Recenzja filmu Fortepian (1993)
Jane Campion

Feministyczna Czapka Niewidka

Feminizm jako kontrowersyjny światopogląd zawsze wywołuje emocje, zwykle te negatywne. Smutna prawda musi być zdemaskowana...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Fortepian (1993)
Każdy z nas chyba spotkał się z tym, że w stosunku do niektórych filmów miał duże oczekiwania. Zwykle decydują o tym pochlebne recenzje, liczba nagród, obsada oraz pozycja w najróżniejszych rankingach. Takie podejście, choć może prowadzić do braku obiektywizmu, zwykle demaskuje słabości filmu, który nie jest w stanie dostatecznie się przed tym obronić. Tak właśnie dzieje się z obrazem Jane Campion. "Fortepian" to film, wobec którego nie może zabraknąć słów krytyki.

Reżyserka znana jest z tworzenia feministycznego kina, w którym główne bohaterki to silne, niezależne kobiety kształtujące rzeczywistość wokół siebie. Jest to przeciwstawienie się męskiemu kinu, w którym samiec alfa odgrywa rolę pierwszoplanową, a kobiety służą tylko jako wzbogacenie jego ego. Obie propozycje kina są zwykle infantylne lub próbują zdobyć się na wielki intelektualizm, który zwykle jest tylko pozorny. "Fortepian" realizuje tą drugą, pozerską opcję, co jest jednym z najgorszych sposobów na wyrażanie kina. Najlepszym zwykle okazuje się znalezienie złotego środka, tak samo jak w życiu

Główna bohaterka Ada McGrath ( w tej roli rewelacyjna Holly Hunter ) to XIX-wieczna feministka, dla której najważniejsze są jej własne pasje i uczucia. Fakt, że jest niemową a XIX w. to świat nadal zdominowany przez mężczyzn, nie usprawiedliwia tak szkodliwego wpływania na rzeczywistość. Cały ambaras dotyczy tytułowego instrumentu, który jest tylko pretekstem do dogadzania swojemu ego przez główną bohaterkę. Pozorna wartość muzyki i uwielbienie dla niej nie jest prawdziwe, a bohaterowie mający styczność z tytułowym instrumentem nie powinni w ogóle go dotykać. Zarówno feministyczna Ada McGrath jak i przedstawiający męski, skrajny typ George Baines (w tej roli jak zwykle identycznie średni Harvey Keitel) są antybohaterami, którymi nie wolno się zachwycać. Reżyserka nie pomyślała oczywiście o tym, aby zrównoważyć ten film jakąś pozytywną postacią (za taką miała zapewne uchodzić główna bohaterka), toteż mąż Ady, Alisdair Stewart (tutaj z kolei niezwykle odpychający, ale jednocześnie nie najlepszy Sam Neill) jest najgorszym człowiekiem z całej trójki bohaterów. O ile aktorstwo zależy w znacznym stopniu od wkładu aktora, za co winić reżysera nie można, o tyle rys postaci zależy głównie od reżysera, a Jane Campion zrobiła to najgorzej jak się da.

Wracając jednak do głównej idei, należy zwrócić uwagę na motywacje działań bohaterów. Główna bohaterka jest modelem feministki nie zgadzającej się na panujące zasady. Wynik takiego podejścia do rzeczywistości, nie umotywowanego żadnym czynnikiem zewnętrznym, jest powodem cierpienia.Własna seksualność, którą Ada świadomie rozdaje wbrew wszelkim moralnym prawom i nakazom, jest powodem do buntu przeciw mężczyznom. Celowa rozpustność i niemoralność jest manifestem kobiecości i zarazem bezpodstawnym oskarżeniem mężczyzn dla samego buntu. Gdyby reżyserka zdecydowała się ironicznie napiętnować takie zachowanie, byłby to genialny film. Niestety nie było w tym ironii a jedynie próżność wyrażona sama przez się. Takiej postawie wobec kina, należy powiedzieć stanowcze NIE.

Niestety programowy manifest nie został podparty odpowiednim rzemiosłem artystycznym. Jane Campion zamiast subtelnie budować nastrój oraz przechodzić płynnie i inteligentnie pomiędzy scenami, na łapu-capu chciała jak najszybciej oskarżyć okrutnych, bezwzględnych, nieinteligentnych i pozbawionych uczuć mężczyzn. Przez to uwaga nie jest dostatecznie poświęcona ważnym i wartościowym scenom, a wyeksponowane są sytuacje absurdalne i propagandowe. Poświęcenie największej uwagi brutalnej scenie z udziałem Sama NeillaHolly Hunter jest bezczelnym zabiegiem w stosunku do widza, bo usiłuje wymusić uznanie męczeństwa a zarazem dzielności głównej bohaterki. Aż chciałoby się powiedzieć "Nie ze mną te numery,... Jane". Brakowi szacunku do oglądających oraz próbie manipulacji w kinie należy powiedzieć stanowcze NIE.

Razi także brak szacunku do muzyki i do tytułowego instrumentu, gdyż najbardziej absurdalne wydarzenia i zachowania bohaterów w filmie są w bliskim sąsiedztwie ze szlachetną muzyką fortepianu. Nie pozbawiona talentu Ada McGrath przerywa grę dla czynności niemoralnych, a wszystko niby po to, by odzyskać instrument. Aż chciałoby się powiedzieć, że główna bohaterka traktuje fortepian "instrumentalnie", aby pod jego przykrywką wzbogacić swoje ego, swoją próżność i dać wyraz swojemu feminizmowi. Wartość muzyki w tym filmie jest tylko Czapką Niewidką, pod którą ukrywają się beznadziejne idee, którym przyklaskuje Jane Campion. Takiemu traktowaniu sfery muzycznej oraz obłudzie w kinie należy powiedzieć stanowcze NIE.

Wreszcie należy zwrócić uwagę na liczbę nagród, jakie ten film zebrał. O ile Oscar dla Holly Hunter należał się jak psu buda, a Oscara dla (grającej niezwykle denerwującą córkę głównej bohaterki) Anny Paquin można wybaczyć, o tyle nagrody za film, reżyserię i scenariusz są jawnym absurdem. Jeżeli szukać pozytywów w tym filmie, to oprócz gry wspomnianych już aktorek należy wyróżnić kostiumy, zdjęcia i muzykę. Niestety film został przesadnie nagrodzony, co tylko potwierdza, że reżyserka osiągnęła swój skutek. Niezasłużonym nagrodom w kinie należy powiedzieć stanowcze NIE.

Podsumowując, "Fortepian" jest filmem niezwykle kontrowersyjnym. Nie każdego rażący feminizm musi odrzucać, niektórzy lubią takie odwrócenie ról w kinie. Film ten jest bez wątpienia także pożywką i lekarstwem dla każdej, skrzywdzonej przez mężczyzn kobiety. W końcu mogą znaleźć się i ci, którzy uznają ten film za nowatorski obraz podany w świeżej formie. Tyle poglądów co osobowości. Jeśli chodzi o mnie, feminizmowi w kinie, wartościującej mężczyzn fabule, brakowi szacunku do muzyki i do widza oraz wszechogarniającej obłudzie i infantylności ukrytej pod Czapką Niewidką, mówię stanowcze NIE.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 13% uznało tę recenzję za pomocną (47 głosów).
jaroslaw16
ocenia ten film na:
1 10 3/10 słaby

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)