Marisa

nie podano imienia i nazwiska

Wpis został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz ten wpis

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować wpis

Blog został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz tego bloga

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować bloga

Wszystko gra-temat zamknięty
| 10 komentarzy
Najnowszy film Allena opowiada o Chrisie, który pracując jako instruktor tenisa poznaje Toma. Nawiązuje z nim znajomość, bywa u niego w domu i poznaje tam jego siostrę Chloe. Wkrótce ojciec Toma i Chloe proponuje Chrisowi prestiżowe stanowisko. I pewnego dnia poznaje dziewczynę Toma- seksowną początkującą aktorkę Nolę. Zakochuje się w niej i nawiazują romans. Dziewczyna próbuje zapomnieć o tym co się zdarzyło, Tom z nią zrywa, kariera jej się nie układa i wyjezdża. Żeni się z Chloe, po pewnym czasie spotyka Nolę. Nalega by dała mu swój numer telefonu, ponownie ich romans odżywa.
Chris ma niczego nie podejrzewającą żonę, dobrą pracę i namiętną kochankę. Jednak kiedy Nola zachodzi w ciążę zaczyna wymagać od Chrisa odpowiedzialności...
To prawda, że Scarlett Johansson jest aktorką dobrą i dojrzałą, także tutaj mając zaledwie 20 lat wcieliła się w rolę kobiety, która dąży do stabilizacji w swoim życiu. Jonathan Rhys- Meyers - aktor o dość wydelikaconym typie urody, radzi sobie całkiem nieźle jako wyrachowany, pragnący się za wszelką cenę wybić mężczyzna- mógł jednak zagrać lepiej, bardziej dramatycznie, ostrzej, w tym przypadku jest po prostu przyzwoicie.
Ciekawym pomysłem jest towarzystwo muzyki operowej, która ostrzega przed czymś, komentuje, podobnie jak niegdyś grecki chór.
Piękne są zdjęcia, spowolnione, subtelne, kontrastujące z dynamicznym, dramatycznym montażem.
Film ten obnaża tak zwane wysokie sfery wysokie, dążenie do zaszczytów, szereg konwenansów i ceregieli. O dziwo jednak w swoim snobiźmie i czasem pretensjonalnym sposobie bycia są osobami , które nie udają kogoś innego niż są. Chloe zakochała się szczerze w Chrisie, jej rodzice i brat wyciągnęli do niego rękę, chociaż był spoza ich otoczenia.
Chris zaś to osoba egoistyczna, wyjątkowo wyrachowana i zimna, myśli wyłącznie o własnych korzyściach.
"Wszystko gra" opowiada o jego relacjach z wrażliwą Nolą i nudną, lecz szczerą Chloe.
Film Allena odnieram więc jako krytykę takich osób jak on- zakompleksionych, którzy próbując je wyleczyć , skłonni są do największych podłości. Osób, które by zagłuszyć własną pustkę, "wkręcają " się do elit, zapominając o własnych wartościach.
"Wszystko gra" to dramat obyczajowy, z elementami thrilleru, jako thriller wypada dość słabo- napięcie budowane jest dość nieudolnie. Przede wszystkim brakuje tu niedopowiedzeń, przypomina to chwilami pokazanie stołu, komentowanie na głos "to jest stół". Chodzi mi zwłaszcza o finał, którego nie zdradzę, ale jest wręcz pretensjonalny, okropnie dosłowny i pełen niepotrzebnych scen i dialogów.
Zbyt dużo dosłowności i pretensjonalności- szafowanie złotymi myślami, nawiązania do Dostojewskiego...
"Wszystko gra" to film, który nie będzie stratą czasu, który coś przekazuje, ja jednak spodziewałam się czegoś bardziej wyrafinowanego....
Udostępnij

komentarze

$comment.user użytkownik usunięty

"Wszystko gra" JESZCZE nie widziałem, ale chciałbym nawiązać do tego doslownego zakonczenia ktore ponoc w tym filmie sie pojawia. Allen wogole ma sklonnosci w swoich ostatnich filmach, by w finale wykladac wszystko doslownie, jak dziecku. Np. w zakonczeniu "Malinda i Melinda", jedna z bohaterek w kilku zdaniach wytlumaczyla cale przeslanie filmu. Po co ? Po to bym jako odbiorca poczuł się jak idiota ? W "Hollywood ending" finał nie był co prawda aż takim "ciosem", ale też rozegrał się tak, że całość filmu zaleciała banałem. Ogólnie ostatnia twórczość Allena nie jest zła, jeśli to jest "spadek formy", to ja życzę aby każdy reżyser taki spadek miał, ale wyczuwam u niego jakieś zwątpienie w domyślność i inteligencje widza...
Taka mała dygresja z mojej strony. Pozdrawiam

Buri to chyba bardzo duże zwatpienie w domyślność widza, spokojnie można było pozbyć się ostatnich 20 minut filmu. To było takie narzucenie, prowadzenie za rączkę jak niepełnosprawne dziecko. Ja lubię filmy raczej proste, bez skomplikowanych kodów i symboli, ale bez przesady...

Kurczę tyle czasu minęło już od kiedy widziałam ten film,iż rzeczywiście trudno mi powiedzieć cos konkretnnego na jego temat. Gdyż z jednej strony jest to ciekawa historia patrząc na postacie kobiece, które są wyraziste, przewidywalne i co najważniejsze realne. Natomiast faceci głównie są niezdecydowani- zarówno Chris, brat Chloe oraz jego ojciec.
Patrząc z tego punktu widzenia obsada jest bardzo trafnie dobrana- ponieważ każdy sprawia wrażenie kogoś lepszego niz jest nim w rzeczywistości.
Sam świat przedstawiony jest takim małym, zamkniętym mikroświatem, która ma się nijak do rzeczywistości. Taką próba przybliżenia widzowi tego świata jest wprowadzenia wyrzutów sumienia, które nie dają spać Chrisowi.
Najbardziej mnie jednak dotknęło to, że uosabia rózne skrywane ludzkie pobudki, to nie jest jakiś wymysł-dlatego polski tytuł (wszystko gra, jest takim standardowym a zarazem perfidnie dokładnym odzwierciedleniem zdania- wszystko gra czyli nie wtykaj nosa w nie swoje sprawy).
Co do tego pokazywania i nazywania wszystkiego co się widzi to byc może , że tak było, ale szczerze mówiąc nie pamiętam już tego jak to było właściwie, bo jego filmy sa tak bogate w różne niuanse, podteksty, gesty czy przypadkowe słowa i jakby wyrwane z kontekstu teksty, tak iż trudno mi jest pamiętać wszystko.
Natomiast jeśli chodzi o jego poprzednie dwa czy trzy filmy licząć od "Klątwy skorpiona", bo wcześniejszych nie widziałam to wydaje mi się , ze jego filmy są coraz bardziej wyraziste, jakby starał się nadać im jakiś logiczne cechy, które będą miały jakies odniesienie do rzeczywistości a nie kupa wyrwanych z kontekstu kartek mówiąca, każda innym językiem. Pzdr :)

Mnie zupełnie nie przeszkadza takie zakończenie. Ono nie jest podomykane ze wszystkich możliwych stron, a jedynie wyjaśnione. Gdyby nie było ostatnich 20 minut jak piszesz moglibyśmy jednak inaczej spojrzeć na tą historię i jej zakończenie. Mogłyby być różne interpretacje i problemy z treścią. Mnie się w każdym razie bardzo podobał. Jedna uwaga: piszesz, że jako thriller ten film wypada dośc słabo. Rozumiem np., że idziemy na komedię i jest ona mało śmieszna, wtedy mamy jakies tam pretensje. Ale kto powiedział, że to ma być thriller, czy komedia. Tego filmu nie zaliczyłbym ani do jednego ani do drugiego z gatunków. Zresztą nie oceniam go według przynależności do któregokolwiek z nich.

No cóż, mnie to podomykanie się nie podobało...

$comment.user użytkownik usunięty

ogólnie mi się podobało, ale dolna granica wieku powinna być podniesiona o 3 lata.

Dla mnie ‘Match Point’ jest filmem zwyczajnie nierównym, tak jakby Allen chciał w nim zmieszać zbyt wiele różnych składników naraz, ale niestety smak już nie ten sam. Oczywiście jest kilka niezłych motywów, jak choćby obrączka ślubna ciekawie odnosząca się do pierwszej sceny z ‘siatką’, pokazanie w krzywym zwierciadle obłędnie bogatej angielskiej ‘śmietanki towarzyskiej’, czy też zjawiskowa jak dla mnie Scarlett, ale jako całość już niestety rozczarowuje. Jeśli chodzi o muzykę operową to akurat mnie po pewnym czasie zaczęła irytować, no ale cóż koneserką to ja na pewno nie jestem ;)

Ja też cherry jestem trochę zawiedziona. Jeśli chodzi o "śmietankę", to zachowali się oni znacznie bardziej szczerze od Chrisa. Żal mi jego żony :/. W sumie myślałam z tego co pisało, że to będzie jakaś straszna nudziara, a tu i na wystawę poszła i do kina, z poczuciem humoru.

Chloe faktycznie nie była aż taką nudziarą za jaką ją Chris uważał, ale niestety była na wyciągnięcie ręki, a jego jako ‘gracza’ o wiele bardziej pociągało ryzyko nieosiągalnego ‘zakazanego owocu’, którego dobrze mu było skosztować, ale oczywiście bez poniesienia żadnych konsekwencji. Najlepiej chciał mieć wszystko naraz, co jest z reguły niebezpiecznym igraniem z ogniem. No ale jak jest się ‘szczęściarzem’ to problem wydaje się z głowy ;) Jednak jego wzrok w końcówce filmu sugerował, że nie tak do końca.

Chciał mieć i wierną żonę i stałą kochankę i świetną pracę, szacunek otoczenia, bogactwo. Chris to według mnie wręcz ohydna postać, podła i bardzo współczuję jego kobietom, że miały z nim do czynienia.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:

Wpis został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz ten wpis

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować wpis

Blog został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz tego bloga

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować bloga

dodaj komentarz
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię