Co jak co, ale Quentin zagrał tu genialnie, był obleśny i ohydny, ale wlasnie taki mial być :P i tutaj dodatkowy pkt. co do reszty.. druga połowa filmu srednio mnie ineteresowala,bo nie bardzo przepadam za filmami w ktorych krew leje sie hektolitrami na prawo i lewo, w gore i w dol i gdzie sie tylko da,ale coz.. z tego własnie słynie Tarantino :) kto co lubi :) chociaz przyznam, bylo pare smiesznych momentow gdy juz walczyli z tymi smiesnzymi potworkami :) 7/10
Nooo, szkoda że tak szybko odpadł, bo bez niego zrobiło sie nudno. Ogólnie film taki bez flaka, gdy zaczął sie rozkręcać zaraz potem sie skończył. Fabuła bez składu i ładu, ale jakiś tam był.
Oj tak, Quentin zagrał (jak zawsze zresztą) niemal idealnie.
No i nie chciało mi się już dalej oglądać, kiedy umarł. Po cichu życzyłam tam śmierci Clooneyowi - tak, wiem, jestem potworem :)
Haha dokladnie :) oh tak, jestes potworem :P clooney jest juz przereklamowany i nudny jak flaki z olejem, za to psychopatyczny Quentin byl genialny a zabawny:)
Clooney był właśnie bardzo dobry...poważniejszy od Tarantino nie oznacza gorszy.
Clooney zagrał bardzo dobrze moim zdaniem. Faktycznie po śmierci Tarantino jakoś tak bez sensu się zrobiło :p ale generalnie film dobry. mi też się podobał do połowy, do momentu, jak zaczęła się rzeźnia w tym klubie. to już nie dla mnie. 7/10
Ten film w ogóle mam w sobie mało i ładu, i składu, ale jest strasznie fajny. Taka bezstresowa nawalanka :P
A jeśli chodzi o brak sensu po śmierci Quentina, to jakiś tam sens był :P Tak mi się wydaje.
UMARŁ TARANTINO potem wkroczył Rodriguez... Metafora taka.... (Najlepiej zrozumiała gdy obejrzy się Planet Terror RR i Death Proofa QT i zobaczy się między nimi różnicę). Jak dla mnie to połączenie jest genialne ale co kto lubi.
Ale ja nie twierdze, że zagrał źle, tylko po prostu nudno. Clooney jest bardzo dobrym aktorem, tylko po prostu jak dla mnie już się przereklamował. :)
Ale jak Clooney odwrócił się do do śmiejącego się kolesia i powiedział "A ty z czego się śmiejesz?" był genialny! Spójrzcie na jego minę
Jeden i drugi zagrali świetnie. Scena na początku, w sklepie mnie po prostu rozwaliła ;D I te teksty ;D
- Mogę być draniem, ale nie jestem jebanym draniem...
- Więc jak, to byli jacyś psychole, czy...?
- A wyglądali na psycholi? Na takich wyglądali? To były wampiry. Psychole nie wybuchają w słońcu, choćby byli nie wiem jak pojebani!
- Nie chcę słyszeć żadnego "Nie wierzę w wampiry", bo ja też nie wierzę w wampiry, ale wierzę moim oczom i widziałem pierdolone wampiry!
-A wy co? Para pedałów?
-To mój syn.
-Jak to? Nie wyglądasz na Japończyka.
-On też nie. On wygląda na Chińczyka...
<leży>
POZDRO
Niektórzy zbyt do serca sobie biorą ten film. Za każdym razem jak go oglądam leże na deskach i nie wyobrażam sobie żeby zmienić to czy tamto. Clooney sypie tekstami od pierwszej do ostatniej minuty i jest to jego jedna z najlepszych ról. Z psycholami na końcu to już się popłakałem. Ludzie to jest dzieło, trzeba to wielbić bo takiego kina ze świeczką szukać. Dla mnie to równie dobre kino jak Pulp Fiction. Koniec kropka.
Ja mimo, ze ten film po prostu uwielbiam to z pasją oglądam tylko pierwszą godzinę. Produkcje Tarantino slyna ze wspanialych scenariuszy, genialnych dialogow i to najbardziej w nich lubię. Scena z wampirami, nabijaniem ich na cztery nogi stolu czy polewanie woda swiecona z prezerwatywy juz tak do mnie nie przemawia. Niektorzy mowia, ze to wspanialy pastisz, ale dla mnie to byl zwykly kop w jaja w trakcie genialnej sceny.
POZDRAWIAM
niestety, odnoszę wrazenie, ze Tarantino NIE ZAGRAŁ genialnie, on po prostu taki jest...
cenię jego filmy z wczesnego okresu, natomiast jak to się mówi "zabawa konwencją" czy "parodiowanie gatunków" w późniejszych filmach ociera się właśnie o to o czym piszesz jako o grze - jest obleśne i ohydne.
czy podobałby Ci się "grindhouse" gdyby nie zrobił go Tarantino? a tu mamy do czynienia z czymś takim: "o, film Tarantino! więc to co zobaczę na ekranie jest bardzo dobre, ma wizję, cos parodiuje lub jest tak odjechane, ze swietne. kto tego nie widzi, nie rozumie Tarantino". czy aby na pewno tak jest? kapitalne dialogi z PF wyznaczyły nową jakość w kinie, ale czy w późniejszych filmach sa wciąz takie świeże i dobre? czy przemoc tak krytykowana na początku kariery Tarantino Ci nie spowszedniała na tle innych filmów? zauważ, że film Tarantinowski czy też a'la Tarantino bardzo często nawiazuje do jego pierwszych dokonań - raczej nie do najświeższych.
niestety, dla mnie Tarantino do oblesny facet w nieświeżej bieliźnie i zapoconym szlafroku zżerajacy przed telewizorem płatki śniadaniowe*. kiedyś mi to nie przeszkadzało. teraz, gdy robi się z tego sztukę przez duże S, zaczęło
* powyzsze to nie moja opinia lub próba obrazenia p. Tarantino. to fakty, które można znaleźć w jego autoryzowanej biografii.
najlepszy tekst: dokąd nas zabieracie? -do meksyku. a co jest w meksyku? meksykanie.
dokładnie, każdy film z tarantino "wygląda tak samo" to znaczy... że facet gra po prostu naturalnie to co mu leży na sercu to widzimy na ekranie :)
Wygląda tak samo?
Nie sądzę, aby Jimmy z Pulp Fiction w czymkolwiek przypominał Richiego Gecko, poza tym, że obie postaci zagrał Quentin Tarantino.
Ciekawa sprawa, że Tarantino za swoją kreację otrzymał zarówno nominacje do saturna jako najlepszy aktor, jak i do złotej maliny jako najgorszy. To chyba najlepiej świadczy o tym, jakie debile zasiadają w akademiach filmowych