednak za słowo, że bywać u mnie nie przestaniesz. Przykro by mi było. A co do zazdrości, to wydaje mi się, że zazdrościć nie ma czego, bo u Ciebie towarzystwo liczniejsze, a poza tym to raczej ja sam co chwilę coś tu u siebie zmieniam i docierają do Ciebie po prostu informacje o tych zmianach. Ot co.

A życzenia urodzinowe to w jakim sensie?

Ale o jaki jubileusz Wam chodzi, Ludzie?

Teraz mam już pewność, że system płata figle. Jestem pewien bowiem, że tego posta wysłałem jako odpowiedź Yoohrandowi. I co? I gdzie się pojawił? I jak tu rozmawiać po ludzku?

------------------------------------------------------------ -----------------------------------------------------))))) Baka-San = Klee
Pozdrawiam

OGŁOSZENIE nr 3 (nocą, 1/2 sierpnia 2004 r.):

Od jakiegoś czasu zastanawiałem się, czy by tak nie odmłodnieć. Idea szlachetna, czyż nie? Zaś perspektywa jej realizacji – rozkoszna. Należę jednak do tych, którym podjęcie najprostszych nawet decyzji przychodzi często z chorobliwą wręcz trudnością. Do ostatecznego podjęcia i zrealizowania wspomnianej zainspirowały mnie analogiczne poczynania Joan i Kotusia (artysty dawniej zwanego Shemkiem) – Ludzi dla mnie tu ważnych (jednych z kilkorga).

Nowozamieszczone zdjęcie chyba bardziej oddaje, jaki jestem. (I nie tylko o wiek Osoby sportretowanej tu idzie.) Pamiętać przy tym trzeba, że nie jestem ani tak dumny, jak na poprzednim zdjęciu, ani tak niepewny siebie, jak na tym. Jakkolwiek po dwu dniach pobytu tutaj zrozumiałem, że moje prawdziwe zdjęcie nie powiedziałoby Wam o mnie nic więcej niż to, które widzicie. Nie oddawałoby trafniej tego, jaki jestem. Obraz mojej osoby w Waszych umysłach nie byłby bardziej prawdziwy, adekwatny, zgodny z rzeczywistością czy jakkolwiek to określać. Uzyskałem w tym względzie już pewność, więc może puste miejsce, które czeka na swój temat, zostanie niedługo wypełnione, gdyż kwestia ta jest jedną ze składowych wątku, który zamierzam tam podjąć.

A ja Pana od kilku dni potencjalnie obserwuję. Potencjalnie to znaczy, że link do Pańskiej komnaty znajduje się na mojej liście osób obserwowanych. Ale jak to brzmi? Wolałbym powiedzieć: na mojej liście mieszkańców tej krainy, których chciałbym poznać. Natknąłem się gdzieś kiedyś na coś, czym mnie Pan zaintrygował, co mnie do Niego przyciągnęło. Uznałem wtedy, że chciałbym dowiedzieć się o Tobie czegoś więcej. No i proszę, nim ja zdążyłem zamiar inwigilacji wprowadzić w życie, Pan pojawia się tu u mnie pierwszy. Witam! To zaszczyt gościć tu Pana!

Tyle tylko mogę na razie napisać. Na post odpowiedzieć nie zdołam, gdyż jest pierwszym wobec którego pozostaję bezradny. Tak zagadkowo sformułowanego komunikatu nie pojmuję po prostu, a pora znów zbyt późna, bym mógł się silić na intensywne myślenie. Nie sądzę zresztą, by mogło ono coś tu pomóc, gdyż kultura Dalekiego Wschodu, z której zdaje się pochodzić sformułowanie "Baka-San", jest mi obca, i tego wyrażenia zwyczajnie nie rozumiem. Pojawia się i kolejny dylemat nie do rozwikłania dla osoby nie operującej wykorzystanym przez Pana narzędziem komunikacji. Mianowicie, co się równa czemu. Czy to, co przed znakiem równości, równe jest "Klee", czy też równe jest obu ciągom znajdującym się po tymże znaku? Jeśli druga ewentualność jest prawdziwa, oznacza to, że otrzymałem od Pana jedne z najbardziej oryginalnych pozdrowień w swoim życiu. Jeśli pierwsza, to kryje się w tym poście – poza owymi pozdrowieniami – coś daleko więcej, co jednak pozostaje dla mnie nieodgadnione, zakryte. Czy zechce mi Pan to kiedyś odsłonić?

OGŁOSZENIE nr 4 skierowane do Yoohranda (rankiem, 2 sierpnia 2004 r.):

Popełniłem największą cegłę w historii swojej działalności na portalu. Jeśli chcesz poznać szczegóły, odwiedź blog Joan. Niestety post znowu nie był skierowany do niej (choć znowu na Jej blogu), ale w tym wypadku to i chyba lepiej.

$comment.user użytkownik usunięty

Zanim zniknę na dobre, tylko dodam, że za moimi postami stała chęć podzielenie się (własnym) poczuciem humoru, a nie żadna "okrutna intencja".
Gorąco pozdrawiam i życzę wypoczynku oraz działalności na filmwebie. Miło było poznać,
bo

Drogi Klee (pozwalam sobie pominąć słowo Pan i jednak zwracać się do Ciebie z dużej litery), postanowiłam pomóc Ci w rozszyfrowaniu wypowiedzi KlauSa. Zastanawiam się tylko, czy stwierdzenie przez niego wypowiedziane, jakże treściwe, zasługuje na to, by poświęcać dlań zarówno mój jak i Twój czas. Trudno jednak, popełniam zapewne błąd, nie pierwszy jednak w moim życiu i postanowienia spróbuję dotrzymać.
Słowo "baka-san" (choć może bardziej poprawne byłoby stwierdzenie dwa słowa), pochodzi jak słusznie się domyśliłeś z jednego z języków dalekowschodnich a mianowicie z języka japońskiego. "Baka" jest słowem o zabarwieniu "negatywnym" i można je przetłumaczyć jako kretyn, głupiec, idiota. Z wyrażeniem "-san" mam więcej kłopotu, gdyż jest to po prostu honoryfikatywny sufiks doczepiany zazwyczaj do nazwiska drugiej bądź trzeciej osoby, podkreślający szacunek w stosunku do niej. Zestawienie tych dwóch słów burzy wszelki sens i logikę wyrażenia, przynajmniej w moim pojęciu. Tajemnica wiążąca się z wypowiedzią KlauSa została więc wyjaśniona, przynajmniej w tym niewielkim stopniu na jaki pozwala mi moja wiedza.
Nie rozumiem jednakże, czemu KlauS skierował te słowa właśnie w Twoim kierunku ani też cóż tak bardzo go poruszyło by je wypowiedzieć? Czyżby obszerność Twojego komentarza umieszczonego na moim blogu tak bardzo go przeraziła, czy też nie "zrozumiał" sformułowań w nim zawartych? Nie podejmuję się wytłumaczenia przyczyn, mój umysł jest na to zbyt niedoskonały.
Słowa, które napisał nabierają w kontekście tej wypowiedzi nowych znaczeń. "Oskarżenia" o swoistą autokreację, zafałszowanie prawdziwej osobowości piszącego posty, okazały się prawdziwe w jego przypadku. Czyżby KlauS kierował je w swoim kierunku? Może po prostu sam nie wie jaki jest prawdziwy KlauS?
J

JOan jestes moim guru brawo za przenikliwosc :D
Idealnie Baka --- idiota --- san --- zwrot oddajacy czesc i szacunek dlaczego tak ano idiota bo nadmiernie produkowanie sie i poszukiwanie odbiorcy jest meczace baka , podziw ze ma werwe i wigor zeby trwac na posterunku wyslawiac sie tak dostojnie przemyslanie , wbrew pozorom zrozumiale ....
Sprzecznosci :) urok czlowieka takim kazdy z nas jest ....kto sie sprzeciwia temu niech sie zastanowi po 3 koc kim jest :/
NIe mialem zamiaru obrzic Klee facet jest zbyt blyskotliwy .... wiec niemam co z nim konkurowac draznic sie albo cokolwiek takiego...skladam mu Hold poprzez Baka-San
Pozdrawiam

Jednak postanawia Pan odejść na dobre zmęczony moją osobą? Widać osobnik z gatunku nielamerskich niezdolny jest do przebywania w środowisku lamerów. Żałuję! Czy wolno mi mimo to zajrzeć czasem do Pana? I jeśli mogę prosić o coś - ufam, że jednak wcale nie na koniec -, to proszę raz jeszcze zwrócić uwagę na pierwszy akapit mojego posta, bo "coś" w nim jest ;-) Nie wiem, czy to to właśnie, o czym myślę...

