ncreep

nie podano imienia i nazwiska

Wpis został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz ten wpis

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować wpis

Blog został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz tego bloga

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować bloga

Teorie ncreepa o brontozaurach ;)
| 1 zdjęcie | 4 komentarze
W jednym ze skeczy Latającego Cyrku Monty Pythona niejaka Anna Łoś przedstawia swoją własną teorię o brontozaurach. To co mamy okazję usłyszeć jest - delikatnie mówiąc - mało merytoryczne, niemniej nie można podważyć faktu, że jest to teoria Anny Łoś ;) Pomyślałem sobie zatem, że i ja mógłbym sformułować jakąś własną teorię lub nawet kilka teorii - niekoniecznie zaraz o brontozaurach. W niniejszym temacie zamierzam zatem zamieszczać efekty swoich usilnych rozmyślań odnośnie przeróżnych kwestii. Jeśli oczywiście w ogóle będą jakiekolwiek efekty ;)
PS. Obiecuję tylko być trochę bardziej konkretny niż Anna Łoś ;)
Udostępnij

komentarze

$comment.user użytkownik usunięty

:D Widzę, że nie tylko ja oglądam tak dokładnie Monty Pythona :))) Czekam na teorie równie błyskotliwe co ta autorstwa Anny Łoś ;)

Witam serdecznie.

Nie wiem czy dokładnie, ale na pewno często i z ogromną przyjemnością oglądam różne pozycje spod znaku Monty Pythona. Twórczość tej grupy to dla mnie po prostu kwintesencja humoru absurdalnego, który zdecydowanie najbardziej preferuję. Oczywiście wąska granica dzieli humor absurdalny od zwyczajnego epatowania głupotą. Na szczęście w przypadku Pythonów ryzyko jej przekroczenia było minimalne - ich skecze mają zbyt silny kontekst. Jednak Monty Python to przecież nie tylko sam absurd, to także potężna dawka satyry. Satyry bezwzględnej (nieoszczędzającej niemal nikogo), ale też ogromnie wartościowej, bo wskazującej na drażliwe, problematyczne kwestie, które tylko nieznacznie straciły obecnie na swej aktualności. Warto wspomnieć również o rewelacyjnych parodiach, ośmieszających całe konwencje a nie tylko poszczególne sytuacje (np. Wolframowe wiertła, Mechanik rowerowy). Te wszystkie elementy na tyle dobrze ze sobą współgrają, że montypythonowska twórczość bawi mnie do łez - czy to pod postacią Cyrków, czy też pełnometrażówek.
W kwestii moich "teorii" muszę zaś poinformować, że niestety na pierwsze teksty trzeba będzie jeszcze przynajmniej kilka dni poczekać. Miałem około roczną przerwę w aktywnym współtworzeniu portalu i dopiero w bieżącym miesiącu powróciłem na jego łono. W tym czasie wielokrotnie planowałem, by napisać kilka szerszych tekstów i umieścić je na blogu, natłok innych zajęć uniemożliwił mi jednak realizację tych postanowień. Z planów zatem pozostały tylko trzy puste tematy (ten plus dwa inne), czekające cierpliwie na wypełnienie tekstami. Zamierzam obecnie nadrobić te zaległości. Rzecz jednak w tym, iż preferuję dłuższe formy wypowiedzi, te zaś wymagają dużo więcej staranności, wysiłku, zaangażowania, w związku z tym także więcej czasu. Przy dłuższym tekście istnieje bowiem ogromne ryzyko, że czytający go zniechęci się po kilku wersach i nie będzie miał ochoty kontynuować. A po co pisać i zamieszczać publicznie tekst, którego nikt nie będzie czytał - pisać dla samego pisania ? Niezbędny jest tutaj utylitaryzm, choćby w niewielkim zakresie. Istotne są bowiem przemyślenia, którymi mam chęć się podzielić, które mogą kogoś zainteresować czy nawet pobudzić do własnych rozważań. Samo pisanie to kwestia drugorzędna. Z szacunku dla potencjalnych czytających zatem, zamierzam zamieszczać tutaj wyłącznie te teksty, które uznam za wystarczająco już dopracowane oraz na tyle ciekawe, by nie zniechęcały po kilku pierwszych wersach ;).

$comment.user użytkownik usunięty

Bardzo słuszne postępowanie. ;) Niestety, nie jestem taką erudytką, więc po prostu podpisuję się pod Twoimi poglądami na twórczośc "Monty Pythonów". Uwielbiam ich od dawna i mam obydwie książki ze scenariuszami wszystkich skeczy, w nowym tłumaczeniu niejakiej Elżbiety Gałązki - Salomon. Cóż, gdy zna się skecze z telewizji, to ciężko się przestawić na "nową wersję", ale lubię zarówno czytać jak i oglądać Latający Cyrk. Cenię ten rodzaj czarnego angielskiego humoru - czasem absurdalnego, czasem okrutnego, zawsze nieoszczędzającego nikogo i niczego :D I w przeważającej większości przyprawiającego o spazmy ze śmiechu ;) "Pythoni" byli jako grupa geniuszami komizmu...nie znam nikogo, kto by im w tym dorównał. Słyszałam, że kiedyś planowano nakręcić o nich film, o czasach, gdy byli młodzi, więc szukano szóstki "wybitnie utalentowanych młodych ludzi". Cóż, jak dotąd drugich takich jak Palin, Cleese, Chapman, Idle, Jones i Gilliam nie znaleziono ;))
Życzę powodzenia w zapełnianiu pustych tematów i serdecznie pozdrawiam :)

Kurczę! W jednym z wcześniejszych tematów pojawiła się już wypowiedź podobna do Twojego stwierdzenia o erudycji. Inna filmwebowiczka ubolewała w niej nad faktem, iż nie jest "znawczynią kina". Nie rozumiem jednak skąd to Wasze przekonanie, że ja akurat jestem jakimś erudytą albo ekspertem w dziedzinie filmowej ? Czy to ze względu na "łby" przy mojej ksywce, liczbę punktów na koncie, tytuły w ulubionych, a może ze względu na moje wcześniejsze teksty ? Jeśli tak, to są to raczej wątpliwe argumenty. W rzeczywistości bowiem, jestem jedynie wielkim miłośnikiem kina, który przede wszystkim uwielbia oglądać filmy, dopiero później komentować, analizować obejrzane obrazy. Oczywiście potrafię wyciągać konkretne wnioski na podstawie seansów, mam także pewną wiedzę w zakresie techniki filmowej, literatury, sztuki itd. Ale nie uważam, że mógłbym określić się mianem eksperta w dziedzinie filmu, czy choćby w którejś z pokrewnych mu dziedzin. A już na pewno nie w nich wszystkich naraz - miano erudyty zatem definitywnie do mnie nie pasuje.
Jeśli idzie zaś o meritum Twojej wypowiedzi, to zdecydowanie zgadzam się, że grupie Monty Pythona nie dorównał dotychczas żaden naśladowca. Znam kilka tego typu prób (np. Paradę humoru - The Fast Show) i według mnie wszystkie one porażają wtórnością. Zapewne ze względu na ogromny dorobek Pythonów, przy każdej niemal próbie naśladowania ich stylu, ciężko jest uniknąć wtórności. W ramach humoru absurdalnego wykorzystali oni bowiem jako pierwsi zbyt wiele konstrukcji, schematów, konwencji, pozostawili tym samym niewielkie pole do manewru dla następców. Zgodzę się zatem, że obecnie dużo trudniej o świeże pomysły, niemniej zawsze przecież pozostaje możliwość umiejętnego zaadaptowania pomysłów wcześniej już wykorzystanych. Problem w tym, że i to okazuje się zbyt trudnym zadaniem dla naśladowców pythonowskiej twórczości.
Odnośnie zaś tłumaczeń Cyrków pióra pani Gałązki - Salomon, to niestety nie miałem z nimi styczności. Zresztą na chwilę obecną w zupełności wystarczy mi wersja Beksińskiego oraz teksty oryginalne. Co nie znaczy wcale, że w przyszłości po inne tłumaczenia nie sięgnę...

OK. To na razie tyle. Dziękuję za kolejną wizytę w moich skromnych progach i zapraszam ponownie. Obiecuję również zrewanżować się w najbliższym czasie. Pozdrawiam

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:

Wpis został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz ten wpis

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować wpis

Blog został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz tego bloga

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować bloga

dodaj komentarz
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię