ten cały "miniserial" to jedna wielka porażka i całkowite nieporozumienie! Jestem pełna podziwu dla twórców, naprawdę nigdy nie myślałam,że można aż tak coś zwalić! Współczuję pani Le Guin,że jej arcydzieło zostało tak schrzanione(wybaczcie,że używam takiego kolokwializmu,ale tego po prostu nie da się inaczej ująć,można tylko jeszcze gorszych słów użyć!).Nie potrafię w ogóle zrozumieć jak można nazwać to "COŚ" ekranizacją!Tu chyba tylko tytuły mają coś wspólnego z książkami!No, może jeszcze imiona,ale to też nie do końca, jak można było zamienić miejscami(że tak to ujmę), imię "Ged" i "Krogulec" to przecież sensu nie ma!
Nie potrafię pojąć,jak można było stworzyć coś takiego z arcydzieła jakim z całą pewnością jest ten cykl fantasy!Osoby,które czytały książki i piszą,że te filmy są "DOBRE" to chyba skończeni idioci!Rozumiem,gdyby to nie była ekranizacja,ale TO JEST EKRANIZACJA!Te filmy to jedna wielka pomyłka i osobiście zacznę chyba się modlić,aby nikt kto przeczytał cykl "Ziemiomorze" nigdy nie oglądał tych filmów!Po obejrzeniu tego można się załamać!Mówię wam,trzymajcie się od tego jak najdalej!
Masz 100% racji. Właśnie obejrzałam ten film, który nawet gdyby nie był "ekranizacją" arcydzieła i tak byłby marny. I o ile wiele rzeczy można próbować usprawiedliwić (choć nie warto) to tak jak napisałaś, zamiana miejscami prawdziwego imienia głównego bohatera z jego imieniem użytkowym to już po prostu jawna ignorancja.
Poza tym razi mnie motyw "medalionu", który przecież był pierścieniem i to, że niby zrobiły go "zakonnice" na Atuanie - śmiech na sali! I postać Tenar... o zgrozo - naprawdę brak mi słów by wyrazić moje przerażenie aż taką modyfikacją jej znaczenia. Przecież ona od dziecka była na Atuanie najważniejsza, a tu co? Jest zwykłą "siostrą"? I śmierć Thar... nie ze starości a w wyniku morderstwa... nie wiem, być może nie pamiętam dokładnie pewnych wątków z książki, bo czytałam ją już jakiś czas temu, ale tak nie było. Poza tym te akcje z Kargijskimi najazdami na Archipelag są czystą i zupełnie niepotrzebną fantazją twórców filmu. I Nemmerle, który tylko pozoruje własną śmierć (i to w zupełnie innych okolicznościach niż ona faktycznie ma miejsce według książki) i to że on wypędza Geda z Roke (!) i Jasper, który jednak zostaje magiem (choć książka wyraźnie mówi, że nigdy laski nie otrzymał) i obecność Vetcha na Atuanie (skoro wiadomo, że Ged udał się tam sam)... mogłabym wymieniać bez końca, bo do każdego szczegółu w tym filmie można się przyczepić. Nawet do koloru skóry bohaterów (bo przecież mieszkańcy Archipelagu są czarni, a Kargowie biali... w filmie czarny jest tylko Ogion)
Jeżeli ktokolwiek, komu bliskie są książki Le Guin zamierza oglądać tę masakrę, to niech czym prędzej z tego zamiaru zrezygnuje.