I znowu zdawkowość, która nie pozwala mi zrozumieć. O jakich okrutnych intencjach Pan pisze?

Widzi Pan więc sam, że zachwyt dla Joan jest chyba uzasadniony. Jej wiedza z tak wielu dziedzin jest naprawdę imponująca.

U Joan pomieszał Pan i utożsamił z sobą dwie sfery różne w swej istocie. Tutaj robi Pan to znowu. Czy zawsze tak się u Pana dzieje? To, że męczące (zresztą dla kogo męczące, dla tego męczące), nie znaczy, że zaraz "baka", no i w ogóle mało co znaczy. A dla mnie jeśli nie warto szukać odbiorcy, to nic innego nie warto.

Gdyby dostojności nie można mi było odmówić, byłbym rad. A wysławianie siebie samego... Smutne to, nieprawdaż? I żałosne. Cieszy jednak, że jeśli istotnie ma miejsce, to są jeszcze tacy, którzy mają zrozumienie dla tej przeogromnej wady, a i Pan mimo tej hipotetycznej cechy mojej osobowości, nie stroni tak całkiem ode mnie. Może choć odrobina otwartości jednak w Panu drzemie.

Sprzeczności, a owszem trudno się od nich uwolnić. Jakkolwiek są tacy, którzy wiedzą, kim są.

Proszę uważać, jeśli to możliwe. Proszę nie przekroczyć pewnej cienkiej linii, do której się Pan zbliża, a za którą świat określany mianem snobizmu. Ja sam czasem staję się jednym z jego przedstawicieli. Tylko jednak dla zabawy. Wkraczam do niego, by wywołać tam nieco zamieszania. A to pozwolę sobie na ekscentryczne wystąpienie publiczne w gronie bardzo oficjalnym, a to wybiorę na koncert muzyki klasycznej i nie siedzę tam prościutko na krześle, jeśli rozumie Pan, co mam na myśli. Zazwyczaj jednak stronię od jego mieszkańców. Jeśli stanie się więc Pan do reszty jednym z nich, to już z powziętego uprzednio zamiaru inwigilowania Pańskiej osoby, zmuszony będę zrezygnować. Czy to Pana raduje, smuci, czy jest mu obojętne? Zdjęcie Pańskie. Czy to wynik miłości do teatru, może do teatru życia? Czy miało wyrażać to, o czym Pan, pisze: że poznać się tu naprawdę nie podobna? A może ma pokazać dystans do siebie samego (niestety wątpliwy), a może podkreślić autokreację, bo nie przecież przeświadczenie o niemożności przekroczenia własnych ograniczeń. Wszak to Pan sam maskę zakłada, a nie ona do Pana przylgnęła. Możliwości jest pewnie bez liku. Po tych ostatnich postach Pana autorstwa obawiam się jednak, że może to być równie dobrze li tylko wynik Pańskiej pretensjonalności po prostu. Och, przykre by to było (dla mnie). A że moje wypowiedzi są dla jednej choćby osoby komunikatywne, cieszy mnie niepomiernie.

W końcu zaczyna Pani mówić po ludzku. ;-) I duża litera - bardzo miło. Co do KlauSa, to powinienem był przypuszczać, że będzie można na Panią liczyć w tym względzie.

Myślę, że czas warto poświęcać każdemu. No może Andrzejowi Lepperowi nie, choć czasem też, bo dostarcza rozrywki i pośmiać się można. (Jednakowoż daleki jestem od stawiania Pana w jednym rzędzie z panem przewodniczącym, Panie KlauS). A jeśli już o tym wspominam, to wyrażenie, którym posłużył się KlauS w odniesieniu do mnie, pasuje chyba jak ulał do bohatera narodowego naszych czasów, pana Leppera - głupiec, który zasługuje czasem na uwagę, hmm... Do mnie na pewno także można je odnieść w sposób zasadny i chylę czoła przed Tym, któremu starczyło wrażliwości, by to dostrzec. Nie chylę go jednakowoż aż do samej ziemi, gdyż co niektóre znaki na niebie i Ziemni pozwalają przypuszczać, że był to strzał na oślep i traf przypadkowy, a nie wynik dobrego oka strzelającego.

Zastanawia mnie, czy tego rodzaju połączenia wyrazowe (jednostek o znaczeniu pejoratywnym z wykładnikami honoryfikatywności) są w japońskim czymś naturalnym, czy to tylko zabawa językiem. W końcu honoryfikatywność jest jedną z cech wyróżniających tego języka i wszędzie jej tam pełno, więc może tak się da. Jeśli Pani coś wiadomo, proszę dać mi znać. A co do wyrażania autorstwa KlauS, to niestety aż tak twórczy On chyba nie jest, ja można by przypuszczać. I autorstwa tego nie należy mu właśnie przypisywać. No proszę, a spodziewałem się, że to naprawdę kreatywny człowiek. Oj, wszędzie ino wtórność się kryje. Wieść niesie bowiem, że pochodzi ono z pewnego nurtu, bynajmniej nie sztuki, lecz kultury popularnej, którym fascynacji u ludzi ja się dziwię i nie do końca ją rozumiem. Może przyjdzie mi więc zweryfikować negatywnie moje przypuszczenia, jakoby KlauS był człowiekiem sztuki? Nie chciałbym tego.

I jedno wyjaśnienie dla Pani. Jego oryginalne pozdrowienie tak bardzo oceniające (widać Facet ma talent do oceniania, bo w każdym jego poście, który czytałem, kryje się adoracja dla aksjologii) pojawiło się na moim skromnym blogu przed tym, jak zatopiłem cegłę z cegieł na Twoim. Martwię się nieco o Yoohranda. Nie daje znaku życia. Może padł trupem, może nie przeżył uderzenia tą cegłą w głowę.

Konkluzja zawarta w końcówce Pani postu, czytelna byłaby chyba nawet dla Matki Pereł, jeśli wie Pani, co mam na myśli. Ciekawe, czy KlauSowi starcza na tyle dystansu do siebie samego (o który do nas przecież apelował), by zauważyć, że jest tan bardzo trafiona (biorąc pod uwagę to, co o nim wiemy, na tym etapie znajomości, co cały czas podkreślam). To Człowiek bez wątpienia wart poznania, podług moich kryteriów i potrzeb oczywiście.

Za duzo za duzo za duzo !!!
Jestem mlody wiec nie mam takiej oglady jak pan poki co niepokornym
pretensjonalny zawsze .... jestem ja
Ilekroc mam nieprzyjemnosc w lubieniu czytania odpowiedzi nie krotszych jak 5 linijek zawsze uderza mnie twoja nadproduktywnosc slowna ... mozesz byc czlwoiekiem starszym bo tak bardzo ubolewasz nad wiekowscia i poruszasz ten temat coby odkryc czesc siebie zeby zaspokoic glod tych co beda zainteresowani.... AAAAAAAAAAAA psychoanaliza bawic sie tak mozna nieskonczenie wnioskowac ,dumac , przypuszczac .... z pewnoscia nie omieszkales zapoznac sie z Dostojewskim jesli nie wiedz ze bawisz sie tak samo jak on bo inaczej tego nie nazwe pod fasada pieknych zdan madrych slow czegos przeplatasz swoje obserwacje opinie wyrazy uznania szacunku pogardy hipokryzji...Zawsze gdziekowleiek na filmwebie nie spotkam twojego posta jest on nazbyt wyrafinowany i prostujacy szastasz swoja wiedza jak tylko sie od laciny przez ortografie po etmologie zjawisk slow epok
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
zastanwia mnie czy procz indywidualnej sadysfakcji masz cos z tego ze potrafisz blyszczec i zainteresowac ludzi Hmm niewiem jakich ale z pewnoscia o wyzszym pozniomie inteligencji jak pomidor ;) .... tyle ile slow przlale tutaj spokojnie moze byc dobrym wstepem do ksiazki ... jesli tutaj sie realizujesz to super wspaniale chwala ci za to odnalazles cos czego ludzie czasem przez cale zycie poszukuja .... cos napomkiwales na sowim blogu ze dostales nagorde od akademi Gratuluje ... zostales doceniony przez polskie jury genialnie to niewatpliwe sukces (niema w tym ani kszty sarkazmu jak w calym moim poscie nie pluje jadem bo po co?)....nie pozostaje nic wiecej jak isc do przodu dalej realizowac sowje cele rozwijac sie szkoda tylko ze jestes bardziej oderwany od rzeczywistosci anizeli ja (pomidor) dla mnie filmweb jest rozrywka gdzie jesli ktos ma cos fajnego do powiedzenia mozna sie czegos nauczyc i rownie dobrze sie posmiac...
Niewiem czemu ale mam niejasne przeczucie ze kiedy zobaczylbym pana klee gdzies na ulicy i wiedzial ze to wac pan wowczas potrzedlbym rzucil rekawiczke pod nogi ... reakcja ? za co po co dlaczego miliardy slow nic wiecej nie potrafilbys stanac przed obliczem pojedynku tylko migal bys sie panie ja przystalo na czlwoieka ktory ma wazniejsze rzeczy do zrobienia i nie ma czasu na banaly...nie mowie zes tchorz nic z tych rzeczy...jesli jestes artysta to bedzie ogromnie tlumaczyc wiele wypowiedzi form i sprostowan edukacyjnych jakie proponujesz...
to nie jest prowokacja z mojej strony tylko naznaczenie ze faktycznie moge w kazdej chwili stac sie tym czlowiekim w teatrze i wylacznie dzieki wac panu ... jesli nie zostalo nic dla mnie musze szukac czegos innego masz recepte masz pomysl ? Niema zlosci gorzkiego smaku tylko niewiedza bo nie potrafie tak skrupulatnie operwac slowem pisanym jak wac pan...

OTO przyklad tandetnej psychoanalizy jaka wac pan stosujesz wobec mnie i jeszcze to bezczelne formalistyczne PAN, Panie




Kiedy pisalem o tym dlaczego tak wiele slow chaialem zadac pytanie czy w zyciu tez tak nadmiernie mowicie ... odpowiedz dostalem od wszystkich wybornie dziekuje a od ciebie jako bonus dostalem z mieszania sie swiata wirtualnego z rzeczywistym jeszcze fajniej
Przepiekny wyklad o tym czym jest slowo i ze to jedyne co mamy tutaj (pewnie zgadzam sie)na wszelakiego rodzaju forum... wdziecznosc za ... oraz z kliku innych rzeczy ale niemam sily (meczy mnie to) na wyszczerbianie twojego tekstu...
Za wyklady dziekuje..Dozgonna wdziecznosc Panie Klee

przeciez to totaleni bez sensu i tak nic to nie zmieni ale przestan podstepem przemycac swoj jad .... jesli bedziesz mi sie zarzekal ze tak nie jest to wyjde z siebie stane obok zapytam sie o co chodzi wroce do siebie i skocze z mostu .... Mniej plucia mniej psychoanalizy mniej slow mniej refleksji , mniej kszataniny , mniej samokrytki , mniej patrzenia w siebie , mniej zaspakajania , poprostu mniej wszystkiego
Od dzisiaj klee jestescie dla mnie wykladowca najwyzszego formatu wybierz sobie Profesor nadzwyczajny czy doktor habilitowny
Na koniec ciesze sie ze potrafisz sie cieszyc gdy znajdujesz osoboe dla ktorej jestes komunikatywny ... bo narazie wac panie strugacie strugacie domsylicie wy sie sami co wy strugacie bo jesli wyjdziecie panie na ulice i tak do ludzi powiecie (szczegolnie u nas w kraju)
tooo panieee ja bym nie chcial byc w panskiej skorze chyba ze pan przebiegly jest jak lis i wie jak czlowieka podejsc (na te warsztaty edukacyjne zapisuje sie w pierwszej kolejnosci jesli wiecie jak to sie robi) to wtedy wielka kariera przed panem.

odogornie wyrazam wyrazy wspolczucia dla samego siebie bo nie wierze w to ze pozwolilem sobie napisac cos tak dlugiego i tak durnego

Pozdrawiam

Coraz mi się gorzej robi, bo widoki na to, że będę mógł z Tobą rozmawiać ("pan" nie było oficjalne, tylko yoohrandowskie), nikną gdzieś za horyzontem. Ciągłe przypisywanie intencji, ciągłe oceny! Jeśli tylko to potrafisz, to rozumiem, czemu tak wiele pozostaje przed Tobą zakryte, a przynajmniej udajesz, że takim jest. Nie znasz mnie. Jeśli napiszę, że hipokryzją się brzydzę, to będą to dla Ciebie puste słowa, bo Ty wiesz lepiej (przecież znamy się od tylu lat). Wypowiadam je jedynie po to więc, by pozostać w zgodzie z sobą. Nie trudno zauważyć, że analiza mnie pociąga, lecz nie psycho-. Stwierdza Pan, że jestem człowiekiem nauki, a jednocześnie przypisuje fascynację czymś tak dalece nienaukowym jak psychoanaliza. Ciągłe to Twoje pomieszanie. No ale niech Pan buduje, niech się bawi. To bardzo ciekawe, jaki obraz mojej osoby powstaje. A co do wieku, to proszę napisać, ile konkretnie lat mi Pan daje, jeśli wolno prosić. To ciekawe.

Słowa moje z całą pewnością nie są konieczne, ale nie przypuszczam jednocześnie, by jakieś było zbędne. Każde się tłumaczy, jak sądzę. Jeśli ja zdradzam wiekowość, to Pan naiwność dziecka w analizie. (Czy o przemycanie jadu tego rodzaju Panu chodziło. Ale to nie przemyt. Tu wszystko expressis verbis.) Ja uwielbiam analizę, ale nie psycho-, Ty stale interpretujesz, ale nad-. Jestem nudny, drętwy i poważny. Nie trzeba być orłem, żeby to stwierdzić. Z Panem się bawię, a co? Bezpośredniość mnie cechuje, Panie, bezpośredniość. Jeśli wiedza moja zamyka się w obszarze tak niewielkim, jaki Pan nakreślił, to chyba szastać nie ma czym. Ale nawet jeśli byłoby jej tak niewiele, to warto się tym dzielić. Oczekuję od rozmów tutaj czegoś więcej niż wymiany zdań typu... wiadomego. To wolę już przekomarzanie się z Panem od tego. A jeśli mam brać, to muszę i coś dać (próbować chociaż), bo postawa roszczeniowa to coś, co potępiam.

I w czymś Pana intuicja jednak nie zawiodła. Błyszczę! Błyszczę, bo cerę mam tłustą, wiec myślę, że w czasie upałów musi to być widać nawet na ekranie Pańskiego monitora. Jeśli udaje mi się zainteresować ludzi, świetnie. Ale nie daje mi to satysfakcji, gdyż tę da mi osiągnięcie celu, a to jest li tylko środkiem, środkiem do poznawania innych. Już to tyle razy pisałem... Zdaję się wiec, że nasze oczekiwania co do korzyści i zadań wynikających z pobytu tutaj są podobne. Dlaczego tego nie zauważasz? Może dlatego, że u mnie to maksymalistyczne?

Za tchórza się nie mam, ale to banał, o czym Pan pisze, że osoby mojego pokroju w pewnych sytuacjach życiowych okazują się zupełnie nieporadne (jak inne w innych zresztą). Kiedy zdarzyło mi się ostatnio wieczorne spotkanie trzeciego stopnia z ulicznymi opryszkami, to miałem tego widomy przykład. Nie rozumiałem ich. Na ich pytania, odpowiadałem: "Ale w jakim sensie?" :-) mając świadomość, że pewnie ich to rozsierdzi, ale bałem się niewiele. Sytuacja cała jawiła się bardziej jako niezwykle groteskowa. A kiedy na wejściu dostałem w twarz, to uznałem, że z ich punktu widzenia to doskonałe rozwiązanie, efektywne niezwykle. Nie trzeba strzępić języka; wszystko staje się jasne w ciągu ułamka sekundy. To to, o czym pisał Pan u Joan, czyż nie? ;-) Widzi Pan, nawet w takiej sytuacji wystąpiła analiza, zamiast ratowania się (bo o walce mowy być nie może). Zboczenie po prostu.

Analizuję tylko słowa i nie boję się powiedzieć, że w tym jestem dobry. Tylko słowa jednak. Tak ważne dla mnie, jak już pisałem. Opieranie się na czymkolwiek ponad to, co na blogu, byłoby nadinterpretacją krzywdzącą bardzo. Niewiele przecież wniosków na Pański temat wyciągnąłem, zachowuję ostrożność. A jeśli i te kilka jest nietrafionych, to będąc w tym względzie pewny siebie i ufając bardziej własnej analizie SŁOWA, niż Twojej autoocenie, napiszę, że może pokazujesz nam siebie innym niż jesteś. Trudno mieć jednak żal w takim wypadku.

I jeszcze dodam, żeby Pana całkiem zniechęcić do czytania tego:

Wykład zakłada słuchacza biernego. Ja czekam na interakcję, zadaję pytania, a nie orzekam. Być może nie dostrzegam, jak bardzo mojego ego (no lubi Pan psychoanalizę) dochodzi tam do głosu i nadaje moim opiniom znamiona ostateczności. Jeśli tak, to proszę o konkrety, bo nie podobałoby mi się to i chciałbym to zmienić. Sam Pan pisał, że jest tu po to, by się dowiadywać. Proszę więc pomóc teraz innemu dowiedzieć się czegoś o sobie. Gdzie opluwam? I proszę pozwolić mi po swojemu, tak? Nie będzie mniej, bo na mniej (co paradoksalne) czasu mi nie starcza. No ale Pan tego czytać przecież nie musi, ni komentować.

W poprzednim poście pisał Pan wbrew pozorom zrozumiałe, o moich tekstach. Teraz zaś: narazie wac panie strugacie strugacie domsylicie wy sie sami co wy strugacie. I jak tu z panem rozmawiać: sprzeczności, pomieszanie i ciągłe oceny, a więc zamknięcie się na drugiego. Rozumiem, że to ostatnie pisał Pan w celu. Niewiele to jednak zmienia.

Choć durne Pańskim zdaniem, to się ustosunkowałem, jak to mam w zwyczaju, bo podpisane było przez Pana. O własna ocenę się nie pokuszę.

Ustalmy kilka faktow
twoj Status w moich oczach: Guru (spokojnie moge sie uczyc a pojetnym jestem)
twoj status w swiecie realnym (yoohrand o tym pisal ): Lamer

Psychoanaliza sama w sobie faktycznie moze nie byc nauka jednakze myslelem ze jest nierozerwalna z psychologia ktora jest nauka (faktycznie nie zaznaczylem tego) ---- patrz google wpisz psychoanaliza

Zaprzeczasz i mowisz ze tylko analizujesz nie psycho tylko analiza...szkoda ze nie uscisliles jaka analiza bo jest ich wiele (np. matematyczna,socjologiczna,statystyczna itp itd). zgodnie z tym co mowisz robisz to tylko i wylacznie analitycznie ogolnie odbierasz czlowieka z ktorym masz w danej chwili kontak nie zaglebiajac sie w detale Natomiast jesli na sekunde wprowadzasz analize behawioralna wtedy siegasz nieswiadomie do psychoanalizy...Innymi slowy zbyt mocno koncentrujac sie na drugiej osobie tym w jaki sposob formuluje zdania , o czym traktuje w poszczgelolnej frazie ,jakie towarzysza jej gesty ruchy czyny w trakcie wypowiadania i zastanawiasz sie dlaczego ona w ten sposob ocierasz sie o psychoanalize...
Dlaczego tak brutalnie zlekcewazyles moje pytanie o Dostojewskiego ?
Czyzby byl nader klopotliwy w tonacji pseudo rozmowy jaka prowadzimy ? ale o tym pozniej czyli nigdy bo pewnie zapomne...
Czemu nic na temat pracy nagrodzonej wspomniec nie mozesz czy nie chcesz by moje oczy tego nigdy nie ujrzaly ...


Twoj jad,uszczypliwosc,sarkazm,ironia (wiecej slow okreslajacych nie znam a moze znam tylko nie pamietam jak z wiekszoscia) ktorego nie widzisz pokaze to sa tylko twoje cytaty posatram sie zeby nie byly wyrwane z kontekstu bo to bedzie smutne.i moze dorzuce kilka twoich zdan gdzie sam sobie robisz laske ;) oki wiec zaczynam zaczynajac od ciebie (lol) :
"Gdyby dostojności nie można mi było odmówić, byłbym rad." samolaska
"Proszę nie przekroczyć pewnej cienkiej linii, do której się Pan zbliża, a za którą świat określany mianem snobizmu" uszczypliwosc
"Ja sam czasem staję się jednym z jego przedstawicieli. Tylko jednak dla zabawy. Wkraczam do niego, by wywołać tam nieco zamieszania." samolaska (ale sie wacham)

Tutaj jest zawile wiec wyroznie to co mnie interesuje poprzez znaki AAA a reszte daje coby nie bylo z kontekstu oderwane
"AAAA Zdjęcie Pańskie. Czy to wynik miłości do teatru, może do teatru życia?AAAA Czy miało wyrażać to, o czym Pan, pisze: że poznać się tu naprawdę nie podobna?AAAAA A może ma pokazać dystans do siebie samego (niestety wątpliwy), a może podkreślić autokreację AAAAA, bo nie przecież przeświadczenie o niemożności przekroczenia własnych ograniczeń" sarkazm

"Wszak to Pan sam maskę zakłada, a nie ona do Pana przylgnęła."
(przypuszczalna psychoanaliza w zastosowaniu klee bo zakladasz w tym zdaniu i przypuszczasz ..... jesli idzie o Maski odsylam do Gombrowicza Ferdydurke on dal mnie wyczerpal tematyke masek ludzkich i jest lepszy w tym od psychologow)

"Coraz mi się gorzej robi, bo widoki na to, że będę mógł z Tobą rozmawiać, nikną gdzieś za horyzontem" wyraz niecheci ewentualnie bezposrednie wywyzszanie siebie.

" ,bo Ty wiesz lepiej (przecież znamy się od tylu lat)." Sarkazm

(a mi dziadek zawsze mowil w dupie byles gowno widziales i sie udzielasz ---- uwierz stostuje sie do tego gdybym mial moc zeby to byla pierwsza lekcja kazdego czlowieka ktory przekroczy prog 25 lat to zrobilbym to bez wachania)

"Wypowiadam je jedynie po to więc, by pozostać w zgodzie z sobą." (ty naprawde lubisz samolaske i rozgrzeszenie we wlasnych oczach , to zdanie mozna odebrac na kilka sposobow podam jeden dosc tendencyjny ...Czlowiek zawsze musi pozostawac w zgodzie z samym soba...)

"Z Panem się bawię, a co? Bezpośredniość mnie cechuje, Panie, bezpośredniość" uszczypliwosc

"Jestem nudny, drętwy i poważny. Nie trzeba być orłem, żeby to stwierdzić." poprzez samokrytyke samolaska albo przykre stwierdzenie bezradnosci wobec tego stanu przyzwyczajenie sie do niego pogodzenie sie z tym poddanie wyraznie osobistej akceptacji na to kim sie jest (to akurat pozytywne)

"Jeśli wiedza moja zamyka się w obszarze tak niewielkim, jaki Pan nakreślił, to chyba szastać nie ma czym." uwłaczasz mi ... sadzisz ze moja wypowiedz jest tak bardzo obrazliwa dla ciebie ? czy znowu sam sobie robisz laske ze cie zaszufladkowalem ?

"I w czymś Pana intuicja jednak nie zawiodła. Błyszczę! Błyszczę, bo cerę mam tłustą, wiec myślę, że w czasie upałów musi to być widać nawet na ekranie Pańskiego monitora." nie dosc ze samolaska bo dumny jestes z blyszczenia to co gorsza ocieka to sarkazmem (czy moze to niewinne zaznaczenie absurdalnosci sytuacji)

"Za tchórza się nie mam, ale to banał, o czym Pan pisze, że osoby mojego pokroju w pewnych sytuacjach życiowych okazują się zupełnie nieporadne (jak inne w innych zresztą)." zaznaczylem Moj cytat z poprzedniej wypowiedzi brzmi "...nie mowie zes tchorz nic z tych rzeczy..." ale i tak musiales sam siebie wytlumaczyc ze w innych dziedzinach rzeczywistosci jestes zaradny...na domiar dalem tobie furtke w postaci artysty czlowieka ktorego to nie obchodzi co szczesliwie zaznaczyles bo to w koncu banal (swoja droga chcialbym zobaczyc ten banal na Unitarce w wojsku)

"Niewiele przecież wniosków na Pański temat wyciągnąłem, zachowuję ostrożność. A jeśli i te kilka jest nietrafionych, to będąc w tym względzie pewny siebie i ufając bardziej własnej analizie SŁOWA, niż Twojej autoocenie, napiszę, że może pokazujesz nam siebie innym niż jesteś. Trudno mieć jednak żal w takim wypadku." idealnie zastosowales moje przeciwienstwa sprzecznosci przeciwko mnie BRAWO BRAWO !

"Choć durne Pańskim zdaniem, to się ustosunkowałem, jak to mam w zwyczaju, bo podpisane było przez Pana.AAAA O własna ocenę się nie pokuszę AAAA." (samolaska na koniec..skromnosc czasem jest blizsza proznosci)

Klee bede sledzic twoje wypowiedzi bo sa nader ciekawe ... masz potencjal wiedze to co potrzebne zeby uchodzic za potencjonalnego intelektualiste i dobrze bo ten gatunek jest na wymarciu
Ja sie miotam zbyt mocno zbyt czesto zbyt wiele jest niewiadomych zbyt czesto proboje pogodzic czern z biela i zobaczyc szarosc w nowym obliczu ... przytlacza mnie wiele rzeczy otaczjacych na codzien ...wychodzac z domu mowie dziendobry menelowi ktorego powolny rozklad widze od lat ... mijam ta sama brzoze msyle sobie co u ciebie co nowego obok stoi grusza mysle sobie a czemu by was tak obojga nie sklecic ze soba ciekawe coz by z tego wyszlo ...
mam czas nieudolnie pocieszam siebie ze nigdzie mi sie nie spieszy ... Niewazne

Ty natomiast masz jedna rzecz ktorej za zadne skarby nie chcialbym sie nauczyc ... ustosunkowania ... dostosowania ... naucze sie przyjdzie czas i pora kiedy zycie mnie spacyfikuje moja krzykliwosc i butnosc wigor i werwe zostana zabite przepadna w czelusciach moich wspomnien czas zniszczy to kim jestem teraz pozniej bedzie przypominal zmutowanymi odruchami jaki niegdys bylem ...
odznaczy bruzdy na mojej twarzy nada im szlachetnosci ... Niechce tego nie teraz o tym mi myslec ...
Jakikolwiek topr byl o ile byl ja swoj w sobie chowam i zegnam go wiekuistoscia ...
Hmm "Only time will tell" Mike Oldfield z albumu songs form distant earth

Pozdrawiam

No pięknie orzekasz, kto kim jest. Tyle że jeśli robisz to któryś raz z rzędu, to przestaje to już robić wrażenie.

Akurat psychologią interesowałem się swego czasu dość intensywnie. Wiedziałeś, gdzie trafić, co? ;-) Kilka więc słów tego, co lubię najbardziej, a Ty zdajesz się we mnie kochać, czyli wyjaśnienia. Psychoanaliza w wąskim rozumienia tego słowa jest czymś innym niż psychologia. W rozumieniu szerokim – jest związana, ale tylko z pewnym fragmentem psychologii, a i to nie nierozerwalnie. W dodatku z tym fragmentem, który wcale naukowy nie jest, tj. psychoterapią. W całej psychologii w ogóle naukowości nie ma wiele, bo i spójnej, jednorodnej metodologii tam brak. A wiadomo, że żeby coś określać mianem nauki, to potrzebny jest: 1) przedmiot badań, 2) metoda badawcza. W tych subdyscyplinach, które zajmują się obserwacją zachowań ludzkich, w ostatnich kilkudziesięcioleciach trochę się poprawiło w tym względzie, ale tylko one mogą pretendować do miana nauki. Poza tym pozostają ogromne przestrzenie tej dyscypliny, które są zupełnie nienaukowe. A jeśli odsyłasz mnie do wyszukiwarki google jako literatury przedmiotu, to gratuluję poczucia humoru. Bo inaczej niźli jako żart przyjąć tego nie sposób, o ile zależy człowiekowi na poważnym traktowaniu Cię.

O jaką analizę w moim wykonaniu mi chodzi, napisałem. Jeśli nie było to sformułowane dość precyzyjnie, powtarzam: analizę tekstu. Do tego tylko się ograniczam. Wiem, dla psychoanalityków (z którymi się utożsamiłeś w ostatnim poście) tego typu analiza to tylko wstęp do analizy osobowości. Skłonni są oni na podstawie jednego SMS’a dokonywać wyczerpującej i ostatecznej ich zdaniem analizy czyjegoś umysłu. Ja nie.

Wiem, że jak coś jest długie, to nuży przy czytaniu. Jeśli jednak rozmiary tekstu uniemożliwiają Ci przyswojenie treści w nim zawartych, to po co na ten tekst odpowiadasz? Rozumiem, że po to, by porozmawiać sobie z sobą samym, albo z Twoją projekcją mojej osoby, którą wydaje Ci się, że jest jego autor. No dobre, dobre. Bardzo efektywne. Nie ma co.

Behawioryzm to obowiązywał 100 lat temu. :-) A to, w jaki sposób piszesz o psychoanalizie, pozwala przypuszczać, że nie masz specjalnego pojęcia, na czym ona polega i czemu ma służyć.

A cóż chcesz, żebym Ci napisał o Dostojewskim? Literatura nie jest moją pasją. Przeczytałem jego tylko "Idiotę" i "Zbrodnię i karę". Na temat otrzymanej przeze mnie nagrody zaś szczegółowe informacje znajdziesz tutaj:
http://filmweb.pl/Trzecie,Wyniki%21,temat,Topic,id=253851

Ja odpowiadam na wszystkie pytania, a na swoje o mój wiek, odpowiedzi nie uzyskałem. Ładnie to tak? Czy to uczciwe?

Nie wiem, czy jest sensowne wyjaśnianie pewnych kwestii człowiekowi, dla którego źródłem istotnej wiedzy i rozstrzygnięć w kwestiach problematycznych jest wyszukiwarka google. To takie bardzo mityczne - wyrocznia google. No, no. Straciłem po tym - przyznaję - wszelką chęć rozmowy z Tobą. Poza tym czasu nie mam, bo na moje odpowiedzi czeka kilkoro Ludzi, którzy cierpliwość wystawiam na próbę, którzy są dla mnie ważniejsi, zasługują bardziej na uwagę, i z którymi rozmowa jest przyjemna i ubogacająca. W związku jednak z tym, że rękawicę rzuconą zawsze podejmuję (a nie wierzył Pan), odpowiadam. (Podejmowanie jednak wyzwania w każdych okolicznościach jest straszną wadą i powinienem zostać wychłostany za to, że czynię to teraz. No cóż, pewnych rzeczy się nie przeskoczy.) Będę się jednak streszczał, choć jak znam siebie, to i tak spłodzę cegłę. Sam jednak zamiar skrótowości, to już dla mnie bardzo nietypowo. Jak widać, kiedy ze współrozmówcą nie mogę znaleźć porozumienia, a ten nie jest nastawiony na rozmowę, to umiem się ograniczyć. Pozwól tylko, że ustosunkowując się do dalszej części Twego posta, zrezygnuję z używania neologizmu samolaska, bo zupełnie mi się on nie podoba.

Cytat 1: Autoironia.
Cytat 2: Po części owszem. Przede wszystkim jednak jest to informacja, że z osobami snobującymi się kontaktów nie utrzymuję, więc jeśli Ty byś się takim okazał, a są pewne przesłanki ku temu, to przestałbym tu z Tobą rozmawiać.
Cytat 3: Autocharakterystyka wyrażająca stosunek do snobizmu i opisująca styl bycia. Czy mi się to podoba? Jasne, że tak. Gdyby się nie podobało, nie robiłbym tego. Lubię się ogólnie.
Cytat 4: Jeśli widzisz tam sarkazm, to bardzo musisz być przewrażliwiony na swoim punkcie. To seria domysłów. Z reguły coś podobnego ma stanowić informację dla odbiorcy, że mówiący te słowa, ciekaw jest, jak jest naprawdę i stara się skłonić go do udzielenia odpowiedzi tj., wskazania, która ewentualność jest prawdziwa, lub przedstawienia prawdziwej a nie założonej przez mówiącego.
Cytat 5: Żart, trochę metafora. Trzeba go traktować dość dosłownie i przyziemnie, a nie doszukiwać się wymyślnej motywacji. Chodzi po prostu o to, że na człowiek ze zdjęcia, które umieściłeś w profilu, trzyma maskę przy twarzy. Myślałem, że wybrałeś taką fotografię, bo coś Cię do tego wyboru motywowało, chciałeś przekazać coś o sobie oglądającym. Teraz widzę, że kierowała Tobą pretensjonalność. (To przytyk. Bardzo niegrzeczne, bardzo! A fe! Jednakowoż wszystko experessis verbis :-) Żarty, żartami równie dobrze mogło Ci się po prostu podobać - motywacja estetyczna. Widzisz? Zawsze jest szereg możliwości. Nie można ich przewidzieć, ale należy zakładać ich istnienie, by nie stać się stronniczym lub ograniczonym
Cytat 6: Obawa i zniechęcenie, owszem. Po otrzymaniu posta, na który właśnie odpowiadam, przybrały na sile, osiągając rozmiary monstrualne.
Cytat 7: Owszem, bardzo dosłowny. Tylko taki - jak widać - jest dla Ciebie czytelny. (Nie rozumiem tego, co napisałeś po tym cytacie.)
Cytat 8: Trudno mi się odnieść, bo nie uchwyciłem tezy. Wybacz tępotę umysłu.
Cytat 9: Jak zaśpiewała kiedyś pani Jopek: "To taka gra, to taka gra w ty i ja, w ty i ja..." ;-)
Cytat 10: Dobrze koryguję: "Bywam nudny, drętwy i poważny." I dodaję: "Ale nie bezradny." A co do lamerstwa mego, to już się tu mną zajął pewien Specjlaista w tej kwestii (i tylko jego ocena jest dla mnie wiążąca), więc ma ono szanse pod wpływem tegoż Specjalisty nieco osłabnąć, choć nie wiem, czy zechce On mieć ze mną jeszcze cokolwiek do czynienia po tym, jak zobaczy, co ja tu z Panem wyczyniam. Tak się zlamiłem, że chyba pierwszy raz odczułem emocjonalnie swe lamerstwo. Dotychczas brałem je bowiem tylko rozumowo, intelektualnie.
Cytat 11: Myślę, że intencją Pana było pokazać mi, jak bardzo próbuję pokazać innym, jakie niespożyte pokłady wiedzy we mnie drzemią. Tymczasem jeśli czyjaś wiedza miałaby się ograniczać li tylko do językoznawstwa (choćby nie wiem jak szczegółowa była), to to żadna wiedza.
Cytat 12: No comments. [Zdarzają się jednak ludzie, którzy mają mniejsze poczucie humoru ode mnie.]
Cytat 13: A co Pan mówisz? A co ja mówię? Fiu, fiu...
Cytat 14: Nie chwytam, ale za aplauz dziękuję.
Cytat 15: To nie była skromność. To była subtelna ocena właśnie, a raczej przychylenie się do Pańskiej autooceny. Pan takich rzeczy naprawdę nie widzi? Aż się wierzyć nie chce. Człowiek - 22 lata... Co Pan miał na maturze z polskiego? Pytam jako doktor habilitowany, który to tytuł pozwolił mi Pan wcześniej wykorzystywać w momentach zapotrzebowania nań. W związku z tym nie proszę o odpowiedź, tylko żądam jej, bo inaczej pała do indeksu i spotkamy się we wrześniu!

Do przedostatniego akapitu się nie odniosę, bo poetycki bardzo, więc coś tu musi być nieautentyczne. Wolę się nie zastanawiać, co takiego. No chyba, że ujawnia się te Pańskie wewnętrzne sprzeczności. Jednakowoż osoba, z którą utożsamiać można podmiot czynności twórczych tego akapitu, jawi się jako wrażliwa. Taka osoba nie byłaby zdolna do napisania pierwszej części posta. Autorowi tej zaś nie starczyłoby wrażliwości na napisanie wspomnianego akapitu. W co Pan znów gra?

A końcówka sama. Pewnie dlatego, nie wie Pan, kim jest, bo nie chcę się Pan nauczyć tego, o czym wspomina. No ale 22 lata... jeszcze ma Pan czas.


Że też się chciało Panu tak zagłębiać w te moje posty, analizować je. To dopiero połechtało mi próżność. ;-) Żeby jednak nie być z miejsca skazanym na niepowodzenie i podjąć chociaż probę zdobycia się na obiektywizm, należałoby przeczytać najpierw inne posty na moim blogu (ewentualnie na blogach moich Znajomych tu). Poza tym, że miałby Pan wtedy (mimo ewentualnych uprzedzeń) mniej wypaczony obraz mojej osoby i nie był skazany na stronniczość. Nie musiałby Pan też pytać wtedy o nagrodę. Wiedziałby Pan również, że przedstawiłem już swoje wątpliwości co naukowości psychologii. Być może stałoby się wtedy dla Pana jasne, że aby argument wykorzystany przez Niego na wstępie mógł mnie do czegoś przekonać, musiałby zostać poprzedzony przekonującą dyskusją z tezą pt. "Psychologia to nauka". No ale obawiam się, że nie udałoby się Panu mnie przekonać (czy to znowu sarkazm?), gdyż wiele tęższe umysły przed nami uznały, że jest inaczej i bardzo przekonująco to opisały.

Oświadczam, że ja już z Panem rozmawiać prawdopodobnie dalej nie będę, gdyż przykre to już jest bardzo i stało się męczące. To nie gra, to nie przekomarzanie się. Nie wiem, co to jest, ale nic przyjemnego, a ja tu jestem, nie tylko dla przyjemności co prawda, ale na pewno nie dla nieprzyjemności.

Strasznie Pan bierze wszystko na poważnie, przejmuje się. Musi Panu być bardzo źle z sobą. (To pasuje nawet do tego smutnego zdjęcia z profilu.) To mnie przygnębia. Naprawdę; to żaden sarkazm. Stanowi to dodatkowy powód, by rozmowę zakończyć.

A ostatnie zdanie bardzo mnie już zasmuciło, bo ja wcześniej topora nie dostrzegałem, ale wraz z tym postem na pewno go Pan wyjął. Żegnam i życzę wszystkiego dobrego. Dobrego samopoczucia przede wszystkim!

Pan mnie ciągle zaskakuje Klee (czy jak wolisz klee). Wchodzę sobie na Twojego bloga (przepraszam za mą bezpośredność, ale "pańskiego bloga" wyglądałoby conajmniej głupio, więc pozwoliłem sobie na pewną spoufałość) i co widzę? Że byłeś u fotografa i "zapodałeś" (hehe) nową fotkę??? Muszę powiedzieć, że jednak na poprzedniej lepiej wyszedłeś (pewnie dlatego, że byłeś młodszy, hehe). No chyba, że się zaraz okaże, że to zdjęcie przedstawia zupełnie inną osobę, a wtedy walnąłbym samozapłon ze wstydu, czego bym oczywiście nie chciał. Ale wracając do tematu, przeglądam dalej Twojego bloga i.... o w mordę, ale rozprawki. Toż ja tyle na maturze nie pisałem, ile Ty w jednej odpowiedzi!!! Dochodzę do wniosku, że miałeś rację mówiąc, że cierpisz na jakąś przypadłość, która nieleczona może mieć poważne konsekwencje. I to by było tyle moich obserwacji (o cholibcia, też się rozpisałem; to chyba moja najdłuższa wypowiedź na filmwebie;-). Pozdro:)

Ja się na emotikonach zupełnie nie znałem. No to się teraz poznałem i się zupełnie zdumiałem. Pan się całować chcesz w publicznym miejscu??? I to z - bądź co bądź - facetem? A co na to Piękna Rudowłosa, Wybranka Pańskiego serca, Rycerzu?

OGŁOSZENIE nr 5 (3 sierpnia 2004 r.):

Osiągnąłem stan, w którym sypiałem już zupełnie w dzień, miast w nocy, i to o tyle dla mnie za mało, że zacząłem słyszeć głosy. Poza tym zapominałem zupełnie o jedzeniu i wypróżnianiu się (ładnie, co?). Na szczęście się wyleczyłem i wracam do normalnego funkcjonowania. Musiałem zresztą, bo w sierpniu czeka mnie dużo pracy. Od jutra zatem będę osiągalny na portalu ledwie jakąś godzinkę każdego wieczora (późnego jednak, ale nie nad ranem). Nie mam pojęcia więc, jak zdołam nadrobić zaległości tutaj. Pozostaje wierzyć...

$comment.user użytkownik usunięty

Schizofrenia, schizofrenia, schizofrenia nie wybiera

PALEC BOŻY

Ja już Panu powiedziałem, żegnam.

Dokonałem samobojstwa wysylajac tamtego posta ....
Zniszczyles ....
Zburzyles ...
Pokazales ...
Dokonales mojej anihilacji jako wirtua persony...
Chyba dałeś upust swojej goryczy wystarczajco bo pojechales mnie jak przedszkolaka :D
Hmm jedno jest wspaniale ... czego pewnie nie zrozumiesz ... zprowokowalem laicko sie czepialem ... teraz moge sie uczyc
Swoja droga jestes potworem .... a nie czlowiekiem :/
Dobrze ze przynajmniej w rzeczywistosci jestes lamerem ... bo zanim sie rozpedzisz w ryj dostaniesz i nie zdazysz wyrzadzic krzywdy psychicznej czlowiekowi :) ... i srala madrala nie pomoze i wiedza tez nie pomorze ... Prask w pysk i spokoj z przeintelktulizowanym gosciem bo na was jest zawsze jedna metoda ktora was zabija morduje odstrasza ... sila brutalnosc bandytyzm ....

Powinienes mi podziekowac przynajmniej za jedna rzecz niewdzieczniku omnibusie ... dzieki mojemu zaczatkowi glupoty wypromowales siebie i z pewnoscia bedzie to nauczka dla innych mego pokroju ze niewolno nieprzygotowanym podchodzic do ciebie ....

Dziekuje Panie Doktorze :)


Niezaleznie jednak twoj wiek... pasujesz mi na zdecydowanie starszego ode mnie ....
Rekawiczke podniosles i brawo .. szkoda ze tu bo tylko tu sie wykazac bedziesz mogl ... a w wojsku zginalbys szybciej niz zagoscil na dobre ... Masz szczescie
Wiec raduj sie dobrodziejstwem intelektu wiedzy analizy i wszystkiego co moze byc silnym orezem w pismie i mysleniu ja bede trwal przy pseudo wiedzy jaka mam czyli laik , dyletant ktory w sytuacji skrajnej napierdala ludzi bo nie moze ich zniesc ani przegadac ... nie znosze sprzeciwu ... ale potrafie sie poddac i to zrobilem juz keidy napisalem Baka-san ... Status: Guru ... nie chciales zrozumiec szacunku wyrazonego inaczej
Mnie jest dobrze ze soba :D nie jest mi zle jak mniemasz analizujacy klee@ obys spotykal wiecej ludzi ktorzy beda wartosciowi :)
Powodzenia


P.S to ze schizofrenia to nie moja robota i nie moj anonimowy post ktory bedziesz mi chcial przypisac :/



Dokonałem samobojstwa wysylajac tamtego posta ....
Zniszczyles ....
Zburzyles ...
Pokazales ...
Dokonales mojej anihilacji jako wirtua persony...
Chyba dałeś upust swojej goryczy wystarczajco bo pojechales mnie jak przedszkolaka :D
Hmm jedno jest wspaniale ... czego pewnie nie zrozumiesz ... zprowokowalem laicko sie czepialem ... teraz moge sie uczyc
Swoja droga jestes potworem .... a nie czlowiekiem :/
Dobrze ze przynajmniej w rzeczywistosci jestes lamerem ... bo zanim sie rozpedzisz w ryj dostaniesz i nie zdazysz wyrzadzic krzywdy psychicznej czlowiekowi :) ... i srala madrala nie pomoze i wiedza tez nie pomorze ... Prask w pysk i spokoj z przeintelktulizowanym gosciem bo na was jest zawsze jedna metoda ktora was zabija morduje odstrasza ... sila brutalnosc bandytyzm ....

Powinienes mi podziekowac przynajmniej za jedna rzecz niewdzieczniku omnibusie ... dzieki mojemu zaczatkowi glupoty wypromowales siebie i z pewnoscia bedzie to nauczka dla innych mego pokroju ze niewolno nieprzygotowanym podchodzic do ciebie ....

Dziekuje Panie Doktorze :)


Niezaleznie jednak twoj wiek... pasujesz mi na zdecydowanie starszego ode mnie ....
Rekawiczke podniosles i brawo .. szkoda ze tu bo tylko tu sie wykazac bedziesz mogl ... a w wojsku zginalbys szybciej niz zagoscil na dobre ... Masz szczescie
Wiec raduj sie dobrodziejstwem intelektu wiedzy analizy i wszystkiego co moze byc silnym orezem w pismie i mysleniu ja bede trwal przy pseudo wiedzy jaka mam czyli laik , dyletant ktory w sytuacji skrajnej napierdala ludzi bo nie moze ich zniesc ani przegadac ... nie znosze sprzeciwu ... ale potrafie sie poddac i to zrobilem juz keidy napisalem Baka-san ... Status: Guru ... nie chciales zrozumiec szacunku wyrazonego inaczej
Mnie jest dobrze ze soba :D nie jest mi zle jak mniemasz analizujacy klee@ obys spotykal wiecej ludzi ktorzy beda wartosciowi :)
Powodzenia


P.S to ze schizofrenia to nie moja robota i nie moj anonimowy post ktory bedziesz mi chcial przypisac :/

Jak powiedziane, żegnam.

Patrz: post powyżej. A jeśli stała Ci się jakaś krzywda, to sam ją sobie wyrządziłeś. Nie rozpaczaj. To tylko wirtualny świat, na szczęście.

pewnie ze wirtulany :D
a ty teraz jestes w nim cyniczny Huj

Wiem jedno ....wspolczuje tym ktorych bedziesz uczyl jakiegos tam przedmiotu bo z czystej zlosliwosci bedziesz usadzal ludzi ktorzy nadmiernie sie buntuja nie lubisz takich ....

Narazie Klee wiecej juz nie bede sobie uwłaczał w oczach zarowno twoich (bo i tak siegnalem dna LOL !) jak i innych filmwebowiczow :D

P.S Jesli na UW masz zamiar byc wykladowca to lepiej nie zamieszczaj jakichkolwiek info na ten temat bo cie znajde i skuje ci ryj profesorku moja wskazowka twojego wygladu oczy ze zdjecia(to nie grozba to obietnica).

Tak sobie o Tobie pomyślałem, przy kolacji akurat. Pomyślałem w ogóle, bo myślę o Tobie troszeczkę w ostatnich dniach. I pomyślałem bardzo pozytywnie. Pomyślałem, że jest w Tobie duży potencjał i określona wrażliwość. Na razie przejawia się ona właśnie w buncie, ale pewnie później (o ile wszystko dobrze pójdzie) zrodzi się z niej coś znacznie bardziej kreatywnego. Problem w tym, że czasem bunt zamienia się w chamstwo i agresję (jakimi frustracjami wywołanymi, nie wnikam).

Jaki będę dla studentów, to nie wie ani Pan, ani ja. Liczę na to, że najlepszy z możliwych. To nie pycha, to dążenie do ideału. Jeśli się do niego dążyć nie chce, to nie ma po co w ogóle zaczynać.

A o tym, że tacy jak ja przemocy fizycznej się nie boją (a przynajmniej małą ma ona w stosunku do nich siłę oddzialywania) powinien Pan wiedzieć. Nawet opisałem Panu swoją przygodę niedawną - spotkanie z opryszkami.

Czemu Pan brnie dalej, skoro to takie męczące? Może o to właśnie chodzi, by tej agresji móc dać ujście? Bladego pojęcia nie mam. Na pewno jednak Twój styl bycia pasuje do sposobu bycia stereotypowego mieszkańca naszej pięknej stolicy.

Hmm... Masz rację. na fotce jest w całej (no może nie całej, swojej okazałości, bo to portret) Pan Klee. Nie powiedziałbym, że to jednak nowa fotka... Raczej ma już kilka (delikatnie sprawę ujmując) lat.

OGŁOSZENIE nr 6 (18 sierpnia 2004):

"Poszukiwany, poszukiwana" czyli kto to był, co cud uczynił. ;-)

Niech ujawni, proszę, swe imię ten, kto wieczorem 11 sierpnia br. dodał tak zdumiewającą ilość plakatów do "Funny games". Chcę Mu złożyć podziękowanie i wyrazy uwielbienia za to, co zrobił.

Jeśli komuć coś wiadomo na ten temat, proszę dać znać. Ewentualnego informatora sowicie wynagrodzę. ;-)

OGŁOSZENIE nr 7 (18 sierpnia 2004):

Na rzeczy bieżące i niecierpiące zwłoki odpowiedziałem. Znikam na kilka dni i pozostałe zaległości (a jest trochę tego) postaram się nadrobić po powrocie, muszą poczekać. Życzę Wam tutaj przedniej zabawy na ten czas. Jakby było coś pilnego do mnie, to wiadomo, gdzie mnie szukać. Ale nie sądzę. Odetchniecie pewnie z ulgą. To i dobrze. :-)

Pozdrawiam moich przyjaciół (no wiem, że to określenie na wyrost, ale lubię tak o Was myśleć, więc mi pozwólcie):

Joan, Ainthę, Tanyę, lil'Bo, Shemka, Katrola, Yoohranda (owieczkę).

Także: Ahalję, Bobbyperu, Imaginację, Ksy, Gregorio, Trickstera, Xzara, Miró, Sławcia, Michnika, The Perfect Druga.

(kolejność przypadkowa)

Wiadomość ta pewnie nie dotrze do wszystkich wymienionych, gdyż mój blog obserwują ledwie cztery osoby, ale to akurat jest tutaj najmniej istotne. :-)

[podpisano:] klee

Aa, zapomniałem o Beeshopie, weryfikatorze mającym do mnie cierpliwość. :-)

$comment.user użytkownik usunięty

Na czwartym miejscu! :(, a rozumiem - szarmancki wobec Dam ;)
I tak wrócisz, wszyscy wracamy ;)
Ja Twojego blogu nie obserwuję, bo z założenia nie "śledzę" rzadnego z blogów. Bywam jednak często, jak już chyba wszyscy wiedzą ;)
Odpocznij sobie, Stary Koniu, wygrzej kościska. Wrzesień będzie i Twój, nie mylić z tfuj. Zobaczysz. Komary, te stare k***, gryzą mnie w tym roku do krwi, a to dobry znak.
ps. Tylko 4, mnie 2 razy więcej, a jestem chyba o połowę nudniejszy.

XXX

Ucieszyła mnie ta ósemka, bo w czasach mojej świetności też osiągnałem tę liczbę. ;-) Jak widzisz, Przybyszewszczyzna nie jest dzisiaj w cenie. ;-) A poważnie, to straszne u mnie nudy, gdyż jednak bardziej odpowiada mi udzielanie się u kogoś, niż rozwój własny. :-) No a teraz mam szansę stać się tu zupełnie persona non grata, bo Shemek właśnie mi napisał, że wywołuję powszechne kontrowersja. Liczyć się więc trzeba z ewentualnym wykluczeniem ze społeczności. No ale tego rodzaju wyklęcia stanowią doskonały sprawdzian tego, kto jest ci mentalnie bliski. Nie żałuję więc. Niczego raczej nie żałuję, a nawet jeśli miałbym, to chyba lepiej tego, co zrobiłem, niże tego, czego zaniechałem. W tej ostatniej grupie jest zresztą kilka zaniedbań. :-( I tym sposobem wracamy do najważniejszego tematu na świecie, jak zgodnie stwierdziły tak różne osobowości jak Przybyszewski i Pitt. ;-)

I znowu mi wymyślasz od starych. Bezlistosny jesteś. Przecież wiesz, że to mój wielki komlpeks. :-(

Dzięki za optymistyczne prognozy na wrzesień. Uradowały mnie. Tu mnie nie będzie, ale na e-mail mam nadzieję w końcu odpisać, któregoś wieczora.

Całuję! :-) :-*

Powiem krótko: bardzo ciekawa recenzja filmu :Podziemny krąg". Cholerka, podoba mi się! Juz znikam;)

Moze tu mi sie uda napisac, bo na forum nie mogelm, napisales ze miales podobny problem z blogiem co ja, napisz jak to zrobic do kogo mam sie zwrocic o pomoc. DZiEKi

Tak, jak mówiłem, tj. u Fmara: http://www.filmweb.pl/User?id=3 Zostaw post na jego blogu (nie musisz być zalogowany), w którym opiszesz krótko problem. Potem pozostaje już tylko czekać na reakcję. Powodzenia!

dzieki Klee, a pamietasz ile to trwalo, jak bedziesz mogl to napisz. Dzieki jeszcze raz

Ledwie jeden dzień. :-)

Pozdrowienia dla istoty, która docenia Roba Lowe - na blogach współplemieńców... :D

Dziękuję! Przyjęte i odwzajemnione! Niedługo zacznę odwiedzać również blogi studentek prawa. :-) (Jak dotąd poznałem tu tylko jednego niedoszłego prawnika - Cypiska.)

Dziękuję, serdecznie zapraszam :) Juz teraz dwoje niedoszłych prawników na horyzoncie.... Pozdrowienia

Dziekuje za te wszystkie wpisy na moim mało rozwiniętym blogu.. :) Szkoda, że sobie nie porozmawiamy w inny sposób tylko ewentualnie tu, bo..? No w sumie nie wiem czemu, ale trudno. :) Pozdrawiam!..

Mam nadzieję, że następnym razem nie wpiszę się tu za.. 3 miesiące tylko wcześniej. :)

Witam drogi Klee (będę się zwracał na "ty", ponieważ jednak w wirtualnym świecie żyjemy). Od pewnego czasu przypadkowo natrafiam na Twoje wszelkiego rodzaju tematy, wątki, polemiki i muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem. Zapytasz "czego?", otóż jesteś chyba jedną z nielicznych osób (razem ze mną - skromność), które pieczałowicie dbają o naszą ojczystą mowę. Co więcej, nic w wartości merytorycznej Twoim tekstom zarzucić nie można. Czasem próbuję nawiązać konstruktywną konwersację z osobami takimi, jak: Shaka, godzilla coś tam. Niestety, jest to bezcelowe i żałuję, że nie mogę wtedy pogadać z Tobą. Masz jedną z cech, której strasznie brakuje filmwebowiczom - rzeczowość. I chwała Ci za to. Podsumowując, dobrze, że jest ktoś taki, jak Ty, źle, że nie ma takich osób więcej.

P.S: Masz ksywę po tym Paulu Klee, malarzu? Bo ja się z kilkoma osobami o jego nazwisku spotkałem. Pozdrawiam.

Drogi Klee, właśnie się zastanawiam gdzie jesteś. Bo żarówka ciągle się świeci, a ja zaglądam to tu, to tam - ani widu, ani słychu. Wczoraj Cię znalazłam, ale nie złapałam :)))
Tylko nie odpisuj, że chodzi o to, żeby gonić króliczka!!! Odezwij się albo zostaw jakiś ślad - choćby mały kamyczek na drodze, dobrze?

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:

Wpis został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz ten wpis

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować wpis

Blog został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz tego bloga

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować bloga

dodaj komentarz