Tylko seks

Obecnie nie ma chyba na świecie drugiej kinematografii, która z takim upodobaniem łamałaby tabu i szokowała dosłownością scen przemocy i seksu. "Život i smrt porno bande" i "Srpski film" przekroczyły wszelkie możliwe granice. Takim tabułamaczem jest również "Klip" Mai Miloš i jego gwiazda Isidora Simijonović, która nie miała jeszcze ukończonych 15 lat, kiedy dostała angaż do filmu.

Jasna jest typową serbską nastolatką. Jej życie to szkoła, która interesuje ją jedynie jako miejsce, gdzie spotyka się z kumpelami i poznaje chłopaków, i rodzina, z którą chce mieć jak najmniej wspólnego ze względu na chorobę ojca mogącą skończyć się śmiercią. Czas wolny spędza na balangach mocno zakrapianych alkoholem, fantazjowaniu o seksie i uprawianiu go bez żadnych zahamowań. I to właśnie to ostatnie sprawia, że film reklamowany jest jako przeznaczony dla widzów dorosłych (czyli starszych niż sami bohaterowie).

Miloš nie owija w bawełnę. Skoro nastolatki uprawiają seks, to trzeba ten seks pokazać. Widzimy więc bohaterkę robiącą loda w obskurnej ubikacji. Jej chłopaka paradującego z erekcją, kiedy zabawia się z nią w sadomasochistyczne gierki. Ciszę wypełniają w tle piosenki, odpowiedniki naszego disco polo, które są pełne mniej lub bardziej zawoalowanych aluzji seksualnych.

Za seksem bohaterów kryje się jednak pustka i strach. Reżyserka sugeruje, że fizyczna miłość młodzieży jest zachowaniem nihilistycznym, a jego przyczyną jest kompletna nieumiejętność radzenia sobie z uczuciami. Jasna, silnie związana emocjonalnie z ojcem, ucieka przed jego chorobą, odcina się od rodziny, szuka zapomnienia i alternatywnych relacji. Jest w tym jakiś straszliwy pesymizm, który jednak wydaje się fałszywy. Miloš, łamiąc tabu nagości nastolatków na ekranie, jednocześnie wspiera inne tabu na temat seksu. Jest on bowiem ukazany jako zachowanie negatywne: nie jako wyraz miłości i radości życia, lecz pustki i strachu. Z tego też powodu trudno mi jest reżyserkę uznać za prawdziwie odważną, skoro tak mocno się asekuruje. Trudno też nie uznać "Klipu" za rzecz wtórną, choćby wobec filmu Larry'ego Clarka "Ken Park".

Trzeba jednak przyznać, że film jest całkiem dobrze zagrany. To mogłoby dziwić w przypadku produkcji, w której liczą się przede wszystkim walory fizyczne aktorów i aktorek. Jednak w serbskich produkcjach dobre aktorstwo to norma. Simijonović, Jasnic, Mikitisin i Maksić sprawiają, że "Klip" jest bardziej przejmującym filmem, niż to wynika ze scenariusza, czy też umiejętności reżyserki.

65% uznało tę recenzję za pomocną (71 głosów).
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?

komentarze

dodaj komentarz
  • dla mnie film ogólnie prymitywny,sceny porno nawet jeśli nie prawdziwe to jednak przesadzone,można pokazać w filmie jak dziewczyna" robi loda" w taki sposób że nie widać wyraźnie penisa...gra aktorska jednak niezła a nawet bardzo dobra,w sumie można tylko się cieszyć że nie żyjemy w Serbii..

  • jak można "paradowac z erekcją" ?

  • Autorowi recenzji umyka moim zdaniem najważniejsze w tym filmie - rodzące się uczucie między parą głównych bohaterów. Zaczyna się od wulgarnego seksu, tak Jasna zdobywa zainteresowanie Djordje, ale potem zakochują się w sobie i stają się sobie bliscy. Nie od razu sami zainteresowani zdadzą sobie z tego sprawę. Minie jeszcze trochę czasu zanim Jasna powie Djordje, że go bardzo kocha. Djordje, o którego rodzinie wiemy mniej niż o Jasny, zareaguje źle, brutalnie każe jej naczyć się lepiej obciągać. Potem jeszcze natrzaska ją po twarzy kiedy zobaczy ją całującą się z innym, co w ostatecznym rozrachunku okaże się wyznaniem miłości emocjonalnego kaleki. Seks nie jest tu nihilistyczny - jest wstępem do nawiązania więzi. Nie wiem gdzie autor recenzji zobaczył gierki sado-maso w tym filmie, chyba w projekcji własnych fantazji, bo na pewno nie jest tym scena zabawy w pieska, którego Djordje prowadzi na pasku udającym smycz. Scena ta, bardzo sympatyczna i fajnie zagrana, jest wstępem, co autorowi ZNOWU UMYKA, do pierwszego seksu połączonego z czułością. To już nie bzykanie bez zaangażowania i eksperymentowanie z pozycjami oraz dzikimi fantazjami tylko przełom w ich relacji. Tak kochają się ludzie sobie bliscy. Eh, ludzie weźcie coś na uspokojenie zanim napiszecie recenzje, bo ponosi was wyobraźnia. Sceny seksu filmowane są odważnie ale też specyficznie. Erekcja pokazywana jest dosyć często ale już sam stosunek to najczęściej ekspresja twarzy, dziewczyna pozostaje w skąpej ale jednak bieliźnie najczęściej a co do seksu oralnego, to reżyserka mówiła, ze były filmowane z atrapami. Przyjrzyjcie się dokładnie jak są filmowane te sceny. Nie mam kontaktu z nastolatkami ale wydaje mi się, że reżyserka dobrze pokazała świat pozostawionych sobie nastolatków. Mi się ten film w końcowym efekcie podoba choć np. nie zrobił na mnie wrażenia Wstyd. Klip jest jak dla mnie autentyczny.

  • "Moja dziewczynko z porcelany, kiedyś to mi się stłukła" napisze przed swą śmiercią wieszcz powstania - Baczyński. Miłosz kilkadziesiąt lat po wojnie zacznie inny swój wiersz "Różowe moje spodeczki, Kwieciste filiżanki, Leżące na brzegu rzeczki, Tam kędy przeszły tanki...". Nasze pokolenia nie pamiętają jakim okrucieństwem jest wojna i nie sposób nam sobie uzmysłowić jakie spustoszenie czyni ona w człowieku, odzierając go z jednej strony z wyższych uczuć, a z drugiej z intymności. Czy autor recenzji zastanowił się może przez chwilę ile zbiorowych gwałtów, sądów czy egzekucji widzieć mogła Jasna lub jej chłopak i jak w ich umysłach sceny te komponowały się z pięknem poszczególnych pór roku, pór dnia, nocy, krajobrazów? Skąd w ogóle imię Jasna dla tak - powtórzę za krytykiem - "zepsutej" przedstawicielki młodzieży? - przecież to zabieg wyjęty wprost z Dostojewskiego. Pamiętasz wojnę w Jugosławii, kiedy to potężny kraj z czwartą najpotężniejszą wówczas armią na świecie padł pod swym ciężarem na kolana? Chyba słabo... Teoretycznie Jasna też może to słabo pamiętać - miała wówczas zaledwie kilka lat. Więc nie dziw się, że jej dojrzewanie nie przypomina dojrzewania Mani z "Przepisu na Życie". I ostatnia rzecz autorką piosenek i nie jest to wynik przypadku, jest Ceca Ražnatović. Jej mąż - Zeljko - został uznany za wojennego zbrodniarza, nie doczekał jednak procesu gdyż zginął w zamachu. Turbofolk - jak to piszesz "tamtejsze" Disko polo od naszego różni jedna podstawowa rzecz - dużo trudniejsze teksty, traktujące o ważniejszych sprawach. Wot i Wsio, ale seksu to akurat tutaj jest najmniej...

  • "Widzimy więc bohaterkę robiącą loda " Ty masz chyba z 10 lat?Albo nie dorosłeś umysłowo

  • Przeczytałem i recenzję p.Pietrzyka i Woooo,uważam ,że razem dajecie pełną wykładnie filmu.B dobrze.Oglądałem wczoraj,dałem 7,choć na początku filmu myślałem,że to o zepsutej,zwichrowanej emocjonalnie/wojna?Utrata Kosowa?/młodzieży.Moje córki mają dużo więcej lat,nie miałem takich problemów,ale nasze galerianki,francuskie studentki łącznie z tym filmem dają do myślenia.Dobrze jest poczytać co o filmie piszą inni,bo czasem coś umyka,coś do nas nie dociera,a ja nigdy nie oglądam filmu dwa razy.

  • Uwaga: Spoiler!!! Nie zgadzam się z recenzją. Seks nie jest ukazany jako coś negatywnego. Chodzi raczej o to, że w kulurze obrazkowej, szybkiej i powierzchownej, zastąpił inne typy zachowań. Inne typy nawiązywania bliskości. I chłopcy i dziewczęta są sprowadzeni przez samych siebie i środowisko do uproszczonych wzorców. On musi być cyniczny, twardy i agresywny. Ona musi być seksowna, rozwiązła i agresywna. Tak jak w tytułowym klipie, dodajmy do tandetnej muzyki. Coś jak nasz Weekend i „Ona tańczy dla mnie”. Nawet stroje i fizjonomie podobne. Dochodzi jednak do wyłamania się z wzorców gdy pojawia się uczucie. Dziewczyna nie wiedząc jak się zdobywa chłopaka, nęci go wyłącznie seksem. Na początku nawet nie potrafią się całować a ich seks jest mechaniczny i brutalny. Dopiero potem powoli zaczynają się zbliżać do siebie, pojawiają się pocałunki i czułość. Kolejność raczej odwrócona. Tropem niech będzie pierwsze wspomnienie o ojcu (pamiętacie? pocałunek z matką). Chłopak z roli cynicznego twardziela wyłamuje się poźniej, praktycznie w koncowej scenie z filmu. Musi najpierw ją zranić. Uważam że reżyserka całkiem dobrze to pokazała. Nie zgadzam się, że obrazów seksu jest tak wiele, że przytłacza film. Wręcz przeciwnie, pokazano nawet brutalne sceny w dość stonowany sposób, Zazwyczaj jako nagranie komórką. Tylko tak można było osiągnąć należyty kontrast między marzeniami dziewczyny a rzeczywistością. Pokazać, jak obezwladniające jest takie poplątanie spraw. Dobrze przedstawione są też realia, w którym rodzice są ludźmi przegranymi o złamanym kręgosłupie (czyżby kwestia wojny?). Próbują zapewnic jak najlepsze warunki bytowe zapominając o kontaktach i wychowywaniu. Zauważcie, jak łatwo Jasna zyskuje dominację nad rodzicami w każdym starciu. Dostaje zawsze to, czego chce. Potrafi nawet zaszantażować. A matka łkając jak mantrę powtarza: „dałam Ci wszystko co chciałaś, dlaczego taka jesteś?” Mnie osobiście trachnął straszliwie (mam córkę w tym wieku). Film jest brudny i bolesny. Wart obejrzenia i refleksji.

  • Lepiej brzmiało by, że obkręcała kindybała.

  • No szczyt "profesjonalizmu" panie Pietrzyk - "Widzimy więc bohaterkę robiącą loda. Rozumiem, że film jest dosłowny i dosadny., ale dosadność od wulgarność jednak oddziela jakaś granica. O takich słowach jak "scena seksu oralnego" zapewne Pan nie słyszał?

  • Dla mnie film był strasznie poruszający, po wyjsciu z kina rozbolała mnie głowa, za dużo scen pornograficznych , w pewnym momencie aż przeszkadzały, juz nie szokowąły tylko wywoływały odruch wymiotny, bez nich film dalej zmusząłby do myslenia, a nie wywoływałby aż takiej odraz momentami . Ciekawa gra głownej aktorki, jak na jej bardzo młody wiek, była bardzo przekonująca.

  • Nie, nie chodzi mu o to. Mój komentarz byl trochę zlośliwy. Odniosłem się po prostu do samego tekstu recenzji, a nie do tego co faktycznie myślę, że autor miał na myśli ;)

  • To jest film, a nie realne nagranie nagranie. A autorowi chodzi mniej więcej o to że część ludzi właśnie o czymś takim jak seks w toalecie marzy. Tylko nie wie dlaczego...

  • "Miloš, łamiąc tabu nagości nastolatków na ekranie, jednocześnie wspiera inne tabu na temat seksu. Jest on bowiem ukazany jako zachowanie negatywne: nie jako wyraz miłości i radości życia, lecz pustki i strachu. Z tego też powodu trudno mi jest reżyserkę uznać za prawdziwie odważną, skoro tak mocno się asekuruje. " No fakt, ciągnięcie druta w obskurnej toalecie, to z pewnością sama radość i marzenie każdej zdrowej nastolatki ;)

  • Plansza pojawiająca się na końcu filmu zapewnia, że małoletni nie uczestniczyli ani w scenach seksu, ani nawet w tych zawierających nagość (cokolwiek to znaczy). Film jest na tyle wiarygodnie zrobiony, że takie, a nie inne wrazenie po nim pozostaje. I żadne plansze tu nie pomogą. Ciekawe jak dlugo poczekamy na podobny film z dziesięciolatką (oczywiście także z udziałem dublerki). Ciekawe czy wtedy reżyser też by się wykpił skroną planszą? ;)

  • 14 latetnia dziewczynka uprawiajaca realny sex analny,oralny na ekranie to przekroczenie pewnych granic ..a nawet naruszenie polskiego prawa

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
WTF:false,ads:true