Marisa

nie podano imienia i nazwiska

Wpis został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz ten wpis

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować wpis

Blog został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz tego bloga

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować bloga

OSCARY 2006-temat zamknięty
| 31 komentarzy
Tą notkę zaczynam pisać od godziny 2 i będę pisać do zakończenia transmisji Oscarów, dodawać nowe fragmenty jak coś się zadzieje. Pomaga mi to też wnie-uśnięciu :).
Więc stopniowo będę opisać od najbardziej błahych obserwacji:
PROWADZĄCY- Jon Stewart; mało kto jest w stanie dorównać rewelacyjnemu Billy Crystalowi, ale... Ten facet jest po prostu pozbawiony charyzmy, ikry, jest nudny i sprawia wrażenie jakby odwalał jakiś egzamin.

STROJE- platynowe włosy, biała skóra, cielista suknia, ogólnie wielkie rozmycie- najgorzej wyglądała Naomi Watts, Nicole Kidman. Najlepiej, z największym gustem ubrane były JenniferLLopez, Charlize Theron.

ANIMACJA- przyznam, że zaskoczyłam się wygraną "Wallace i Grommita", stawiałam na fantastyczną i oryginalną "Gnijącą Pannę Młodą", "Ruchomy zamek Hauru" także był świetny, "Wallace i Gromitta" nie znam, ale myślę, że z pewnością nie są aż tak unikatowe i niezwykłe jak "Gnijąca Panna Młoda".
ROLA DRUGOPLANOWA- Rachel Weisz to aktorka dobra, utalentowana i z pewnością Oscar się jej nalezał. Przyznam, że żałuję, że nie został nagrodzony Matt Dillon, który w Mieście gniewu" był fantastyczny, nie spodziewałabym się nigdy, że ten facet umie tak grać!
EFEKTY WIZUALNE, MONTAŻ DŹwiĘKU,DŹWIĘK- to, że został za nie nagrodzony" KIng KOng" to nie jest zaskoczenie, ale takim nie powinno być, bo zarówno efekty specjalne, jak i dźwięk to prawdziwy majstersztyk, szczytowe osiągnięcie techniki, pokazanie magii kina.
MUZYKA- "Tajemnice Brokeback Mountain" istotnie posiadały ścieżkę dźwiękową, która wręcz wywoływała dreszcze. SAnataolalla, kompozytor latynoskiego pochodzenia, włożył w muzykę całą duszę, serce i niesamowitą spójność co do pokazywanej historii i ilustracji muzycznej.
ROBERT ALTMAN- to, że Robert Altman to reżyser wybitny, klasyczny nie podlega wątpliwości. Krytykował fabrykę snów, ucinał kupony od kina klasycznego, buntował się, a jednak został doceniony przez konsekwentnie przez niego krytykowany Hollywood.
To dlaczego m. in tak lubię Oscary za wstawki, nawiązania do klsycznego kina, wyjątkowo udany był remix sugerujący homoseksualizm kowbojów w starym kinie.
MONTAŻ- pusty smiech by mnie ogarnął, gdyby nie wygrał ten właśnie film "Miasto gniewu". Kilkanaście róznych epizodów splatających się, szereg potoków które w efekcie tworzą jedną rzeką, narracja polifoniczna, perfekcyjne splatanie różnych wątków, a przede wszystkim jedna z najlepszych scen w kinie, wyciągania ofiary z płonącego auta przez Matta Dillona.
GŁÓWNE ROLE-to żadne zaskoczenie , że wygrała właśnie Reese Whinterspoon i Philipp Hoffman, przyznam, że Reese miała jedną z ładniejszych przemów jakie słyszałam; konkretnie, wzruszająco.
Trzy Oscary dla "Wyznań gejszy" świadczą , że musi być to fantastycznie widowiskowy film.
REŻYSERIA pewnie nie była dla nikogo zaskoczeniem, obsypany nagrodami "Brokeback Montain", główny faworyt, to i Oscar dla Anga Lee przyjęty był bez zdziwienia.
FILM- nawet nie wierzyłam, nie sądziłam, że może zdarzyć się coś tak cudownego, że wygra mój faworyt, na którego nikt nie stawiał "MIASTO GNIEWU"!!! Pisałam o nim przy okazji maratonu o hipnozie i powtórzę, to jest rewelacyjny, nienachalny film o rasiźmie, doskonały warsztatowo, aktorsko, scenariuszowo.
I teraz już mogę powiedzieć-rozczarowałam się "Brokeback Mountain"... Historia zakochanych w sobie kowbojów, ich trudna miłość, oryginalny i odważny. I spodziewałam się takiej własnie perełki. Niestety, po oglądnięciu to co czułam to niedosyt i rozczarowanie. Otóż przede wszystkim nie wierzę w łączącą ich miłość. Nie wierzę, kiedy przypominam sobie ich brak dobrej komunikacji w codziennych sytuacjach, różnicę ich podejścia do życia, myślę, że tak naprawdę się od siebie znacząco różnili. Poza tym nawet ich homoseksualność nie była tak do końca jasna, bo całkiem chętnie sypiali z kobietami... Nie wzruszyły, nie przejęły mnie ich postacie. Chwilami momenty dramaturgiczne przypominało "o teraz muszę być dramatyczny". I taka nachalność- dosyć pretensjonalne wspomnienia z dzieciństwa "wiesz jak byłem mały", ulubiona zabawka, obowiązkowo trudne dzieciństwo, niby śmieszne teksty typu "moja ulubiona podróż to wokół kubka do uchwytu".... Wrażenie wmawiania, że trzeba się wzruszyć i już...
Mówi się, że oscary są głupie- jednak w najlepszych filmach były społecznie zaangażowane, mówiące o ważnych problemach, odważne obrazy. Kazdy jeden film był o czymś, coś przekazywał.
Reasumując- jestem bardzo bardzo zadowolona z wyników...
Udostępnij

