rosarium

nie podano imienia i nazwiska

Wpis został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz ten wpis

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować wpis

Blog został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz tego bloga

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować bloga

Zwierciadła pana Andersena
| 16 zdjęć | 5 komentarzy
Zwierciadła, lusterka i kolorowe szkiełka - co tylko chcecie - odbijają rzeczywistość, ale bez tych zbędnych półcieni i gryzmołów, które ją poszarzają.
Baśnie Hansa Christiana Andersena zachwycają mnie swoją prostotą i finezją zarazem; jakimś czarem barwnych snów; uczuciowością - tu miłość prawdziwie uszczęśliwia, ale cierpienie boli. Nie brak i goryczy człowieka, który wiele w życiu przeszedł. Autor zmarł prawie półtora wieku temu, ale jego opowieści nadal i naprawdę żyją...

* * *

"Żagle wydęły się na wietrze i statek płynął lekko i spokojnie po jasnym morzu (...) Mała syrena przypomniała sobie chwilę, kiedy po raz pierwszy wynurzyła się z morza i widziała takie samo radosne święto. A potem tańczyła wśród innych unosząc się lekko jak jaskółka, wszyscy zachwycali się nią, bo nigdy jeszcze nie tańczyła tak pięknie. Przy każdym stąpnięciu jakby ostre noże kłuły ją w delikatne nóżki, ale nie czuła tego, o wiele boleśniej kłuło ją serce. Wiedziała, że spędza ostatni wieczór z tym, dla którego porzuciła rodzinę i ojczyznę, oddała piękny głos i znosiła codziennie niezliczone męki, podczas gdy on nawet tego nie przeczuwał. Była to ostatnia noc, kiedy oddychała tym samym co on powietrzem; widziała gwiaździste niebo i głębokie morze; teraz ogarnąć ją miała wieczna noc, bez myśli i snów (...) A na statku panowała radość i wesele aż do późnej nocy, syrena tańczyła i śmiała się czując śmierć w sercu."
('Mała syrena')


"Niezwykły był ogród cesarski, a tak wielki, że nawet ogrodnik nie wiedział, gdzie się kończy. Za ogrodem zaczynał się piękny las z wysokimi drzewami i głebokimi jeziorami. Las schodził aż do morza, które było niebieskie i głebokie; wielkie okręty mogły wpływać aż pod zwisające gałęzie, a na jednej z takich gałęzi mieszkał słowik. Słowik śpiewał tak pięknie, że nawet biedny rybak, który ma przecież tyle innej roboty, kładł się i słuchał jego śpiewu, gdy nocą wychodził wyciągać sieci."

"(...) Muzyk nadworny chwalił sztucznego ptaka mówiąc, że przewyższa żywego słowika nie tylko swym ubiorem i brylantami, ale także i swą wewnętrzną wartością.
- Bo widzicie, moi państwo, a przede wszystkim cesarzu, u prawdziwego słowika nigdy nie można przewidzieć, co nastąpi, a u sztucznego wszystko jest z góry określone! Tak będzie, a nie inaczej! Można wszystko objaśnić, można otworzyć mechanizm i pokazać, jak uczenie położone są walce, jak się kręcą sprężyny i jak co idzie za czym.
- Jesteśmy tego samego zdania! - zawołali wszyscy, a muzyk otrzymał pozwolenie na to, aby najbliższej niedzieli pokazać sztucznego ptaka ludowi. (...)
Ale ubodzy rybacy, którzy słyszeli prawdziwego słowika, mówili:
- To brzmi pięknie i nawet podobnie do tamtego, ale czegoś tu brak, nie wiemy tylko czego."
('Słowik')


"Niebo ze wszystkimi gwiazdami było wysoko nad nimi; a wszystkie dachy miasta nisko pod nimi; mogli tylko spoglądać daleko wokół siebie, daleko przed siebie, w szeroki świat.
Biedna pasterka nie wyobrażała sobie tego nigdy; oparła główkę o swojego kominiarza i płakała tak, że złoto na jej pasku poodpadało.
- To za wiele dla mnie! - mówiła. - Świat jest za duży. Chciałabym wrócić na stolik pod lustro. Nie będę szczęśliwa, dopóki tam nie wrócę. Poszłam za tobą w szeroki świat, więc teraz poprowadź mnie z powrotem, jeśli mnie kochasz.
Kominiarz na próżno próbował pomówić z nią rozsądnie, mówił o starym Chińczyku (...), ale ona szlochała i całowała swojego kominiarczyka tak, że musiał jej ulec, choć to było czystym szaleństwem."
('Pasterka i kominiarczyk')


"W nocy Calineczka nie mogła spać; wstała z łóżka i uplotła ze słomy duży, ładny dywan, który zaniosła do korytarza i przykryła nim martwego ptaszka, potem po obu stronach ptaszka położyła miękką bawełnę znalezioną w pokoju myszy; chciała, aby był ciepło przykryty w zimnej ziemi.
- Żegnaj, śliczny mały ptaku! - powiedziała. - Żegnaj i dziękuję ci za twój cudowny śpiew w lecie, gdy wszystkie drzewa były zielone i słońce tak mocno nam świeciło!
Potem przyłożyła swą głowę do piersi ptaszka, ale nagle przeraziła się, bo wydało jej się, jakby w środku coś pukało; było to serce ptaszka."
('Calineczka')


"Niektóre kawałki były mniejsze od ziarnka piasku i pofrunęły daleko w świat; gdy wpadły komuś do oka, tkwiły w nim, i wtedy człowiek widział wszystko na odwrót, albo spostrzegał tylko to, co w danym przedmiocie było złe, gdyż każdy odłamek lustra miał tę samą właściwość, co całe lustro; byli ludzie, którym taki odłamek wpadł do serca, i wtedy działo się coś okropnego: serce stawało się jak kawał lodu. (...) Zły śmiał się, aż mu się brzuch trząsł i to go przyjemnie łaskotało. A w powietrzu unosiły się wciąż maleńkie okruchy lustra."
('Królowa Śniegu')

* * *

To tylko parę moich ulubionych fragmentów, gdybym była maszyną, zapewne wklepałabym tu całe opowieści... ale na szczęście tak nie jest:D
Gorąco zachęcam do poczytania oryginałów (te liche, ilustowane opracowania, z serii typu 'bajki nad bajkami', którymi karmi się dzieci są żałosne), osobiście mam piękny przekład Iwaszkiewicza i bardzo sobie cenię.
A kto myśli, że baśnie są dla maluchów, jest w błędzie - to kawał mądrej, delikatnej literatury. Balsam dla duszy.


Udostępnij

komentarze

przepraszam, że zmieniam temat, ale zapraszam na nowy temat do mnie;)
pozdrawiam:))

gdy byłam mała bardzo bałam się Królowej Śniegu...ale fragmenty wybrałaś naprawdę piękne...

uwielbiam baśnie,jak byłam mała Andersen należał do moich ulubionych,wprawdzie nie było aż takiego wyboru jak teraz,ale jego baśnie nadal pozostały w mojej kolekcji książe,podobnie jak baśnie Braci Grimm,są już tak wyczytane że chyba każda jedna kartka była przyklejana,ale za nic bym ich nie wyrzuciła,kocham je ;-)
też uważam że baśnie nie są tylko dla maluchów,a nawet wprost przeciwnie,dorośli szczególnie powinni je czytać
pozdr*

Andersen był niezweykłym człowiekiem o wielkiej wrażliwości. Już od dawna myślę o tym, abyy na swoim bloogu zrobić o nim notatkę, ale dotyczącą jego życia. To mnie w nim najbardziej zachwyciło- determinacja i wiara w marzenia. Mój ideał.
"Baśnie tio balsam dla duszy"... niezłe ;) Muszę to zapisać w zeszycie na cytaty!

Ach! Cóż za cudowny temat! I cóż za cudowne baśnie! Toż to prawdziwa magia!

Pozdrawiam serdecznie :)

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:

Wpis został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz ten wpis

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować wpis

Blog został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz tego bloga

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować bloga

dodaj komentarz
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię