Recenzja filmu Monster (2003)
Patty Jenkins

Nie taki potwór...

Tytułowy Monster nie jest żadnym potworem rodem z opowieści popularnych mistrzów grozy. Monster to prawdziwa kobieta, która w roku 2002 została stracona za morderstwa dokonane na sześciu ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Monster (2003)
Tytułowy Monster nie jest żadnym potworem rodem z opowieści popularnych mistrzów grozy. Monster to prawdziwa kobieta, która w roku 2002 została stracona za morderstwa dokonane na sześciu mężczyznach. Monster to przerażająca postać prostytutki, która do ostatnich chwil twierdziła z przekonaniem, że zabiła swoje ofiary w obronie własnej. W końcu – "Monster" to historia kobiety, która zarabiała na życie swoim ciałem, a która w swoim dzieciństwie przeżywała piekło. To opowieść oparta na faktach, a która mówi o życiu Aileen Wournos – morderczyni czekającej na swój wyrok niespełna dwanaście lat w celi śmierci…

Po takim wstępie nawet mi trudno by było uwierzyć, że ta historia mogła mieć miejsce w rzeczywistości. Po seansie byłem do głębi poruszony, bo - jak się okazuje już po raz kolejny - wydarzenia z życia wzięte, potrafią zrobić na widzu nie mniejsze wrażenie, niż te fikcyjne. Popełniłbym zbrodnię,  gdybym zaraz po opisaniu mojego wstrząśnięcia, nie wspomniałbym o Charlize Theron. To właśnie ona wyśmienicie zagrała postać Wournos. Za tę rolę otrzymała Oscara oraz Złotego Globa, co nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem. Theron stworzyła rewelacyjną, ale co za tym idzie również i wymagającą wielkiego poświęcenia kreację. Wystarczy porównać jej zdjęcia z kadrami z produkcji – na pierwszy rzut oka widać także niezwykłą transformację fizyczną, która tylko podkreśliła ostrość odgrywanej postaci. Jeśli ktoś nie jest przekonany do fabuły, powinien obejrzeć film Patty Jenkins nawet tylko po to, by podziwiać tę aktorkę.

A to właśnie Patty Jenkins stała się matką tego filmu. Podjęła się przy nim zarówno pracy reżysera, jak i scenarzysty. Stworzyła świetny dramat, ale prawdziwe oklaski należą się jej za wykreowanie fascynującego filmu biograficznego, do którego materiały uzyskała od samej Wournos, zanim ta została stracona. Film traktuje o tym, jak zło panoszące się po świecie ma wpływ na nasze życie.

Jeśli ktokolwiek po obejrzeniu "Monstera" miałby ochotę powiedzieć, że obraz miał za zadanie gloryfikować postać morderczyni, grubo się myli. Sama Jenkins wspomniała, że nie chciała, by tak to zostało odebrane. Ona chciała po prostu przedstawić całą jej historię – nie tylko tą, która zaczyna się od pierwszego zabójstwa. Próbowała przekazać nam, co spotkało Aileen w dzieciństwie, co przeżyła w trakcie swojego życia, co ją popchnęła do takich czynów…

"Monster" spodoba się każdemu, kto nie boi się prawdziwych, mocnych filmów. Ale także miłośnikom dobrze zbudowanych dramatów czy poruszających fabuł. Nie zawsze "wstrząsający" znaczy "świetny", ale nie oszukujmy się – zazwyczaj ta pierwsza cecha sprawia, że produkcja zapada nam w pamięć na bardzo długo, a w tym wypadku może i na zawsze.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 70% uznało tę recenzję za pomocną (33 głosy).
PanLewis
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (3)