Recenzja filmu Lejdis (2008)
Tomasz Konecki

Film dla młodych i starszych

Film był odpowiedzią kobiet na męski punkt widzenia, jakim był "Testosteron". Od początku wokół "Lejdis" zrobiono sporo szumu, a reklama goniła reklamę. Podobnie było z recenzjami − tyle zdań, ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Lejdis (2008)
Film był odpowiedzią kobiet na męski punkt widzenia, jakim był "Testosteron". Od początku wokół "Lejdis" zrobiono sporo szumu, a reklama goniła reklamę. Podobnie było z recenzjami − tyle zdań, ile osób, które widziało film.


Być może filmowa historia czterech najserdeczniejszych przyjaciółek, trochę zwariowanych, ich perypetii w "obcowaniu" z mężczyznami, dzielących się radościami i smutkami, obchodzących Sylwester w środku lata, nie zainteresowałaby tak szerokiej rzeszy widzów i nie przyciągnęłaby ich do kin, gdyby nie obsada aktorska, dialogi i scenariusz rodem z "Grocholi".


A teraz do rzeczy. Obsada jest rzeczywiście imponująca: Olszówka, Dereszowska, Kuna, Różczka, Więckiewicz, Adamczyk, Królikowski, Kot i wielu innych aktorów młodego i troszkę starszego pokolenia. Taki mix nie mógł się nie udać. Choć niektórzy twierdzą, że szkoda czasu na takie "gnioty", to ja się z tym totalnie nie zgadzam. Według mnie może i scenariusz miejscami nie był zbyt rewelacyjny (np. małżeństwo Gośki i Artura), ale całość pomysłu zasługuje na uznanie.
Jeśli chodzi o grę aktorską, to odniosłem wrażenie, że wszyscy naprawdę świetnie się bawili podczas kręcenia tego filmu, dając z siebie maksimum możliwości i pracując niejednokrotnie w pocie czoła. Film dał możliwość pokazania się niektórym aktorom z zupełnie innej strony, a to bardzo mi się podobało. Udowodnili, że nie można ich w żaden sposób szufladkować, jak również udowodnili niesamowity potencjał aktorski, który w nich drzemie, należy tylko umiejętnie go wydobyć na światło dzienne, a efekt możemy podziwiać na ekranie. Mam tu na myśli szczególnie aktorów młodszego pokolenia, bo coraz częściej się mówi, że stara szkoła jest najlepsza. Bardzo przepraszam, ale tej młodej szkole też niczego nie brakuje, a czasem wprowadzenie nowych talentów na arenę dobrze robi całości.


"Lejdis" jest filmem stosunkowo dynamicznym, gdyż widz nie zdąża ochłonąć po jednej akcji, a już zaczyna się następny wątek. Twórcy filmu umiejętnie potrafią manipulować uczuciami śmiechu i złości. Ileż to razy słyszałem, jak w kinie nie jedna kobieta zamruczała pod nosem "...ale skubaniec!", by za chwilę wybuchnąć z innymi gromkim śmiechem. To prawdziwa sztuka umieć w taki sposób zabawić widzów.
Niestety, jak przystało na nowoczesny film dla młodzieży i nie tylko, nie brakuje wulgaryzmów i to nie tylko słownych. Obiektywnie patrząc, obniżają one ogólną ocenę filmu, powodując, że może on się nie spodobać wszystkim widzom. Kiedy ja byłem na seansie, kilka sędziwszych par najzwyczajniej opuściło salę kinową przed połową filmu. Mieli do tego prawo i nie należy ich wykląć za to, że nie znają się na "współczesnej sztuce".


Pomimo długiego czasu wyświetlania filmu, nie zauważyłem, aby widzowie, a raczej pary, byli znudzeni akcją. Wszyscy (no, poza wyjątkami, które opuściły salę kinową) wręcz chłonęli film, a na końcu komentarzom nie było końca, pozytywnym oczywiście.


Generalnie film polecam wszystkim lubiącym dobrą zabawę w kinie − najlepiej we dwoje!
Czy film jest przereklamowany? Myślę, że nie. Trzeba jakoś zachęcić, przyciągnąć, wypromować i poinformować szanownych widzów, aby zechcieli wstąpić do kina. W końcu reklama dźwignią handlu. Tylko żeby nie było tak, że stu dźwiga, a jeden handluje.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 17% uznało tę recenzję za pomocną (24 głosy).
buczo11
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)

o