Recenzja filmu Patti Cake$ (2017)
Geremy Jasper

Brzydkie kaczątko rapu

Jasper do perfekcji opanował sztukę łączenia naiwnej baśni z wiarygodnym obrazem ludzi poharatanych przez życie. To właśnie ta mieszanka była zawsze kluczem do sukcesu kina niezależnego. ...
Filmweb sp. z o.o.
Kino niezależne zazwyczaj nie jest kojarzone z rapem. Muzyczna szkoła z Sundance przyzwyczaiła widzów raczej do melancholijnych dźwięków gitary, pianina i skrzypiec. Geremy Jasper, który zanim został reżyserem, był muzykiem rockowym, postanowił to zmienić. Efektem jest jeden z najbardziej elektryzujących debiutów roku – "Patti Cake$".


Bohaterką filmu jest młoda dziewczyna z New Jersey o swojsko brzmiącym nazwisku Patricia Dombrowski. Pochodzi z rozbitej rodziny. Matka jest fryzjerką, choć więcej czasu spędza w barze, upijając się na umór, niż pracując w zawodzie. W domu jest też unieruchomiona z powodu choroby babcia dziewczyny. Z pieniędzmi jest krucho. Widoczny na horyzoncie Nowy Jork kusi marzeniami, podczas gdy codzienność bohaterki to brud, smród i ubóstwo. Nic więc dziwnego, że Patti pragnie za wszelką cenę wydostać się z dziury, jaką jest jej dom. Wydaje się nawet, że ma szansę, bo po matce oddziedziczyła talent muzyczny. Jest królową rapu, a w każdym razie lubi tak o sobie myśleć. Teraz musi przekonać o tym resztę świata. A to nie jest takie łatwe. W miasteczku bez perspektyw każdy szuka okazji na spełnienie marzeń. Potencjalnych gwiazd muzyki jest więc od groma. Szansę na sukces otrzyma ledwie garstka.

Kręcąc swój pełnometrażowy debiut, Geremy Jasper garściami czerpał z najlepszych wzorców amerykańskiego kina niezależnego. Sporo ryzykował, bowiem ta formuła jest tak często wykorzystywana, że w zasadzie nie zostało z niej już nic wartościowego. Reżyser jednak udowodnił, że nawet z najbardziej zużytej kalki można wydobyć piękną i fascynującą historię, jeśli tylko ma się zapał, pomysł i umiejętności, by mówić własnym głosem. Inspirując się osobistymi doświadczeniami z dorastania w New Jersey, Jasper potrafił nasycić "Patti Cake$" energią, która jest naprawdę zaraźliwa. Widzów nakręci przede wszystkim znakomita oprawa muzyczna. Dominuje w niej rap, ale znalazło się też miejsce na hołd dla bardziej klasycznych gatunków. Barwne, nietuzinkowe postacie przykują z kolei uwagę. Zaś napisane z jajem teksty (czy to piosenek czy też dialogów) sprawią, że oglądający będą świetnie się bawić.


Jasper do perfekcji opanował sztukę łączenia naiwnej baśni z wiarygodnym obrazem ludzi poharatanych przez życie. To właśnie ta mieszanka była zawsze kluczem do sukcesu kina niezależnego. Sama "Patti Cake$" to w dużej części bajka o brzydkim kaczątku. Reżyser opowiada ją z takim zacięciem, że trzymamy kciuki za sukces bohaterki, mimo że zdajemy sobie sprawę, jak bardzo naiwnie happy end musi wyglądać. Z drugiej strony Jasper z wyczuciem emocjonalnej prawdy pokazuje ludzi, których marzenia o lepszym życiu nigdy się nie spełniły. Piękna i tragiczna jest chociażby postać matki głównej bohaterki. Obdarzona fantastycznym głosem, była naprawdę bliska artystycznego sukcesu. Życie jednak potoczyło się inaczej, z czego nigdy się do końca nie otrząsnęła. Grająca ją Bridget Everett znana jest przede wszystkim z komedii, w których gra głównie nieokrzesane, puszyste i głośne kobiety stanowiące tło dla bohaterek pierwszego planu. Tutaj pokazała, że świetnie śpiewa i jeszcze lepiej gra. To jedna z jej najlepszych kreacji filmowych, która – mam w każdym razie taką nadzieję – przyniesie jej propozycje ról, o jakich wcześniej nie śmiała nawet marzyć.

Everett nie jest oczywiście jedyną gwiazdą filmu. Wielkie brawa należą się również Danielle Macdonald. Aktorka świetnie odnalazła się w rapowej stylistyce. Jej kreacja to kwintesencja małomiasteczkowych nadziei i lęków. To bohaterka, z którą identyfikować się może każdy prowincjonalny marzyciel. Wraz z resztą obsady przekształca ona "Patti Cake$" w wyjątkową historię, którą ogląda się z zapartym tchem. To film, który bawi i wzrusza w równej mierze.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 82% uznało tę recenzję za pomocną (22 głosy).
Marcin Pietrzyk
ocenia ten film na:
1 10 9/10 rewelacyjny