Recenzja filmu Przerwana lekcja muzyki (1999)
James Mangold

Może to po prostu magia?

Co robić kiedy książka staje się bestsellerem? Oczywiście nakręcić film na jej podstawie! Tak też się stało w tym przypadku. Film opowiada o młodej dziewczynie, która trafia do kliniki ...
Filmweb sp. z o.o.
Co robić kiedy książka staje się bestsellerem? Oczywiście nakręcić film na jej podstawie! Tak też się stało w tym przypadku.

Film opowiada o młodej dziewczynie, która trafia do kliniki psychiatrycznej. Na początku sama nie zdaje sobie sprawy ze swojej choroby. Bo może zażycie opakowania aspiryny i popicie wódką nie jest do końca normalne, ale nie jest to też wariactwo. W nowym "domu" poznaje różnych ludzi, do których się przywiązuje. Nawiązuje też szczególną więź z dziewczyną o imieniu Lisa.


Fabuła może nie jest jedyna w swoim rodzaju, ale jest jedną z tych mało używanych. "Dom wariatów" jest jakoś szczególnie omijany przez scenarzystów. Być może dlatego, że trudno im zrozumieć swoje postacie, tak jak trudno zrozumieć ludziom normalnym tych nienormalnych. Przez studio filmowe przewinęły się jednak naprawdę dobre filmy o podobnej tematyce. Weźmy na przykład "Lot nad kukułczym gniazdem". Ale i były te mniej udane. Bo trudno zaliczyć do hitów na przykład "Gothikę".

Chwaliłam już fabułę, teraz czas na obsadę. Tu nie mam żadnych zastrzeżeń. Odtwórczynią głównej roli jest Winona Ryder. Według mnie pasuje idealnie. Jest wrażliwa, nieśmiała, trzyma się z dala, ale kiedy trzeba potrafi wyjść na światło dzienne. Możemy ją zobaczyć w takich przebojach kinowych jak "Edward nożycoręki" czy "Obcy - przebudzenie". Wszędzie spisała się znakomicie.

Mówiąc o obsadzie, trudno nie wspomnieć o Angelinie Jolie, grającej tu rolę co prawda drugoplanową, aczkolwiek znaczącą. I bynajmniej nie można tego zaliczyć do błędów reżysera, bowiem ta twarda, odważna, silna, (etc) kobieta zupełnie nie pasuje do roli zagubionej nastolatki. Za to jako Lisa podbiła świat. Nic więc dziwnego, że zdobyła Oscara i Złoty Glob za najlepszą rolę drugoplanową.

Szpital psychiatryczny w tym przypadku jest ucieczką od problemów. Główna bohaterka, mimo że z początku nie zdaje sobie z tego sprawy, chowa się za swoją chorobą. I chociaż poznała nowe przyjaciółki, dowiedziała się więcej o życiu i nauczyła się podejmować decyzje, tak naprawdę straciła ponad rok swojego życia.

Najbardziej niesamowita końcowa scena, kiedy to Susanna przychodzi do przywiązanej Lisy, i (!) maluje jej paznokcie. Po policzkach tej twardej, dotąd niezłamanej, bezdusznej dziewczyny płyną łzy. Mówi też jedno, aczkolwiek bardzo ważne zdanie: "Nie jestem do końca martwa".

I wciąż nie wiem, czemu tak bardzo lubię ten film. Myślałam, że po tej ocenie zrozumiem. Z pozoru jest to zwykły, przeciętny, z dobrą obsadą, ciekawą fabułą, przesłaniem, jednak niczym się nie wyróżnia. Ale skoro tak, to skąd się wzięła ta niesamowita atmosfera, którą się odczuwa już w pierwszej minucie? Czy to aktorzy tak dobrze grają, że praktycznie to widz wciela się w bohatera? Czemu tak trudno odejść od ekranu? I wreszcie dlaczego po obejrzeniu ma się ochotę włączyć to jeszcze raz, od początku? Kto to wie... Może to po prostu magia?
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 70% uznało tę recenzję za pomocną (81 głosów).
niobe_2
ocenia ten film na:
1 10 10/10 arcydzieło!

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)

o