Wojna w tonacji noir

O tym, że kino wojenne ma wielką siłę, nie trzeba przekonywać żadnego kinomana. Historyczne filmy tworzą zbiorową pamięć, to na nich budowane są stereotypy i obiegowe opinie, które zwykłym zjadaczom chleba starczają często za cała wiedzę na temat minionych epok. Wiedzieli o tym spece od politycznej propagandy, wiedzą także współcześni artyści. Pamiętają także Skandynawowie, którzy w ostatnich latach coraz częściej wracają do swojej przeszłości, by za pomocą kina opowiedzieć ją na nowo i pokazać, jak złożona i trudna była wojenna historia tego regionu. Jednym z większych osiągnięć ich nowego kina historycznego jest bez wątpienia "Podziemny front" Olego Christiana Madsena, jeden z hitów skandynawskiej kinematografii ostatnich lat.

Flamme (Thure Lindhardt) i Citron (Mads Mikkelsen) są członkami duńskiego ruchu oporu. Pierwszy porzucił wygodne życie i odciął się od bogatego ojca-hotelarza, by walczyć z hitlerowskim najeźdźcą, drugi zaś zostawił żonę i małą córeczkę, by wraz z innymi walczyć o swój kraj. Są zabójcami. Wykonują wyroki podziemnego sądu – zabijają donosicieli, kolaborantów i samych hitlerowców. Ich siatka kontaktów nie jest zbyt wielka – ze względów bezpieczeństwa Flamme i Citron najczęściej otrzymują rozkazy od tego samego człowieka – Winthera (Peter Mygind). Starają się nie zadawać pytań. Do czasu, gdy ich celem ma być Ketty (Stine Stengade), kochanka Flamme’a podejrzewana o bycie podwójną agentką.
 
Wojna, choć mroczna i straszna, w kinie często ubrana zostaje w sepiowy kostium. Jak w serialowym "Czasie honoru" rzeczywistość II wojny światowej zazwyczaj prezentowana jest w kolorach ciepłego brązu, przez co ta przerażająca epoka wygląda jak fotografia z rodzinnego albumu. U Olego Christiana Madsena próżno szukać podobnych tonacji. Opowiadając o wojnie, reżyser "Podziemnego frontu" sięga bowiem do estetyki kina noir. Kapelusznicy w długich płaszczach, czarne limuzyny, mroczne femme fatale i mężczyźni z karabinami maszynowymi okazują się spójnymi elementami świata przedstawionego przez duńskiego twórcę.  Madsen świadomie korzysta z entourage’u kina noir – ciemne wnętrza wypełnione papierosowym dymem, niskie sufity piwnic, punktowo oświetlane twarze bohaterów budują tu atmosferę osaczenia i opresji.

Madsen opowiada o świecie pozbawionym nadziei. Jego bohaterowie, choć uzbrojeni, są zupełnie bezsilni. Jedyne, co mogą zrobić, to zabijać wrogów i zmagać z wyrzutami sumienia i wątpliwościami. Są rozdarci. Pytają siebie, czy zabijają w imię patriotycznych ideałów, czy też z żądzy rewanżu; czy wykonywanie rozkazów zdejmuje z nich odpowiedzialność za odebrane życia; i czy atawistyczna nienawiść do wroga nie ujmuje szlachetności ich działaniom.  

Podobne pytania słyszeliśmy już wielokrotnie w wojennych dramatach. Ale u Madsena brzmią one szczególnie wiarygodnie dzięki dwóm niezwykłym aktorom: Thure'owi Lindhardtowi o zaciętej twarzy młodego fanatyka i Madsa Mikkelsena, który w swej subtelnej kreacji pokazał, jak wojna zabija człowieczeństwo, jak w imię szlachetnych ideałów poświęca się nie tylko własne życie, ale i sumienie. 
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 89% uznało tę recenzję za pomocną (35 głosów).

komentarze

pozostało 255 znaków
  • gothblack

    Bardzo dobra recenzja.....co do filmu..hmmm.....w sumie ciekawy....jesli jest na faktach,a zaraz poszukam....no to można jakoś go strawić...głowni bohaterowie brawurowo zagrali...

  • rulezo620

    Świetna recenzja, zgadzam się z opiniami autora

  • RobertLee

    "Historyczne filmy tworzą zbiorową pamięć, to na nich budowane są stereotypy i obiegowe opinie, które zwykłym zjadaczom chleba starczają często za cała wiedzę na temat minionych epok. " Dobrze powiedziane.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: