Tylko seks

  • recenzja kinowa Klip (2012)
Obecnie nie ma chyba na świecie drugiej kinematografii, która z takim upodobaniem łamałaby tabu i szokowała dosłownością scen przemocy i seksu. "Život i smrt porno bande" i "Srpski film" przekroczyły wszelkie możliwe granice. Takim tabułamaczem jest również "Klip" Mai Miloš i jego gwiazda Isidora Simijonović, która nie miała jeszcze ukończonych 15 lat, kiedy dostała angaż do filmu.

Jasna jest typową serbską nastolatką. Jej życie to szkoła, która interesuje ją jedynie jako miejsce, gdzie spotyka się z kumpelami i poznaje chłopaków, i rodzina, z którą chce mieć jak najmniej wspólnego ze względu na chorobę ojca mogącą skończyć się śmiercią. Czas wolny spędza na balangach mocno zakrapianych alkoholem, fantazjowaniu o seksie i uprawianiu go bez żadnych zahamowań. I to właśnie to ostatnie sprawia, że film reklamowany jest jako przeznaczony dla widzów dorosłych (czyli starszych niż sami bohaterowie).

Miloš nie owija w bawełnę. Skoro nastolatki uprawiają seks, to trzeba ten seks pokazać. Widzimy więc bohaterkę robiącą loda w obskurnej ubikacji. Jej chłopaka paradującego z erekcją, kiedy zabawia się z nią w sadomasochistyczne gierki. Ciszę wypełniają w tle piosenki, odpowiedniki naszego disco polo, które są pełne mniej lub bardziej zawoalowanych aluzji seksualnych.

Za seksem bohaterów kryje się jednak pustka i strach. Reżyserka sugeruje, że fizyczna miłość młodzieży jest zachowaniem nihilistycznym, a jego przyczyną jest kompletna nieumiejętność radzenia sobie z uczuciami. Jasna, silnie związana emocjonalnie z ojcem, ucieka przed jego chorobą, odcina się od rodziny, szuka zapomnienia i alternatywnych relacji. Jest w tym jakiś straszliwy pesymizm, który jednak wydaje się fałszywy. Miloš, łamiąc tabu nagości nastolatków na ekranie, jednocześnie wspiera inne tabu na temat seksu. Jest on bowiem ukazany jako zachowanie negatywne: nie jako wyraz miłości i radości życia, lecz pustki i strachu. Z tego też powodu trudno mi jest reżyserkę uznać za prawdziwie odważną, skoro tak mocno się asekuruje. Trudno też nie uznać "Klipu" za rzecz wtórną, choćby wobec filmu Larry'ego Clarka "Ken Park".

Trzeba jednak przyznać, że film jest całkiem dobrze zagrany. To mogłoby dziwić w przypadku produkcji, w której liczą się przede wszystkim walory fizyczne aktorów i aktorek. Jednak w serbskich produkcjach dobre aktorstwo to norma. Simijonović, Jasnic, Mikitisin i Maksić sprawiają, że "Klip" jest bardziej przejmującym filmem, niż to wynika ze scenariusza, czy też umiejętności reżyserki.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 68% uznało tę recenzję za pomocną (77 głosów).
Marcin Pietrzyk
ocenia ten film na:
6/10 niezły
o