Recenzja filmu Czas na miłość (2013)
Richard Curtis

Nauka radości życia

Richard Curtis, twórca znakomitych "Notting Hill" i "To właśnie miłość", ma patent na romantyczne komedie, które uwodzą emocjonalną temperaturą i wdziękiem. Instynkt nie zawodzi go także tym ...
Filmweb sp. z o.o.
Gdyby Richard Curtis miał tyle intelektualnej dyscypliny, ile uroku ma aktorski duet Rachel McAdams i Bill Nighy, jego film byłby zapewne dramaturgicznie bezbłędny. "Czas na miłość" bezbłędny nie jest, ale ogląda się go z ogromną przyjemnością. Bo twórca "Notting Hill" doskonale wie, jak balansować między komedią i melodramatem i w jakich proporcjach mieszać ze sobą czułość i ironię. Jego "Czas na miłość" to film bezpretensjonalny i dowcipny. Że czasem okazuje się zbyt słodki? A komu to przeszkadza?

Tim (Domhnall Gleeson) jest zbyt chudy, zbyt rudy i zbyt nieporadny, by z miejsca oczarowywać kobiety. Pech. Tym większy, że nieśmiały chłopak marzy o miłości. Kiedy jednak staje naprzeciwko jakiejś pięknej dziewczyny, zawsze albo się przejęzyczy, albo palnie głupotę. Matrymonialne szanse uciekają więc jedna po drugiej aż do czasu, gdy ojciec (Bill Nighy) wyjawia Timowi rodzinny sekret: że jak wszyscy mężczyźni w ich rodzinie potrafi on podróżować w czasie. Nie chodzi o żadne spektakularne wojaże: Tim może podróżować wyłącznie do tych wydarzeń, które kiedyś już przeżył. Musi przy tym zachować ostrożność, bo każda z podróży może zmienić jego przyszłość. Dla rudego nieudacznika najważniejsze jest jednak coś innego – dzięki nowemu talentowi może zdobyć miłość swojego życia (Rachel McAdams), cofając się w czasie i unikając kolejnych towarzyskich wpadek.  

Richard Curtis, twórca znakomitych "Notting Hill" i "To właśnie miłość", ma patent na romantyczne komedie, które uwodzą emocjonalną temperaturą i wdziękiem. Instynkt nie zawodzi go także tym razem: Curtis łączy melodramat i komedię, a całość ubiera w bajkowy kostium. Spotkamy u niego postaci z katalogu kinowych archetypów: jest ciamajdowaty wuj-elegant (Richard Cordery), praktyczna matka ciągle pracująca w ogródku (Lindsay Duncan), wyluzowany ojciec-intelektualista (Bill Nighy), zakręcona młodsza siostra (Lydia Wilson) i zaprzyjaźniony z rodziną pisarz-choleryk (Tom Hollander). Znamy wszystkie te postaci, widzieliśmy je wielokrotnie w wyspiarskich komediach. Bo Curtis klei swoją opowieść z wytartych klisz, a jego mistrzostwo polega na tym, że owa wtórność ani przez chwilę nie przeszkadza.

Głównie dzięki aktorskim kreacjom. Domhnall Gleeson, który dotąd dał się poznać jako świetny aktor drugoplanowy ("Anna Karenina", "Kryptonim: Shadow Dancer"), udowadnia tu swoją uniwersalność, a Rachel McAdams i Bill Nighy mają tyle uroku i ciepła, że poprawiają humor nawet w najbardziej deszczowy jesienny wieczór. Podobnie jak film Curtisa urokliwa bajka o trudnych wyborach, o miłości, która ma różne odmiany i o radości życia, której trzeba się uczyć.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 88% uznało tę recenzję za pomocną (264 głosy).
Bartosz Staszczyszyn
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)

o