Recenzja filmu mamy2mamy (2017)
Noémie Saglio

Prawo ciążenia

Siła produkcji opiera się w dużej mierze na schemacie odwrócenia ról. W przypadku "mamy2mamy" to rodzicielka jest niedojrzałą i nieżyciową osobą, podczas gdy jej córka ma na głowie cały dom ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa mamy2mamy (2017)

Francuzi znani są z tego, że w swoich komediach potrafią zawrzeć zarówno lekkostrawny, lecz nie prostacki, humor jak i głębsze przesłanie. Z ostatnich stricte komercyjnych przebojów na czoło peletonu wysuwają się takie hity jak traktujący o multikulturowych nieporozumieniach "Za jakie grzechy, dobry Boże?" czy odrobinę bardziej obyczajowy tytuł "Rozumiemy się bez słów". O kilkuletnich "Nietykalnych" przerabianych obecnie przez hollywoodzką machinę nawet nie wspominam. Najnowszy obraz "mamy2mamy" reklamowany jest jako francuska odpowiedź na "Dziennik Bridget Jones". Mimo sympatycznej fabuły i wyraźnej chemii między bohaterkami, filmowi Pani Saglio daleko do zwariowanych przygód brytyjskiej singielki z odwiecznymi sercowymi problemami. Inna sprawa, że "mamy2mamy" raczej nie aspirowało do tego miana, gdyż scenariusz recenzowanego tytułu ma w sumie mało punktów stycznych z perypetiami słynnej Jones.



Mado (Juliette Binoche) zbliża się do 50. w metryce, tym niemniej wiek nie przeszkadza jej wieść rozrywkowego życia z głową w chmurach. Szalona kobieta hołduje zasadzie "carpe diem", nie martwiąc się takimi błahostkami jak praca czy obowiązki. Jej córka, ułożona Avril (Camille Cottin) stanowi z kolei zupełne przeciwieństwo rodzicielki. Stateczna latorośl spełnia się zawodowo w przemyśle perfumeryjnym i wiedzie szczęśliwe życie z doktorantem. Pech chce, że pewnego dnia zarówno matka jak i córka zachodzą w ciążę, co szybko przysparza obu paniom masy nieprzewidzianych trudności. Jak słusznie stwierdza Mado, "urodzenie dziecka to najpiękniejszy dzień w życiu kobiety". Szkoda tylko, że droga do tego cudownego wydarzenia nie jest usłana różami...



Siła produkcji opiera się w dużej mierze na schemacie odwrócenia ról. W przypadku "mamy2mamy" to rodzicielka jest niedojrzałą i nieżyciową osobą, podczas gdy jej córka ma na głowie cały dom. Wyraźnie widać, iż zastosowano fabularny samograj typowy dla komedii traktujących o zamianach ciał. W przeciwieństwie do takich pozycji jak "Zakręcony piątek" czy "Vice Versa", tym razem jednak obyło się bez cielesnych przemian. Mimo wszystko to właśnie dynamika relacji łączącej nieodpowiedzialną Mado i twardo stąpającą po ziemi Avril napędza cały film. Pojedynki słowne przy kolacji, daremne próby wyeksmitowania matki z pokoju czy wspólne zakupy urozmaicane docinkami potrafią wrzucić lekki uśmiech na twarzy widza.



Mimo wszystko jak na komedię, produkcja "mamy2mamy" wydaje się momentami lekko wyprana z humoru bawiącego do rozpuku. Niektóre ze scen wyglądają tak, jakby miały być śmieszne "na siłę" (patrz: pokręcony ginekolog). Zdaję sobie sprawę, że filmy z opisywanego gatunku muszą czasem strzelać na oślep żartami, żeby trafić do kinomana jak najczęściej. By daleko nie szukać, ostatni "Dusigrosz" też był nierówny, tym niemniej całościowo sprawdzał się zdecydowanie lepiej jako komedia niż "mamy2mamy". Być może produkcja z rewelacyjnym Danym Boonem miała po prostu lepszy pomysł na siebie, być może tytułowi pomogła żywiołowość głównego aktora, być może zwyczajnie "Dusigrosz" jest lepszym tytułem niż "Francuska Bridget Jones". Tak czy inaczej, historyjka o dwóch mamach będących "przy nadziei" pewnikiem przejawiała potencjał na zabawniejszy film, niż ma to miejsce w rzeczywistości.



Na pewno "mamy2mamy" daje szansę na zabłyśnięcie Juliette Binoche. Pięćdziesięciotrzyletnia już laureatka Oscara wciela się w rolę energicznej kobiety z odpowiednim luzem i wdziękiem, mocno przypominając swoją kreacją występ Meryl Streep w "Nigdy nie jest za późno". Co prawda Mado nie wymiata na gitarze tak, jak Ricki, ale rockowy duch jest w obu damach równie silny. W dodatku Pani Binoche, dzięki młodzieżowej stylizacji i makijażowi, prezentuje się niezwykle okazale jak na swój wiek. Siłą rzeczy kreacja Camille Cottin nieco blednie w zestawieniu ze starszą koleżanką po fachu. Nic dziwnego, gdyż Avril z założenia miała być bardziej stateczna i wycofana, co zresztą także stanowi podwaliny pod rozwój postaci. Miłym akcentem jest również angaż Lamberta Wilsona (Merowing z "Matrixa Reaktywacji") w roli partnera Mado. Charyzmatyczny Francuz w "mamy2mamy" pokazuje niemal wszystkie atuty, fanki aktora zaś powinny być szczególnie zadowolone z jednej z komicznych scen ukazującej "nagą prawdę" o artyście.



Film "mamy2mamy" wywołał we mnie dość mieszane odczucia. Generalnie jest to produkcja jak najbardziej do obejrzenia, pomimo kliku chybionych pomysłów i małej dozy śmiechu jak na komedię. Wartość obrazu zdecydowanie winduje trafnie dobrana obsada, z szarżującą Binoche na czele, oraz buzująca chemia między bohaterkami. Nie powiem jednak, żeby dzieło Pani Saglio było godne porównania do kultowej serii o Bridget Jones. Jak dla mnie pierwsza i trzecia część wspomnianej franczyzy były świetnymi mieszankami komedii, obyczaju i romansu. Rozumiem, że tytuł "mamy2mamy" to produkcja ździebko innego kalibru, ale to nie ja reklamowałem ten film pod takim właśnie szyldem.



Summa summarum, polecam wybrać się do kin na najnowszy obraz z Binoche głównie parom. Prawdopodobnie recenzowany film spodoba się bardziej płci pięknej, o czym świadczą choćby salwy śmiechu wystosowywane przez żeńską część widowni podczas seansu przedpremierowego. Mężczyźni z kolei zapewne uśmiechną się parę razy pod nosem, przy okazji zaliczając przyjemny seans z partnerką. Ot, solidny tytuł wykraczający odrobinę ponad "średnią krajową".

Ogółem: 6=/10

W telegraficznym skrócie: z wielkiej chmury mały deszcz; Bridget Jones może spać spokojnie... i czekać na kolejną odsłonę; ciepła komedia pozbawiona iskry bożej; zabawny kontrast między różnymi jak dzień i noc protagonistkami to główne źródło komizmu; świetne role Binoche i Wilsona dodają filmowi animuszu; bez szału, choć do sprawdzenia, najlepiej na kinowej randce.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 67% uznało tę recenzję za pomocną (6 głosów).
kulak4
ocenia ten film na:
1 10 6/10 niezły