Recenzja filmu Człowiek z księżyca (1999)
Miloš Forman

Andy Kaufman: Kontrowersyjna pomysłowość

Zawsze uważałem Jima Carreya nie tylko za genialnego komika, ale również wspaniałego dramaturga. Po zjawiskowej roli w "Truman Show" nadszedł czas na ekscentrycznego komika w filmie pt. "Człowiek ...
Filmweb sp. z o.o.
Zawsze uważałem Jima Carreya nie tylko za genialnego komika, ale również wspaniałego dramaturga. Po zjawiskowej roli w "Truman Show" nadszedł czas na ekscentrycznego komika w filmie pt. "Człowiek z księżyca". Jak się później okazało, był to strzał w dziesiątkę, za co otrzymał zasłużonego Złotego Globa i 'zmazał' z siebie widmo wiecznego komika. Milos Forman, reżyser perfekcjonista, po udanej biografii wydawcy pisma pornograficznego, "Skandalisty Larry'ego Flynta", wziął się za życiorys kolejnej, jakże wartej uwagi, kontrowersyjnej postaci. Również po samym plakacie możemy się spodziewać historii o niezwykłej osobie. Główny aktor wchodzi po drabinie na księżyc? Fascynujące. Jeszcze przed pierwszym 'play' doświadczamy swoistej intrygi.

Już sam początek filmu daje nam znać, że będzie to film inny niż wszystkie. Główny bohater na wstępie daje nam do zrozumienia, że cała opowieść jest po prostu głupia. Interesujące. Do tego nastrojowa muzyka pobudza intrygę. Jednak nie dajcie się zmylić...

Andy Kaufman od dziecka miał zapędy artystyczne. Mówił do rysowanych postaci lub odgrywał przedstawienia przed swoją młodszą siostrą. Z wiekiem coraz bardziej zagłębiał się w tę dziedzinę sztuki. Zaczynając w pobliskich barach, a kończąc przed wielką publicznością w Carnage Hall, przez całą swoją karierę, Andy był równie zabawny jak i kontrowersyjny. Stworzył swoje alter ego - Tony'ego Cliftona, który był wprost nieznośną osobowością. Ciągle podkreślał, że nie jest komikiem, jednak większość traktowała go w tej kategorii. Występy w popularnym serialu amerykańskim "Taxi" tylko pogłębiały wyobrażenie Andy'ego, jako odwiecznego komika, co skłaniało go do coraz to bardziej kontrowersyjnych zachowań (zapasy z kobietami, bójka na antenie).

Zakończenie jest nie mniej intrygujące co początek. Każdy może interpretować je różnie, jednak moim zdaniem jest to po części nawiązanie do zdania Horacego: "Non omnis moriar". Człowiek może umrzeć, jednak pozostawiona po nim sztuka, "pomnik trwalszy niż ze spiżu" przetrwa o wiele dłużej.

Jim Carrey po prostu urodził się do roli Andy'ego Kaufmana. Raz, że wprost perfekcyjnie odzwierciedlił postać Andy'ego, a dwa że... urodził się dokładnie 17 stycznia. Jest to również data urodzin naszego ekscentrycznego komika. Interesujące. Co ciekawsze, po obejrzeniu filmu, oglądając występy Kaufmana w Internecie, można mieć wrażenie, że Jim Carrey w niczym nie ustępuje poziomem rozbawienia widowni. Śmiem twierdzić, że w pewnym momencie go przewyższył... Jednak Andy był niesamowicie oryginalny, a jego występy były jedyne w swoim rodzaju i do dzisiaj jest pionierem w swoim gatunku.

Film oglądałem pół roku temu, jednak w stanie opisać każdy szczegół z tego jakże genialnego obrazu. Wspaniale zapada w pamięć i skłania do refleksji.
Ponad to, w filmie możemy się doszukać swego rodzaju smaczków. Cała obsada sitcomu "Taxi" jest oryginalna, a David Letterman i Jerry Lawler grają siebie.
Nieprzeciętna reżyseria, oryginalna rola oryginalnej osobistości, do tego postacie, które miały styczność z prawdziwym Andym Kaufmanem nadają niesamowitego klimatu i chęci do ponownego obejrzenia tego zjawiskowego filmu.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 84% uznało tę recenzję za pomocną (77 głosów).
Magnum_
ocenia ten film na:
1 10 9/10 rewelacyjny

przeczytaj również recenzje użytkowników (3)