Recenzja filmu W doborowym towarzystwie (2004)
Paul Weitz
Chris Weitz

W doborowym towarzystwie

Czasem człowieka nachodzi chęć obejrzenia filmu miłego, lekkiego i przyjemnego. Powinien być obrzydliwie politycznie poprawny, z obowiązkowym happy endem. Gdyby jeszcze śmieszył raz na kilka ...
Filmweb sp. z o.o.
Czasem człowieka nachodzi chęć obejrzenia filmu miłego, lekkiego i przyjemnego. Powinien być obrzydliwie politycznie poprawny, z obowiązkowym happy endem. Gdyby jeszcze śmieszył raz na kilka minut, to już byłoby wręcz cudowanie. Właśnie z myślą o takich chwilach został stworzony najnowszy film Paula Weitza - "W doborowym towarzystwie". Warto wspomnieć, że ten pan dostarczał już nam zabawy przy okazji filmów "Był sobie chłopiec" czy "Mrówka Z". Gdyby sprawdzać zgodność "W doborowym towarzystwie" z przedstawionym powyżej ideałem, to otrzymany wynik na pewno oscylowałby w okolicach 100%.

Przyjemna, sztampowa fabuła doskonale pasuje do lekkiej konwencji. Na talerzu dostajemy opowieść o perypetiach 50-letniego weterana branży reklamowej, Dana Foremana (Dennis Quaid) i jego nowego szefa - 26-letniego "złotego dzieciaka" (Topher Grace). Mamy tu wszystko - zwolnienia, awanse i romanse. Jedyny problem stanowi przesadzony kontrast między "tymi dobrymi" i "tymi złymi". Najlepszym przykładem jest mecz koszykówki - źli i wulgarni przedstawiciele GlobeCom w czarnych koszulkach, kontra dobrzy i mili kumple Quaida w strojach białych.

Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie muzyka, przygotowana przez Stephena Traska. Kawałki wpadały w ucho i, o dziwo, zapadły mi w pamięć. Chętnie bym posłuchał jeszcze utworów tego pana w innych filmach - zobaczymy, czy poradzi sobie równie dobrze.

O stronach technicznych filmu nie ma się za bardzo co rozpisywać. Montaż był jak najbardziej poprawny, a ujęcia trafnie dobrane. Niestety, o aktorstwie też można jedynie powiedzieć, że było poprawne i nic ponadto. Jedynym wyjątkiem, ale wcale nie takim dużym, był oczywiście Dennis Quaid.

Reasumując. "W doborowym towarzystwie" jest dobrym wyborem, gdy macie trochę wolnej gotówki oraz czas w sobotę, z którym nie wiecie co zrobić. Zawieść się nie zawiedziecie, bo i nie ma na czym. Ot, kolejny lekki film na poprawę humoru.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 86% uznało tę recenzję za pomocną (7 głosów).
KoZa
ocenia ten film na:
1 10 7/10 dobry
o