Kiedy rzeczy idą nie tak jak powinny Carys Reitman robi to co każda współczesna a zarazem emocjonalnie izolująca się dziewczyna - idzie na pogrzeb nieznanej osoby. Na jednym z takich pogrzebów poznaje Tylera, który stracił właśnie narzeczoną. I wtedy po raz pierwszy Carys czuje z kimś więź. Szukając odpowiedzi spotyka się ze swoją matką by stawić czoła przeszłości.
I jak zwykle skończyłam z ręką nocniku. Na własne życzenie bo zawsze myślę a nuż widelec nie będzie tak żle...ha.
Wszystko tu leży i kwiczy. Fabuła kiepściutka. Dialogi nudne. Akcji, prawie brak. Czarnego humoru, nie stwierdzono. Gra aktorska Iana, tragiczna. Gra partnerki, tak samo.
BOŻE ILE JESZCZE?
Ian, Ty już...