Recenzja filmu Cztery pokoje (1995)
Quentin Tarantino
Allison Anders

Szczęśliwego Nowego Roku

Noc sylwestrowa to jedna z najbardziej rozrywkowych nocy w roku -  muzyka, fajerwerki, szampan. Te przyjemności nie są jednak zarezerwowane dla wszystkich; lekarzy, strażaków, policjantów można ...
Filmweb sp. z o.o.
Noc sylwestrowa to jedna z najbardziej rozrywkowych nocy w roku -  muzyka, fajerwerki, szampan. Te przyjemności nie są jednak zarezerwowane dla wszystkich; lekarzy, strażaków, policjantów można zaliczyć do najbardziej zapracowanych osób tej nocy, ale w "Czterech pokojach" nie tylko oni mają ręce pełne roboty.

Pewien boy hotelowy, Theodor (Tim Roth), przekona się na własnej skórze, jak ciężka bywa praca w sylwestrową noc. I tak nasz bohater na początku swojego dyżuru spotka samą Madonnę  wcielającą się w rolę czarownicy Elspeth, która wraz z cała grupką swoich koleżanek wiedźm, w apartamencie dla  nowożeńców, starała się będzie przywrócić do życia pewną boginie. W kolejnym pokoju Ted pozna ekscentryczną parę małżonków: zakneblowaną kobietę przywiązaną do krzesła oraz jej bardzo zazdrosnego męża  Sigfrieda (David Proval), który to będzie starał się zmusić Theodora do wykonywania jego co najmniej dziwnych próśb. Na swojej drodze tego wieczoru zapracowany Ted spotka też pewnego Mafioso (Antonio Banderas), który opłaci Teda, by zaopiekował się jego niegrzecznymi dzieciakami. Dla Teda zabawa w niańkę skończy się boleśnie, ale z naszego punktu widzenia bardzo zabawnie. Ostatnie zlecenie otrzyma od najważniejszego gościa w hotelu; pewnego reżysera (Tarantino) i jego kolegów. Ted zostanie przez niego wplątany w przedziwny zakład rodem z opowieści Hitchcocka

Film składa się z  czterech krótkich epizodów, czterech różnych reżyserów. Łączy je Tim Roth w roli Teda. Aktor stworzył  zabawną postać i widać po nim, że dobrze czuje się w tak zwariowanej kreacji. Obok niego pojawiają się inne, ulubione gwiazdy Tarantino i Rodrigueza: Banderas, Willis, Hayek, Bender.

Czołówka "4 pokoi" przypomina czołówkę "Różowej Pantery", w której animowany Peter Sellers zmaga się z różowym kotkiem, tutaj Ted walczy ze swoim kapelusikiem. Mocną stroną filmu są dialogi, żywiołowe, błyskotliwe oraz pełne ostrych słów. Humor w "Czterech pokojach" jest  odważny i wulgarny, ale nie ma się co dziwić, w końcu w pewnym stopniu odpowiadają za niego twórcy "Od zmierzchu do świtu". Historia jest lekka i przyjemna, jak wystrzały fajerwerków w sylwestrowa noc.

Podsumowując, film oceniam bardzo dobrze, choć pierwszy pokój z  Madonną może trochę rozczarowywać i zniechęcić do dalszego oglądania. Jednak akcja z pokoju na pokój coraz bardziej się rozkręca, humor robi się czarniejszy, wydarzenia nabierają tempa. Scena kończąca jest rewelacyjna. Czarny humor w najlepszym wydaniu.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 52% uznało tę recenzję za pomocną (124 głosy).
Cziken
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)

o