Marisa

nie podano imienia i nazwiska

Wpis został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz ten wpis

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować wpis

Blog został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz tego bloga

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować bloga

Posejdon i kino katastroficzne.-temat zamknięty
| 14 komentarzy
Posejdon jest ogromnym, luksusowym statkiem. Podczas zabawy sylwestrowej dochodzi do katastrofy. Statek zderza się z ogromną falą i zostaje wywrócony do góry dnem. Były strażak Robert Ramsey, jego córka z narzeczonym, hazardzista John, niedoszły samobójca Richard, kelner, matka z dzieckiem postanawiają samodzielnie poszukać wyjścia i odejść od sali z pasażerami. Okazuje się to dobrą decyzją, gdyż sala ta zostaje wkrótce zalana wodą... Pozostała gromada skazana jest wyłącznie na siebie, sami muszą próbować się wydostać.
To nie jest kino w stylu Titanica, gdzie ogromny nacisk kładzie się na melodramatyzm i efekciarstwo. Petersen unikał animacji komputerowej, na rzecz autentycznych dekoracji i możliwie wysokiej realności. Kazał swoim aktorom płynąć w wąskich korytarzykach ( ja bym się na to nie zdobyła nawet za 100 milionów), szczelinach, zalanych wodą. Duży nacisk na realizm, był widoczny choćby w zalanych krwią ścianach, bardzo duży rozdźwięk z Titanikiem, gdzie zwłoki układano w możliwie artystycznych pozach. Fenomenalne zdjęcia, godna podziwu bezkompromisowość Petersena, bardzo interesujące pomysły, klaustrofobiczny klimat. "Posejdon "to udany powrót do starego dobrego kina katastroficznego, wręcz klasycznego. I myślę, że krytykując takie kino, warto pamiętać, jak ogromnie wiele pracy to wszystko kosztowało, co zasługuje niewątpliwie na szacunek. Petersen jest porządnym rzemieślnikiem, umiejącym tworzyć widowiskowe kino (Air force, Epidemia). Tacy też są potrzebni....
Mam słabość do kina katastroficznego, zwłaszcza mam sentyment do starych dobrych Portów lotniczych, Płonącego wieżowca, Trzęsienia ziemi. Dziś trudno znaleźć dobre kino katastroficzne, stąd moje dobre zdanie o "Posejdonie".
P.S Gniew oceanu -Petersena jednak mi się nie podobał...
Udostępnij

komentarze

Ale to już było ...

Zupełnie nie rozumiem sensu, dla jakiego powstał ten film. Oglądając "Posejdona" ogląda się nie dośc, że film którego historia już była ekranizowana wcześniej to dodatkowo kolejny film katastroficzny, do złudzenia podobny do całej reszty. Niektórzy porównują ten film do "Titanika", ale porównanie to jest błędne. Wspólny jest tylko statek, który zatonął i ludzie, którzy zostali na jego pokładzie uwięzieni. Różnice natomiast takie, że "Titanik" opowiada historie prawdziwą natomiast "Posejdon" zmyśloną. I tak jak "Tragedia posejdona" (o wiele lepszy pierwowzór) opowiadała o statku z jakichś tam czasów, tak "Posejdon" Petersena, rozgrywa się 'DZIŚ'. Dzwonią telefony komórkowe, jest GPS, a na pokładzie śpiewa babka z Black Eyed Peas - o ile się nie mylę, a mogę :) Róznice jednak jak widać nieduże, a i sma forma tak na prawdę niewiele odchodząca od poprzedniej, no bo ani efektów specjalnych tutaj zbyt wielu nie ma. Osobiście uważam już samą ekranizację tej historii za bardzo odważną, ponieważ zakrawa ona na SF, a przecież to ludzka katastrofa. Kierując się w stronę realizmu, to bez długiego wstępu (rejsu) ten film powinien być jakimś krótkim metrażem. Statek, w którym odległośc od podłogi do sufitu równa sie wiele metrów zostaje przewrócony przez wielką falę do góry dnem. Większośc ludzi znajduje się w sali balowej, wielkiej sali balowej, bo mamy noc sylwestrową. Wszyscy lądują na suficie, wszyscy powinni być plamami krwi, tymczasem wszyscy żyją, a fala potężna. Tutaj więc zaczyna sie pasmo niedorzeczności w tym filmie, które trwają do samego końca. Dodatkowo występuje mnóstwo chwytów typowych dla kina typowo katastroficznego. Piszę katastroficznego, bo film nie skupia sie jak "Titanik" na tym co przed kataklizmem, ale już na tym co po. Wstęp jest bardzo króciutki, mamy kilka ujęć, z których jesteśmy w stanie tylko wywnioskować, że kilkoro ludzi się kocha, są jakieś rodziny i związki na statku. That's all. Poza tym film jest płytki aż do bólu, w przeciwieństwie do wody :) A przecież ma okazje przekazać coś więcej. Widz nie jest w stanie się zżyć z żadną z ofiar, ani ostatecznie odczuć tragedii katastrofy. Czasem wpadają jakieś pseudointeligentne gadki w typie: "Posłuchaj, nie ma sprawiedliwości, jeśli chodzi o życie lub śmierć". Dla mnie to jednak za mało. Za mało w każdej z możliwych dziedzić z wyłączeniem samej wody chyba, która jakoś dziwnie się przelewała, bo raz z dołu, raz góry i zazwyczaj takimi krótkimi falami :) Przyznam więc, że to najsłabszy film Petersena jaki widziałem, przy którym "Troja" wypada na prawdę nieźle. Stwierdzam, że nie warto go raczej oglądać, bo każdy kto ma więcej niż 5 lat, wie jak się skończy i będzie przeczuwał kiedy w danej scenie chluśnie woda :)

To cos powyżej napisąłem jakiś miesiąc temu. Nie było odzewu, więc postanowiłem to po prostu przekopiować. Czytając Twoja notkę mam zamiar znów powiedzieć o dwóch rzeczach, najbardziej istotnych jak dla mnie. Czy widziałaś "Tragedię posejdona"? Ten na prawdę dobry film. No więc powtarzam, to co zrobił Petersen to już było i ja idąc do kina na "Posejdona" idę na odgrzewanego kotleta. Takie pomysły uważam za bezsensowne, tak jak np. te: Ma powstać amerykańska wersja "Siedmiu samurajów", ma postać remake "Brudnego Harrego". Po Co !!!!?? Więc może i cięzko się napracowali twórcy tego filmu ale czy nie lepiej było włożyć w ten wysiłek w coś nowego, świeżego ? No i ja jako antyfan filmów katastroficznych mam o filmie własnie takie zdanie. Pozdrawiam.

Widziałam "Tragedię Posejdona" - była lepsza niewątpliwie, zwłaszcza dzięki dramatycznej roli Hackmana jako księdza. Robisz z "Posejdona" jakieś bezmózgowe widowisko z czym ja się zgodzić nie mogę. Niekoniecznie musieli wszyscy zginąć w wyniku pierwszego uderzenia, mogli się czegoś chwycić, gdzieś schować. I tak wtedy zginęło już większość osób. Realizm i brak upiększania uważam za bardzo mocny punkt w filmie Petersena. Przypomnij sobie "Pearl Harbor" czy "Titanica" z poetycko wręcz ułożonymi zwłokami, ckliwym sentymentalizmem, unikaniem brzydkich widoczków. A tu ? Jest brudno, krew na ścianach,wszędzie jakieś przewody, bynajmniej nie poetyckie umieranie. To takie mocne kino akcji. A to, że nie mówi się wiele o bohaterach, to lepiej. Zresztą po paru ich zdaniach, gestach, można się było wiele dowiedzieć, to co między wierszami było znacznie bardziej dosadne. Piszesz, że to nie było naprawdę jak by był to jakiś zarzut. to co pokazano w "Titanicu" ja uważam za wręcz obraźliwe. Skupiono się na pięknych oczach Di Caprio, doborze rekwizytów, a tragedię ukazano w możliwie estetyczny sposób i atrakcyjny dla widza. Jak teraz sobie przypomnę pływające zwłoki blond- piękności w białej sukni, z romantycznie przymkniętymi oczami i uchylonymi ustami to mi słabo :/
Sam się podpisałeś jako antyfan kina katastroficznego. I myślę, że w tym właśnie sęk, że takiego kina nie lubisz.

P.S Tak to była kobieta z Black Eyed Pears.

$comment.user użytkownik usunięty

Sczytem ościągnięć Petersena i jego marinistyczno klaustrofobicznych filmów jest niemiecki jeszcze 'Das Boot'. Po jego ostatnich dokonaniach w stylu "Troji" czy "Gniew oceanu" czuje niesmak i "Posejdon" nie ma u mnie żadnego priorytetu, jeśli chodzi o chęć jego obejrzenia.
A stare dobre filmy katastroficzne w stylu "Płonącego wierzowca" czy "Trzęsienia ziemii" wymiatają ;)

Nie Mariso ...
Nie robię z najnowszego filmu Petersena 'bezmózgiego widowiska', bo sam nawet takiego określenia nie używam. Lubię filmy na które sie tylko patrzy i nie widzę w tym nic złego. Lubie jednak jak cos nie udaje czegoś innego, i takie filozoficzne wywody Rusella, mogłyby i powinny ni istnieć. Oceniam ten film tylko w kategoriach rozrywkowych i własnie w tych wypada mi słabo. Wszystko to co będzie z łatwościa mozna przewidzieć. Petersen używa tych oklepanych już katastroficznych chwytów. Mnożą sie w tym statku ludziom pułapki na drodze do wyjścia, a większość z nich jest wręcz absurdalnych. Więc tutaj bym sie nie zgodził, że Petersen z wielką dokładnością trzyma sie realizmu, bo ten film jest bardziej fantastyczny niż "Władca pierścieni". Efektów nie będę sie czepiał, bo nigdy na nie nie zwracam uwagi a po dwa nie potrafiłbym nawet powiedzieć czy dobre, czy złe. Ale wyglądało to wszystko w miarę nieźle. A to, że nie mówi sie o bohaterach to moim zdaniem wcale nie lepiej. Bardziej byś chyba chciała aby przeżył ten kataklizm np. James Stewart, którego dokładnie znasz niż jakis obcy koleś, o którym nic nie wiadomo poza tym, że jest przystojniakiem. Trudniej sie patrzy na śmierć kogoś kogo darzysz sentymentem niż kogoś kto Cię nic nie obchodzi. Jak strzelają w westarnach do Inmdian i Ci padaja jeden z drugim trupem, to mam od razu rozpaczać ? A nie ... A jak chcieli kropnąć Winnetou to sie obgryzało paznokcie :) Pisząc, że ten film nie przedstawia historii prawdziwej nie zamierzałem krytykować. Zaznaczyłem tylko róznicę między tym filmem a "Titanikiem", który to według wielu jest 'taki sam'. To nie miało być czymś złym i nie jest. Kończąć, może i kina katastroficznego nie lubię, ale np. do tytułów, które wymienił Buri nie mam żadnych zastrzeżeń. Film Petersena w ogóle mi sie nie podobał w przeciwieństwie do "Das Boot" o którym też Buri ... Widziałem niedawno wersje rezyserską (wiele godzin filmu, hehe) i jestem pod wrażeniem. "Posejdon" mnie nie znudził, ale w żadnym razie nie zachwycił.

Mnie też "Posejdon" nie zachwycił, nie mogę się upierać, że to ambitne kino bo tak nie jest, ale obejrzałam z dużym zaciekawieniem. Czułam się jak na górskiej kolejce albo w gabinecie strachu. Poza tym jak napisałam dla mnie to udany powrót do starego kina katastroficznego.
"Płonący wieżowiec" trudno zapomnieć, zwłaszcza scenę kiedy transportowali ludzi siedzących na krześle nad przepaścią, albo używali rajstop jako lin. A te wszystkie Porty Lotnicze...Zresztą jest udana parodia ich "Czy leci z nami pilot"?Oczywiście tego typu filmy pełne były od gwiazd- np."Płonący wieżowiec: Fred Astaire, Fay Dunaway, William Holden,Richard Chamberlain, Robert Wagner...Co do "Titanica" dodaj jeszcze, że widziałam wcześniej film o Titanicu z Catherine Zeta- Jones, skromniejszy, ale naprawdę mi się podobał. Jeszcze z nowszych ciekawym tytułem jest "Ognisty podmuch". Zachwycił mnie "Alive- dramat w Andach", co prawda katastrofa jest tylko w początkowej scenie, potem jest to taki dramat psychologiczny, ale wspominam o nim bo zrobił na mnie ogromne wrażenie.

A mnie się ten telewizyjny Titanic z Zetą-Jones właśnie wyjątkowo nie podobał nawiasem mówiąc.
Nową tragedię Posejdona postrzegam zaś głównie jako odgrzewanie starego kotleta. O ile pierwowzór był naprawdę dobry, tym bardziej jak na swoje czasy, nieźle zagrany, dramatyczny, to ten nowy wydaje mis się potwornie mdły.
Titanica zaś mogę bronić. Bo to nie miał być od początku film realistyczny, tylko romans rozgrywający się w takich a nie innych okolicznościach. W romansach przeważnie jest tak, że nacisk kładzie się na atmosferę, którą z pewnością zakłóciłyby plamy krwi i zmiażdżone trupy.
:)

Ech Migotko najpierw obejrzyj "Posejdona", a nie zrażaj się na wstępie. Trwa tylko poltorej godziny. Nie chodziło mi żeby w Titanicu latały trupy, ale żeby to nie było aż takie uładzone i takie pod publiczkę. Z wielkiej tragedii zrobili sobie jakąs plejadę efekciarstwa i gwiazdorstwa.

Nie kusi mnie Posejdon. Kilka razu zabierałam się za filmy, które mnie specjalnie nie interesowały i odnośnie których wiedziałam, czego się spodziewać, i nigdy nie byłam rozczarowana pozytywnie. Póki co mam co oglądać;)
Ale widzisz, będę się upierać- Titanic to romans. Stąd ta łagodność i skupienie na DiCaprio. Po to sobie szłam do kina, żeby sobie popatrzeć na niego, i zobaczyć spektakl, efekty. A porozwalane w nieładzie ciała to widzę w obojętnie jakim polskim filmie.

$comment.user użytkownik usunięty

Mam ogromny zaszczyt zaprosić Cię do siebie na głosowanie na najlepszy film wszechczasów. Byłbym bardzo wdzięczny za wzięcie udziału w ankiecie :)

Oto link :

http://www.filmweb.pl/blog/entry/433095/Najlepsze+filmy+w+hi...

Pozdrawiam serdecznie :)

$comment.user użytkownik usunięty

Buuuuuuu, kino katastroficzne jest jak moje życie (albo jak papier toaletowy): ciągnie się niemiłosiernie i jest do dupy!
Aaaaaaaaa Marisa!!! Ty tu nie siedź, nie zbijaj bąków, nie myśl o niebieskich migdałach, Butlerach śmierdzielach i esach floresach, tylko zakuwaj!! A w międzyczasie leć na targ po jaką kieckę cholera, ni? Hehe, trzymam kciuczory, ni? Bo jestem rycerzem który mówi "ni"! Tak tak tak, ja jestem rycerzem który mówi "NI"! Cooooooo? Towarzyszu Platon, powiedzieliście "NI" do tej staruszki? Powiedzieliście "NI" do pani Redaktor?? Nie no, to niewybaczalne!! Echh złe to czasy nastały kiedy byle drab może powiedziedzieć byle "NI" do byle Marisy z wyższym wykształeceniem!

tak czy siak powodzenia, ni?

Z filmów katastroficznych to film "Pojutrze" był dosyć dobry
Opróc tego oczywiście Titanic i moze Armageddon.

Pozdro!

Ja Ci dam śmierdziel Butler! Zakuwanie nie idzie tak jak bym chciała :(. Dużo jeszcze wody przede mną. Przeszkadza upał i ogarniająca histeria przemieszana z paniką.

P.S Armageddon może i ckliwy, sentymentalny, efekciarski, ale oglądałam go z przyjemnością, napięcie zarys psychologiczny na wysokim poziomie, bardzo żywa i wartka fabuła. Poza tym film mało realistyczny i odbieram go jako rodzaj fantasy, trochę trudno mi uwierzyć, w to co tam pokazano. I jeszcze jedna zaleta- dobry humor i zaangażowane aktorstwo. A finał... aż mi łzy stanęły w oczach.
"Pearl Harbor" podobał mi się ze względu na fantastyczny montaż i zdjęcia, poza tym lubię Kate Backinsale. Ale patos tam chwilami nie do zniesienia- pisanie wyznań na rakietach, oddawanie krwi do butelek pepsi, seks w powiewających płótnach. Ciasteczko z kremem polane syropem klonowym.
Idę dalej wpadać w stan maksymalnej histerii :)

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:

Wpis został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz ten wpis

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować wpis

Blog został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz tego bloga

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować bloga

dodaj komentarz
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię