Igrzyska bez chleba

Bohaterowie "Igrzysk śmierci" walczą ze sobą na śmierć i życie, ale ich prawdziwym wrogiem jest państwo przyszłości, reprezentowane przez autorytarny rząd. Żadna z postaci nie myśli tu głośno, jednak ciężar ich rozterek czuć w każdym spojrzeniu, geście, westchnieniu: jak utrzymać wewnętrzną bestię na smyczy?, jak przetrwać barbarzyńskie show i nie stracić człowieczeństwa?  

Odpowiedzialność za upadek cywilizacji w powieściowej serii Suzanne Collins spada na barki rządzących. Najpierw doprowadzili oni do olbrzymich dysproporcji ekonomicznych, a potem znaleźli sposób, by skanalizować wzbierającą w społeczeństwie agresję. Powstałe na terenie dawnego USA państwo Panem podzielone jest na dystrykty, których mieszkańcy polują na dziką zwierzynę, chodzą w łachmanach i mieszkają w drewnianych chatkach. Raz do roku stołeczny Kapitol organizuje Głodowe Igrzyska, w których ścierają się nastoletni przedstawiciele dwunastu stref. Metafora jest klarowna: być może dziedziczymy grzechy ojców, ale nie musimy iść w ich ślady. Ani Collins, ani reżyser Gary Ross nie konfrontują dzielnej Katniss (Jennifer Lawrence) z Przeznaczeniem, bo w tym świecie wszystko da się zmienić. Nic dziwnego, że gdy dziewczyna bierze sprawy w swoje ręce, chce się jej kibicować.  

"Saga Zmierzch", do której marketingowcy porównują film ze względu na skalę popularności marki wśród amerykańskiej młodzieży (i pewnie za sprawą tercetu aktorskiego Lawrence-Hutcherson-Hemsworth stojącego u progu wielkiej sławy) mogłaby o takim "alegorycznym" zapleczu jedynie pomarzyć. Nie ma również tak dobrze zarysowanych bohaterów, tak ciekawie prowadzonej narracji i operatora, zręcznie naśladującego percepcję postaci. Wreszcie, nie ma Lenny'ego Kravitza w roli stylisty-mentora, który jest tak ekstrawagancki, że ubiera bohaterkę w płonący kostium, i tak empatyczny, że zagrzewa ją do boju czułym szeptem. Perypetie Belli i Edwarda lokują się zresztą w innych emocjonalnych rejestrach – bohaterowie "Igrzysk" raczej tłumią uczucia, a czyny mówią o nich więcej niż słowa (pomijam już fakt, że "czyny" te są po prostu ciekawsze).  
 
Sagę Collins interpretuje się często jako satyrę na nową rzeczywistość medialną i jej związki z polityką. Być może nie jest to najważniejszy wątek w filmie Rossa, ale na pewno najlepiej opracowany. Świetne są zwłaszcza sceny w telewizyjnym talk-show, prowadzonym przez ufarbowanego na pogrzebowy fiolet Stanleya Tucciego, a także trening uczestników igrzysk: muszą oni nie tylko szkolić się w śmiercionośnym rzemiośle, ale również dbać o dobry kontakt ze sponsorami i podtrzymywać niezbędny do przetrwania status celebrytów. Ta satyryczna nuta nadaje niespotykany smak wątkowi miłosnemu – chyba najbardziej skonwencjonalizowanej strukturze fabularnej w filmach "o nastolatkach, dla nastolatków". Nie wiemy bowiem, czy uczucie, które łączy Peetę i Katniss, jest autentyczne, czy to jedynie gra prowadzona ku uciesze gawiedzi.

Cięcia dokonane na materiale źródłowym były nieuniknione i choć przysłużyły się scenariuszowi, wpłynęły niekorzystnie na integralność świata – w moim przekonaniu za mało jest w filmie informacji o Panemie, Kapitolu, igrzyskach, dystryktach, motywacjach rządu, mówiąc krótko, brakuje faktografii, którą oddychają wszelkie gatunki fantastyczne.  Rekompensatą są oczywiście zmagania w panemskim lesie, czyli – nie czarujmy się – clou programu. W ruch idą oszczepy, noże, strzały i... genetycznie zmodyfikowane pszczoły. Dżungla budzi się, zasypia i płonie, niebo to futurystyczna matryca LED, a groźny wystrzał z armaty obwieszcza śmierć kolejnego zawodnika. Obstawiajcie!

Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 61% uznało tę recenzję za pomocną (627 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (5)

zobacz wszystkie

komentarze

pozostało 255 znaków
  • bielcia

    6/10, nic specjalnego.

  • dentryt

    Nic tylko użytkownikowi poniżej przyznać rację. To na pewno nie jest dobry film (zresztą sądząc po nim książka na kanwie której powstał zapewne również nie). Strata czasu.

  • pirat_en

    Nie rozumiem o co taki zamęt. Film jest o niczym, zero akcji, stuprocentowa przewidywalność, a aktorzy nie rokują, co pokazały kolejne produkcje. Szkoda czasu na rozmyślanie nad głębią i przekazem, bo tego brak. Innymi słowy, stracony czas.

  • shanis

    Film jest super!!!

  • Metropholis

    Coz, milo przeczytac recenzje ku pochwale filmu, ale niestety Igrzyska jako ekranizacja zawodza. Pominiecie zbyt wielu rzeczy, a film zrobiony raczej dla mlodszych widzow. Brakowalo mi tego rozlewu krwi, prawdziwej brutalnosci, przemocy, choc wtedy film dostalby wyzsza kategorie wiekowa a to by sie nie oplacalo producentom. Dalam 6/10. Plusem jest Jennifer Lawrence, ktora zagrala Katniss dokladnie tak, jak ja sobie wyobrazalam - najlepiej odzwierciedlona ksiazkowa bohaterka moim zdaniem.

  • ewebat

    Może zanim coś skrytukujecie przeczytajcie to ZE ZROZUMIENIEM i oglądajcie też ze zrozumieniem. Piszecie, że recenzja kiepska. Pod pewnymi względami może i jest, ale! To nie autor recenzji porównuje film do Sagi Zmierzch tylko zwraca uwagę na to, że amerykańscy marketingowcy to robią! W filmie pszczoły gończe były genetycznie zmutowanymi pszczołami więc błędu merytorycznego nie ma....Co do samej fabuły. Cóż, mi się podobała. Dla mnie to film pokroju "Wyścig z czasem" albo "Nie opuszczaj mnie". Nie pod względem gry aktorskiej, promocji, montażu, kamery, reżyserii i tak dalej. Chodzi o sam problem ukazywany w filmie. Co system potrafi zrobić człowiekowi i jak człowiek z tym systemem walczy.Jeśli głębiej spojrzeć to wcale nie jest to jakieś tam durne S-F. A zakończenie pierwszej części Igrzysk? Nie wyobrażam sobie lepszego. Widzowie tylko czekali, aż bohaterowie się pozabijają. Oni się temu przeciwstawili. To był ich bunt.

  • damee_k

    Kompletna strata czasu. Świat wykreowany w filmie jest mało realistyczny, głupota i wyśmiewanie widza widoczne na każdym kroku. Postacie i ich działanie mało przekonywujące - przykład? Koleś z 12 dystryktu na wizji mówi, że kocha się w swojej koleżance a już chwilę później zawiązuje sojusz z pozostałymi Trybutami by ją wytropić i zabić. A tamci oczywiście mu wierzą i sami planują go zabić jak tylko doprowadzi ich do koleżanki. Tylko czemu tego nie robią jak już ją znajdują na drzewie i bidula nie ma dokąd uciec? Na co czekają? Szczerze mówiąc już bardziej jestem skłonny kibicować wampirom chodzącym w świetle dnia i zapładniającym głupiutkie nastolatki niż w Igrzyska Śmierci - których tak na marginesie wcale nie było. Co to za igrzyska? Banda smarkaczy biega po lesie bez ładu i składu. Naprawdę to co Steven King stworzył w Uciekinierze i to co później zrobiono w filmie na podstawie jego prozy (moim zdaniem nawet lepszym od książki) to niebo a ziemia w porównaniu do Igrzysk Śmierci. Nie polecam.

  • Kadente

    Książka jest dla dorosłych, film dla dzieci - sąd syntetyczny a priori

  • mr_bombastic

    juz mnie na poczatku wkurzyli ta broszka. Juz nie mogli zrobic jak w ksiazce?

  • taterniczka91

    Świetna recenzja. Trafiona w 10. Film trzyma w napięciu od samego początku. Sama nie wiem jak to się dzieje. Jeden z najlepszych filmów 2012 roku.

  • Patrycja_9

    Moim zdaniem film jest jednymz lepszych ostatnich czasów. Operowanie kamerą, muzyka, dobranie aktorów... Świetnie oddany nastrój dystryku 12 i talk-show. Film obejrzałam jako pierwszy i on nakłonił mnie do przeczytania książek. Pierwszą część również czytałam i gdy porównuje się ja z filmem, to wcale nie jest najgorzej. Wiadomo, że nieważne jakby się starano, książka zawsze będzie lepsza i więcej będzie w niej się działo. Zabrakło mi jednak dosyć istotnych szczegółów w filmie. Szkoda, że tak go ocenzurowali i nie pokazali np. prawdziwego oblicza zmiechów. Mogli rozwinąć też bardziej wątek Peeta i Katniss, zwłaszcza przy końcówce. Również wątku z wodą trochę mi zabrakło. W filmie Katniss nie miała z tym żadnego problemu i od razu znalazła jakiś strumyczek. Ogólnie jednak myślę, że jest dobrze. Nawet zaskakująco dobrze. Co do innych trybunów, to odniosłam nawet wrażenie, że w filmie niektórych można było lepiej poznać niż w książce. Jak dla mnie autorka miała świetny pomysł. Fakt, że film jest bardzo na czasie, może sprawić, ze dostrzeżemy, jak bardzo jesteśmy manipulowani przez telewizję. Jak juz ktoś wcześniej napisał, patrząc na to, co dzieje się teraz na świecie, na postęp technologii i rozrywkę poprzez różne programy powoduje, że ciężko zaliczyć ten film w pełni do gatunku fantasy.

  • kowkris

    Beznadziejny film. Strata czasu. "Battle Royale" dużo lepszy, choć tam też czegoś mi brakowało. Nie polecam.

  • Qlczas

    No i gdzie Battle Royale? Przecież bez tej mangi/filmu to wątpie, żeby jakaś Amerykanka wpadła na pomysł napisania książek Hunger Games...

  • MrsMia

    najbardziej bzdurny film jaki widzialam w tym roku. Avangers miał sensowniejszą i bardziej wciagającą fabułę, niż to to. proste jak drut postacie, granie na płytkich emocjach, powtarzalność. Plus za Lenny'ego i za to, że mimo wszystko lepsze od Zmierzchu.

  • entregado66

    Autor recenzji zapomniał trochę napisać o innych podobnych filmach i książkach które zostały nakręcone i napisane sporo lat temu a mianowicie o filmie francuskim z lat 80,,A stawką jest śmierć,,był to dramat sensacyjny oparty na futurologicznej powieści Roberta Schekleya no i Uciekinier to ekranizacja według S.Kinga. Czy pani Collins czytała książki panów Roberta Schekleya i S.Kinga???

  • Wszu

    Do jednego garnka wrzucono: odniesienia do faszyzmu, roku 1984 Orwella, Gladiatora, Polowania na indyki, Wyspy i wyszedł z tego marny filmik.

  • leaney

    Tylko jedno. W pierwszych scenach filmu, gdy mieszkancy dystryktu stoja zebrani na placu, to całe otoczenie, napięcie, panujące kolory, nastroj, czy czegoś Wam to nie przypomina? OBOZY KONCENTRACYJNE. mysle, ze filmowcy swiadomie lub nieswiadomie sfilmowali to w taki sposob. Dla mnie nie da sie obejrzec tej sceny bez odniesienia do AUSCHWITZ.

  • saganika

    Moją wielką wadą jest porównywanie filmów do rzeczywistości. Nie lubię tego typy kina i raczej go nie oglądam, nie czytałam książki. Ten film autentyczne mnie przeraził. Dla mnie to skrzyżowanie walk gladiatorów z reality show ( sms o treści A - ścinamy mu głowę, B- rozszarpiemy go...) Patrząc na postęp naszego świata nie jestem całkowicie pewna że to zawsze będzie tylko SF.

  • fear_pl

    Totalny średniak. Niczym nie zaskakuje fabularnie, emocji wynikających z sytuacji w jakiej się znaleźli bohaterowie czy zabicia kogoś własnymi rękami prawie wogóle nie ma. Biegają po lesie i "drą japę" szukając siebie, a tych pseudo wyszkolonych graczy w akademiach wojskowych to lepiej przemilczeć, bo żenada po całości.

  • myszowski

    cienki

  • masquerade__

    Tak sobie myślę, że w sumie najlepiej byłoby recenzować film, który jest ekranizacją książki, po przeczytaniu tejże. W innym wypadku recenzja jest... No kiepska, szczególnie dla kogoś, kto książkę czytał i wie, że na przykład w dystryktach nie każdy łowił zwierzynę i chodził w łachmanach. Pierwsze 3-4 dystrykty miewały się bardzo dobrze, za to bodajże dopiero w 3 ostatnich było tak, jak opisuje recenzent. No i zgadzam się z poprzednikami. Nie wiadomo w zasadzie, czy to recenzja pozytywna, czy negatywna.

  • Ola24_2

    Więcej informacji o Panemie jest w dwóch pozostałych książkach. Miejmy nadzieje że scenarzyści w kolejnych filmach nie ukrócą tych informacji.

  • PrzyczajonyTygrys

    Dobry tytuł recenzji. Nazwa kraju Panem prawdopodobnie pochodzi od okrzyku starożytnych Rzymian: "Panem et circenses!" czyli "Chleba i igrzysk!". Tu pojawia się skojarzenie z walkami gladiatorów. Rząd Panem nie daje ludziom chleba, ale za to zapewnia igrzyska.

  • Ushee

    Mnie film zachęcił do przeczytania książki. Jestem ciekawa ustroju który panuje w państwie, opisów i wnikliwości, a tego nie można zapewnić w filmie. Poza zachętą bardzo dobrze się na nim bawiłam.

  • nikow

    The Hunger Games (Igrzyska Śmierci) N!KO – Ziemia Panem jest podzielona na 12 dystryktów. Każdego roku, każdy dystrykt wybiera (losuje) dwóch młodych reprezentantów – chłopaka i dziewczyne – którz startują w Igrzyskach Śmierci - pół programie rozrywkowym, pół walce na śmierć i życie. Młodzi są zmuszeni eliminować siebie, lub po prostu przetrwać, licząc, że inni padną ze zmęczenia. Zwycięzca jest tylko jeden, a wśród tegorocznej 24 mamy Katniss (Jennifer Lawrence), która jako pierwsza ze swojego dystryktu, zgłosiła się dobrowolnie. Powodem nie były jej zabójcze umiejętności – jak często bywa w przypadku innych śmiałków – ale ochrona młodszej siostry. Towarzyszyć będzie jej Peeta (Josh Hutcherson), który od lat się w niej podkochuje. Motyw telewizyjnego turnieju na śmierć i życie, widuje często ostatnimi czasy. Zwykle bywa to w produkcjach, które chcą wskrzesić dawną chwałę filmów z Jean Claudem Van Dammem, i zwykle im to po prostu nie wychodzi. Słabe, bezbarwne produkcje, które nie mają do zaoferowania kompletnie nic. „Igrzyska Śmierci” postanowiły zrobić taki turniej z rozmachem. Wygląda to bardzo przyjemnie dla oka, ale tak jak to było ostatnio w przypadku „Dziewczyny z Tatuażem” ... trochę ludzi ponosi z pochwałami. Parę przychylnych recenzji, trochę więcej uśmiechniętych twarzy wychodzących z kina, zaplecze w postaci popularnej książki, i już mamy „wielkie kino”? Radzę przyhamować. Nie mówie, że było to złe, ale ja pierwszy argument już wysunąć mogę przed seansem. Jeśli film nazywa się „Igrzyska ŚMIERCI”, a dostaje kategorie PG-13 (kategoria wiekowa „pod opieką rodziców”), w której stado gamoni kombinuje jak zrobić tak, żeby było mniej brutalnie, praktycznie bez krwi, i więcej ludzi będzie mogło wejść na seans (większy zysk), to ja zaczynam kwestionować dobrą zabawę. Rozumiem, że pieniądze to wszystko – pozwolą nakręcić kolejne ekranizacje – ale dzieło na tym ewidentnie traci. Sam początek historii mnie pozytywnie nakręcił. Dystrykty się od siebie mocno różnią, i choć nie dostajemy żadnej szerszej prezentacji, to od razu widać, że główni bohaterowie pochodzą z tego „gównianego”. Są społeczną niziną, która żyje w przyszłości, a wygląda jak śmiertelnicy z ubiegłego wieku. Trening nie skupia się na doszkalaniu sztuki zabijania, a na pozyskiwaniu sponsorów. Wcale nie musisz tam zabijać, ważne, żeby Cię ludzie lubili, a sponsorzy sami upewnią się, że będzie Ci łatwiej. Zawsze jakaś innowacja od mordobicia. Całość jest traktowana jak nasza olimpiada, a ludzie bawią się cierpieniem innych, przez co sami nakręcają ten biznes – gdyby przestali oglądać, to Igrzyska by się nie odbywaly, i nie musieliby sikać po nogawkach, że następnego roku to oni będą „naznaczeni”. Niestety, o ile podbudowa mi się podobała, to same Igrzyska zawiodły. Nakręcasz się na coś wyjątkowego – w końcu to punkt kulminacyjny – a dostajesz masę spokojnych momentów na łonie natury. Do tego dochodzi element romansu, którego nijak nie da się kupić. Podobnież w książce, Katniss zwraca uwage na chłopaka w celu pozyskania widzów/sponsorów, i w trakcie tego małego oszustwa, zaczyna go naprawdę lubić. W filmie nijak nie mogłem znaleźć tego momentu. Pewnie spowodowane jest to mocno przeciętnym występem głównej dwójki. Nastolatkowie dostali szanse, ale gdy trafiają do sceny z ludźmi pokroju Woodyego Harrelsona i Stanleya Tucci, giną w oczach. Gdy są sami, ciężko mi się ich losami przejąć. Weterani to starcie definitywnie wygrywają, i szkoda, że nie ma ich w filmie więcej (ocena by była wyższa). Woody gra człowieka, który zwyciężył w Igrzyskach dla Dystryktu 12, a teraz jest odpowiedzialny za mentorowanie młodych – co traktuje jako priorytet, zaraz za piciem alkoholu. Tucci z drugiej strony, to telewizyjna persona, którego talk-show przed turniejem, jest jedną z fajniejszych scen, a on sam zasiada na stołku komentatorskim, i z bujną fryzurą na głowie, stara się bym nie usnął podczas ich „batalii w PG”. Jak pisałem o Igrzyskach Śmierci, że jest to pół program rozrywkowy, pół walka o przetrwanie, tak mogę odnieść się do całego filmu – pół rozrywka (pierwsza część), pół moja personalna walka o nie zamknięcie oczu (igrzyska) – 6/10

  • lechtor

    nie wiadomo czy ta recenzja jest pozytywna, czy negatywna. Można powiedzieć, że sucho opisuje film, subiektywnie (tyle o ile) porównując ją z sagą "Zmierzch" co nie jest do końca trafione. Po co nazywać to recenzją, jesli to jest po prostu opis? nie wiem..

  • Renelece

    Film jest naprawdę świetny!

  • nemos123

    Nie rozumiem wcale tych negatywnych opinii o filmie.Jest o całe niebo lepszy od innych znanych obrazów fantazy i science-fiction.Po Apocalypto i Avatarze nareszcie jest film ,który obejrzałem z zapartym tchem.Recenzja zbyt mało pozytywna.

  • Mad_Dog

    Bo to jest słaby film. Lubię kino rozrywkowe, gustuję w fantastyce i kinie akcji. Ale jestem też osobą, której nie podobały się m. in. filmy Starcie tytanów i Sucker Punch oraz która trzyma się z daleka od Zmierzchu. Jeśli komuś te produkcje przypadły do gustu, być może wyjdzie zadowolony także z Igrzysk śmierci – w końcu zrobiły kasowy sukces, zatem film musiał podobać się wielu osobom. Być może jestem faktycznie odszczepieńcem rażąco nieprzystającym do gustu większości. Ale z czystym sumieniem odradzam ten film osobom, które chcą czegoś więcej niż efektownej dekoracji i fabuły na poziomie przeciętnego serialu telewizyjnego. http://maddogowo.pl/?p=6150

  • bropek

    Do filmu zachęciła mnie między innymi również ta recenzja. Po seansie pozostało jednak już tylko rozczarowanie. Film nie jest tragiczny, ale zgodzę się, że pewne błędy w scenariuszu, "rozgrzebanie" kilku wątków, kiepsko dopracowane postaci, niezbyt udane zakończenie psują ten film. To wygląda tak, jakby ktoś wyłożył fajną kaskę na realizację, ale zabrakło kogoś, kto potrafiłby złożyć z tego zgraną całość.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
WTF:false,ads:true