Spiderman vs Niesamowity Spiderman

Co lepsze? waszym zdaniem i dlaczego?

1
  • oczywiście że pierwsza spiderman

    główne plusy filmu to Willem Dafoe oraz James Franco historia opowiedziana od 0 do bohatera a tego po takim filmie oczekiwałem wszystko jest bardzo sprawnie poukładane film nie nudzi i nie robi z widza idioty,

    o Niesamowitym spidermanie nawet nie chcę się wypowiadać jest tak żenujący

    • Mam to samo zdanie co przedmówca ;)

      • też mam takie samo zdanie co moich dwóch przedmówców. Spider-man ma swój swoisty klimat, który osobiście mi się bardzo podoba.
        Obsada, ściezka dźwiekowa-rewelacja

        Niesamowity Spider-man dla mnie jest bardziej komedią i romasnem. (wiem ze w komiksach byl tak pokazywany, ale.. dla mnie za bardzo) aktorzy dla mnie też marni, nie podał mi się.

        • Dla mnie też wersja Raimiego jest lepsza. Może dlatego, że ją widziałam najpierw? Nie wiem. Nie powiem, że Niesamowity SM jest zły, bo ma niezłe efekty specjalne, akcenty humorystyczne i nawet aktorzy przyzwoicie grają, ale dla mnie, jak dla przedmówcy, też był za bardzo komediowo-romansowy niekiedy. No i wolę wersję Petera z serii Raimiego ( mimo iż wiem, że nie jest bliska komiksowi)- czyli właśnie nieśmiałego, płaczliwego, poważnego i trochę ciamajdowego.
          No i zdecydowanie wolę Normana i Harry'ego w wykonaniu Defoe i Franco niż Connorsa. Czegoś mi brakowało w tej postaci, nie wiem czemu, ale dla mnie był mało wyrazisty w porównaniu do tych dwóch.

          • Są gusta i guściki. Jeśli chcesz opowieść od zera i od samego początku, to (nie)polecam miernego Maguire'a. Ale od razu ostrzegam, że od patrzenia na głównego aktora i jego gry możesz dostać torsji. W porównaniu do niego Garfield (aktor grający w Amazing SM) to naprawdę pierwsza klasa.

            Co sprowadza się do innej kwesti. W "A S-M" cała historia pajączka jest nieco zmieniona. Czy na gorsze? Jako posiadacz jednych z pierwszych komiksów jakie pojawiły się w Polsce i fan pajączka powiem, że nie. Zdecydowanie nie. Amazing jest zdecydowanie dla fanów - ludzi znających oryginalną opowieść.

            Trzeba pamiętać, że piękno spideya to humor. Taki humor był w pierwszych komiksach, był w bajkach. Nie było go w trylogii Raimiego, chociaż jest możliwym że o czymś zapomniałem, bo jak już wspomniałem sama gra Tobeya jest tak ciężka do zapamiętania, że jednocześnie cały film nie jest czymś co można zapamiętać. No i jeszcze Kirsten Dunst...od czasów Wywiadu z Wampirem wywyższana, choć nie powinna być. Ale wracając do samego humoru - Amazing wywiązuje się bezapelacyjnie.

            W sumie reasumując - jeśli nie przeszkadza Ci słaba gra i chcesz zobaczyć oryginalną opowieść - można postawić na trylogię Raimiego. Jednak jeśli wolisz obejrzeć aktorów, którzy pasują do danej roli i niekoniecznie Ci przeszkadza brak Mary Jane (zamiast niej masz o wiele ładniejszą od panny Dunst pannę Stone.) to naprawdę z całego serca polecam Niesamowitego Pajączka.

            • Haha,śmiechowe.Skoro są gusta i ''guściki'',to ty dla mnie na pewno masz ''guścik''.Bo według mnie żałosna gra aktorska jest właśnie w ''niesamowitym''spider manie.A to,że jest bliższy komiksowi nie czyni go lepszym filmem :).Bo przypominam tu się rozmawia o filmach a nie o komiksach.I tak zapomniałeś o czymś jeżeli chodzi o żarty starego spidey'a.Już ci wymieniam niektóre:


              Walka na ringu-
              Spider Man:''Ładny strój,dostałeś go od męża?''

