Recenzja filmu Ghost Rider (2007)
Mark Steven Johnson

Na usługach szatana

Hollywood najwyraźniej postanowiło wyeksploatować temat bohaterów komiksowych tak bardzo jak tylko się da. Na ekrany kin trafiła właśnie ekranizacja kolejnego tytułu nieśmiertelnego Marvela - ...
Filmweb sp. z o.o.
Hollywood najwyraźniej postanowiło wyeksploatować temat bohaterów komiksowych tak bardzo jak tylko się da. Na ekrany kin trafiła właśnie ekranizacja kolejnego tytułu nieśmiertelnego Marvela - Ghost Rider. Opowiada ona historię kaskadera motocyklowego, Johnny'ego Blaze'a, który w młodości podpisał pakt z diabłem. Po kilku latach szatan upomniał się o jego duszę, przemieniając go w potężnego sługę - potwora o płonącej czaszce, który co noc przemierza ulice w poszukiwaniu grzeszników. Diabeł daje też Johnny'emu do wypełnienia misję, dzięki której może on ocalić swoją duszę. Musi odnaleźć i zniszczyć demona Blackhearta, który planuje przejąć władzę nad światem.

Twórcy filmu nie pozwalają widzowi nudzić ani przez chwilę w ciągu niespełna dwóch godzin. Walki, pościgi i kaskaderskie popisy są na porządku dziennym. Nie oznacza to niestety, że "Ghost Rider" trzyma w napięciu. Ciąg wydarzeń jest bardzo przewidywalny, ani na chwilę nie wątpimy, że wszystko nieuchronnie zmierza do radosnego finału, gdzie triumfuje miłość i odwaga. Dodatkowy niesmak mogą budzić infantylne kwestie wygłaszane przez większość bohaterów. Oglądając film miałem wrażenie, że zyskałby on w moich oczach więcej, gdybym obejrzał go w jakimś nieznanym dla mnie języku - nie musiałbym wtedy wysłuchiwać tych dyrdymałów o przeznaczeniu i dokonywaniu wyborów w życiu.

Główną siłą "Ghost Ridera" są efekty specjalne. Niektóre sceny w filmie porażają swoim rozmachem. Przemieniony Blaze na płonącym motorze pozostawia jedynie zgliszcza i pożogę. Potrafi również wjechać na dach wieżowca i sunąć po wodzie niczym Jezus (chociaż on nie potrzebował do tego motocykla). Swietną sprawą jest również kowbojsko-kaskaderki klimat filmu. Dla fanów rock'and rolla będzie to kolejnym atutem. Ogromne wrażenie sprawia również sama postać Jeźdźca. W skórzanej, naszpikowanej kolcami, kurtce, w towarzystwie przypominającego szkielet motocyklu i z wściekle płonącą czaszką prezentuje się on naprawdę genialnie. Niestety nie można tego powiedzieć o jego przeciwnikach. Blackheart i sprzymierzone z nim demony wyglądają przy głównym bohaterze jak banda obłąkanych wieśniaków.

Pomijając infantylizm scenariusza, drugim poważnym minusem jest aktorstwo. Cage jako główny bohater daje plamę na całej linii, gra jakby nie miał wcale ochoty brać udziału w całym przedsięwzięciu. Jego filmowa partnerka Eva Mendes kolejny raz udowadnia, że jest beznadziejną aktorką. Jej gra ogranicza się do serwowania słodkich minek rodem z komedii romantycznych. Dużo obiecywałem sobie po roli Wesa Bentleya, który kilka lat temu genialnie objawił się rolą w "American beauty", ale zawiodłem się i na nim. Przez cały czas trwania filmu próbuje nas przerazić swoim groźnym uśmiechem, lecz nie udaje mu się to zbyt dobrze. Rolę szatana powierzono Peterowi Fondzie, scenarzyści pogrążyli jednak tę postać najgorzej ze wszystkich dając mu do wypowiedzenia najbardziej oklepane teksty. Diabeł w wykonaniu Fondy jest komiczny, śmieszy zamiast straszyć. Nawet efekty specjalne w tym przypadku nie na wiele się zdały. Jakże inna jest to rola od mistrzowskiego popisu Ala Pacino w "Adwokacie diabła". Miłym zaskoczeniem jest natomiast solidna (jedyna w całym filmie) rola Sama Elliotta jako tajemniczego grabarza, pomagającego Blaze'owi okiełznać jego diabelskie moce.

Podsumowując: "Ghost Rider" to film będący jedynie ucztą dla oka. Świetna realizacja i efekty komputerowe sprawiają, że jeżeli nie zwraca się uwagi na słabe, ociekające kiczem dialogi i kiepską grę aktorów, ogląda się go lekko i przyjemnie. Piszę te słowa z pozycji osoby nie mającej nigdy styczności z komiksem. Być może fani gatunku i prawdziwi miłośnicy Jeźdźca na usługach szatana dostrzegą w filmie coś więcej niż rozwałkę.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 90% uznało tę recenzję za pomocną (40 głosów).
Aldo_Martinez
ocenia ten film na:
1 10 7/10 dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (4)