komentarze

Hmm, ja tu niewiele mam do powiedzenia, bo w tym roku oscarowych filmów widziałem żałośnie mało - jedynie "Brokeback" i "Miasto gniewu" - jedyne co mogę na razie napisać, to że ten drugi jest zdecydowanie lepszy.

O jak miło, że nie jestem odosobniona. Napisz coś więcej co myślisz o Brokeback Mountain.

Cóż, stroje mnie nie interesują, choć co do prowadzącego to mogę się zgodzić:). Nudny jak nie wiem, wolałbym Chrisa Rocka:).

Animacja - w ogóle się nie zaskoczyłem, bo Nick Park jest ulubieńcem akademii i zebrał do tej pory już dwa oscary. Zreszta cieszę się, bo mimo że też nie oglądałem 'Klątwy królika', to jednak uwielbiam 'Wallace i Gromita' za krótkometrażówki, a tą stratę szybko nadrobię. Mimo to, również obstawiałem minimalnie 'Gnijącą pannę'. Nie dlatego że była najlepsza - najbardziej podobał mi się 'Ruchomy zamek Hauru' mistrza Miyazakiego. Ale ten już dobył Oscara za 2001, Nick Park zdobył dwa, więc Burton też by mógł coś dostać;). Ale mimo to, kto by nie wygrał, ja się cieszę - w tym roku klasyczna animacja górowała!

Muzyka - byłem w pełni za Johnem Williamsem i jego muzyką do 'Wyznań Gejszy', choć ta do 'Monachium' też była dobra. Niestety nie wygrał... Soundtracku z 'Brokeback' nie słyszałem. Chętnie za to posłuchałbym OST z 'Good Night and Good Luck' nad którym rozpływali się goście 'dwójki'.

Robert Altman - reżysera znam, ale z nazwiska... tylko. Tak, wstyd, ale ciągle czeka w niekończącej się kolejce 'artystów, których muszę poznać'. Oby rok 2006 przyniósł mi jakieś filmy Altmana;). Gościa z sercem trzydziestolatki, he he.

Role główne - obstawiałem za Hoffmanem i stało się - wygrał! Świetna rola. Reese Whinterspoon też była świetna, ten jej akcent! Tylko nie wiem czy jej rola w 'Walk the line' do końca mogłabyć nazwana 'pierwszoplanową'...

