Recenzja filmu Wszystko (2009)
Artur Wyrzykowski

O wszystkim i o niczym

"Wszystko" oferuje parę fajnych ujęć kamery (autorstwa Michała Szewczuka), ale poza tym jest pozbawione puenty, przykuwającego uwagę aktorstwa, a nawet elementarnej logiki.
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Wszystko (2009)
Szczerze podziwiam zacięcie i upór Artura Wyrzykowskiego, który postanowił nakręcić "na wariata" profesjonalny film krótkometrażowy. Młody reżyser pluł krwią, ale obiecał sobie, iż zdjęcia powstaną na taśmie filmowej, a nie prostackiej cyfrze. Do budżetu dołożyli się internauci i PISF, zaś wsparcia udzieliło tyle instytucji, że nie zdołałbym ich pewnie policzyć na wszystkich palcach u dłoni i stóp. Wyrzykowski dowiódł ostatecznie swojej sprawności w roli organizatora i kierownika, za co należałaby mu się piątka z plusem w łódzkiej Filmówce, gdyby tylko udało mu się ją skończyć. O finałowym efekcie nie da się jednak napisać za wiele dobrego. Zawodzi nawet scena erotyczna, w trakcie której piękna jak manekin w sklepie z bielizną Marta Żmuda-Trzebiatowska odsłania zaledwie plecy.

"Wszystko" mogłoby się równie dobrze nazywać  "Nic". Oba tytuły brzmią pretensjonalnie, ale ten drugi wyrażałby przynajmniej stan umysłu widza po seansie. No bo, o co właściwie chodzi w tym filmie? Jakiś chuderlawy popapraniec (Mateusz Banasiuk) rozpacza nad niespełnionym uczuciem do dziewczyny, w przerwach cierpiąc z powodu moralnego rozkładu swojej rodziny. Biadoli nawet wtedy, gdy panienka chce iść z nim do łóżka. Ktoś mógłby stwierdzić, że Wyrzykowski podąża śladami Marka Koterskiego, odsłaniając frustrację i emocjonalną zgniliznę młodego pokolenia - i tak źle, i tak niedobrze, Boże, jesteśmy straceni! Tego możemy być akurat pewni, jeśli powstanie jeszcze kilka takich filmów na poziomie pamiętnika średnio rozgarniętego gimnazjalisty.

"Wszystko" oferuje parę fajnych ujęć kamery (autorstwa Michała Szewczuka), ale poza tym jest pozbawione puenty, przykuwającego uwagę aktorstwa, a nawet elementarnej logiki. Wyrzykowskiemu wydawało się chyba, że jak posadzi na ławce ładnie uśmiechającą się Trzebiatowską i puści zza kadru optymistyczną piosenkę, to nikt nie zada pytania: co jest, k..., grane?! No to ja pytam, choć nie spodziewam się usłyszeć odpowiedzi. Jeśli tak ma wyglądać przyszłość polskiego kina, to dołączam do "Dziewczyny z bagażnika" (tytuł właśnie powstającego nowego filmu Wyrzykowskiego) i proszę kierowcę o wywiezienie mnie do lasu.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 87% uznało tę recenzję za pomocną (31 głosów).
Łukasz Muszyński
ocenia ten film na:
1 10 3/10 słaby
o