Recenzja serialu Lekarze (2012)
Filip Zylber
Marcin Wrona

Lekarze z utopijnego medycznego nieba

W zwyczaju stacji TVN leży produkowanie "ładnych" i "przyjemnych dla oka" obrazów. Co jakiś czas stacja wypuszcza właśnie takie seriale i ciągnie je przez około 4 sezony, a czasem i mniej (można ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja TV Lekarze (2012)
W zwyczaju stacji TVN leży produkowanie "ładnych" i "przyjemnych dla oka" obrazów. Co jakiś czas stacja wypuszcza właśnie takie seriale i ciągnie je przez około 4 sezony, a czasem i mniej (można by tu wymienić np.: "Magdę M", "Teraz albo nigdy", "Przepis na życie", "Układ warszawski" etc.). Trudno jednoznacznie zakwalifikować je jako te złe, czy też kapitalne. I oto od września 2012 roku możemy oglądać nowy serial: "Lekarze". Właśnie taki serial, kolejne dziecko TVN-u.

O czym opowiada owa nowość? Perypetie lekarzy z bajkowego szpitala (taka abstrakcja w porównaniu do rzeczywistości), którzy codziennie starają się ratować ludzkie życie, a przy okazji mają własne problemy (jedne bardziej realne, inne groteskowe). Główną bohaterką jest Alicja (w tę rolę, zaskakująco dobrze wciela się Magdalena Różczka), która po kłopotach sercowych przeprowadza się do Torunia i zaczyna nową pracę oraz nowy rozdział w swoim życiu. Do pracy, z wielkim entuzjazmem, przyjęła ją ambitna i dynamiczna pani doktor, dyrektor (gdzież się podziały takie kierowniczki?) szpitala, Elżbieta (w tej roli, jak zawsze kapitalna, Danuta Stenka). Na swojej drodze Alicja spotka wielu oddanych swojej pracy lekarzy (aż chce się zachorować), pielęgniarki i personel szpitala Copernicus (utopijna wizja placówki zdrowia). A może i nową miłość (jak to zazwyczaj w serialach bywa)?
Co wyróżnia "Lekarzy" spośród innych nowości tej jesieni (a tych, jak zwykle po wakacjach, wiele)? Jest to, przede wszystkim, idealnie dopracowany obraz i dobrana obsada. Zacznijmy od efektów wizualnych, a najlepiej od samej czołówki. Trochę w myślach przywołuje nam kapitalnych "Chirurgów", ale pomimo to jest to udany zabieg przyciągający widzów przed ekran. Starania wszystkich osób z produkcji, którzy zajmują się zarówno kostiumami, jak i rekwizytami, znacząco wpływają na jakość produkcji. Dbanie o detale i ich realizm to wielki plus dla tego dzieła. Oczywiście, cały czas mówimy tu o warunkach na polskim rynku, a nie amerykańskim. I oczywiście, nie jest to hit na miarę "Ostrego dyżuru", ale jak widać, idziemy powoli w dobrym kierunku.

Jak już wspomniałam, obsada jest mocną stroną serialu. Magdalena Różczka w roli głównej sprawdza się wyśmienicie. Potrafi bez problemu wcielić się w rolę ambitnej, dynamicznej, ale i dobrodusznej młodej pani doktor. Jest to jedna z lepszych serialowych ról tej aktorki (jakoś ostatnio, nie miała zbytnio szczęścia do dobrych ról). Kolejną kluczową aktorką, która podnosi poziom każdego odcinka jest, oczywiście, Danuta Stenka. Aktorka znana z tego, że jest po prostu dobra (klasa sama w sobie). Pokazuje to również w "Lekarzach". Twarda w negocjacjach, sympatyczna dla pracowników, życzliwa dla przyjaciół i kompletnie bezradna, jeśli w grę wchodzi wychowanie jej nastoletniego syna. Mamy też postacie przystojnych, uwodzących z ekranu panów doktorów (i znów pytanie: gdzieś oni się podziewają w realnym życiu?). Paweł Małaszyński, jak zawsze, jest wiarygodny w odgrywaniu swojej postaci. Gra całym sobą, co od razu umila czas spędzony przed telewizorem. Piotr Polk, który pojawia się w czarnej, a zarazem niejednoznacznej roli,  uwodzi widza sowim urokiem (a tego temu panu, nie można odmówić). Pojawia się też Jacek Koman. Co możemy o nim powiedzieć? Chyba najmocniejszy punkt obsady. On nie gra, on jest Leonem. Mamy też wiele kapitalnych postaci pobocznych (nie są one drugoplanowe, ale gdzieś po drodze, czasem się gubią), takich jak: Katarzyna Bujakiewicz (dobra przyjaciółka, nieco zwariowana, Sylwia), Szymon Bobrowski (ciepły, oddany pacjentkom lekarz), Marcin Perchuć (chciałoby się rzec, szaman z ziółkami na każdą dolegliwość) czy Wojciech Zieliński (trochę nieśmiały, niepewny pan doktor, który ukrywa swoją drugą naturę).

Jaki jest efekt końcowy? Udana promocja, ładny obrazek, miła obsada, dosyć dobra ścieżka dźwiękowa… Można by zaryzykować teorię, jakoby "Lekarze" mieli szansę stworzyć drugi przebój medyczny w naszym kraju (tutaj cały czas prym wiedzie "Na dobre i na złe"). Jaka będzie przyszłość tego serialu? Mam nadzieję, że będzie on cały czas trzymał poziom, bo na razie jest całkiem przyzwoity. Trzymam więc kciuki za dobrą passę twórców i brak niedociągnięć czy absurdów, które niestety czasem zdarzają się w produkcjach tego typu. W końcu, czasem miło zobaczyć tak sprawnie działającą służbę zdrowia, sacrum cierpiących pacjentów.

Dla kogo? Myślę, że dla każdego, kto lubi wieczorem (rano przy kawie, popołudniu do obiadu - możliwość oglądania online!) usiąść przed telewizorem (laptopem, tabletem, notebookiem…) i popatrzeć na coś przyjemnego (Paweł Małaszyński, Piotr Polk, i te sprawy…), czasem trzymającego w napięciu, dającego nadzieję (jak każda polska obyczajówka ma w zwyczaju). Dla fanów, którzy tęsknią za "Magdą M.", czy pragną zobaczyć polskich "Chirurgów". 
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 85% uznało tę recenzję za pomocną (80 głosów).