Recenzja filmu Powrót (2003)
Andriej Zwiagincew

Wielkie kino!

Około dwa miesiące temu zdarzył się cud... Prawdziwy cud. Któregoś pięknego czerwcowego wieczoru stacja Ale Kino! wyemitowała film, który na długo pozostał mi w głowie. Był to debiut 39-letniego ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja TV Powrót (2003)
Około dwa miesiące temu zdarzył się cud... Prawdziwy cud. Któregoś pięknego czerwcowego wieczoru stacja Ale Kino! wyemitowała film, który na długo pozostał mi w głowie. Był to debiut 39-letniego Andrieja Zwiagincewa. Jego "dziecko" śmiało mogę zestawić w ścisłej czołówce najwybitniejszych filmów jakie widziałem, obok doskonałych i bogatych dzieł Tarkowskiego, którym "Powrót" jest dość bliski. To na pewno nie jest zwykły film, typowy produkcyjniak do zapełnienia box officu, to rzecz niezmiernie tajemnicza, wciągająca, nieodkryta, niejednoznaczna... To wielkie kino bez dwóch zdań!

Arcydzieło. Przyznam się, że boję się nadużywać tego słowa. Zdarza się często, że film traci na wartości i z biegiem czasu nie ma aż takiej siły przebicia. Jednak z filmem Zwiagincewa nie mam żadnych wątpliwości. Tak, to arcydzieło...

Fabuła? Ojciec po 12 latach nieobecności powraca do domu. Zabiera swoich dwóch synów w daleką wyprawę... Dalsze opisywanie poczynań bohaterów nie ma sensu, gdyż mógłbym komuś odebrać przyjemność degustacji tego szczególnego dzieła. Przedstawione w filmie wydarzenia to na dobrą sprawę nic szczególnego - typowo codzienne, nawet rzekłbym rutynowe zajęcia. Dzięki wspaniałemu kunsztowi reżyserskiemu Zwiagincewa ogląda się je z prawdziwym zainteresowaniem i nieprawdopodobnym wyczuciem.

Na początku recenzji wspomniałem o powiązaniach "Powrotu" z twórczością Andrieja Tarkowskiego. Dostrzec można sporo wspólnych cech, podobnych elementów. Po pierwsze masa tutaj niedomówień, pytań bez odpowiedzi, próby znalezienia własnego "ja", a przy tym rozpoznania otoczenia. Obraz ten jest ubrany w grube tkaniny symboliki. Samo nie nadanie głównemu bohaterowi imienia sprawia, że całą opowieść odbieramy w pewnym stopniu uniwersalnie i możemy ją rozkładać na wiele sposobów. Kolejna rzecz - zdjęcia. Momentami zdawało mi się, że były wprost "wycięte" z ujęć "Nostalgii" czy też "Zwierciadła". Ta ich dokładność, symetryczność... coś niesamowitego! Do tego jeszcze dochodzą przepiękne plenery opuszczonej wyspy i wspaniale wkomponowana muzyka skomponowana przez Andreja Dergachyova. Oprócz podobnego stylu można zauważyć podobieństwo ze względu na filmowe laury. W roku 1962 bowiem Tarkowski otrzymał za swój debiutancki film pt. "Dziecko wojny" Złotego Lwa.

W tym akapicie może kilka słów o aktorstwie. Z całej plejady aktorskiej najlepiej spisał się Konstantin Ławronienko w roli Ojca. Znakomicie oddał cechy surowego i dość wybuchowego, a nawet wręcz agresywnego charakteru, jego zmienne zachowania (traktowanie chłopców). Życzę mu kolejnych tak udanych ról jak ta! Nie można oczywiście zapominać o młodych aktorach - ś.p. Vladimir Garin jako Andriej i Ivan Dobronravov jako Iwan. Sprostali oni zadaniu i zagrali na bardzo dobrym poziomie.

Postacie w filmie są bardzo mocno i wyraźnie nakreślone. Ich poczynania przyciągają już od pierwszych minut uwagę widza. Ich każda decyzja ma znaczenie i wywołuje jakieś skutki. Ich każde wypowiedziane słowo ma znaczenie. Zaryzykuję nawet tezę, że brak jakieś sceny, dialogu czy nawet paru słów wypowiedzianych przez aktora, które mogłyby zaburzyć tak trwałą kompozycję.

"Powrót" to wręcz objawienie w kinie. To obraz nieprawdopodobnie żywy, w którym gotuje się aż od podtekstów, emocji, skrytych dążeń. Na pewno nie jest to film na "jeden raz". Wiele bowiem drobnych elementów pozostało mi nadal nieznane. Tak więc, jeżeli nie miałeś styczności z tym filmem, zabierz się za niego koniecznie. To kino z najwyższej półki. To po prostu wielkie kino...
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 70% uznało tę recenzję za pomocną (70 głosów).
Redox
ocenia ten film na:
1 10 10/10 arcydzieło!

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)

o