Reżyseria - nie mam nic przeciwko nagrodzie dla Anga Lee, może i nawet zasłużył. Nie chciałem tylko, by 'Brokeback mountain' zostało filmem roku, a nagroda za reżyserię niech będzie... Napewno obejrzę ten film.

Najlepszy film - jak to nikt nie stawiał? Ja stawiałem hehe:). I też wielkie jest me zadowolenie, bo film naprawdę świetny! Akademia zaskoczyła - wszyscy spekulowali że dostanie 'Brokeback', to było niemal pewne, a myśl że zdobędzie nagrodę jakiś inny film, to tylko marzenia. Ale jednak! Największa niespodzianka wieczoru! Śmiać mi się chciało z niezadowolenia buców ze studia TVP2 - niektórzy zarzucali akademii sterylność i manierę której nie mogą się ciągle wyzbyć i otworzyć na odważniejsze filmy... żenada.


Podsumowując; nie była to jakas super impreza. Nudny prowadzący, brak niespodzianek, słabe gagi wręczających, zabrakło kilku gwiazd 'starszego formatu'... Ale mimo to jestem zadowolony, głównie z końcowego wyniku. Oscary nie są głupie, choć wiadomo - statuetka nie jest miarą filmu. 'Miasto gniewu' było swietne, ale mimo to daje mu 9 z małym minusem. W 2005 roku były filmy które bardziej mi się podobały, jak np. 'Sin City' - które do nagrody akademii zwyczajnie sie nie nadawało. 'Crash' to iście ambitna produkcja, ale w zaserwowana w lekki i wymowny sposób.

ja krótko.
Jedynie nie widziałem z nominowanych Miasta gniewu. I stawiałem na Capote albo na Good night... , ale muszę obejrzeć Crash. Na razie nie mogę się wypowiadać ( po za tym wypowiedziałem się pod newsem o Oscarach i nie chce mi się pisać tego samego). Ale w większości spełniły się moje typy. No i dobrze że BM nie tryiumfował , bo był po prostu średni. I za co ta nagroda scenariuszowa? Historia przemocy miała dużo lepszy scenariusz..

Moi chłopcy, nikt się nie zachwycił "Brokeback mountain" - niech ja was uściskam :). Baadzie dobrze okresliłeś zachowanie ludzi z TVP-taka ich konsternacja, jakby Miasto gniewu było conajmniej jakimś głupim widowiskiem. Jak mnie to drażni, że jak cos jest powszechnie faworyzowane to od razu nagonka jak ktoś się spróbuje wyłamać. "Brokeback Mountain" zostało już sowicie nagrodzone-w Wenecji, Złote Globy, więc bez przesady...
Śmieszą mnie komentarze, że widocznie panuje homofobia skoro nie wygrało... Dużo bardziej dziwne było jak nagle była mowa o rasiźmie i nagrody zgarnęli Halle Berry i Sidney Poitier. "Miasto gniewu" wyraźnie mówi, że tacy tolerancyjni krzykacze, właśnie sami podkreślają inności... Takie wołanie "patrzcie jaki jestem tolerancyjny". Jeśli ktoś naprawdę taki jest, nie musi sobie niczego udowadniać... Pewnie wiele osób uważa "Brokeback mountain" za zwyczajnie dobry film, istotnie trudno go nazwac złym, ale cały ten szum to tylko podkreślanie inności homoseksualizmu. Jak się go traktuje jako coś tak oryginalnego, egzotycznego, to ja się pytam, gdzie tu tolerancja?

Mariso,

Pierwsza sprawa. Pewnie obrazisz się na mnie i wyrzucisz za chwilę z ulubionych, ale wybacz, jak mogłaś napisać coś tak, za przeproszeniem, głupiego jak 'ich homoseksualność nie była tak do końca jasna bo całkiem chętnie sypiali z kobietami'?
W którym my wieku żyjemy?

Poza tym, to nie wiem co napisać. Wiesz, mnie 'Brokeback Mountain' zachwycił, od początku do końca. Pisałem o tym u siebie i nie za bardzo mam ochotę się powtarzać. Uważam ten film za jeden z najlepszych, jakie widziałem w ogóle. I w gruncie rzeczy trudno jest mi 'dyskutować' z różnymi opiniami na jego temat, od początku i teraz również. To, co napisałaś wyżej o filmie Anga Lee dla mnie brzmi po prostu nonsensownie, ale tym razem nie obrażaj się, bo właściwie wszystkie negatywne opinie o tym filmie tak dla mnie – w mniejszym lub większym stopniu – brzmią.
Bo widzisz, Ty piszesz, że miałaś wrażenie podczas seansu, że ktoś każe Ci się wzruszać, a ja z kolei po wyjściu z kina czułem cos więcej niż tylko wzruszenie. Naprawdę mnie ten film zabolał.

Byłem bardzo, bardzo zaskoczony Oskarem dla ‘Miasta Gniewu’.
Bynajmniej nie dlatego, że uważam tematykę tego filmu, że mniej ważną niż w Brokeback Mountain. Ale dlatego, że jest to według mnie znacznie gorszy film (również od ‘Good Night, and Good Luck’ i ‘Monachium”).
Nie twierdzę, że ‘Miasta Gniewu’ nie lubię, bo nawet lubię. Tyle tylko, że według mnie to taka...prosta historia, zbyt prosta, zbyt efektowna (z całą ta swoją czarno białą niejednoznacznością) miejscami wręcz plakatowa, wywołująca w widzach wzruszenie bardzo melodramatycznymi chwytami (znacznie bardziej melodramatycznymi, niż to ma miejsce melodramacie Anga Lee’). Bez przestrzeni, z postaciami w kilku przypadkach, naszkicowanymi i tak dalej, i tak dalej...

"Tyle tylko, że według mnie to taka...prosta historia, zbyt prosta, zbyt efektowna (z całą ta swoją czarno białą niejednoznacznością) miejscami wręcz plakatowa, wywołująca w widzach wzruszenie bardzo melodramatycznymi chwytami "-hm...ja to właśnie sądzę o "Brokeback Mountain", że pełno tam melodramatycznych chwytów. Po prostu nie przekonuje mnie miłość Ennisa i Twista, nawet nie chodzi o to, że mieli kobiety, nie wierzę w to, czuję się jakby mi coś wmawiano, wywoływano na siłę wzruszenia.
A obrazić się nie mam zamiaru, fajnie, że napisałeś co myślisz.

pO prostu o Brokeback Mountain myślę to co Ty o Mieście gniewu- przyzwoity film i tyle. Ale to co uważam za sukces Oscarów to, że nie było tu nominowanego sztampowego, mało inteligentnego filmu! Poziom był wysoki. I zgadzam się z kazdym przyznanym Oscarem, no żałuję, że Matt Dillon go nie dostał... Wolałabym, żeby zamiast Anga Lee, dostał Clooney, a Dillon zamiast Clooneya. Na pewno nie można powiedzieć, że "Brokeback mountain" jest niedoceniony- Złote Globy, Wenecja.
Wynik filmu, takze był dla mnie olbrzymim zaskoczeniem, każdego innego filmu bym się bardziej spodziewała, ale co nie ukrywam olbrzymia radość.
I to jest fajne, że jest element zaskoczenia, że nie było jak kiedyś pewne na 100%, że nagrodę zgarnie Titanic czy Powrót króla. Wtedy oglądanie stało się jedynie formalnością...
A Billy Crystal powinien mieć przymus prowadzenia Oscarów co roku. Nikt tego lepiej nie robi...

Póki co napisałem u siebie. ;) Toczę nawet małą bitwę na ten temat.

$comment.user użytkownik usunięty

hmm... jeśli chodzi o PROWADZĄCEGO, to jestem jedną z nielicznych, któreym przypadł do gustu... nie lubiłam nigdy poczucia humoru Billy'ego Crystala... ANIMACJA- nigdy bym nie przypuszczała, że Wallace i Gromi wygrają, ALE te faceciki w muszkach, byli komiczni :)
AKTORZY- z uhonorowanych aktorów jestem zadowolona, bo właśnie ich czwórkę obstawiałam... Reese dała świetne przemówienie.

No i to by było na tyle z mojego komentowania... Pozdrawiam.
To była świetna gala :]

W takim razie cieszę się, że się nie obraziłaś, Mariso. Żałuję, że odwiedzając Cię po raz pierwszy byłem tak bardzo na ‘nie’, ale cóż zrobić.
Postaram się, aby następnym razem wyszło sympatyczniej :)

Wiesz, niezależnie od tego, gdzie i przez kogo ‘Brokeback Mountain’ został wcześniej wyróżniony, nie przyznanie mu tej akurat nieszczęsnej statuetki uważam jednak za duże nie docenienie, tym większe, że w moim odczuciu film Anga Lee przegrał ze swoim prawdopodobnie ‘najsłabszym’ rywalem, a z pewnością to wszystko obeszłoby mnie w mniejszym stopniu gdyby było to jednak ‘Monachium’ Spielberga lub film Clooneya (chociaż, swoją drogą, jakoś szczególnie mocno to mnie to też nie obeszło)

Poza tym, trochę przykry, a już na pewno zaskakujący wydał mi się zaobserwowany chociażby właśnie u Ciebie :) cały ten krytyczny, triumfujący ton w stosunku do filmu Lee, który pojawił się akurat w chwilę po rozdaniu Oskarów, co odebrałem jednak nie tylko jako komentarz do tych nagród, ale też jako takie trochę nie do końca fair wykorzystanie sytuacji, aby ‘Brokeback Mountain’ w mniejszym lub większym stopniu ‘dokopać’ i tym bardziej się w swojej racji utwierdzić.

Ale nie chcę sprzeczać się z Tobą na słowa, pisać o tym, co jest, a co nie jest w naszym odczuciu powierzchowne. Nie chcę też przekonywać Cię, że ‘Brokeback Mountain’ to wybitny film, mimo że za taki właśnie go uważam.
‘Miasto Gniewu’ nie do końca mnie przekonało, ale jednak był to niezły film. Zdecydowanie lepiej, że nagradza się tego typu produkcje niż np. „Piękny umysł’. Jak najbardziej zgadzam się z tym, że Matt Dillon zagrał w tym filmie świetnie. W ogóle Dillon miał dobry rok, gdyż w filmie ‘Factotum’ też moim zdaniem błysnął.

Poziom Oskarów rzeczywiście był wysoki, chociaż – wiadomo – wielu tytułów zabrakło, jak ‘Broken Flowers’ Jarmuscha, czy ‘Sin City’ Rodrigeza. Uważam też, że nie wystarczająco doceniono świetnego, moim zdaniem, ‘Wiernego ogrodnika’ ze znakomitą rolą Ralpha Finnesa... Tyle, że jak się nad tym zacząć zastanawiać to można by podać wiele takich właśnie nie docenionych przykładów...
Mniejsza z tym

Cartepillar zapraszam częściej, a jeśli będziemy się o coś spierać? No cóż, będzie ciekawiej ;). Mi chodzi właśnie o ciekawe dyskusje, a nie wzajemne jedzenie z dziubków tutaj. Co do Brokeback Mountain ucieszył mnie Oscar za muzykę dla niego, która była piękna.
3 Oscary dla Crash, oczywiście w tym jeden najważniejszy i bijący wszystko inne na głowę, 3 dla Brokeback Mountain, 3 dla Wyznań gejszy za zdjęcia, kostiumy i scenografię, co sugeruje, że to zapewne fantastyczne widowisko. Oraz trzy dla King Konga za efekty specjalne, montaż i montaż dźwięku- które były rewelacyjne.
Też mnie dziwi pominięcie Broken Flowers... W ogóle chciałabym, żeby wygrał kiedyś mój ulubiony gatunek horror! Zwykle górują widowiska czy dramaty, wygrana hororu to by było coś.

Wszystkiego naj z okazji Dnia Kobiet:*:*:*

Sprawdziłam. Jeszcze nigdy Oscara za najlepszy film nie otrzymał horror, a z thrillerów jedynie Milczenie owiec. W ogromnej większości, jakieś 80 % wygrywały dramaty, dalej biografie, widowiska i musicale. Rzadko wygrywały także komedie. A szkoda bo kino to także widowisko, magia kina i mógłby wygrać jakiś horror kiedyś...

Ja też oglądałem Oscary i też na żywo. Jednak oglądałem bez większych emocji, ponieważ nie miałem jakiś mocnych faworytów, może tylko w kilku kategoriach. Powodem tego jest z pewnością fakt, iż większości tych filmów nie widziałem, więc nie mogłem racjonalnie ocenić filmów, a także stwieridzć, że ten konkretnie nominowany najbardziej na statuetkę zasłużył. Gala więc nie wywołała we mnie ani łez radości, ani smutku, natomiast najmilszym akcentem tej nocy był powrót do łózka i ponowne pogrążenie się w śnie. Tyle na temat Oscarów =)
I gorące życzonka z okazji Dnia Kobiet =)

Dzięki za życzenia :)

A ja widziałam w tym roku (uwaga uwaga) 0 filmów nominowanych jako najlepsze. w ogóle ostatnio jestem nie na bieżąco... w każdym razie chyba dopiero jak wrócę do domu zabiorę się za zaległości...

ale za to obejrzałam zdjęcia- mi najbardziej podobały się suknie Jessici Alby i Salmy Hayek, Jennifer też ładnie wyglądała. Za to Theron... tak średnio szczerze mówiąc. A Kidman moim zdaniem prawie zawsze wygląda rewelacyjnie.

Heej =)
Moze teraz troche nie na temat... O piosence "Everything I do I doing for you" Adamsa, o której mowa u mnie na blogu... Ja piosenki jakoś nie kojarzę... A film, z którego owa piosenka pochodzi, w moim przypadku do serca nie trafia, jednak spodobał się dosyć bardzo =)

Do usłyszenia...[napisania..;)]

Truposzu- jak możesz takiego hicioru nie kojarzyć. Bój Ty się Boga :)
Migotko-jeśli mowa o strojach. Otóż Nicole Kidman i jej przyjaciółka Naomi Watts (panie przyjaźnią się już od dawna), wyjątkowo mi się nie podobały, Blade, platynowy blond i sukienka kremowa, czy jakaś inna jasna- efekt wielkiego rozmycia lub ciastka z kremem...
Jasna sukienka pasowała do Jessici Alby. Charlize bardzo mi się podobała, a także Jennifer Lopez i Zhyi Zhang. Te dwie ostatnie miały ładnie dobraną biżuterię. Mnie jakoś razi, jeśli aktorki na tego typu gali mają suknie głęboko wycięte i żadnego wisiorka, czy kolczyka...

Piękne podsumowanie gali Oscarowej, brawo za trafne ujęcie słów:)
Jednakże chciałbym zaznaczyć, iż "Wallace i Gromitt" to super animacja, mająca swój niepowtarzalny urok i Oscar jak nic się należał.
Co do samego rozdania Oscarów, chyba najnudniejsza jaką w życiu widziałem, prowadzący nudny jak flaki z olejem, gwiazdy ubrane tandetnie, po prostu brakowało mi Crystala:D ale samo rozdanie było smętne, bez tego napięcia, i również z wyników jestem zadowolony, zwłaszcza z Oscara dla George'a Clooney'a, bardzo chciałem by został nim nagrodzony. A co do Altmana wreszcie go Akademia doceniła po tylu latach... należało mu się...
Pozdrawiam i życzę przyjemności z oglądania kolejnych filmów tworzących niepowtarzalną magię kina...

No "Wallace i Gromitta" nie widziałam, ale czy "Gnijąca Panna Młoda" nie była bardziej oryginalna? Co do Clooneya-hm.. myślę, że za bardzo się nie ucieszył z tego Oscara, chciał go za reżyserię, zresztą sam powiedział "czyli mam rozumieć, że za reżyserię nie dostanę". Niech nie marudzi :)

Naomi Watts nie widziałam, albo widziałam i jakoś nie zapamiętałam. A w ogóle jak przeczytałam że swoją suknię Witherspoon znalazła w second handzie to mało się nie przewróciłam;) Zhang też miała bardzo fajną sukienkę.
fakt, wiele pań się nie postarało- mieć tyle pieniędzy i przyjść w byle czym... A czy widział ktoś Renee Zellweger? Ona ma pzreważnie bardzo interesujące stroje, a żadnej fotografii w sieci nie znalazłam.

Ja się wpiszę gdzieś tam w jniedalekiej przyszłości jak poznam kandydatów. O tym już zreszta napomknąłem. Dodam jeszcze tylko, że ten "Wallace i Gromit" to kupa jest dla mnie i gdyby nie pewna pani to bym wypadł z kina po 10 minutach. A animacja ? Ot "Listonosz Pat i jego kot".

$comment.user użytkownik usunięty

Dobry wieczór Mariso. Widzę, że nie leniuchowałaś pisząc tą notkę, przez całe rozdanie Oscarów, aby nie usnąć :) Ja niestety przyznam się bez bicia, podobnie jak Migotka, nie widziałem żadnego z nominowanych filmów :( Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości to odrobię. Z chęcią bym obejrzał "Wyznania gejszy", "Miasto Gniewu", oraz "Brokeback Mountain". Jak już napisałem, może niedaleko w przyszłości obejrzę te filmy. Ja niestety rozdania Oscarów nie widziałem, gdyż byłem zmęczony i poszedłem spać.
Serdeczne pozdrowienia :)

witaj Mariso!
bez zbędnej paplaniny, może od razu przejde do rzeczy. Oskarów w tym roku nie oglądałam, w nocy nie wytrzymałam i zasnęłam natomiast we wtorek zrezygnowałam z tej imprezy na rzecz "Made in Poland". moim faworytem był film "Tajemnica Brokeback Mountain" i tutaj nie moge się zgodzić z opinią większości wypowiadających. dla mnie ten film jest piękny, od fabuły, przez gre i muzykę, na zdjęciach kończąc. uważam, że abolutnie nie było w nim scen, podczas których "należy się wzruszyć". jest historia czystej, lecz niespełnionej miłości. zdaje sobie sprawe, iż jest to film hollywoodzki, jednak mimo to cholernie mnie urzekł. filmu "Miasto gniewu" niestety nie widziałam, ale większy apetyt mam na "Marsz pingwinów".
w tym roku Oskarami się zbytnio nie przejęłam, a wyniki odebrałam z chłodną obojętnością. aczkolwiek filmy nominowane do statuetek w tym roku są badzo ciekawe.

pozdrawiam serdecznie.

No cóż, miał Ci się prawo podobać. Zresztą ja nie mogę powiedzieć, że mi się nie podobał- piękna muzyka, zdjęcia, kilka ciekawych wątków i scen. Jakoś bardziej ujęła mnie gra kobiet, podobała mi się bardzo Michelle Williams, także Anne Hathaway atworzyła niby niewielką rolę, ale bardzo ciekawą.

tak, Michelle Williams świetnie wypadła w "Tajemnicy...", dotychczas kojarzyłam ją z "Jeziora marzeń" i miernego "Halloween - 20 lat później". dobrze, że wyszła w cienia serialu bo potrafi wiele.
co słychać, Mariso? jak na studiach?:)

No piszę aktywnie magisterkę :). W ogóle Michelle Williams i Heath Ledger musieli się w sobie podczas realizacji błyskawicznie przypaść do gustu. Poznali się na planie czyli koniec 2004 lub poczatek 2005, a już mają dziecko paromiesięczne :)

a magisterka na jaki temat? pamiętam, że pisałaś jakąś prace o Adrianie Lyne - licencjat? a o związku Williams i Ledgera nie wiedziałam, fajnie, że praca nad "Tajemnica..." dała początek czemuś jeszcze, a nie tylko pięknemu filmowi:)

Magisterka o Lynie, licencjat był o Caprze.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:

Wpis został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz ten wpis

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować wpis

Blog został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz tego bloga

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować bloga

dodaj komentarz
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię