Recenzja filmu Resident Evil: Zagłada (2007)
Russell Mulcahy

Świat po Apokalipsie

Film "Resident Evil" powstał w 2002 roku. Miała to być ekranizacja słynnej serii gier komputerowych, jednak, jak się okazało, reżyser Paul Anderson nie trzymał się fabuły kurczowo i potraktował ...
Filmweb sp. z o.o.
Film "Resident Evil" powstał w 2002 roku. Miała to być ekranizacja słynnej serii gier komputerowych, jednak, jak się okazało, reżyser Paul Anderson nie trzymał się fabuły kurczowo i potraktował film po swojemu. Dwa lata później ukazała się jego kontynuacja - "Apokalipsa", w której nawiązano do części motywów z gry, chociaż wątek główny rozwijał wydarzenia z części pierwszej. "Zagłada" kontynuuje tę tradycję, odchodząc od swojego konsolowego pierwowzoru praktycznie zupełnie, co wyszło filmowi tylko na dobre. Akcja dzieje się parę lat po "Apokalipsie". Korporacji Umbrella nie udało się powstrzymać epidemii wirusa T, zmieniającego ludzi w krwiożercze zombie. Cały świat został spustoszony, nieliczni niedobitkowi muszą pozostawać w ciągłym ruchu. Jak w tym świecie odnajdzie się Alice, główna bohaterka serii?

Wielu widzów zauważa, że pierwsza część filmu ma klimat bardzo zbliżony do "Mad Maxa". I z tym się zgodzę - w rzeczy samej, tak jest: pustynia, świat po zagładzie i samotny bohater przemierzający świat na swoim motocyklu? Nie brzmi jak "Resident"? Spokojnie, wszystko przeplatane jest ze scenami eksperymentów naukowych Umbrelli prowadzanych przez doktora Isaacsa z "Apokalipsy".. Jest to film kompletnie inny od pierwszych dwóch części, nie ma w nim klaustrofobicznych pomieszczeń i nieustającego mroku, można powiedzieć wręcz, że jest to już bardziej kino akcji niż horror - zombie tutaj nie zaskakują i nie kryją się, chodzą po Ziemi jawnie i rzadko straszą widza nagłym wyskoczeniem zza kamery.

Wyjście poza zakamarki Roju i Raccoon City wyszło filmowi tylko na dobre. Widzimy konwój ludzi ocalałych z apokalipsy, przemierzający dziewicze pustynie Ameryki, widzimy zdewastowane Las Vegas będące teraz ruiną, miastem-widmem, z którym wygrał wszechobecny piasek. Co dziwne, film nie stracił nic na mroczności. Ciemne otoczenie i stałe poczucie zagrożenie zastąpił brak nadziei na lepsze jutro, widz wie, że bohaterowie nie mają dokąd uciec. Muszą więc walczyć o przetrwanie, jeżdżąc od miasta do miasta, zdobywając pożywienie, amunicję i benzynę. Okazuje się niestety, że nie tylko ludzie mogą być zainfekowani?

Akcja jest wartka a fabuła sensowna, chociaż sam początek może być lekko mylący. Ciężko się nudzić na tym filmie, od początku do samego końca trzyma w napięciu. Zmiana reżysera definitywnie wyszła "Residentowi" na dobre. Russell Mulcahy, znany przede wszystkim jako reżyser "Nieśmiertelnego", wprowadził do serii odświeżający powiew, potrzebny jej po miejscami nużącej "Apokalipsie". Mamy myślących i mobilniejszych (przez co groźniejszych) zombie, poznajemy kierownictwo Umbrelli - korporacji, przez którą świat się skończył. Film obficie nawiązuje do poprzednich części, dzięki czemu cała trylogia tworzy spójny i bardzo ciekawy obraz, który warto odświeżać sobie co jakiś czas.

Jeśli chodzi o obsadę, to wraca Oded Fehr jako Carlos Oliviera i Mike Epps jako L.J. Odczuwalny jest brak Jill Valentine, ponieważ aktorka grająca ją w międzyczasie występowała w - Eragonie. "Zagłada" stawia na nowe żeńskie bohaterki - i tak mamy w obsadzie Ashanti czy Ali Larter, znaną w Polsce z serialu "Herosi". Pierwsze skrzypce i tak gra Milla Jovovich i chociażby dla niej warto iść na ten film. Alice jest pewniejsza siebie, zna już pełnię swoich umiejętności i skończyła uciekać przed Umbrellą - teraz to ona jest myśliwym.

To, czy film się spodoba, zależy od podejścia. Wątpię, by ktoś idąc na ekranizację gry komputerowej oczekiwał głębokiego kina psychologicznego, ale jeśli widz oczekuje dobrego kina akcji z elementami horroru, to wyjdzie z seansu zachwycony. Duetowi Mulcahy-Anderson udało się stworzyć dzieło swojego gatunku. Nie ukrywajmy, nie jest łatwo wyprodukować dobry film w postapokaliptycznym klimacie. W "Zagładzie" czuć brak nadziei, wiadomo, że dla świata nie ma już przyszłości i nawet, jeśli jakimś cudem wirus T zostanie powstrzymany, Ziemia już nigdy nie będzie taka jak przedtem. W kinie od lat nie było dobrego filmu o takiej tematyce i mam nadzieję, "Resident Evil: Zagłada" będzie zwiastunem renesansu gatunku.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 60% uznało tę recenzję za pomocną (10 głosów).
Shedao_Shai
ocenia ten film na:
1 10 10/10 arcydzieło!

przeczytaj również recenzje użytkowników (5)

zobacz wszystkie