Recenzja filmu Czas Apokalipsy (1979)
Francis Ford Coppola

This is the end...

"This is the end, my only friend The end of our elaborate plans The end of everything that stands The end… ". Koniec, Zagłada, Apokalipsa… Teraz? Apokalipsa św. Jana, ostatnia księga Nowego ...
Filmweb sp. z o.o.
"This is the end, my only friend
The end of our elaborate plans
The end of everything that stands
The end… ".

Koniec, Zagłada, Apokalipsa… Teraz? Apokalipsa św. Jana, ostatnia księga Nowego Testamentu, to przepełnione symbolami proroctwo ponownego przyjścia Chrystusa na ziemię i sądu ostatecznego. To koniec świata zapowiedziany i zaplanowany przez Boga. Natomiast Francis Ford Coppola przedstawił zagładę, jaką sam sobie zgotował człowiek. Temat równie aktualny w czasach kolonializmu, wojny wietnamskiej, jak i (nawet?, a może zwłaszcza?) dziś! Kiedy zaciera się granica miedzy dobrem i złem, miedzy rozumem i szaleństwem, pojawia się pytanie - skąd to zło?! I do czego właściwie zdolny jest człowiek?

Coppola, podobnie jak Conrad w "Jądrze ciemności", nie przedstawia nam gotowych odpowiedzi. Jego film to podróż w głąb ludzkiej natury. Podróż kapitana Willarda (rewelacyjna kreacja Martina Sheena) w głąb azjatyckiej dżungli staje się okazją do szczegółowej analizy psychiki, obnażającej wszystkie najgorsze popędy, jakimi może kierować się człowiek.

Wędrówka widza zaczyna się od… "Końca". A właściwie utworu "The End" zespołu The Doors, który idealnie pasuje do pierwszej sceny. Tępy odgłos wirników helikopterów niszczących las przy akompaniamencie psychodelicznej poezji Morrisona. A wszystko to wizja, sen, a może nawet wspomnienie Willarda. Wirniki stopniowo zastąpione zostają przez wiszący pod sufitem wentylator, lecz spod tych obrazów przebija się jeszcze jeden… Tajemnicza, kamienna twarz. Tutaj wkraczamy na ścieżkę, która prowadzi prosto do najciemniejszych zakamarków duszy. Droga ta jest długa i męcząca.

Kapitan wyrusza z misją odnalezienia i zabicia pułkownika Kurtza (w tej roli genialny Marlon Brando). Człowieka, który był jednym z najzdolniejszych i najbardziej wyróżniających się oficerów w historii kraju, człowieka dobrego, pełnego mądrości i humoru. Dlaczego? Ponieważ oszalał. Przestał wykonywać rozkazy, zaczął rządzić idącymi za nim ślepo poddanymi, został oskarżony o morderstwo. Willard, który już wiele widział na tej wojnie, od początku ma wątpliwości co do celu swojej misji. Im dłużej wędruje, tym bardziej abstrakcyjny wydaje się zarzut morderstwa pośród widzianych na co dzień, naznaczonych zapachem krwi i benzyny upustów ludzkiej agresji. Im dalej podąża, tym większe zepsucie ukazuje się jego oczom. W dżungli psychika poddana zostaje bardzo ciężkiej próbie. Tutaj nasila się wewnętrzny konflikt między tym, co w człowieku dobre, a tym co złe, między kulturą a naturą. Żołnierze bez oporów biorą narkotyki, byle zaćmić umysł, byle przestać myśleć, byle jakoś przetrwać… Ale z takiego starcia trudno wyjść bez szwanku. Tam głęboko w buszu trudno oprzeć się pokusie, by nie stać się Bogiem. I kiedy Willard poznaje Kurtza, nie wydaje się on gorszy od całej reszty. "A oni nazywają mnie zabójcą. Jak nazywasz przypadek, gdy zabójca oskarża zabójcę? Kłamstwa". On po prostu dostał okazję, by stworzyć swój wierny oddział, swój własny kraj. Wcale też nie wydaje się chory psychicznie. Willard robi to, po co przybył. Jednak nie dla dowództwa. Zabija, gdyż tego chciał sam Kurtz, ukrócić sobie cierpień w godny dla siebie sposób. Tego chciała sama dżungla. W scenie zabójstwa Kurtza widz znowu słyszy utwór "The End". Tym jednak razem jest to jego druga, "chora" część. Koło się zamyka. Ostatnie słowa Kurtza: "Zgroza, zgroza…". I na zakończenie znowu kamienna twarz… Niezmienne oblicze Boga, który musi na to patrzeć.

Obraz Francisa Forda Coppoli daje widzowi ostrzeżenie. Ostrzeżenie przed tym, co drzemie w nim samym. Pokazuje, jak łatwo jest przekroczyć tę niewidzialną granicę. Posiada bardzo silną wymowę antywojenną, ukazując wojnę taką, jaka jest naprawdę - ścieżkę pełną żądzy, krwi i szaleństwa. Ścieżkę, na której końcu nic na nas nie czeka. Tylko sam koniec…

"The end of laughter and soft lies
The end of nights we tried to die
This is the end…".
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 86% uznało tę recenzję za pomocną (73 głosy).
DeeperBlue
ocenia ten film na:
1 10 10/10 arcydzieło!

przeczytaj również recenzje użytkowników (8)

zobacz wszystkie