Maciej_Karwowski

CINEMAciej Karwowski

Wpis został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz ten wpis

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować wpis

Blog został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz tego bloga

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować bloga

#10 - Polskie komedie.
| 0 komentarzy |
Wiele się mówi w ostatnich latach jakoby polskie komedie reprezentowały coraz niższy poziom. Widzowie narzekają na brak pomysłów u twórców oraz na zatrudnianie ciągle tych samych aktorów. Co prawda kina są nadal oblegane podczas premiery kolejnego filmu z Adamczykiem, jednak fala krytyki wzrasta z każdym rokiem. Do kina na większość polskich produkcji ostatnich lat się nie wypuszczałem, jednak widziałem większość. I chciałbym teraz przekonać się jak te ostatnie lata wypadają na tle historii polskich komedii. Sprawdźmy!

Polskie komedie bawiły do łez w okresie międzywojennym. Produkcje z tamtego czasu pełne są lekkiego i niepretensjonalnego humoru, który dzięki Dymszy czy Bodo ogląda się wybornie. Co prawda wiele filmów z tego okresu uległo zniszczeniu (wojno, dziękujemy), jednak zachowane egzemplarze są pozycjami obowiązkowymi. Po wojnie aż do 1969 roku nie było komedii, która by wywarła jakikolwiek wpływ na polską filmografię. Powstało ich niewiele i nie są to tytuły znane szerszemu gronu (no, może Szatan z 7. klasy). W 1969 Tadeusz Chmielewski nakręcił Jak rozpętałem II wojnę światową, czym stworzył całkiem nowe spojrzenie na temat wojny, jak i na samą komedię. No i coś ruszyło. Chmielewski po dwóch latach znielubił poniedziałki, a w międzyczasie Marek Piwowski wypłynął w rejs. W 1972 Wojciech Pokora przebrał się za dziewczynę, a w tym samym roku takie dziewczyny były do wzięcia. Nastąpiło kilka lat przerwy, w 76 inżynier Karwowski (ach, jakie piękne nazwisko!) wdał się w romans. Rok później Kochaj albo rzuć, a w roku kolejnym Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz i Hallo Szpicbródka. I tu się zatrzymajmy. Widziałem połowę z filmów przed chwilą nadmienionych. I mogę powiedzieć, że były one zabawne (może Poszukiwany, poszukiwana nie zrobił na mnie za dużego wrażenia). Jednak sposób w jaki zostały one nakręcone nie przypadł mi do gustu. Zdjęcia do tych filmów to zdecydowanie nie moja estetyka. 

Lata osiemdziesiąte to ciąg dalszy tzw. kultowych komedii. Vabank, Miś ('81),  Seksmisja ('83), Vabank 2 ('84), CK dezerterzy, Och, Karol ('85), Kingsajz ('87), Kogel-mogel, Obywatel Piszczyk ('88). Śmiejemy się absurdalnej rzeczywistości i mentalności ludzi. Filmów, jak widać, kręci się więcej, więc jest w czym wybierać. A dialogi pamiętamy i cytujemy do dziś. 

Lata dziewięćdziesiąte. Kino staje się zdecydowanie bardziej "romantyczne" (nie, nie mówię tutaj o polskich wieszczach. Zdecydowanie bardziej o całującym się z kobietami Cezarym Pazurze). Powstają obie części Kilera, kontynuacja Misia (Rozmowy kontrolowane, '91), Szczęśliwego Nowego Jorku, Sztos, Złoto dezerterów, Ajlawju, Fuks i pierwsza część serii z bogiem w tytule. A, a Agata została uprowadzona. Komedie były różne, ale nikt chyba nie miał pretensji do ich poziomu (poza "antyfanami" kontynuacji Kilera, która wg. mnie była, o dziwo, dobra). Aż tu nagle nastał rok 2000.

W samym dwutysięcznym premierę miał jedynie film Lubaszenki Chłopaki nie płaczą, jednak dzięki niemu ruszył w polskim kinie komediowym nurt, w którym to widz był zasypywany dialogami, które z założenia miały stać się kultowymi. No i niektóre dla niektórych się takimi stały. Produkcje te stoją na przeróżnym poziomie, a fabuła w nich zależnie, albo jest ciekawa i absorbująca, albo stanowi jedynie tło dla żartów. Są to między innymi: Poranek kojota, Pieniądze to nie wszystko, E=mc2, Kariera Nikosia Dyzmy, Dzień świra (czyżby film dekady?), Czas surferów, Job, Hi Way (ten film był bardzo słaby czy ja miałem wówczas inne poczucie humoru?). Powstały dwa filmy z udziałem uczestników Big Brothera (jakie one są wspaniałe!) za które Polakom do dziś wstyd. Powstały też Superprodukcja, Haker, Wtorek, Drzazgi. Ja osobiście mogę polecić z tamtych lat bardzo sympatyczną komedię Zróbmy sobie wnuka, słodko-gorzką Pogodę na jutro czy bardzo wciągający Show. W 2003 otrzymaliśmy prawdopodobnie pierwszą polską czarną komedię, czyli Ciało oraz film z serii "Święta polskie" o tytule Biała sukienka. Bardzo prawdziwy i poruszający. Wszystkim gorąco polecam ten, jak i pozostałe części cyklu.
W 2004 Ryszard Zatorski (twórca dialogów w Kilerze!) nakręcił ekranizację książki Grocholi pt. Nigdy w życiu, czym rozpoczął bardzo nieprzyjemny nurt komedii romantycznych w Polsce. Osobiście odpowiada jeszcze za przeciętne Tylko mnie kochaj, dzięki któremu wypromował się Jamal oraz za Dlaczego nie. W 2006 dostaliśmy kolejną Grocholę oraz film, o którym nikt nie słyszał, czyli Krótką histerię czasu. W 2008 otrzymaliśmy jeszcze raz słaby film, ale powstały tego roku trzy całkiem dobre! Tak, to świadczy o jakimś cudzie bądź o moim dziwacznym guście, ale film Nie kłam, kochanie był całkiem przyjemny, choć dość prosty (mmm... Żmuda-Trzebiatowska!). Rozmowy nocą były naprawdę dobre, a Mała wielka miłość też mi się bardzo podobała (w końcu reżyserował Karwowski!). Rok później otrzymaliśmy tragiczne Kochaj i tańcz, bardzo banalną, lecz niezwykle przyjemną Miłość na wybiegu oraz Nigdy nie mów nigdy, którego nie widziałem. W międzyczasie powstał Testosteron i Lejdis, głupie To nie tak jak myślisz kotku czy fatalnego pod każdym względem Idealnego faceta dla mojej dziewczyny (choć w Madzi Boczarskiej to się wówczas zakochałem ;) Powstała jeszcze Randka w ciemno, obrzydliwy Złoty środek i Zamiana. I oczywiście Ile waży koń trojański, który śmiało może kandydować na najlepszy film dekady oraz świetne Jak żyć?. Filmów ogrom; żeby znaleźć coś dobrego trzeba się naszukać, jednak pociesza fakt, iż szukać warto.
Odejdźmy już od komedii romantycznych. Zerknijmy na resztę. W 2008 Piotr Matwiejczyk (tak, ten od Prosto z nieba) nakręcił kolejną dość amatorską produkcję, do której udało mu się zaangażować kilka znanych nazwisk. Kup teraz było czymś świeżym i przyjemnym (choć rola Ewy Ziętek tragiczna wielce). W 2009 premierę miała wersja pełnometrażowa Włatców Móch, która nie była dziełem sztuki, jednak reprezentowała lepszy poziom niż serial. 2007 i 2009 to kolejne części cyklu Bromskiego. Powstał Rewers (piękne zdjęcia Koszałki!), który komedii miał w sobie tyle, co parówki mięsa. I na tym kończy się kolejny etap mojego podsumowania.

2010. Rok filmów znów różnorakich. Znienawidzone przez polskich internautów Ciacho pokazało, że można zrobić prostą, nie pretensjonalną komedię, która spełni swój wymóg gatunkowy, czyli będzie po prostu bawić widza. Bajon zbezcześcił Śluby panieńskie, mój kochany Maciej Wojtyszko sprawił mi wielki ból swoim Świętym interesem, Pazura dał mi powód do nienawiści, a Machulski pokazał, że komedia nie musi oznaczać czegoś typowego, opierającego się na utartym schemacie. Powstały mało znane filmy Fenomen, Maraton tańca, Projekt dziecko czy Milion dolarów. Adamczyk udzielił się w Śniadaniu do łóżka, Och, Karol 2 i w Tricku. Nie wiem jakie są, nie widziałem. Piotrek mi się zdecydowanie przejadł. Wolałbym zobaczyć tegorocznego Jeża Jerzego. W tym roku mieliśmy jeszcze Jak się pozbyć cellulitu i Wojnę żeńsko-męską, których również nie widziałem. Prawdopodobnie na moją korzyść, bo recenzenci mają tym produkcjom wiele do zarzucenia. W 2011 czekają nas jeszcze dwie komedie- Wyjazd integracyjny i Baby są jakieś inne. Ten drugi z chęcią zobaczę (ze względu na reżysera ofkors). 

Jak widać polskich komedii było sporo, zwłaszcza w ostatniej dziesięciolatce. W ostatnich latach łatwo dostrzec częste pojawianie się w obsadzie Adamczyka, Kota, Karolaka, Mecwaldowskiego, Szyca, jednak warto też zwrócić uwagę, że są to dobrzy aktorzy, a poza tym powstaje jeszcze wiele filmów, w których obsada jest całkiem inna. Więc wszystko zależy od naszego wyboru i intuicji. Na produkcję słabych filmów nic nie poradzimy. Możemy po prostu ich nie oglądać. Dlatego zamiast iść na kolejną durnowatą komedię romantyczną sprawdźcie najpierw w Internecie co za filmy są grane w kinie i nie sugerujcie się, że z kobietą można oglądać tylko ten jeden gatunek. Chcąc uniknąć moralizatorstwa na koniec zamieszczę mój osobisty ranking najlepszych polskich komedii. Wybaczcie mi, że nie widziałem wszystkich (w tym części klasyki).

1937 - Piętro wyżej
1980 - Miś
1997 - Kiler
2002 - Dzień świra, Miss mokrego podkoszulka
2003 - Pogoda na jutro, Show, Biała sukienka
2006 - Statyści
2008 - Ile waży koń trojański, Rozmowy nocą, Jak żyć?

Gratulację dla śmiałków, którzy przebrnęli przez cały tekst.
Udostępnij

komentarze

brak komentarzy

Wpis został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz ten wpis

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować wpis

Blog został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz tego bloga

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować bloga

dodaj komentarz
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię