Recenzja filmu Inni (2001)
Alejandro Amenábar

The Others are among us

Wiele filmów w sposób wyszukany łączy świat duchów ze światem realnym. Zjawy objawiają swoje istnienie w poruszaniu klamkami, otwieraniu okiennic w wietrzny dzień czy grą na pianinie, przy którym ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Inni (2001)
Wiele filmów w sposób wyszukany łączy świat duchów ze światem realnym. Zjawy objawiają swoje istnienie w poruszaniu klamkami, otwieraniu okiennic w wietrzny dzień czy grą na pianinie, przy którym nikt nie siedzi. Są nieuchwytne, tylko w pewnym stopniu ingerują w nasz świat: czasem by nam coś przekazać, a czasem by tylko wystraszyć. I o ile motyw upierdliwych duszków poltergeistów, których celem jest jedynie dokuczenie czy przestraszenie widzom już się znudził, o tyle duchy zmarłych, które przybywają do świata żywych ze specjalną misją wciąż są "na topie". Owiewa je aura tajemniczości, pewien rodzaj mistycyzmu, fakt, że znają świat pozagrobowy wymusza u oglądającego respekt. Nie inaczej jest w produkcji "Inni".

Grace (Nicole Kidman) przeprowadza się wraz z dziećmi do wielkiego domu na odludziu. Trwa wojna, więc mąż Grace, Charles, jest na froncie i musi sobie ona radzić sama. A nie jest to takie proste - żyje w ciągłym zmartwieniu losem męża, w dodatku w odosobnieniu, mając na utrzymaniu ogromny dom, a do pomocy tylko trójkę służących: starsze państwo i młodą dziewczynę - niemowę. W dodatku dzieci Grace cierpią na bardzo rzadką chorobę - fotofobię -  przez co muszą ograniczyć kontakt ze słońcem. Dlatego też domostwo spowija mrok, z karniszy zwisają grube zasłony, pomieszczenia są mroczne i dopełniają całości genialnego obrazu. Oto miejsce akcji - tak mroczne, tajemnicze i spowite grozą, że już lepsze być nie może.

Atutem filmu niewątpliwie jest fakt, że nie ma tu nic przypadkowego - nie znajdziemy tu scen, w których bohater nie wiadomo dlaczego w ciemną noc wybiera się na cmentarz - widz dokładnie wie dlaczego dom wygląda tak a nie inaczej, czemu bohaterowie są oddzieleni od ludzi z miasta i innych posiadłości. Specyficzny klimat tworzy właśnie opisane wyżej miejsce, muzyka, oraz świetna gra aktorska. I to nie tylko gra Kidman, po której można by się tego spodziewać, ale także gra aktorów drugoplanowych, a nawet dzieci. Trzeba przyznać, że są one bardzo przekonywujące w swoich rolach, zachowują się naturalnie i dokładnie oddają wszystkie emocje. W połączeniu z  kreacją Nicole Kidman jako ich matki, która nie bardzo umie odnaleźć się w nowej rzeczywistości i sprawia wrażenie trochę przewrażliwionej - tworzą naprawdę dobre trio. Każdy z bohaterów ma w tej historii własną rolę do odegrania - i odgrywa ją znakomicie.

Czym przerażają "Inni"? Chyba na pierwszym miejscu należałoby postawić klimat filmu i ścisłe trzymanie się zasad. Reżyser chciał osiągnąć głównie 3 cele: utrzymać film w możliwie realistycznym tonie, przestraszyć widza, ale także zaskoczyć go - co świetnie mu się udało. Realistyczny obraz uzyskano przez ograniczenie do minimum efektów specjalnych i fantastycznych zjawisk. Element grozy to przede wszystkim efektowne przenikanie się światów, sceneria, jakiej mogą pozazdrościć temu filmowi inne słynne thrillery i ciekawie pokazana obecność duchów: odczuwalna i namacalna, a jednak nieosiągalna. A zaskoczenie? - to zrobienie z filmu jednej wielkiej zagadki, której widz nie jest w stanie rozwikłać aż do ostatniej minuty.

Dla Grace, która jest strażniczką zasad domowych, istnienie duchów jest nie do przyjęcia. Karci ona córkę za głupie wymysły, gdy opowiada matce o dziecku, które dusiło jej brata. Przecież w domu nie ma innych dzieci. Jednak gdy w domu słychać dziwne hałasy, mąż Grace wraca z wojny i następnego dnia znika w niewyjaśnionych okolicznościach, a sama główna bohaterka doświadcza dziwnej wizji - zaczyna się zastanawiać poważniej nad istnieniem duchów, a nawet dopuszcza możliwość ich ingerencji w nasz świat. Jest to typowe przełamanie się bohatera pod wpływem zjawisk, których nie jest w stanie wyjaśnić - jedyną drogą jest korne przyznanie się do błędu i zmienienie swoich przekonań. Grace nie jest jednak osobą, która łatwo je zmienia - i to czyni ją jeszcze ciekawszą.

Złożoność charakterów postaci sprawia, że film jest bardzo ambitny. Jego celem jest nie tylko wydobycie grozy, ale także skłonienie widza do refleksji i postawienia sobie pytań: Czy istnieje życie po śmierci? Jak ono wygląda? Może jest bardzo podobne do tego jakie wiedziemy teraz? Odpowiedzi na te pytania są ukierunkowane, co nie znaczy, że jednoznaczne - widz ma podaną jedną z możliwych interpretacji, ale tylko od niego samego zależy czy ją przyjmie czy wysnuje własną - równie ciekawą i wiarygodną. Filmy traktujące o duchach rzadko mają taką głębię jak właśnie "Inni".

Naprawdę robią na mnie wrażenie produkcje, które grozę dawkują właśnie w ten sposób: spójna, ciekawa akcja, w której nie ma rozlewu krwi, demonicznych twarzy czy niewyjaśnionych scen. Film "Inni" można nazwać thrillerem klasycznym mającym w sobie coś z dobrego horroru. Wykorzystana w nim została szkoła dobrego filmu grozy: maksimum strachu wyciśnięte z naprawdę realistycznej historii, w której zarówno duchy jak i ludzie mają swoje miejsce. Wyraźnie widać także skrupulatne trzymanie się zasad - zrezygnowano z komercyjnych wstawek typowych dla filmów z dreszczykiem, postawiono na ambitne kino, czego do początku do końca się trzymano. Klasyczne zastosowanie stopniowania napięcia i utrzymanie grozy w starym stylu opłaciło się - powstał naprawdę świetny film, który słusznie otrzymał uznanie widzów i krytyków. Dzieło to pokazuje, że w dobie wyszukanych efektów specjalnych i masy produkcji komercyjnych można stworzyć wspaniały film bazujący na klasycznej szkole.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 78% uznało tę recenzję za pomocną (9 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (5)

zobacz wszystkie