Recenzja filmu Batman - Początek (2005)
Christopher Nolan

Upadamy po to, by powstać

Powyższe słowa w tytule kilkakrotnie pojawiają się w najnowszym dziele Christophera Nolana. Wygląda na to, że upadek, jaki zgotował Czarnemu Rycerzowi Joel Schumacher, był potrzebny. Batman ...
Filmweb sp. z o.o.
Powyższe słowa w tytule kilkakrotnie pojawiają się w najnowszym dziele Christophera Nolana. Wygląda na to, że upadek, jaki zgotował Czarnemu Rycerzowi Joel Schumacher, był potrzebny. Batman powstał i na nowo odzyskał swoją godność. Film przepełniony klimatem, bez zbędnego efekciarstwa i hollywoodzkiego lukru powinien spodobać się nawet najwybredniejszym fanom, gdyż otrzymujemy świetnie skonstruowaną historię z sensownymi dialogami i ciekawą intrygą.

Miasto Gotham (jak na razie) nie jest nękane przez groteskowych szaleńców, w futurystycznych strojach, ale przez to z czym głównie borykają się obecne metropolie: korupcja, degradacja, oszustwo, łapówkarstwo, fałsz, obłuda - można wymieniać w nieskończoność. I właśnie dzięki temu, że nie ma jednego konkretnego czarnego charakteru, reżyser mógł skupić się na tym, co najważniejsze. Na postaci Bruce'a Wayne'a. Śledzimy każdy jego krok ku staniu się silniejszą, wytrzymalszą i odważniejszą osobą. Widzimy, co go pchnęło do tego, żeby przywdział strój Batmana i wymierzał sprawiedliwość w Gotham. I warto tu również wspomnieć o wizualnej stronie filmu. W dziełach Burtona lekko przesadzono z gotyckim klimatem miasta, z kolei u Schumachera zaczęła pojawiać się jaskrawa kolorystyka i światła dyskotek. Jednak Nolan znalazł złoty środek. Owszem, zastosował kilka futurystycznych elementów, jednak jego okolica z wyraźnie zaakcentowaną "drabiną bytów" (im niżej tym gorzej) jest bardzo rzeczywista.

Brak bezsensownych scen walki oraz niepotrzebnych postaci pozwala nam skupić się na wewnętrznych rozterkach Bruce'a,. Widzimy jego strach. Jednak, co najważniejsze, widzimy jak ten strach przeradza się w siłę, która pozwala mu dalej żyć i działać w słusznej sprawie. To, czego się sam bał, staje się jego symbolem i teraz przed tym drżą skorumpowani milionerzy z Gotham. Pragnął zemsty za śmierć swoich rodziców jednak z biegiem czasu zaczął rozumieć, że tak naprawdę nie zemsta jest dla niego najważniejsza. Widzi, co dzieje się z jego miastem i chce temu zapobiec. Stopniowa degradacja społeczeństwa zaczyna coraz bardziej dawać się wszystkim we znaki. Bruce Wayne staje się wręcz z dnia na dzień superbohaterem, który nie potrzebuje ukąszeń radioaktywnego pająka czy napromieniowania, by móc walczyć. Długie i ciężkie treningi pod okiem najlepszych pozwoliły mu zdobyć siłę i doświadczenie, które teraz potrafi wykorzystać. Uczeń przerósł i to w dużym stopniu mistrza. Wspomagany przez najnowsze zdobycze techniki zaczyna stawać do walki z korupcją. Batmobil i reszta jego gadżetów zostały w filmie pokazane jako coś normalnego, zwykłego. Jak coś, co w realnym świecie naprawdę można mieć i wykorzystać. To tylko procentuje na korzyść filmu, bo dzięki temu możemy lepiej wczuć się w sytuację, lepiej wszystko zrozumieć i po prostu zaakceptować bez zbędnych pytań i dociekań.

Pojawia się również wątek romantyczny, który dzięki dobrze rozpisanym dialogom nie zajmuje połowy filmu, ale jest tylko lekko zarysowany. Mimo wszystko wystarczy kilka scen, kilka dialogów, by było wiadome kto co czuje i do kogo.

Film warto zobaczyć chociażby dla świetnie skomponowanej muzyki, która dokładnie oddaje to, co w danej chwili przeżywa bohater i idealnie pasuje do pokazywanych wydarzeń. Od szybkich i dynamicznych elementów, po spokojne i wręcz melancholijne motywy, w które można się bez przerwy wsłuchiwać.

Trudno również przyczepić się do obsady. Aktorzy znakomicie czują się w swoich rolach, co zresztą widać na ekranie. Obawy, jakie miało wielu fanów z obsadzeniem Katie Holmes w roli dziewczyny Batmana moim zdaniem zostały rozwiane. Trudno o lepszą panią prokurator. Wyraźnie widać, że Holmes wydoroślała i to samo tyczy się jej aktorstwa, które jest coraz lepsze.

Batman potrzebował kogoś takiego jak Nolan i Bale, którzy sprawili, że ikona komiksu powoli podnosi się z upadku. Wierzę, że wraz z kolejnymi częściami dojdzie do pełnego powstania.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 89% uznało tę recenzję za pomocną (9 głosów).
Kristofer
ocenia ten film na:
1 10 10/10 arcydzieło!

przeczytaj również recenzje użytkowników (17)

zobacz wszystkie
o