Recenzja filmu Tuż po weselu (2006)
Susanne Bier

Tuż po weselu.

Przed samym wybraniem się do kina na "Tuż po weselu" warto zwrócić uwagę na twórców, bo kina skandynawskiego na naszych ekranach jest w ostatnich latach coraz więcej. Duet Suzanne Brier ...
Filmweb sp. z o.o.
Przed samym wybraniem się do kina na "Tuż po weselu" warto zwrócić uwagę na twórców, bo kina skandynawskiego na naszych ekranach jest w ostatnich latach coraz więcej. Duet Suzanne Brier (reżyserka "Braci") oraz Anders Thomas Jensen- scenarzysta, nakręcił i napisał popularne w zeszłym roku "Jabłka Adama", po raz kolejny, i tym razem udany, współpracują razem. W tym ostatnim wymienionym filmie główną rolę, dziwacznego pastora Ivana, zagrał Mads Mikkelsen, znany także z ostatniej części przygód agenta 007 jako zły bohater Le Chiffre.
Tym razem wciela się w rolę Jacoba, dyrektora sierocińca w Indiach, który jest pełen zapału i empatii, głęboko wierzący we własne ideały. Ośrodek stoi jednak na krawędzi bankructwa, jedynym wyjściem jest pozyskanie sponsora z Danii, w tym celu zmuszony Jacob wylatuje do domu, pozostawiając w Indiach podopiecznego, niespełna ośmioletniego Pramoda, z którym wiąże go szczególna więź. Na miejscu otrzymuje propozycje od biznesmena Jorgena (Rolf Lassgard), który zagwarantuje mu pomoc dzieciom i rozwój ośrodka pod warunkiem, że Jacob na stałe zostanie w Danii. Biznesmen zabiera go na ślub swojej córki, gdzie okazuje się, że powrót do Danii po prawie 20 latach z drugiego końca świata jest mu bardziej znajomy niż mogłoby mu się wydawać, szczególnie żona człowieka biznesu- Helene (Sidse Babett Knudsen).
Susanne Bier skupiła się przede wszystkim na emocjach bohaterów, ich działaniami oraz ich brakiem, które mają swoje często tragiczne skutki w teraźniejszości. Oto do dotychczas szczęśliwej rodziny wkracza mężczyzna z przeszłości, który odmienia relacje pomiędzy poszczególnymi członkami rodziny, mając przy tym nadzieję, że po jego powrocie do Indii ich życie wróci do normalności. Ale jego wkroczenie powoduje nieodwracalne zmiany, bo wkracza jako ''ten trzeci'' między związek dwojga ludzi, jednocześnie będąc obecnym w życiu ich dzieci i okazując się kimś niewiarygodnie bliskim. Jacob (Mads Mikkelsen) staje się kimś w rodzaju bohatera tragicznego, który musi wybrać między dwoma rodzajami miłości i przywiązania oraz wzięcia odpowiedzialności za swoje czyny. Nagle z człowieka, który pojawił się z nikąd, musi przemienić się w sojusznika swojego rywala, opiekuna osób sobie prawie obcych i opuścić to, co było jego sensem życia.
Zdaje się, że w "Tuż po weselu" problemów jest za dużo, nakładają się na siebie stając się trochę nieprawdopodobne, ale opowiedziane z klasą i kunsztem, niemniej jest to film na granicy. Bardzo dobrze opowiadający o wyborach, które nigdy nie będą do końca zadowalające, o chęci życia za wszelką cenę i ludziach, którzy w imię wielkiej miłości wobec innych, poświęcają się i odchodzą na drugi plan, bądź zostawiają swoje dotychczasowe życie za sobą. Ponadto, jak przy wielu takich filmach, uwaga zostaje przyciągnięta także na problemy dalekiego Wschodu- ogromne ubóstwo, dzieci- prostytutki i bezsensowną śmierć. Jednak tym razem historia nie staje się ckliwa dzięki małemu Pramadowi (Neeral Mulchandani), który uważa, że żyjąc we własnym kraju, gdzie - przynajmniej wg Europejczyków- bieda jest wszędzie, czuje się dobrze, mogąc grać w piłkę.
Sama Bier kieruje widzem, poszczególnymi scenami coraz to bardziej angażując go w życie duńskiej rodziny i nie pozwalając mu odciągnąć. Wszystko to jest, jakby na dokładkę, przypieczętowane muzyką Sigur Ros, tworząc lekko mistyczny klimat i znakomite skandynawskie kino.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 44% uznało tę recenzję za pomocną (9 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)