              Walka w Banku z Octopusem,gdy Octopus rzuca w niego workami z pieniędzmi to Spidey krzyczy:''Oto pańska reszta!''
              lub
              Octopus-''Działasz mi na nerwy''
              Spider Man-''W tym jestem najlepszy.''

              Walka z Harrym Osbornem-''U goblin Junior będzie płakać?''

              I to były tylko niektóre z jego żartów,bo jest ich trochę więcej :).

              Reasumując-Stary Spidey żartował,gdy miał na to ochotę,ale,gdy działo się coś konkretniejszego to zachowywał powagę bo chciał ochronić wszystkich i skupiał się na tym.Stara trylogia ma lepsze sceny walki.Pajączek nie uciekał przed każdym wrogiem jak to robi ''niesamowity''.Poza tym w trylogii Raimiego czuć to coś,jest klimat,bardzo dobra muzyka i wyśmienita gra aktorska.Nie bez powodu Tobey Maguire dostał nagrodę saturn za nalepszego aktora za Spider Mana 2,w dodatku film dostał jeszcze oscara.Gdy się ogląda te filmy to czuć,że nie były robione na odpiernicz,jak to zrobił Webb.Tam,gdy są sceny walki to jest muzyka i nagle następuje ta cisza a starcie twa nadal.To jest właśnie sztuka zrobić coś takiego widać,że reżyser wkładał w to serce.Te sceny na prawdę trzymały w napięciu i czasem(gdy się to oglądało pierwszy raz oczywiście)można było nawet pomyśleć,że Spidey może umrzeć.A w nowym spidey'm to co?Cały czas szczęśliwa muzyka,gdy ma starcie z jakimś wrogiem i ucieka na okrągło jak tchórz jakiś.

              Wolę już nerda Parkera który potrafi się konkretnie bronić, niż uciekającego Hipstera w postaci Garfielda który popierza na deskorolce.




              • Dookładnie, nowy spiderman bez charakteru zrobiony dla kasy, nie znam NIKOGO kto by powiedział że nowy jest lepszy od starego, wręcz słysze, że nowy jest beznadziejny, ale fani nowego w zaparte idą że nowy jest lepszy we wszystkim i nie ma z nimi dyskusji. Nie wiem jak można nie widzieć jakościowej róznicy między spidermanem 1 i niesamowitym spidermanem 1, te filmy dzielą lata świetlne.

                • Oczywiście, że dzielą je lata świetlne. I bardzo dobrze. Dla mnie najlepszym motywem przemawiającym za nowym SM jest to, że nie ma w nim Maguire'a i Kirsten Dunst.

                  Może rzeczywiście patryk250 ma tutaj rację, że czuć tutaj potężną zmianę klimatu ale według mnie na lepsze. Po prostu klimat poszedł z duchem czasu pokazują wszechobecną parkouropodobną gimnastykę.

                  Nie wiem ale mnie osobiście klimat podoba się w obu, ale że po prostu nie trawię wymienionych aktorów, nie wracam do tego filmu. Ot mogli dobrać lepiej :)

              • Popieram w 100% procentach.

              • Wiesz, ten tekst ' u ,goblinek będzie płakał ' nie był żartobliwy lecz taki ..jakby chciał powiedzieć ' Jesteś żałosny Garry,nikt cie nie kocha.Teraz płacz'
                Ogólnie to myślę że SpiderTobey nie żartował na okrągło bo nie do końca pogodził się z tym że jest współwinny śmierci Wujka. Ale jak sam już powiedziałeś pod względem spotkań z przeciwnikami jest lepszy,i bardziej zbliżony do komiksów - w komiksach spidey starał się nie uciekać,a nawet jeśli to robił to po to by odciąhnąć wroga od cywili. SpiderTobey szedł prosto w paszcze lwa , a Spiderfield stosował taktyke odwrotu taktycznego

              • I nie żartował tak często..żeby to zrozumieć przypomnij sobie scene gdy Goblin zjawia się po raz pierwszy.I na dzień dobry przebijq pale balonów, zabija ludzi bombami itd. Potem gliny chcą by ten się poddał a Goblin pozbawia ich przytomności w dwie sekundy. Potem jest scena jak Peter próbuje go uderzyć ale Goblin blokuje ten cios i odkopuje go z taką siłą że Parker wpada na pobliski słup i przewala go na cywila.Potem okazuje się że w swoim pojeździe ma arsenał w tym broń maszynową i ostrza . A biorąc pod uwagę że Goblin jest niezrównoważony psychicznie aczkolwiek gadał z sensem ' Chodź tak im pomogłeś,znienawidzą cie '.Na co ci to ?
                'Tak trzeba '
                'Powien ci coś ,w tym mieście żyje 10 mln ludzi.Ta ogromna masa ludzka istnieje by wynieść na szczyt 2 wyjątkowe osoby .My jesteśmy wyjątkowi - pomyśl ile możemy dokonać ,ile stworzyć,ile zniszczyć.Możemy zabić setki niewinnych ludzi walcząc ze sobą bez końca.Czy tego właśnie chcesz ? Przemyśl to bohaterze '

                to żarrowanie z takiego psychola tylko by go rozjuszyło .
                A co fo żartów : Scena w biurze
                Goblin : jameson,ty bezużyteczny śmieci
                Spidey : Zostaw go twardzielu
                Jameson : Wiedziałem że razem coś knujecie ( i tu Spidey zatyka mu gębe siecią po czym dodaje 'Cicho,dorośli rozmawiają '

              • Po co go obrażasz?

            • Dobrze napisane, piwko

            • no wlasnie nie dostaję torsji, gra aktorska bardzo mi się podobała w trylogii Raimiego. W filmie Webba też grali przyzwoicie, nie mam im nic do zarzucenia jako aktorom. po prostu sama historia mniej mi się podobala u Webba. Komiksu nie czytam, wiec wiernosc i odwzorowanie nie maja dla mnie znaczenia.

        • Bo takie są komiksy o Pajączku - komediowe i nastolatkowe

    • Tak, niestety w 3 części już się Raimiemu nie udało nic, plus stary emowaty peter parker

  • Mi bardzej do gustu przypadł Niesamowity, chociaż muszę przyznać, że obydwa filmy są genialne. :P Czemu więc lubię Niesamowitego? Już wyjaśniam: Ma lepszego Peter'a, który nie beczy non stop, lepsze efekty specjalne i....i własciwie tyle. :D

  • Spider-man Raimiego rzecz jasna.

    Dlaczego?? Nie dość że lepiej trzyma się materiału źródłowego to jeszcze jest zdecydowanie lepszym filmem samym w sobie niż ten nowy bezsensowny badziew.

    • Yyyy, lepiej trzyma się materiału źródłowego? Czy nie było wielokrotnie powtarzane, że nowy bardziej się trzyma komiksu.

      • W czym się lepiej trzyma komiksu .. poza faktem że spider-man sypie więcej żartów?? Śmierć wujka Bena - Nie. Zielony goblin i cała historia życia Normana Osborna - Nie .. Śmierć Gwen Stacy - Nie.. Więc w czym ??? Bo jeżeli chodzi o rodziców Petera to w komiksie nie pamiętam akcji w samolocie ala James Bond która nie miała w zasadzie żadnego wpływu na dalszy rozwój wydarzeń.. Takie rzeczy piszą osoby które komiksu nie czytały albo czytały z dwa zeszyty.. "Ooo nabijał się z złodzieja samochodów.. tak jak prawdziwy spider-man" ..proszę Cię.

        • Że Gwen Stacy jest pierwszą miłością spider-mana? Że spider-man zamiast dostać umiejętności strzelania z sieci po ugryzieniu pająka, konstruuje sobie urządzenie odpowiedzialne za to? Że doktor Conors był Lizardem, a nie tylko znajomym doktorem naukowcem Petera? Do tego już w 2 filmach poznaliśmy 4 wrogów spidiego, a końcówka drugiego wskazuje na to że w następnych częściach ich liczba będzie dużo większa i prawdopodobnie będzie miał sojusznika w postaci Back Cat. 100% adaptacją komiksu nie jest i nigdy taka nie powstanie (chyba że zrobią serial aktorski).

          • "Że Gwen Stacy jest pierwszą miłością spider-mana?"
            To ma zdecydowanie większe znaczenie.. niż śmierć wujka bena masz rację...

            "zamiast dostać umiejętności strzelania z sieci po ugryzieniu pająka, konstruuje sobie urządzenie odpowiedzialne za to"
            W zasadzie to zamawia .. ale dalej to mało istotne. Ale masz rację tutaj ci jeden punkt przyznam .. chociaż nowe filmy dalej są na minusie.

            "Że doktor Conors był Lizardem, a nie tylko znajomym doktorem naukowcem Petera?"
            Doktor Connors (przez dwa "n") byłby lizardem w 4 filmie.. to się nazywa budowanie postaci. Tak samo jak z Harrym przedstawiasz postać jako pozytywną a później robisz z niej złoczyńce.. to ma dużo większy impakt na widowni. Connors w komiksie też był na początku "znajomym doktorem naukowcem Petera".

            "Do tego już w 2 filmach poznaliśmy 4 wrogów spidiego"

            To nic pozytywnego.. Tak samo u Raimiego w jednym filmie poznaliśmy 3 i był to najgorszy z jego filmów. Przedstawianie tylu złoczyńców tak szybko oznacza że nie będzie czasu na zbudowanie i rozwinięcie postaci.

            • U Raimuego wszyscy poza Venomem byli świetni,szczególnie Gobliny i Octopus. Z Kolei Sandman miał fajnie ukazaną historie kogoś kto przez jeden błąd stracił rodzine i był zdolny do wszystkiego by pomóc córce. A co do serii Webba
              - Lizard był świetny,jako Connors i jako Lizard. Świetnie ukazali jego pragnienie bycia w 100% sprawnym a potem obsesje i niezrównoważenie.Rhino jak na swoje pare minut był przyzwoity ,nie licząc tej żałosnej zbroi.Electro dał pokaz mocy i swojej trudnej histori : człowiek którego w urodziny olała nawet matka, jedyny przyjaciel w osobie Spideya ..który go nie poznaje i jest w centrum uwagi.Harry - by ratować życie posunął sie dp czegoś ryzykownego i stał sie potworem.Harry jako Goblin nie był lepszy niż Norman Raimiego ale był niesamowity. Gdyby tylko pokazali wpływ krwi na jego fizyczne możliwości. - Raimi dał wiele tych scen : walka wręcz ze Spider Manem przy pierwszym spotkaniu,scena jak yderza Spider mana w płonącym budynku tak że ten leci 8 metrów do tyłu,chwila gdy w jednej ręce na moście Washingtona trzyma MJ i linę podtrzymującą kolejke.Wiem że Goblin to głównie psychika i emocje ale trzeba dać sugestię że jest na równi ze Spider Manem
              ps : mówisz że Dylan Baker miał grać w SM 4 lizarda..hnm,ja czytałem gdzieś w internetach że gdy odrzucono pomysł o realizacji kolejnego Spider Mana to rolę w filmie stracił John Malkovich.Miał grać Vulture'a

              • Kostium goblina pozostawiał jednak wiele do życzenia. (ten nowy wcale nie jest lepszy).

                Z Sandmanem jest ten problem że pokazanie go jako zabójcy wujka Bena .. sprawia że scena z pierwszej części.. całe narodziny spidera tracą na znaczeniu.

                Moim zdaniem aktor grający connorsa w "nowej" serii niczym specjalnym się nie wyróżniał. Każdy inny aktor mógłby zagrać tę rolę w taki sposób.

                Rhino?? Masz na myśli 30 sekund w ciężarowce??? Tutaj raczej nie ma co oceniać.

                Tylko że postać Elektro nie jest pisana konsekwentnie. Jak oglądałem film pierwszy raz to myślałem że brakuje kilku scen w kopii filmu.

                A co było w nim niesamowitego zwłaszcza że był goblinem przez całe 2 minuty ?? Sam Harry nie został zbudowany przyzwoicie jako postać. Scenariusz mówi że był z Peterem kumplami i tyle o nim wiemy.

                "..mówisz że Dylan Baker miał grać w SM 4 lizarda.."
                Nie wiem, czy w 4 części na pewno ..ale w, którejś z kolei. Podobnie jak w komiksie.

                • Wiesz,Sandman został pokazany jako pechowy wspólnik który zrozumiał swój błąd jakim było bycie przestępcą. I to sprawia tylko że Spidey zabił współwinnego śmierci wuja.
                  Rhibo : miałem na myśli akcje w ciężarówce i końcówkę filmu gdy kozaczy i robi z siebie idiotę.
                  O Harrym wiadomo że :
                  Przyjaźnił się z Peterem
                  Ojciec wysłal go do internatu gdy ten był dzieckiem
                  Cierpiał na nieuleczalną chorobę
                  Kręcił z jakąś laską z wyższych sfer (Peter mówił że widział go na okładce jakiegoś pisma)
                  Miał żal do ojca o to jak go potraktował

                  W nim jako Goblinie niesamowity był ten obłęd,ta nienawiść i zawiść. Która doprowadza do tego że odbiera przyjacielowj kogos na kim mu najbardziej zależało. Wyobraź sobie że jedyna bliska osoba jaką jest twój ojciec ..Olewa cie .Masz kumpla który cie wspiera, ale przez decyzje ojca tracisz z nim kontakt.A gdy wracasz po latach..twój ojciec mimo tego że umiera nie czuje wyrzutów sumienia za to co uczynił. I dowiadujesz się że gdy postanawiasz zmienić swoje życie to przeszkodzi ci w tym choroba która cie zabije. Więc chcesz ratować sie i gdy ktoś ci odmawia ratunku ..zrobisz wszystko by przetrwać. Pomyśl że twoje życie skończy sie od tak ,mimo że i tak dawalo ci w kość. Harry nie chciał umrzeć jako popychadło ojca

                • Kostium Goblina może nie był idealny,ale dawał radę .Widząc to jak miał wyglądać na początku stwierdzam że nie jest taki najgorszy .Chociaż wolałbym normalny materiałowy kostium albo to : 41.media.tumblr.com/5886e10a1f19dffa915d0f8f942b7da4/tumblr_ mnezpis7uQ1r72395o1_1280.jpg

    • Jakieś argumenty?

  • Obie serie dają radę. Do trylogii Raimi'ego mam sentyment. Pierwszy Spidey ma nieco formę odbiegającą od komiksu, Amazing natomiast się go trzyma. Filmy Webba cenię za humor Spidera. Dwie wersje kinowe przyzwoicie przedstawiają historię Petera i uzupełniają się, tworząc w większości dobre filmy.

  • Zdecydowanie Niesamowity spider-man.Plusy:obsada,efekty specjalne,muzyka i fabuła.

  • A i jeszcze jest jeden plus:zgodny z komiksem.

  • Obie dają rade, do pierwszej trylogii mam jednak większy sentyment. "Amazing..." bardziej opiera się na efektach specjalnych (szczególnie druga część)

  • Trudno mi wybrać, obie serie są naprawdę OK, choć mają też masę wad. Wybieram dylogię "Niesamowity Spider-Man" - ma ciekawszych i lepiej zagranych głównych bohaterów oraz lepsze sceny akcji. Jednak trylogia Raimiego też mi się podoba, ma lepiej zarysowanych złoczyńców i cóż - sentyment ;).

  • Nowy jest zdecydowanie o niebo lepszy. Od dziecka uwielbiam tego superbohatera i dostawałam torsji oglądając Tobi'ego w tej roli. Przykro mi,ale moim zdaniem absolutnie się do niej nie nadaje. Sprawił, że nie cierpię tej trylogii i ogromnie ucieszyłam się na wieść o reboocie. Nowy film jest lepiej skonstruowany, postacie są wielowymiarowe, ciekawe. Peter Parker jest WRESZCIE należycie inteligentny, pomysłowy, zabawny i z charakterem. Ja pokochałam go za jego spryt, poczucie humoru i prawdziwie dobre, ale jednak ludzkie serducho. Patrząc na kreację Tobi'ego widzę płaczliwego niedorajdę, którego nie jestem w stanie utożsamiać z bohaterem, który ratuje innych. W nowym filmie mamy bardzo realistycznie przedstawioną sytuację. Chłopak ma dobre serce, ale do pewnych rzeczy musi dojść. Weźmy na przykład zrozumienie, co to znaczy odpowiedzialność i bycie bohaterem. Popełnia błędy, ale idzie do przodu. W przeciwieństwie do kreacji Tobi'ego, który potrafi poddać się z bardzo płytkich powodów. Ponadto postać kobieca - tak bardzo Gwen >>> Mary Jane. Widać między nimi prawdziwą chemię, zrozumienie. Jestem w stanie uwierzyć, że oni naprawdę się kochają. W starej wersji oglądanie ich razem tak strasznie mnie męczy. W komiksie było zupełnie inaczej! Mary Jane była postacią wykreowaną lepiej, sympatyczniej i realistyczniej. W filmie mam ochotę udusić ich oboje. Kwestia zgodności z komiksem jest dla mnie ważna, dlatego byłam bardzo zadowolona z faktu, że byli wierni np. temu, skąd bierze się jego sieć (skonstruował wyrzutnie sam - INTELIGENCJA), trzymanie się fabuły względem Jaszczura (był jego pierwszym wrogiem) lub relacja z Gwen Stacy (ona była jego pierwszą miłością, nie Mary Jane).

    Z jakiegoś powodu mnóstwo ludzi opowiada się za nową wersją i wierzę, że są to powody słuszne.

    Która jest obiektywnie lepsza? Nie umiem powiedzieć, jestem na pewno uprzedzona. Ale polecam obejrzenie:
    https://www.youtube.com/watch?v=oBjWXXeMpjA

    Pozdrawiam!

  • Zdecydowanie Niesamowity Spider-Man. Nie chce sie rozwodzić bo padło już wiele argumentów, ale:
    jako dziecko oglądałam bajkę (pozostał gdzieś we mnie sentyment) i miałam do czynienia z komiksem. Zdecydowanie nowa wersja przypomina mi bardziej komiks, a to dla mnie najważniejsze.
    Po drugie gra aktorska -Maguire to dla mnie najgorszy wybór jaki mogli dokonać. Gdyby inny aktor zagrał może lepiej oceniłabym ten film. Taki z niego superbohater jak ze mnie Primabalerina. Nie dość że grać nie umie to zrobił z tej postaci płaczliwego nieudacznika. Niestety takie miałam wrażenia przez całe 3 filmy... i Kirsten Dunst. Lubiłam (a raczej tolerowałam) ta aktorkę, dopóki nie zobaczyłam jej w roli MJ. Straszna. To miała być przebojowa dziewczyna. A tutaj? No nic, idealną parę tworzyli...ale filmy chyba sie im pomyliły. Zwłaszcza że zarówno Franco, Willem Dafoe jak i Molina zagrali świetnie, i to oni nadali jakikolwiek sens moim zdaniem tej wersji.
    Natomiast obsada w Niesamowitym -Andrew Garfield rewelacja. Tak własnie wyobrażałam sobie Spider-Man'a. Nic dodać, nic ująć. Spider Man zawsze kojarzył mi się z jednym z najbardziej zabawnych bohaterów i Andrew właśnie tak go zagrał. Stone? Przyznam że w przeciwieństwie do Dunst nie lubiłam tej aktorki... aż do tej roli. Postać z charakterem.
    Takie jest moje zdanie, Pozdrawiam^^

  • "Spider-Man". "Niesamowity..." to jak zabawa domkiem dla lalek. W rolach głównych Ken i farbowana na rudo Barbie. Nie dość że sztucznie wyglądają, sztucznie się uśmiechają, to jeszcze sztucznie grają. "Niesamowity..." mnie odpycha.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: