Tender_L

nie podano imienia i nazwiska

Wpis został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz ten wpis

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować wpis

Blog został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz tego bloga

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować bloga

Dialogi i monologi o...
| 0 komentarzy |
...patrz: tagi

-A wczoraj taki film oglądałem, co był utrzymany w kolorystyce czarno-białej. Kryminał. I ciągle była jatka i krew się lała. Rozpoznałem tam tą świętej pamięci aktorkę.
-Ta krew to biała była?
-Tak.

A wcześniej się o ten sam film pytał, czy my mamy go w domu, w związku z tą aktorką. Ja bym to nazwała słowem, co ostatnio w polityce często się przewija. Ale żeby greki nie nadużywać, nazwę to zjawisko tak z francuska: danse macabre.

-A wczoraj w TV mówili, że na kartach wyborczych dopisywano Stefę Dżermanottę*.

 Co za czupiradło, gorsze od Dody i Britney Spears
-Ale za to ona sama piosenki pisze
-To skąd ten wygląd?
-Z jej winy,
-Albo tak jej pijarowcy poradzili...

*oczywiście ta postać nie pod tą nazwą w tej wypowiedzi gościnnie wystąpiła

 To jeszcze kolejne dwa grosze dorzucę, co miałam już dawno zrobić, o tym dziele audio-wizualnym mianowicie:

 Sama piosenka z gatunku, który można nazwać progresywnym pop-elektro, w którym oprócz zwrotek, refrenu i mostka są jeszcze dodatkowe segmenty, np. średnio pasujący do całości fragment śpiewany przez Beyonce w samochodzie.
  Dziwi mnie to, że Beyonce, mająca większe doświadczenie z aktorstwem niż GaGa, wypowiada swoje kwestie wyjątkowo drętwo. W Austinie Powersie miała do powiedzenia więcej, a wyszło jej to o wiele lepiej niż w teledysku.
 Wydaje mi się, że teledysk nadaje się oglądania we dwoje, bo dla chłopaków półnagie i nagie kobiety, a dziewczyn "nuta do bałnsowania" oraz rewia mody. Jam chyba człowiek dziesiątej płci pochodzący z dwudziestego wymiaru, bo oprócz momentu kulminacyjnego utwór mnie nie porywa, roznegliżowane panienki mnie nie ruszają a w dobrym ubiorze cenię wygodę i praktyczność. A te cechy wyraźnie nie wystarczają, bo jak czuję dym papierosowy to kaszlę i jak tu poza tym wychodzić między ludzi w swoim ciele* odzianym wyłącznie w bieliznę? I rzecz jasna, nie jestem częścią żadnego tandemu, bo jest mi dane oglądać ten teledysk w pojedynkę, jak Beavis bez Buttheada lub na odwrót.

*Podobno auto-deprecjacją można zyskiwać sobie przyjaciół; nie miałam jeszcze z tym doświadczenia w Internecie. Albo nie pamiętam, demencja starcza. Maturę zdawałam wtedy, gdy było w miarę normalnie: nie było amnestii i aby zdawać poziom rozszerzony, pisało się test tylko z jednego poziomu. Co do drugiego, mimo, że zdawałam maturę z jęz. pol. na poz. podst, arkusz był przygotowany jakby dla uczniów z wyższego poziomu, albo dokładniej: dla uczniów z pomiędzy ww poziomów. Mianowicie: podstawowi piszą wypracowanie z "tego, co było" a rozszerzeni "mają widzieć tekst(y) po raz pierwszy w życiu", natomiast pod jednym z tematów z arkusza z rzekomo poz. podst był wiersz Tetmajera, który, jak się okazało, był spoza programu! Gdyby rzecz się działa w US&A, to w wyniku wygrania sprawy sądowej, na moim świadectwie maturalnym widniałoby "język polski, poziom ponadpodstawowy, ale zarazem nie rozszerzony". Nawet przed samą maturą przeczytałam kilka książek z programu rozszerzonego, w tym "Mistrza i Małgorzatę" \m/
  Z kolei ostatnio uraczyłam siebie walającym się po domu audiobookiem pt "Trans-atlantyk". Autorem pisanego oryginału jest ten od "Ferdydurke", btw, modlę się, że ktoś kiedy wrzuci "30 Door Key" (wersję bez lektora) w odmęty Internetu. Trudno by było czytać oryginał, więc dziękujmy innym ludziom, że chcą je czytać obcym na głos. Ze względu na gawędziarski styl i ogólną gombrowiczowatość, ta książka jak i inne spod pióra tego autora, moim zdaniem nadają się wyłącznie do słuchania. Jeśli ktoś zdzierżył te wszystkie "tak to to" i inne onomatopeje w "Lokomotywie" Tuwima, to powinien wytrzymać też wszelkie rzucanie "gównem", "tam i tu kręcenia" oraz "bach i buchy" Gombrowicza. Tyle o formie. Treść- nie dziwota, że Roman wielkie G chciał Gombro wrzucić na stos, bo w tym utworze są: transwestyta oraz niepatriotyczna atmosfera. Ale ile razy ja słyszę od różnych zwykłych ludzi: "co za kraj (w domyśle Polska)", "co za ludzie w tym kraju mieszkają?" nie wspominając, że w moim własnym języku? A może narzekanie na własny kraj jest (i tu zaskoczenie) wyrazem troski? Przecież każdy chce, aby jego kraj był lepszy. Tylko, że samym urąganiem nic się nie załatwi. Wprawdzie pisarz mógł trochę przesadzić z przedstawieniem Polski jako "wiecznie zdychającego stwora", ale warto zauważyć, że przejaskrawienia też mają swój cel. My być może nie zdychamy, ale kłócimy się i płaczemy. Kłócimy się za dużo, zwłaszcza o symbole, "bo niby symbol nic nie znaczy i łatwiej z nim problemy rozwiązać" (taaaa, cztery litery). Jeśli chodzi o płacz, jak tu nie płakać, gdy się ciągle nam dzieje. Jak choćby (częściowo) spełniające się, na nieszczęście wielu ludzi, w niesubtelny sposób moje słowa z ostatniej Rodzinnej Debaty nad Wielkanocnym Jajkiem "od lat ciągle te same mordy, przydałby się reset"...

Sytuacja: jakiś gówniarz, który mieszka od nas jakiś kilometr, kocha techno. Jego pasję czuć, gdy do nas, wedle praw fizyki, drogą ziemną docierają rytmiczne basy. Znając życie, zapewne nielegalnych źródeł są te bałnsy, więc rozpowszechniając je, ten młody człowiek igra z prawem.
-Znowu to pieprzone techno.
-Powinien kiedy przyjść do nas i zobaczyć, jak dobrze tu słychać.
-Albo my powinniśmy w odpowiedzi puścić metal. Tacy to alergicznie reagują na metal.
-(z obruszeniem) Co to znaczy alergicznie?
-... (...tak jak radiomaryjne staruszki na tego twojego Dżimiego Pejcza i Ozjego)

Ten problem jest/był znany również nieprzeciętnym ludziom:
Przed laty najgorsza była małpa. Tak nazwałem mieszkającego w pobliżu jednokomórkowca, który „uszczęśliwiał” mnie dyskotekowym łomotem o każdej porze. Najchętniej z rana. Stwierdziłem, że tylko małpy zdolne są zaczynać dzień od pseudomuzyki, która przenosi się przez ściany pod postacią równomiernego „łup łup łup”. Totalny brak wrażliwości, subtelności i poczucia estetyki. Małpa na szczęście chyba się wyprowadziła, albo zdechła na guza mózgu od słuchania tego gówna. W każdym razie od kilku lat dudnienia nie słychać.
Udostępnij

komentarze

brak komentarzy

Wpis został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz ten wpis

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować wpis

Blog został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz tego bloga

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować bloga

dodaj komentarz