Recenzja gry Pokkén Tournament (2016)
Haruki Suzaki

Dawaj na ring, Pikachu!

W 2017 „Pokken Tournament”, dla odmiany z podtytułem „Deluxe”, debiutuje na najnowszej konsoli Nintendo, Switchu. Czy tym razem mu się powiedzie? W końcu do trzech razy sztuka.
Filmweb sp. z o.o.
W 2015 "Pokken Tournament" zadebiutował w Japonii na automatach, gdzie nie odniósł wielkiego sukcesu. W 2016 "Pokken Tournament" trafił na konsole Nintendo Wii U (tym razem już na całym świecie), ale też szału nie było. W 2017 "Pokken Tournament", dla odmiany z podtytułem "Deluxe", debiutuje na najnowszej konsoli Nintendo, Switchu. Czy tym razem mu się powiedzie? W końcu do trzech razy sztuka.

photo.title

"Pokken Tournament" to stworzona przez ojców Tekkena bijatyka, w której do walki stają bezpośrednio kontrolowane przez gracza Pokemony. Zapomnijcie o turach, planowaniu ataków i przedmiotach: kilka przycisków na padzie i jazda. Sam model walki przypomina również ten z serii "Tekken", co w sumie nie powinno nikogo dziwić, bo przecież za grę odpowiada to samo studio. Co więcej, u naszych zachodnich sąsiadów gra ukazała się nawet pod tytułem "Pokemon Tekken", ponieważ w języku niemiecki słowo "Pokken" brzmi podobnie jak "pocken", czyli ospa. 

photo.title

W edycji "Deluxe" twórcy oddali do naszej dyspozycji 21 Pokemonów, z czego 16 dostępnych już było na WiiU, 4 wyłącznie na automatach, zaś jeden nowy, stworzony specjalnie dla wersji Switchowej, to Decidueye z "Pokemon Sun/Moon". Przed rozpoczęciem walki musimy też zdecydować, jakie Pokemony mają nas wspierać podczas walki (dostępne 16 par stworków, czyli 32 poksy), określamy swój styl gry i wybieramy arenę, na której chcemy zawalczyć.

Sterowanie w grze jest bardzo proste do opanowania, ale jak zawsze w bijatykach, trudny do wymasterowania. Mamy więc przyciski odpowiedzialne na słaby atak, mocny atak, blok, skok, przywołanie wspierającego nas Pokemona czy też specjalny ruch zarezerwowany wyłącznie dla stworka, którym aktualnie gramy. Największym zaskoczeniem dla nowych graczy bez wątpienia będzie system dwóch faz rozgrywki i zrozumienie, kiedy te fazy się przełączają. Walkę rozpoczynamy z lekko oddaloną kamerą i z możliwością biegania po niej w każdym kierunku. Kiedy jednak uda nam się wyprowadzić kilka mocnych i celnych ciosów (albo przyjmiemy je na siebie) gra zamienia się w standardową bijatykę, z ruchami lewo-prawo. Po jakimś czasie rozgrywka znów wraca do pierwotnej fazy i ponownie możemy ruszać się po całej arenie.

photo.title

Wersja "Deluxe" to nie tylko więcej Pokemonów, ale i kilka nowych trybów rozgrywki. Największą nowością są walki 3 na 3, będące namiastką tego, co dostawaliśmy w klasycznych grach RPG z serii Pokemon. Miłym dodatkiem są również Daily Challenges, dzięki którym, przynajmniej raz dziennie włączam grę, aby odegrać walkę na odgórnie ustalonych zasadach i zdobyć kilka punktów rozwoju dla moich stworków. Poza tym, mamy przeniesione z poprzednich edycji Ferrum League, gdzie wspinamy się po szczebelkach kariery, aby zostać najlepszym trenerem Pokemon oraz standardowe pojedynki 1 na 1 – zarówno lokalnie, jak i przez sieć z innymi graczami.

photo.title

Chciałbym móc napisać, że duże zmiany zaszły w oprawie graficznej, w końcu różnica mocy obliczeniowej między WiiU a Switchem jest zauważalna, niestety jedyne, co się zmieniło, to rozdzielczość, w jakiej działa gra. Na Wii U było to 960x720 pikseli, które potem było rozciągane do standardowego 16:9, zaś na Switchu gra renderuje się w natywnym 720p. Zmiany zaszły za to w samej prezentacji walki. Bardzo fajną rzeczą w "Pokkenie" na WiiU było zawieszenie kamery za ramieniem Pokemona, który sterowaliśmy. W wersji Switchowej dalej to mamy, kiedy gramy sami, jednak ze względu na brak dwóch ekranów (TV i Gamepad) nie da się w ten sposób już grać we dwie osoby na jednej konsoli. Fakt, dodano opcję podzielonego ekranu, jednak wygląda to tragicznie i nawet na 50-calowym telewizorze niewiele widać.

photo.title

Z "Pokkenem" na WiiU spędziłem ponad 50 godzin, głównie rozgrywając z córką pojedynki Pikachu vs Pikachu Libre czy Charizard vs Machamp. Obstawiam, że tak samo długo będziemy bawili się wersją na Switcha, której dodatkowym atutem jest mobilność i możliwość gry poza domem. Po cichu liczę, że Nintendo nie zostawi tej gry na pastwę losu i będzie ją dalej rozwijać (nowe Pokemony?), bo ten tytuł bez wątpienia na to zasługuje.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 100% uznało tę recenzję za pomocną (2 głosy).
Marcin Dąbkowski
ocenia tę grę na:
1 10 8/10 bardzo dobra