Recenzja filmu The Ring (2002)
Gore Verbinski
Elżbieta Jeżewska

Wyjątkowo udany remake

Na początku lat dwutysięcznych producenci filmowi z Hollywood zauważyli potencjał, jaki tkwi w azjatyckich filmach grozy. Powstały filmy takie, jak "The Grudge - Klątwa", "Dark Water - Fatum", ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa The Ring (2002)
Na początku lat dwutysięcznych producenci filmowi z Hollywood zauważyli potencjał, jaki tkwi w azjatyckich filmach grozy. Powstały filmy takie, jak "The Grudge - Klątwa", "Dark Water - Fatum", "Nieodebrane połączenie" czy "Oko". Wszystkie były remake`ami azjatyckich produkcji, przeniesionych w realia amerykańskie. Filmem, który zapoczątkował tę "modę" był "The Ring" w reżyserii Gore`a Verbinskiego. Jest to opowieść o kasecie video, której oglądanie wywołuje halucynacje i koszmary senne, by po siedmiu dniach doprowadzić osobę ją oglądającą do śmierci.

Pomysł o nawiedzonym nagraniu, które zabija brzmi niezwykle banalnie, jednak sposób, w jaki Verbinski nakręcił film jest imponujący. Całość skąpana jest w zimno - wilgotnym klimacie. Pojawia się wiele pięknych ujęć, którym towarzyszy mroczno - piękna muzyka Hansa Zimmera, wspaniale obrazująca to, co dzieje się na ekranie. Reżyser sprawnie buduje napięcie, a niektóre ze scen mogą przyprawić widzów o ciarki. Samo nagranie na przeklętej kasecie wideo jest wyjątkowo schizofreniczne i sprawia wrażenie, jakby pochodziło z samego piekła, a krótkie ujęcia zmarłych ofiar, pojawiające się w niektórych scenach, tylko potęgują niepokojące doznania. Niesamowite wrażenie robi wizualizacja czarnego charakteru, czyli Samary (Daveigh Chase). Scena ukazująca jej wyjście ze studni, a następnie z ekranu telewizora jest jednocześnie widowiskowa i przerażająca. Widać, że w porównaniu z japońskim "The Ring - Krąg" w reżyserii Hideo Nakaty, postawiono tu na efekciarstwo, co może przeszkadzać widzom, którzy polubili wcześniejszą wersję.

Strzałem w dziesiątkę okazało się zaangażowanie Naomi Watts do zagrania głównej roli. Rachel w jej wykonaniu to tzw. "zimna blondynka" rodem z filmów Alfreda Hitchcocka. Aktorka wzięła swoją rolę w horrorze na poważnie, nie wzorując się na typowo kobiecych postaciach z filmów grozy. Dzięki temu stworzyła bohaterkę inteligentną i pewną siebie, próbującą w racjonalny sposób wytłumaczyć nienaturalne zjawiska, których jest świadkiem. Jest reporterką i samotną matką, której przez pracę zdarza się zaniedbywać obowiązki macierzyńskie. Na szczęście jej syn Aidan (David Dorfman) jest jak na swój wiek wyjątkowo samodzielny, do czego prawdopodobnie zmusiła go sytuacja w domu, czyli wiecznie zabiegana matka oraz nieobecny ojciec. Ten z kolei (zagrany przez Martina Hendersona) jest zwyczajnie niedojrzały jak na rolę ojca. Perspektywa zajmowania się Aidanem na wypadek, gdyby coś złego miało przytrafić się Rachel, przeraża go.

Nie obyło się bez drobnych wpadek. "The Ring" jest w porównaniu z oryginałem nielinearny. W wersji Hideo Nakaty każda scena odgrywała swoją znaczącą rolę w filmie, z kolei w remake'u pojawiają się wątki niewnoszące nic do opowiadanej historii. Takim przykładem jest scena na promie z rozwścieczonym (lub przerażonym) koniem; choć jest widowiskowa i trzyma w napięciu, to przyznać trzeba, że nie ma zbyt wielkiego znaczenia w tej produkcji. Częstym zarzutem ze strony widzów stanowią "dłużyzny" filmowe. Na szczęście Verbinski nadrabia to niesamowita atmosferą, którą długo odczuwa się po seansie. Dziwnym pomysłem okazało się zachowanie postaci Aidana - syna Rachel. Jak na dziecko jest zdecydowanie zbyt poważny i z jakiegoś powodu niepokojąco mroczny. Zdradza też bardzo rozwinięte instynkty. Trudno zrozumieć, czym kierowali się twórcy w tworzeniu tej dziwnej postaci. W 2003 roku bohater ten został, wraz z niektórymi wątkami filmu, sparodiowany w "Strasznym filmie 3" Davida Zuckera.

Na szczęście minusów w produkcji nie ma zbyt wiele i nie przeszkadzają one w oglądaniu filmu. Z konkluzji wyłania się przesłanie o zaniedbywanych dzieciach, które chcą zostać wysłuchane i zrozumiane przez ignorujących ich potrzeby rodziców bądź opiekunów.

"The Ring" Gore'a Verbinskiego jest jednym z niewielu przypadków, gdy remake filmu grozy jest uzasadniony, gdyż dla amerykańskiego czy europejskiego widza zachowania bohaterów japońskiej wersji często są niezrozumiałe.  Verbinski stworzył film niebędący tanią kopia pierwowzoru, a znakomitym horrorem, który potrafi zarówno przerazić i zafascynować mrocznym pięknem. W Hollywood powstają filmy będące niemal stuprocentową kopią pierwowzoru, zmieniają się tylko aktorzy oraz język, którym oni się posługują. Takim przykładem jest "Kwarantanna" Johna Ericka Dowdle'a, czyli remake hiszpańskiego "[Rec]" Jaume'a Balagueró i Paco Plazy. Choć brzmi to absurdalnie, film powstał tylko dlatego, gdyż Amerykanie nie lubią czytać napisów w trakcie oglądania filmu. "The Ring" został doceniony przez wielu krytyków, a w 2003 roku otrzymał również dwie nagrody Saturna: za najlepszy horror oraz najlepsza aktorkę - Naomi Watts.

W 2005 roku powstała druga część filmu - "Ring 2" w reżyserii samego Hideo Nakaty, niestety w niczym nie dorównał pierwszej części, będąc potwierdzeniem, że sequele w większości przypadków są słabsze od swoich pierwowzorów. Obecnie krążą plotki o pracach nad trzecią częścią, która ma zostać nakręcona w technice 3D.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 64% uznało tę recenzję za pomocną (11 głosów).
michi468
ocenia ten film na:
1 10 10/10 arcydzieło!

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)