Nauka patrzenia

  • recenzja kinowa Samsara (2011)
Samsara to ciągły przepływ, powtarzający się cykl narodzin, życia i śmierci. U Rona Fricke'a nie ma on religijnej konotacji, odnosi się raczej do logiki, wedle której zorganizowany jest świat. Świat piękny i straszny, uwodzicielsko-sensualny i okrutny jednocześnie.

Dwadzieścia lat po premierze "Baraki" Ron Fricke wraz z operatorem i producentem Markiem Magidsonem znów zabiera publiczność w podróż po różnych zakątkach świata, by skłonić nas do medytacyjnego namysłu. "Samsara" przedstawia sceny zrealizowane w 25 krajach i przeszło stu lokalizacjach. Wraz z reżyserem udajemy się do Chin, Tybetu, do serca Afryki, japońskich metropolii i południowoamerykańskich lasów, by zobaczyć świat w ciągłym ruchu. Życie i śmierć, natura i kultura, miasto i dzika przyroda – ich obrazy splatają się w opowieść o przepoczwarzającym się świecie.

"Samsara" olśniewa. Zdjęcia kręcone na taśmie 70 milimetrów oddają wizualne piękno miejsc odwiedzanych przez twórców. Fricke realizował ten film przez przeszło pięć lat, zbierając materiały, robiąc dokumentację i zdjęcia. Do ostatecznego montażu wybrał tylko najlepsze. Widać to na ekranie, który ożywa intensywnymi kolorami, imponuje kompozycją kadru, czystym pięknem prezentowanych widoków. Ale "Samsara" to coś więcej niż zbitek uroczych zdjęć z katalogu National Geographic. To także symboliczna opowieść o świecie jako miejscu dziwnych transformacji, nieustannych przeobrażeń i podobieństw.

Fricke widzi zaskakujące analogie w różnych częściach świata, kulturach i społecznych strukturach. Z obrazów pozornie odmiennych buduje wyraziste wizualne i intelektualne rymy. Pomarańczowe stroje więźniów przypominają ubrania tybetańskich mnichów, zdjęcia tłumu przelewającego się przez ulice amerykańskiej czy japońskiej metropolii sąsiadują z ujęciami z fermy kurcząt stłoczonych na małej przestrzeni i traktowanych jako przedmiot handlowej wymiany. Przerażające zbliżenia robotów o perfekcyjnie odwzorowanej ludzkiej fizjonomii Fricke zderza z ujęciami z wyborów miss, gdzie dopracowywana do perfekcji gestykulacja młodych dziewczyn pozbawia je jakiegokolwiek indywidualizmu. Tak oto reżyser tworzy opowieść o świecie rozdartym między sprzecznościami, skrajnie różnym, ale działającym wedle tej samej, tajemnej mechaniki.

Olśniewających obrazów jest w "Samsarze" wiele. Ale najpiękniejsza w opowieści Fricke'a jest scena ukazująca mnichów usypujących misterną mandalę. W filmie pojawiają się kilkakrotnie, a my mamy świadomość, że ich dzieło wymaga niezwykłej precyzji, oddania i czasu. Kiedy kończą, bez żalu niszczą piękny efekt ich prac. Także w filmie Fricke'a efektowna uroda obrazów nie jest najważniejsza. Liczy się proces zmian, który pokazuje reżyser. Kontemplacja świata jako miejsca, gdzie piękno i okrucieństwo tworzą niezwykłą mieszankę.

Bo Fricke zachęca nas do uważnego patrzenia. Do dostrzegania niezwykłości w miejscach z pozoru banalnych i w sytuacjach, jakich pełno jest w naszym życiu. Ilustrowana muzyką Lisy Gerrard i zespołu Dead Can Dance "Samsara" to film bezsprzecznie piękny. Choć pozbawiony dialogów, nie nudzi. Bo Magidson i Fricke okazują się świetnymi montażystami, a dziewięćdziesięciominutowa opowieść żyje dzięki rytmowi. Dla tych, którzy przed laty zachwycali się "Baraką", a także serią  "Koyaanisqatsi", "Powaqqatsi"  i "Naqoyqatsi" Godfreya Reggio, "Samsara" jest pozycją absolutnie obowiązkową. 

Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 91% uznało tę recenzję za pomocną (128głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (4)

komentarze

pozostało 255 znaków
  • martynique_90
    martynique_90
    2015-08-30 23:09:50 +0200

    poza tym, tak samo było ukazane z bronią... no ludzkość moi mili, to nasz gatunek. Dwoista natura, nic w tym złego. Czy coś dobrego? Pewnie i owszem, bo to ta zła natura najbardziej napędza rozwój (np wojny :) ). Jak czytam wielkie oburzenie, bo tak zostaliśmy przedstawieni, to zastanawiam się, jak wy codziennie w lustro patrzycie. A jeżeli nie odpowiada wam taki obrazek, to zwyczajnie przestańcie wpierniczać kurczaki, segregujcie śmieci i pomagajcie innym- a jak nie, to też SPOKO, to jest ludzkie i wymaganie od siebie i innych bycia 'nieludzkim' jest dziwaczne... bo jacy mamy być? :D

  • martynique_90
    martynique_90
    2015-08-30 23:05:44 +0200

    artiosso, ale pierdzelisz... autor tylko pokazał pewną analogię- ludzie dużo konsumują, dużo wyrzucają, dużo produkują więc i dużo zabijają. Dużo jedzą, a następnie chcą to naprawić idąc na łatwiznę- co jest bardzo nie tyle ludzkie, co naturalne. Ludzie przecież TACY SĄ, więc to nie jest żadne oskarżenie! Konsumują ponad miarę? Tak, konsumują. Zrobili ze wszystkiego taśmową produkcję, żeby zaspokoić swoje potrzeby? Zrobili. Ludzie to nie tylko mnisi, ładne laski i zwykli Kowalscy, są tak samo okrutni co troskliwi- deal with it :P a jak nie potrafisz, to masz szczery problem.

  • tomekpk
    tomekpk
    2015-01-11 00:28:22 +0100

    Mandala z ryżu??? Chlopie oglądałeś ten film na wyświetlaczu kuchenki mikrofalowej?

  • artiosso
    artiosso
    2014-12-11 20:13:27 +0100

    Recenzja dobra i pomocna, ale zgadzam się z @zingariną i @krisswkriswem, że szanowny autor recenzji zbyt hurraoptymistycznie podchodzi do sygnału twórców filmu o pięknym świecie. Na przykład ta zbitka, gdzie widzimy taśmowe, wielkoseryjne "produkowanie" drobiu, przechodzące do tempa przyspieszonego, i nagły montaż z wnętrzem jakiegoś fast-fooda, przy utrzymaniu przyspieszenia. To jawne oskarżenie ludzkości o konsumpcjonizm, pogoń za ekonomiką produkcji przy minimalizacji kosztów i głupotę ludzi, wpieprzających jedzenie w zbyt dużych ilościach, nie służące niczemu. Jest to samonapędzający się mechanizm, którego krytyka aż "ryczy" z ujęć filmu. Cały film naznaczony jest takimi zbitkami, komentarzami wyraźnie negatywnymi, oskarżeniami ludzkości jako takiej, choć uczynionymi tylko obrazem. Ta konstatacja Ziemi, jako ładu Przyrody i Chaosu cywilizacji jest smutna, by nie powiedzieć przygnębiająca. A zniszczenie przez mnichów misternej kompozycji z kolorowanego ryżu (to naprawdę mandala ?) wcale nie jest dokonane bez żalu. Po mnichach, a zwłaszcza po jednym z nich widać, że była to bardzo trudna decyzja. Obraz mnichów nad kolorową kompozycją jest klamrą filmu i na pewno niesie parę istotnych znaczeń, które z jednej strony chciał nam przekazać sam twórca filmu, a z drugiej strony podpowiada nam nasza własna wyobraźnia.

  • menysek
    menysek
    2014-09-22 10:32:39 +0200

    na dokładkę autor spojleruje zdarzenia, których i tak jest tu niewiele - daj człowieku widzowi odkryć samemu to co jest do odkrycia! Chwała Bogu zobaczyłeś mało...

  • menysek
    menysek
    2014-09-22 10:30:22 +0200

    zgadzam się z emm_kaa i agabar...

  • agabar
    agabar
    2013-02-15 16:56:35 +0100

    Każdy widzi to, co chce dostrzegać - jeżeli ktoś musi ci mówić, co masz widzieć, to lepiej pozostań ślepy

  • thuscomethusgo
    thuscomethusgo
    2013-01-20 06:18:43 +0100

    No tak, z wszystkich religii ostanie się tylko buddyzm.

  • emm_kaa
    emm_kaa
    2012-11-11 22:57:51 +0100

    mocno płytka ta recenzja

  • akni
    akni
    2012-11-10 01:40:07 +0100

    piękny film ukazujący piękno ,okrucienstwo i absurd naszego świata. dla mnie wciągający bardziej niż niejeden bond czy spiderman. smutne jest to ze niewiele osób myśli tak jak ja a dowodem na to jest fakt ze film juz schodzi z afisza a wisial na nim, moze dwa tygodnie ? i grany byl tylko w 3 kinach naszej pięknej stolicy . dla mnie to jest żenada.

  • kickyourdaddy
    kickyourdaddy
    2012-11-09 00:58:45 +0100

    to nie były wybory miss...

  • zingarina
    zingarina
    2012-10-28 11:02:52 +0100

    Recenzja rzeczywiście nieco upraszcza problematykę filmu i mimo podkreślania symbolicznego znaczenia obrazów koncentruje się na wizualnym aspekcie dzieła niejako mieszając treść przekazu z wartością estetyczną dzieła. Zdjęcia rzeczywiście są "piękne", przy czym wydaje mi się, że ta ich czysto wizualna perfekcja często kontrastuje z brutalną, przerażającą treścią jaką w sobie zawierają. Twórca zdaje się szukać współczesnej definicji piękna ukazując zjawiska współczesnej kultury i obnażać banalizację pojęcia w społeczeństwach rozwiniętych, kult płytkiej, pozbawionej wartości duchowych/intelektualnych estetyki (ukazany oczywiście na tle tradycyjnych kultur). Co znaczy "kontemplacja świata jako miejsca, gdzie piękno i okrucieństwo stanowią niezwykłą mieszankę"?Zdaje mi się, że autor recenzji operuje pojęciami, których znaczenie/istnienie twórca filmu zdaje się kwestionować. Piękno i okrucieństwo, nie dają się definiować w tak pluralistycznej kulturze globu ziemskiego, piękno przestaje być opozycją do brzydoty, zła, okrucieństwa, "świat jest mieszanką",owszem, ale jest ale mieszanką pojęć i wartości, które przestają w ogóle coś znaczyć- z taką myślą pozostawił mnie twórca filmu. I użycie słowa "świat" w kontekście tego filmu też chyba nie jest zbyt fortunne. Ten film pokazuje Ziemię (perspektywa z jakiej został nakręcony chyba rewiduje nasze geocentryczne/antropocentryczne spojrzenie). Niestety po jednokrotnym sensie, podczas którego mimo wszystko głównie karmiłam zmysły obrazami nie potrafię odpowiednio głęboko wgryźć się w tkankę znaczeniową.

  • krisswkrisw
    krisswkrisw
    2012-10-25 21:40:14 +0200

    Może odebrałem ten film zbyt dosłownie, jednak dla mnie był on po prostu przerażającą krytyką cywilizacji, zderzoną z samsarą duchowego życia jakie zachowało się jeszcze gdzie i ówdzie w buddyjskiej części Azji . Autorowi recenzji gratuluję polotu i twórczej wyobraźni, jednak uważam, że szuka sensów tam gdzie ich nie było. Być może odbiera go przez pryzmat "Baraki", która była filmem o zupełnie innym moim zdaniem przesłaniu? Mógłbym polemizować z każdym z niemal z powyższych zdań. Nie zrobię tego oczywiście, gdyż każdy ma prawo do własnego odbioru tego filmu, jednak uczulam na możliwość zupełnie innej interpretacji niż zaprezentowana w recenzji. Film oczywiście bardzo polecam i każdego namawiam do samodzielnego przemyślenia. Mnie załamał.

  • khazad7_2
    khazad7_2
    2012-10-22 16:59:04 +0200

    Świetna recenzja :-) A na film wybieram się w najbliższy czwartek :-) Film BARAKA był wręcz kapitalny. Nie spodziewam się po Samsarze niższego poziomu :-)

  • Evie_MacR
    Evie_MacR
    2012-10-20 10:12:41 +0200

    "Nauka patrzenia" - lepiej bym tego nie ujęła, bardzo dobra recenzja:)

  • penn4
    penn4
    2012-10-19 15:43:18 +0200

    cudowna recenzja. naprawdę pięknie napisana.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
o