Recenzja gry PayDay 2 (2013)

Kieszonkowy napad

Czterech zamaskowanych dżentelmenów powraca, aby wyszarpnąć trochę gotówki i kosztowności z dobrze strzeżonych miejsc. Tym razem wychodzą ze swojego ukrycia znajdującego się wewnątrz konsoli ...
Filmweb sp. z o.o.
  • platformy: Switch PayDay 2 (2013)
Czterech zamaskowanych dżentelmenów powraca, aby wyszarpnąć trochę gotówki i kosztowności z dobrze strzeżonych miejsc. Tym razem wychodzą ze swojego ukrycia znajdującego się wewnątrz konsoli Nintendo Switch. Niestety miniaturyzacja na dobre im nie wyszła.


Spójrzmy prawdzie w oczy. "PayDay 2" nigdy nie należało do najlepiej dopracowanych tytułów. Już w dniu premiery na PC, w 2013 roku, grafika szału nie robiła, sztuczna inteligencja była naprawdę sztuczna, a i same wrażenia ze strzelania jakieś takie dziwne. Gra za to nadrabiała klimatem, zapadającymi w pamięć niektórymi misjami, świetną i dynamiczną ścieżką dźwiękową oraz mocno nastawionym na kooperację modelem rozgrywki. W kolejnych latach dorobiła się całego mnóstwa rozszerzeń zwiększających dostępny arsenał i wprowadzających nowe napady. Mogliśmy też na swojej drodze spotkać takie osobistości, jak John Wick. Innymi słowy, mieliśmy do czynienia z solidnym średniakiem.


Najmocniejszym elementem "PayDay 2" jest sam koncept. Ta pierwszoosobowa gra akcji pozwala nam na branie udziału w brawurowych napadach. Naszym celem może być m.in. bank, galeria sztuki, jubiler czy melina produkująca narkotyki. Każdy skok da się przeprowadzić, unikając konfrontacji. Przemykamy wtedy cichcem pomiędzy strażnikami, dezaktywujemy kamery i systemy alarmowe, kryjemy się w cieniu, a w sytuacji zagrożenia staramy się bezgłośnie wyeliminować przeciwnika. Taki styl działania daje sporo frajdy, wymaga jednak świetnej koordynacji wszystkich członków zespołu.


Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby narobić trochę huku. Wtedy wpadamy całą ekipą na miejsce napadu, terroryzujemy świadków, bierzemy zakładników i zabieramy się za realizację naszego celu. Z reguły dostanie się do lepiej pilnowanych sejfów i skarbców wymaga np. przewiercenia zamka, a to zabiera cenny czas, który skrzętnie wykorzystują wezwane służby porządkowe. W takiej sytuacji pozostaje nam tylko i wyłącznie zbrojna konfrontacja. Policja przybywa na miejsce zdarzenia falami, tak więc po strzelaninie mamy chwilę czasu na uzupełnienie zapasów amunicji i leczenie.


Pomyślne ukończenie napadu, oprócz zasilenia naszego konta emerytalnego, daje nam także dostęp do odblokowywanych sukcesywnie kolejnych masek, uzbrojenia, ale też pozwala na rozwój naszych umiejętności posegregowanych w kilku kategoriach. Dzięki inwestowaniu punktów rozwoju możemy np. szybciej zastraszać zakładników, nosić więcej sprzętu albo też skrócić czas potrzebny na dostanie się do skarbców.

W teorii wszystko brzmi świetnie, jednak wspomniane na początku bolączki gry skutecznie potrafią psuć frajdę z zabawy. Największy zarzut do "PayDay 2" można mieć w kwestii głupoty SI. Przeciwnicy zachowują się irracjonalnie. Potrafią bezmyślnie pchać się pod ostrzał, strzelać w ściany, czasami kompletnie nas ignorują, albo też nie reagują na to, co się dzieje. Jedynie ich duża liczba jest w stanie sprowadzić na nas jakieś zagrożenie. Lepszym SI może pochwalić się większość z dostępnych strzelanek. Niestety edycja na konsolę Switch nic w tej kwestii nie zrobiła.


Dodatkowo, komfortową rozgrywkę utrudnia kompletny brak możliwości porozumiewania się z naszymi partnerami. Jak wiadomo, Nintendo Switch nie posiada wbudowanego systemu komunikacji głosowej, a "proteza" w postaci dedykowanej aplikacji na smartfony nie jest nawet wspierana przez grę. W ten sposób jakakolwiek próba ukończenia zadania po cichu jest od razu skazana na porażkę, a i w ferworze walki ciężko jest jakkolwiek koordynować obronę bądź podejmować wspólnie decyzje o dalszych posunięciach.

Problemy są także z wydajnością. Choć twórcy konwersji poszli na wiele ustępstw i obniżyli jakość już wcale nie najpiękniejszej oprawy graficznej tytułu, to nadal mamy do czynienia ze znacznymi spadkami wyświetlanych klatek na sekundę. Gdy dzieje się niewiele, "PayDay 2" utrzymuje jakoś te 30 FPS’ów, wystarczy jednak, że na ekranie pojawi się np. kilku strażników i od razu możemy odczuć, jak gra zaczyna nieprzyjemnie "klatkować".


Sterowanie jest całkiem przyzwoite i dzięki wielu różnym nastawom możemy dopasować czułość do swoich preferencji. Najlepiej oczywiście grać na pro controllerze, jednak i na "piesku" jest całkiem wygodnie. Najwięcej problemów miałem ze sterowaniem w trybie przenośnym, ale być może jest to kwestia osobistych preferencji.

Można z całym przekonaniem napisać, że ze wszystkich dostępnych edycji, "PayDay 2" na Switcha wypada najgorzej. Ograniczenia techniczne obniżyły jakość grafiki i płynność działania, brak komunikacji głosowej znacznie utrudnia zabawę. Nie zrobiono kompletnie nic z koszmarną sztuczną inteligencją. Sytuacji nie ratuje fakt, że do grona złoczyńców dołączyła nowa postać w czasowej wyłączności – hakerka Joy, a sama gra ma na starcie większość wydanych do tej pory DLC. 200 złotych za tę produkcję jest w tej chwili wyrzucaniem pieniędzy w błoto.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 100% uznało tę recenzję za pomocną (3 głosy).
Paweł Kozierkiewicz
ocenia tę grę na:
1 10 3/10 słaba