Maciej_Karwowski

CINEMAciej Karwowski

Wpis został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz ten wpis

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować wpis

Blog został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz tego bloga

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować bloga

#15 - Wielki ekran, mali ludzie
| 0 komentarzy |
Jeszcze przed zobaczeniem najnowszej ekranizacji przygód Spider-mana obiecałem sobie, że obejrzę go w kinie co najmniej dwa razy. W dniu premiery wybrałem się na seans 2D, by dziś, w łódzkim IMAXie zobaczyć wersję 3D. Mógłbym tu napisać o wrażeniach, jakie odniosłem podczas ponad dwugodzinnego spotkania z wysokim na 18, a szerokim na 24 metry ekranem, doprawionym 3D, jednak wolałbym ująć to dość zwięźle, by skupić się na innej kwestii.

Film bowiem, tak jak za pierwszym razem, bardzo mi się spodobał, i to pod każdym względem (więcej na ten temat będzie można znaleźć w przyszłym tygodniu na moim kanale na youtube). 3D spotęgowało wrażenia wizualne, wcale nie przysłaniając pozostałych. Dźwięk, który tak chętnie IMAX wychwala na swojej stronie, jest rzeczywiście świetny, a bas trzęsie fotelami. W tym aspekcie zostałem całkowicie usatysfakcjonowany i wybaczę tutaj dystrybutorowi rozpowszechnianie napisów z dwoma literówkami (ileż dodatkowej dramaturgii zyskuje scena, gdy mały Peter mówi do swojego ojca, gdy ten wyjeżdża, „chcę jechać tobą”). Za moje niezadowolenie w dniu dzisiejszym odpowiedzialna jest obsługa kina. I nie chodzi mi tu bynajmniej o sam zakup biletów, na który musieliśmy czekać w kilkuminutowej kolejce, by w końcu zmiarkowano się, że warto otworzyć więcej niż jedną kasę. Chodzi mi o młodą damę, która na początku i na końcu seansu została zaprzęgnięta do tzw. ogłoszeń parafialnych. Nie wiem czy to zwyczaj w większej ilości kin, czy tylko w IMAXie, czy może tylko w tym kinie, ale zastanawia mnie bardzo sens wprowadzenia takiego dodatku.

Na początkowy wykład się spóźniliśmy, choć byliśmy w sali na kilka minut przed rozpoczęciem filmu. Ze skrawków wypowiedzi, podanej przez mikrofon, usłyszałem informację, iż po początkowych napisach na widza czeka dodatkowa scena. Hmm… Z jednej strony miło ze strony kina, że nie chce pozbawiać widza tego łącznika z już przygotowywanym sequelem, jednak, jak się przekonałem po seansie, wiadomość ta miała niewielki posłuch. Bowiem wedle starego zwyczaju, gdy ekran stanie się czarny, a sztab ludzi od napisów pocznie nas informować o sztabie ludzi od całej reszty odpowiedzialnej za film, publiczność pocznie się rozchodzić.

Ale teraz najważniejsze- ogłoszenie obwieszczone pod koniec. Gdy wspomniana wyżej scena już wybrzmiała, a napisy, w takt muzyki Jamesa Hornera, zaczęły spływać z ekranu, usłyszeliśmy głos z Litwy, dziękujący nam za oglądanie, zapraszający ponownie itd. itp. Tak, IMAXie, wcale mnie nie interesuje muzyka tego wspaniałego kompozytora a skupienie na nazwiskach w napisach jest mi całkiem niepotrzebne. Właśnie teraz potrzebuję tych uprzejmości. I tak, tak, zwrócę wam okulary.

I czy na tym koniec? Nie
Bo i lis oszukał się.

Historia toczy się dalej, pora już z sali wychodzić. Jak powiedzieli tak też zrobili, więc zmierzamy w kierunku drzwi, którymi wchodziliśmy. I tu gdzie ja właśnie dopatrywałbym się okazji do wymiany uprzejmości z obsługą kina, IMAX zasadza się na mnie z kolejną niespodzianką. Suprajs, tymi drzwiami nie wyjdziecie! „Wychodzi się tylko drzwiami na górze”. Młodzi jesteśmy, krzepę mamy, możemy z uśmiechem na ustach zawrócić, by spełnić wymaganie damy, która tak pięknie do nas przemawiała przez mikrofon. Docieramy do wyznaczonych drzwi, przywitani uroczym „było mówione, że tylko tędy się wychodzi, nie było słychać?”. Sejłot? Zapłaciłem 23 złote za bilet (ups, kłamstewko, wyjazd fundowany przez kuzyna) po to, żeby po seansie otrzymać pouczenie od niewiele starszej ode mnie obsługi kina z powodu ich kaprysu? Tak, właśnie tego oczekiwałem. Tak jak tego, iż zamiast z powrotem na błonia Manufaktury, trafimy na schody pożarowe, które doprowadzą nas na parking znajdujący się poza wewnętrznym placem tego centrum. Łódzki IMAXie, dziękuję ci za udany film, ale nie licz, że jeszcze kiedyś zawitam w twe progi. 
Udostępnij

komentarze

brak komentarzy

Wpis został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz ten wpis

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować wpis

Blog został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz tego bloga

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować bloga

dodaj komentarz
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię